Wcale nie tłusto :)

Mąż upiekł, bo ja z drożdżami to nie bardzo mam po drodze. A, że przepis baardzo do mnie przemówił, to użyłam całego uroku osobistego, by przekonać małżonka do pieczenia. I chociaż cały wieczór spieraliśmy się wczoraj, czy to pączki, czy jednak bułki, to powiem Wam jedno: nieważne jak się nazywa. Ważne, że jest pyszne!

IMGP2568 IMGP2570 IMGP2571 IMGP2579 IMGP2586 IMGP2594 IMGP2596 IMGP2600 IMGP2601 IMGP2607

Przepis na pieczone pączki pochodzi z niezrównanej Kwestii Smaku (klik). Poniżej przedruk.

„Składniki, 16 sztuk:

Ciasto:

• 100 ml ciepłego mleka
• 50 g drożdży
• 370 g mąki pszennej tortowej
• 50 g cukru
• 3/4 łyżeczki soli
• 3 jajka
• 170 g masła

• jajko do posmarowania
• około 300 g miękkiej marmolady o smaku różanym
• lukier pomarańczowy: 200 g cukru pudru, sok i skórka z pomarańczy, sok z cytryny, smażona skórka pomarańczowa lub konfitura pomarańczowa
• papilotki (jak do muffinów) o średnicy 5 cm mierzone po dnie
• cienka szklanka lub metalowa obręcz do wycinania ciastek o średnicy 7,5 cm

Drożdże, masło i jajka wyjmujemy wcześniej z lodówki aby się ociepliły. Masło kroimy na kawałki i tak ocieplamy.

Przygotowanie:

Z drożdży zrobić rozczyn – wymieszać ciepłe mleko, pokruszone drożdże, 1 łyżeczkę cukru i 1 łyżkę mąki, odstawić do wyrośnięcia na 10 minut pod przykryciem ze ściereczki. Rozczyn ma się dość mocno spienić. Naczynie z drożdżami można wstawić do garnka z bardzo ciepłą wodą, to pomoże drożdżom wyrosnąć. Gdy drożdże wypełnią już cały kubek, wstawić go do miski z mąką.

Do większej miski przesiać mąkę, dodać cukier, sól i wymieszać. Następnie wlać rozczyn drożdży i wymieszać łyżką. Dodawać stopniowo jajka mieszając składniki drewnianą łyżką. Następnie wyrabiać ręką przez około 10 minut lub przez 7 minut za pomocą haka miksera (na 4 poziomie). Na koniec ciasto ma być gładkie.

Następnie dodawać po kawałeczki miękkie masło, cały czas wyrabiając rękami (około 10 minut) lub miksując hakiem (około 7 minut). Na koniec mamy otrzymać elastyczne i błyszczące ciasto, które będzie odklejało się (ześlizgiwało) z ręki i boków miski. Przykryć ściereczką i odstawić na 1 godzinę do wyrośnięcia (ciasto znacznie się napuszy).

Wyrośnięte ciasto uderzyć pięścią i szybko zagnieść ręką. Złączyć ciasto w jedną kulę (nie będzie sztywna), wyłożyć na blat podsypany mąką, przewrócić na drugą stronę i obtoczyć w mące. Dłońmi rozpłaszczyć ciasto na placek o grubości około 1 cm (ma nam wyjść 16 pączków), w razie potrzeby oprószyć blat i ciasto mąką aby ciasto się nie kleiło. Szklanką lub obręczą wyciąć pierwsze kółko.

Rozpłaszczyć nieco w dłoni i na środek położyć pełną łyżeczkę marmolady. Złożyć kółko na pół, zlepić brzegi jak w pierogach a następnie zebrać łączenie w jednym miejscu. Ulepioną w ten sposób kulkę włożyć łączeniem do dołu do papilotki. Powtórzyć z resztą ciasta. Na koniec wycinki z ciasta zebrać w jedną kulkę i też wykorzystać.

Papilotki z pączkami układać na blaszce z wyposażenia piekarnika z zachowaniem odstępów (zmieści się połowa pączków, resztę pieczemy w drugiej partii). Pączki odstawić na 1/2 godziny do podrośnięcia (ciasto mniej więcej dwukrotnie zwiększy objętość).

Piekarnik nagrzać do 180 stopni C (góra i dół bez termoobiegu). Wierzch pączków posmarować roztrzepanym jajkiem (najlepiej ogrzanym w temp. pokojowej) i wstawić razem z blaszką do nagrzanego piekarnika do środkowej części. Piec przez 13-15 minut. Od razu wyjąć z piekarnika. Studzić przez około 10 minut, następnie polukrować. Upiec drugą partię pączków.

Lukier pomarańczowy: do miseczki wsypać cukier puder, dodać skórkę startą z pomarańczy (około 1/2 łyżeczki), łyżeczkę soku z cytryny oraz sok z pomarańczy w takiej ilości aby otrzymać lukier o odpowiedniej gęstości. Wymieszać ze smażoną skórką pomarańczową lub konfiturą (około 2-3 łyżki).”

 
 
 

11 comments

  1. tynka says:

    ważne, że polane lukrem i ze skórką kandyzowaną (co mi przypomniało, że mam jeszcze zapas swojskiej!! i trzeba ją jakoś wykorzystac! :) ) już na przepis zerkam :)
    Młodemu chyba smakowało?
    ps. tak ZUPEŁNIE przypadkiem wczoraj weszłam do księgarni i co mi wpadło w łapki? książka „na wsi” ;) którą ostatnio pokazywałaś…już ją sobie mam w domu ;) oj ups…nie ja przecież a moje dzieci ;) heee) POZDRAWIAM

    • Ruby Soho says:

      Też się na tym łapię, że mówię że coś sobie kupiłam… chociaż to produkt dla dziecka ;)
      Ciekawe kto się bardziej cieszy z tych rzeczy – my czy maluchy

  2. Ja też nie mam ręki do drożdży, ba, śmiem powiedzieć, że się ich boję :D Jako, że Mój też się ich nie tyka zostaje nam tylko wspaniałomyślna opieka Teściowej. I dzięki jej za to, i za pączki ! :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.