Zabawkowa kuchnia raz jeszcze- jak zmontować dziecięcą lodówkę?

Wróciliśmy względnie wypoczęci, teraz czeka nas tygodniowy romans z pralką włączoną permanentnie, bo tyle tych ciuchów małych i dużych wychynęło z walizek i toreb. Ech, no. Wakacje się skończyły. Ale gdybyście zobaczyli ten pęd, tą radość małego chłopczyka, który wbiegł po sześciu dniach do swojego pokoiku!

Jeszcze nigdy nie był poza domem tak długo, więc radość była wielka, a największa gdy przybiegł do swojej kuchenki! Brakowało mu kuchenki w hotelu, dopytywał o pana kucharza, głowił się, gdzie też ta kuchenka jest schowana, a w pokoju zabaw improwizował na szybko jakieś dania z klocków, jakieś garnki z piankowych puzzli.. Widocznie jednak  ucieszył się, gdy wreszcie przekroczył próg naszego domu i mógł otworzyć swoją lodówkę, włączyć swój piekarnik i uraczyć całą familię (ze stęsknionymi dziadkami i ciocią K. włącznie) pysznymi autorskimi kompozycjami smakowymi.

O lodówce Młodego pisałam już tutaj, dziś parę słów o tym skąd się wzięła. Jak część z Was wie od dawna kombinujemy nad poważniejszym kącikiem kulinarnym dla naszego malucha. Drewnianych zabawek kuchennych coraz więcej, a z przechowywaniem pojawił się problem. W czym to wszystko trzymać? W pudełku? W koszu na zabawki? Nieeeee! Wiadomo, że musi to być konkretne urządzenie chłodnicze! Po inspirację pojechaliśmy do Ikei – pierwszy plan zakładał kupienie niedrogich komponentów w „Kąciku przecen” i zmontowanie z nich szafki, pomalowanie farbą, wystylizowanie na lodówkę. Już prawie uzbieraliśmy zestaw przecenionych desek i jakąś szafkę, tylko że wszystko wymagało malowania, dokupowania półeczek, zawiasów.. słowem: dodatkowych nakładów finansowych i sporo wolnego czasu.

 
Postanowiliśmy rzucić okiem na meble kuchenne. Wybraliśmy jedną z szafek Metod, takich do wieszania na ścianie – odpowiednio wąską i wysoką (szerokość 40 cm, wysokość 80 cm), by miała lodówkowy wygląd. Do niej dobraliśmy drzwi ze stali nierdzewnej (Grevsta) oraz pasujący uchwyt (Kansli). Zastanawialiśmy sie, czy z zewnątrz będzie wymagała malowania, ale po namyśle zostawiliśmy ją taką jaka była. Od środka na drzwiach powiesiliśmy łazienkowe półeczki za 4 zeta (Lillnaggen). I voila – mamy lodówkę dla synka! Najdroższa była sama szafka – jeśli więc macie więcej czasu na malowanie, dokręcanie i kombinowanie to polecam wybrać się do „Kąciku przecen” w Ikei. Tym razem zapłaciliśmy trochę więcej, ale za to lodówka wygląda przekonywująco!
Lodówka lodówką, rzućmy okiem na wyposażenie. Zasadniczo uwielbiam drewniane zabawki, ale ortodoksyjna nie jestem. Ten zestaw plastikowych naczyń od razu mnie zauroczył – jest dowodem na to, że rzeczy z tworzywa nie muszą być brzydkie i kiczowate. Uwielbiam kropki i groszki, uwielbiam też takie żywe kolory, więc.. no po prostu skusiłam się na te smakowitości. Od tej pory codziennie synek serwuje mi przepyszne herbaty i muffinki. Wiadomo, że „ta duzia” muffinka jest zawsze dla mamy.

Ach ta kuchenka Młodego! Zabawa w niej trwa nieustannie, nieustannie coś się zmienia. Pomocniczy blat kuchenny znajduje się na schodkach na antresolę. Tutaj synek trzyma swój koszyk na pieczywo, toster i różne kuchenne naczynia i sztućce. Tutaj również rozkłada swoją ukochaną książkę kucharską (odziedziczoną po mamusi) i przygotowuje pyszne grzanki wraz z Kubusiem Puchatkiem.

Czasem, gdy ładnie poproszę, synek przygotowuje dla nas pyszną miętę w kubeczkach. I tak pijemy sobie tą mięte razem..

 

10 comments

  1. radoSHE says:

    Mimo, że to inspiracja to i tak jestem zachwycona Waszą kreatywnością, Waszym „chceniem” zrobienia wszystkiego na tip-top, no przecież czuję, że zaraz Ty się do kuchni młodego przeniesiesz zgotowaniem. Jak to możliwe, że nie widziałam wcześniej tych rzęs? Trzymaj Młodego dla nas, zapłacę Ci:) A książkę miałam tę samą. Pamiętam, że ją uwielbiałam!

    • Ruby Soho says:

      Rzęsy ma cudowne, wciąż próbuję je uchwycić,akurat słońce tak świeciło, że wreszcie widać ich długość. Kropka oczywiście takich nie ma – nie ma sprawiedliwości na tym świecie! A do kuchenki faktycznie czasem mam chęć się przenieść :)

  2. Oj, oj, oj, oj – nie wiem od czego zacząć komplementować :) Wszystko takie super. Lodówka wymiata, stalowe drzwi, a ze środka aż wieje chłodem i świeżością. Jakbym miała więcej miejsca, na pewno bym od Was zgapiła. Zastawa plastikowa daje radę, a muffinki – boskie. Mi szczególnie ta limonkowa wpadła w oko. Świetny kącik kuchenny się szykuje, taki Wasz, niepowtarzalny. I jakie to piękne, że dziecko podświadomie podziela pasję rodziców. Pozdrawiam :)
    blog: Dałabym Ci gwiazdkę z nieba

  3. Po pierwsze: szacun! Kreatywność kreatywnością, ale jeszcze zrobić trzeba. Daliście czadu. Po drugie – rzęsy (#Love!) – załóż im fanpage na fejsie ;). No a po trzecie jestem zaskoczona, że sałata z Ikei ma jeszcze wszystkie liście. U nas ostał się jeden.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.