Jak ogarnąć dzień z dziećmi i nie zwariować, czyli keep calm and bake some muffins :)

Ciężko się czasem zorganizować, gdy jest się matką! U mnie nigdy nie ma takiej estetycznej pełni szczęścia, która całkowicie by mnie zadowalała. Zawsze jest jedno z trzech – albo ja jestem pachnąca i zadbana, albo ogarnięty jest dom, nic się nie wala po kątach, kurze w miarę sprzątnięte, łazienka czyściutka itd, etc. albo wreszcie – mamy konkretne smaczne jedzenie, a może nawet wypieki, słowem tak zwaną kulinarną jakość życia.

Dziś jest nieźle, czuję się niemal jak pani sytuacji. Wprawdzie jestem średnio pachnąca i zadbana (ale miejmy nadzieję, że zaraz się to zmieni – wszak wieczór, matce też należy się kąpiel) ale wszystkie inne wskaźniki idealnego domu są na wysokim poziomie. Mieszkanie jest w miarę czyste, co zawsze cieszy i zmniejsza poziom frustracji. Nie jest to wprawdzie jakaś wielka moja zasługa.. po prostu nie zdążyło się zbytnio ubrudzić po chrzcinach:). Jeszcze bardziej cieszy to, radzę sobie dzisiaj mimo męża w pracy i dwójki małych dzieci pod opieką. Obiad zrobiony (roladki z kurczaka z farszem z sera i cebulki, do tego pieczone młode marchewki i pieczone pomidorki koktajlowe, świeża surówka marchwiowo jabłkowa.. no i – okej, wczorajsze – puree), pranie zrobione, dzieci zadbane i na oko dość zadowolone z życia, ze zmywarki wszystko wyciągnięte i poukładane gdzie trzeba, kuchnia lśni.. a na kuchennym blacie pysznią się wspaniałe muffiny jagodowe:).

Zadziwiające, że matczyne horyzonty zawężają się do tego stopnia, że chwalę się takimi osiągnięciami online, ale .. mimo wszystko czuję się jak superwoman. I nawet postanowiłam Wam sprzedać patent jak ogarnąć sytuację z dziećmi i jeszcze coś upiec w czasie dnia!

Nie zawsze jest taki dzień, nie zawsze się da. Ja od tygodnia noszę się z zamiarem upieczenia czegoś, ale czasem opór materii jest po prostu zbyt duży. Dziś wreszcie jako tako wyspana i zadowolona z życia wzięłam się porządnie do roboty. A więc.. jak upiec muffiny mając małoletnich pod opieką? Właśnie tak:

Nie liczcie, że uda się Wam w 30 minut, jak informuje przepis. Sukcesem będzie jeśli zmieścicie się w jednym dniu. I nie ma się co frustrować, tak to już jest i trzeba się z tym pogodzić. Najpierw szykujemy blaszkę – specjalną na muffiny jeśli macie lub silikonowe foremki. Wykładamy je papilotkami lub papierem do pieczenia. W międzyczasie karmimy i przewijamy niemowlęta, układamy puzzle ze starszymi dziećmi i gdy wreszcie zajmą się sobą jedziemy dalej.
Przepis stąd.
Przygotowujemy sobie wszystkie składniki – poza mlekiem, jajkami i masłem, bo nie wiadomo ile będą stały poza lodówką.
Składniki na muffiny 12-15 sztuk:
450g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
225 g cukru* (opcjonalnie 200g cukru i 25 g cukru z prawdziwą wanilią i kardamonem – pyyyszne wychodzą:)
200g jagód, umytych i przebranych (lub 200g malin lub 1 gruszka obrana i pokrojona w kostkę)
225 ml mleka
2 jajka
225 g masła
Jeśli dzieciaki pozwolą to również odmierzamy odpowiednią ilość poszczególnych składników, po czym mieszamy mąkę, proszek do pieczenia, sodę i cukier. W kolejnej wolnej chwili roztapiamy w garnuszku masło z mlekiem, podgrzewamy do momentu roztopienia się masła, a wówczas odstawiamy do wystygnięcia. 
IMGP8664 IMGP8667
W międzyczasie (ja) szykujemy i serwujemy obiad dwulatkowi, karmimy niemowlę i rozwieszamy pranie. Następnie rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni, dodajemy mleko z masłem i 2 jajka do przygotowanych wcześniej suchych składników. Mieszamy składniki do połączenia, ale niezbyt długo, wszak to ciasto na muffiny. Potem dodajemy jagody i ponownie delikatnie mieszamy. Wypełniamy foremki i wrzucamy do piekarnika na ok 20-30 minut w zależności od wielkości muffinek i ustawień piekarnika.
IMGP8668 IMGP8669 IMGP8673
Sprzątamy po obiedzie, ładujemy śpiącego nad roladką dwulatka do łóżka, uspakajamy ryczące w niebogłosy niemowlę, karmimy je i również usypiamy. Wyciągamy muffiny z piekarnika, robimy herbatę, siadamy przed komputerem.. i napawamy się uczuciem wszechmocności. Możemy też zanucić stary obciachowy hicior „A-aaaaa, mogęęę wszyyyystkooo!!!”
IMGP8675 IMGP8676
Smacznego :)

20 comments

  1. Ależ masz matko centrum dowodzenia! Kocham Wasze mieszkanie! Uwielbiam <3 A Ciebie podziwiam, że dajesz radę ze wszystkim, ja z jednym rozbrykanym (prawie) roczniakiem mam zaległości sprzątaniowe.

  2. Natalia K says:

    Jutro rano włączam laptopa, ustawiam go na blacie kuchennym, wyszukuje Twój zaje….. plan i się biorę do roboty! :) p.s. I niech mi tylko coś/ktoś przeszkodzi!!! ;) Pozdrawiam!

  3. radoSHE says:

    Ty serio jesteś superwoman! Ja zbieram się (mentalnie) od dwóch tygodni, żeby coś upiec. No może to będzie dla mnie dobry motywator:) Widzę, że strefa Kropki obwarowana poduchami;)

  4. tynka says:

    znam to rozkładanie JEDNEJ czynności na cały dzień ;)
    super przepis…a że Twoje menu zawsze mi do gustu dziwnym trafem przypada ;) zgarniam i tą recepturę :)
    ja dziś rozwlekłam na cały dzień przetwory ;) ale się udało…
    idę spać…
    spokojnej nocy i dla Ciebie…ps. jak Kropka Ci noce przesypia?

    • Ruby Soho says:

      Kropka fajnie przesypia noce od urodzenia, ostatnio zęby ją męczą, więc ok 4-6 rano się budzi i je z przerwami do rana, ale nie przeszkadza mi to. Po tym co przeżyłam karmiąc jej brata wydaje mi się że jest super śpiochem :))

  5. kejt says:

    Ruby miszcz. Szkoda, że ja jestem na bezmlecznej diecie ostatnio. Ale wymyśliłam placek śliwkowy z masłem klarowanym. To mogę. Ale póki co to się zbieram do sprzątania, żeby w weekend mieć spokój i luz. P.S. Młody świetny z tym kocem. Te Twoje dzieciaki to naprawdę fajne są.

  6. Asia says:

    Dzięki za przepis. Cudownie wyrosły! Chociaż u mnie nie obyło się bez pewnych modyfikacji:
    1. Robiłam w spokoju, dziecię postanowiło uciąć sobie drzemke, więc po prostu od czasu do czasu tylko zerkałam do łóżeczka. Obudził się, gdy muffinki siedziały już w piecu :)
    2. Musiałam użyćmniej mąki, mniej masła i mniej cukru (jakoś tak się to wszystko nagle pokończyło), no więc proporcje trochę na oko :)
    3. Jagody wyjęte z zamrażarnika okazały się być… czarnymi porzeczkami :)
    Ale to tylko świadczy o tym, że przepis jest suuuper, skoro wychodzi nawet przy takich przeciwnościach losu.

  7. Moniq Ch says:

    Jutro biorę się za pichcenie :)
    ps. U mnie jest tak samo – jak coś pichcę w kuchni to mała Antosia płacze, spać nie chce,..i robi wszystkie inne rzeczy !!!
    Ale my mamy zawsze wiemy jak dać sobie radę :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.