Dziecko, Produkty dla dzieci, Zakupy

Wyprawka dla noworodka. Warto wiedzieć.

Jeśli wpadliście tutaj przypadkiem, to pragnę zaznaczyć na wstępie, że jestem mamą trójki małych dzieci – czterolatka, dwulatki oraz zupełnie nowego niemowlaka. Nie jest to wprawdzie gwarancją posiadania Macierzyńskiej Wiedzy Tajemnej, ukończenia fakultetu z pieluchologii stosowanej i wyrywkowej znajomości typologii smoczków, ale z pewnością oznacza jakieś doświadczenie.

IMGP8811

Przyznaję, że w czasie mojej czteroletniej przygody macierzyńskiej popełniłam niezliczone błędy przy wyborze produktów dla dzieci. Początkowo byłam zupełnie zielona w tej tematyce, a z niewiedzy wypływały totalny brak pewności i impulsywne chwytanie za portfel. Teraz wreszcie widzę postępy – z każdym dzieckiem kompletowanie wyprawki idzie mi lepiej.

Komfort. Bezpieczeństwo. Harmonijny rozwój.

Te trzy teksty sprzedane niedoświadczonym rodzicom pozwalają wcisnąć im niemal każdy produkt. A rynek dla dzieci to dziś prawdziwa żyła złota, ilość gadżetów, drobiazgów i zwykłych dziwadeł przekracza wszelkie normy zdroworozsądkowe. Ciężko zadecydować, czy coś jest faktycznie potrzebne, czy wymyślone jedynie po to, by naciągnąć skołowanych rodziców. Warto zdać sobie z tego sprawę, zanim zdecydujecie się na łóżko z czujnikiem moczu, wibrujący leżaczek, czy designerską kołyskę za miliony monet. Według producentów niemal wszystko, co sprzedają zapewnia dziecku harmonijny rozwój i prawidłową stymulację, podprogowy przekaz krzyczy: „jeśli tego nie kupisz, pozbawisz potomka kluczowych doświadczeń niemowlęctwa”, a my zapełniamy dom kolejnymi bublami.

Co więc zrobić, by uniknąć błędów w kompletowaniu wyprawki?

Na to pytanie nie da się odpowiedzieć jednoznacznie, bo każdy rodzic ma nieco inne potrzeby i wymagania odnośnie jakości i estetyki. Różni nas także styl życia, więc pewne produkty, które u mnie były niezbędne dla Was mogą okazać się domowymi zawalidrogami. Dlatego też moje rady będą raczej ogólne.

IMGP8815

1. Naturalne tkaniny są najlepsze dla dziecka.

Prześliczne rożki dla noworodków wyłożone w środku warstwą minky (czyli nieoddychającego poliestru), maty edukacyjne ze śliskich, sztucznych tkanin – takie praktyczne, bo łatwo je wyczyścić, ubranka z polarku lub „misia”. Nie idźcie tą drogą! Małe dziecko potrzebuje naturalnych, oddychających tkanin! Dużo tańsze niż te z minky są zwykłe rożki z bawełny, fakt, trzeba się naszukać by znaleźć jakieś niebrzydkie i nie horrendalnie drogie, ale da się. Serio. Maty też można znaleźć bawełniane, na mojej liście jest taka z Ikei.

 2. Nie bój się używanych ubranek.

Niektóre mamy mają wielkie opory przed używanymi ubrankami dla niemowląt, warto jednak poczytać jak obecnie powstają ubrania, jak nieekologiczna jest produkcja tkanin, proces ich farbowania, wybielania, ile herbicydów i pestycydów ładuje się na uprawy bawełny. Wówczas okazuje się, że dla delikatnej skóry niemowlęcia o wiele bezpieczniejsze i zdrowsze będą ubranka po rodzeństwie i dzieciakach znajomych. Wygląda na to, że nasz Lolek około 95% ubranek ma z odzysku, są wielokrotnie wyprane i o wiele zdrowsze dla skóry, dzięki czemu będzie mniej narażony na reakcje alergiczne. Aspekt finansowy ma tu oczywiście też spore znaczenie. Jeśli już bardzo będę chciała kupić dla niego coś nowego, to pewnie będzie z kolekcji Conscious, z eko – bawełny (na przykład z H&M, ceny całkiem przyzwoite).

IMGP9865 IMGP9866

3. Najważniejsza jest wygoda.

Widziałaś te piękne małe dżinsy? Skórzaną kurteczkę? A może uroczą elegancką koszulę z krawatem dla dziecka o wzroście 62 centymetry? Grubą kieckę z falbaną? Pamiętaj, że nowonarodzony człowiek głównie śpi, a spanie w garniturze, dżinsach czy balowej sukni nie jest wygodne. Lepiej wybrać coś, co faktycznie będzie noszone przez nasze dziecko i łatwe w zakładaniu. Bawełniane body (te z krótkim rękawem, sprawdzają się zwłaszcza w lecie) oraz pajacyki (rozpinane z przodu ubranka, z zakrytymi nóżkami idealne na zimniejsze pory roku) to najpraktyczniejsze ciuchy, które używane są non stop. A piękne dżinsy i sukienki to tylko do zdjęcia. Kupowanie butów dla małego dziecka to kolejne nieporozumienie. Skoro nie chodzi, to po co wywalać kasę na buty. W zimie ma kombinezon, albo grube skarpety. Skórzane kamasze przydadzą się.. za jakiś rok.

IMGP8988

 4. Dziecko zostanie z Tobą na wiele lat! Z tą myślą urządzaj jego nowy kącik/pokoik.

W obecnej ciąży wydałam bardzo niewiele na niemowlęce gadżety, koncentrując się na rzeczach na lata. Zamiast wypasionych wózków i kołysek, które posłużą przez mgnienie oka skupiłam się na urządzaniu pokoiku dla dzieci, tak, by spełniał swoją funkcję przez długi czas. Uważam, że warto zainwestować w porządne „dorosłe” meble. Dorosły rozmiar szafy wydaje się Wam zbyt duży? Niepotrzebnie! Mikro – ubranka bardzo szybko przeobrażają się w większe, a dobytek dziecka też szybko rośnie. Jeśli nie chcecie zaraz upychać dziecięcych ręczników, pościeli, zasłon, plecaczków w swoich własnych szafach pomyślcie, że całkiem dobrym rozwiązaniem jest kupienie czegoś konkretnego już na samym początku.

U nas to na przykład szafy PAX (tak, znów z Ikei), wybraliśmy te wąskie, bo takie sprawdziły się u starszaka. Młody na każdej półce ma inny rodzaj ubrań – osobno spodnie, koszulki, majtki, piżamy. Ułożone na najniższych półkach, by sam mógł dobierać sobie komplety i decydować w czym dzisiaj wystąpi w przedszkolu. Nowe białe szafy będą przeznaczone dla Kropki i Lolka. Mamy jeszcze w planach dokupić trochę szuflad i drucianych koszy, gdy tylko będziemy mieć niezagospodarowane kilka stówek. Fajna jest uniwersalność tych szaf, można je łatwo dostosować do aktualnych wymagań i mieszczą naprawdę sporo, a jeśli macie finansowe braki, to wyposażenie wewnętrzne możecie kompletować stopniowo.

IMGP9861 IMGP9862 IMGP9864

5. „Duże” sprzęty można kupić z drugiej ręki, bez utraty jakości.

Na Allegro i Olx pełno prawie nowych wózków, kołysek, leżaczków i innych cudów. Warto się tam porządnie rozejrzeć zanim wyłożycie fortunę na nówki ze sklepu. Dla dwójki pierwszych dzieci kupowałam wszystko nowe, przy trzecim poszłam po rozum do głowy i zdecydowałam się na używaną kołyskę i wózek. Ważne, by dobrze wybrać, wnikliwie studiować ogłoszenia, by to, co kupimy było faktycznie dobrej jakości i mało używane. No i najlepiej w okolicy, z odbiorem osobistym, by móc sobie pojechać i na spokojnie obejrzeć. My dzięki temu mamy zupełnie nową kołyskę i piękny wózek jeszcze na gwarancji. Za pół ceny. Nie wygląda na używany, prawda?

IMGP0699 IMGP0702

6. Dziecko nie potrzebuje tych wszystkich bodźców, które uparcie mu serwujemy.

W dzisiejszych czasach dość ciężko ludziom uwierzyć, że spokojne leżenie w kołysce i obserwowanie cieni na ścianie może być dla dziecka bardziej rozwojowe, niż gapienie się w furę migających światełek karuzeli z projektorem i trzydziestoma kołysankami na mp3. Współczesny dzidziuś dostaje wyjące „Old Mc Donald Had a Farm” na zmianę z „Dla Elizy”, do tego wibrujący leżak w pięćdziesięciu kolorach i kręcące się hipnotycznie lampki.

Rodzic zadowolony, bo dziecko leży cicho, ale.. gdyby tak czasem zastanowić się dlaczego ono leży cicho? Może po prostu jest zszokowane, zahipnotyzowane? Wibracje w leżaczkach nigdy nie zostały porządnie zbadane i nie wiadomo jaki faktycznie mają wpływ na organizmy małych ludzi. A przebodźcowanie to obecnie duży problem wśród dzieci w różnym wieku, dajmy więc szansę tym najmniejszym na spokojne rozkminianie otoczenia, bez ataku kolorem i dźwiękiem. Fajnie, gdy nasz maluch ma czas obejrzeć własne paluszki, rozejrzeć się po okolicy w spokoju. Dlatego z naszej kołyski zniknęły baterie napędzające „centrum migającej rozrywki”, a nad łóżeczkiem zawiesimy najzwyklejszą, tradycyjną karuzelkę z nakręcaną pozytywką.

Tak naprawdę niemowlę najbardziej potrzebuje bliskości i czułości, spokojnego miejsca do spania, ciepła i czystej pieluszki. A wszystkie akcesoria to bardziej nasza wygoda lub estetyczna potrzeba, niż faktyczna konieczność.

P.S. Przy okazji – każdej świeżo upieczonej mamie polecam serdecznie ten archiwalny tekst o rozwoju niemowląt –  tutaj.

1

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

14 komentarzy

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 29/04/2016 at 09:45

    Brawo brawo brawo! Podpisuję się pod tym postem w całej rozciągłości. My przy obojgu zdecydowaaaną większość wyprawki mieliśmy z drugiej ręki. Naturalne tkaniny, wygoda, nieprzebodźcawianie (takie nowe słowo:D).
    Zaintrygowałas mnie ta szafą Pax. Ja właśnie się zastanawiam co by tu w tej kwestii u dzieci zorganizować. Generalnie najbardziej pasują mi szuflady, mają jedną komodę i podstawowe ciuszki się tam mieszczą. Ale już różne dodatkowe bluzy, rzadziej używane koszule czy sukienki, kocyki, pościele upycham po naszej szafie i w pudłach pod łóżkiem…;/ Może faktycznie Pax to jakaś opcja… Zapytam niedyskretnie, ile mniej więcej kosztowała Wasza?

    • Reply Agata / Ruby Times 29/04/2016 at 12:06

      Przypuszczam, że z wyposażeniem około 2 tysi. Ale są to cztery pudła o szerokości 50 cm, głębokości 60 (są też płytsze, jak się nie ma miejsca). Cena tak naprawdę zależy od wyposażenia, od tego z jakiej półki cenowej będą drzwi, etc. My najpierw kupiliśmy same obudowy, drzwi i kilka półek i drążków (około 1 tys. zł), a teraz stopniowo kompletujemy wnętrza, bo np. szuflady są dość drogie. Ale patrząc na to, że takie szafy powinny dzieciakom starczyć dopóki się nie wyprowadzą z domu, to chyba dobra inwestycja :)

  • Reply Helen 29/04/2016 at 14:05

    Przyszłe Matki, czytajcie i słuchajcie Ruby, bo rację ma. Wszystko to prawda i zgadzam się z tym teraz, i zgadzałam się z tym kiedyś, chociaż nie wszystko udało i udaje mi się wcielić w życie. Np. kupiliśmy w Ikei zestaw meblowy STUVA i chociaż jest on przewidziany dla najstarszej dziecięcej grupy wiekowej i jest naprawdę super (szuflady, koszyczki, półki), to niestety to ciągle zestaw po prostu dziecięcy i robi się za mały… Trzeba będzie wymienić szybciej, niż nam się wydawało :( No i te używane ubranka. Chciałabym kupować używane, bo faktycznie chemia jest już wyprana, ale tyle razy nacięłam się na ściemę co do ich jakości w zakupach na odległość, że sobie odpuściłam. Dzieciaków w rodzinie zero – nie ma skąd brać z pewnego źródła. Jeżeli ktoś jednak ma takie źródło, to super pomysł, jest i ekonomicznie i ekologicznie.

    Przy okazji – serdeczne gratulacje z okazji urodzin Lolka. Chociaż niewiele go widać, to tak lekko podejrzałam, że chyba usteczka ma po braciszku, ekhm… znaczy się – po starszym bracie :P

    Pozdrawiam!

    • Reply Agata / Ruby Times 30/04/2016 at 08:44

      Właśnie, Matki! Słuchajcie Ruby :)
      (dzięki!)

  • Reply Anka 29/04/2016 at 16:24

    bardzo mądry tekst! jako przyszła mama pierwszego dziecka z łatwością wpadam w szał zakupów dziecięcych, ale przyznam, że od ilości gadżetów w sklepach aż głowa boli… połowa nie wiem do czego służy, lekko spanikowana usiłuję się nawet dowiedzieć czym się różni body od śpioszków (o dzięki Ci za ten wpis!) :) Staram się racjonalnie podejść do tematu, ale póki co z łatwością daję się omotać wszystkiemu co komfortowe i bezpieczne. Uff… dobrze, że są takie blogi jak Twój! :)

    • Reply Agata / Ruby Times 30/04/2016 at 08:45

      Spokojnie, dasz radę! :)

  • Reply Asia 29/04/2016 at 19:24

    Święta prawda :) Co do ciuchów to większość wyprawki dla starszej córki skompletowałam w second handzie. Dla maluszków jest tego masa im dziecko starsze tym gorzej niestety. Większość rzeczy nosi teraz druga córka a myślę , że część zostanie jeszcze dla najmłodszego potomka który na razie siedzi w brzuchu. Trochę rzeczy kupiłam w popularnych sieciówkach i część z nich służy dziś jako szmaty bo do niczego się już nie nadają . Także polecam secondhandy :)

  • Reply Asia 29/04/2016 at 19:28

    A i szafy PAX też mogę polecić. Od razu postawiłam na „dorosłe” meble a i tak ledwo się mieszczę :)

  • Reply tynka 30/04/2016 at 16:56

    :)

  • Reply Helen 01/05/2016 at 14:29

    Wlasnie jemy letni, wsiowy placek owocowy :) mniam! Dzieki za ten przepis. Juz drugi raz mnie uratowal. Goscie wlasnie sie zajadaja :) pzdr!

    • Reply Agata / Ruby Times 01/05/2016 at 15:29

      Bardzo się cieszę :)
      Niedługo zamieszczę (jak się ogarnę) jeszcze jeden niezawodny przepis na letni placek. Tym razem w wersji bez jogurtu. On również ratuje mi czasem tyłek w przypadku nagłych gości :)

  • Reply Zuzanna Szulist 03/05/2016 at 22:19

    Bodźce i karuzele z projektorem… Ach, Ruby, miałaś dużo szczęścia, że trafiły Ci się dzieci, które były zainteresowane cieniami na ścianie i z całego serca Ci życzę, abyś przy trzecim dziecku nie poznała czym jest dziecko, które leżeć nie chce. Przy pierwszym nawet najwymyślniejsze bajery nie działały. Moja córka pierwsze 6 miesięcy swojego życia spędziła na rękach i dopiero jak zaczęła pełzać (do dziś nie wiem jak się tego nauczyła, bo naprawdę na podłodze przebywała w sumie może pół godziny dziennie) to odetchnęłam. Każde odłożenie do był ryk. Z drugim dzieckiem jest lepiej, rano nawet trochę poleży, zwłaszcza jak siostra nad nim skacze, zabawia i pokazuje milion rzeczy, ale po południu jest już ciężko, ma w nosie okolicę i swoje paluszki. Ponieważ jest jednak podatny na „atrakcje” zainwestowałam w karuzelę, której nie trzeba będzie nakręcać co 30 sekund i wielbię ją pod niebiosa. Patrzy na nią, gada do niej, śmieje się, a ja mogę ze Starszą zjeść obiad w spokoju. Więc niech będzie zahipnotyzowane i zszokowane, ale niech przynajmniej będzie przez pół godziny cicho.

    Przyszłościowe myślenie o meblach i pokoju – tak! U mnie dzieciowych mebelków nie ma wcale. Ale, ale! Jak ma się do tego myślenia przyszłościowego łóżko, które robicie dla Młodego? Ono jest super, ale czy nie boicie się, że on za 3 lata stwierdzi, że to jednak zbyt dziecinne i że już nie chce czegoś takiego?

    • Reply Agata / Ruby Times 04/05/2016 at 02:11

      No tak :) Wiadomo, że trzeba też brać pod uwagę indywidualne różnice między dziećmi.
      Co do łóżka – zobaczymy, póki co za jakieś dwa lata Młody dostanie bonus w postaci spania na górze (a najmłodszy wyląduje na parterze), a to chyba jest atrakcja dla większości dzieci, przynajmniej do 10 roku życia. Wprawdzie dość dawno miałam 10 lat, ale pamiętam że o łóżku piętrowym marzyłyśmy z siostrą niezmiennie. Mój mąż na takim spał dopóki nie wyprowadził się na studia, chociaż nie miało kształtu domku dało radę tyle lat :). Poza tym, mówiąc brutalnie, nasz pierworodny nie będzie miał wyjścia – sypialnię dzieli z dwójką rodzeństwa, na większy własny kąt na razie nie ma co liczyć.

      A jak uzna, że zbyt dziecinne, to sobie przemaluje na khaki i powiesi plakat z Avengers :D

  • Reply Ola 04/05/2016 at 10:29

    Wszystko się zgadza :). Jednakże nowe pachnące ubranka lub nowy wózek to ciągle moja wielka słabość. Widzisz jednak robię postępy dla Julka miałam sporo używanych rzeczy :). Przy trzecim będzie jeszcze lepiej.

  • Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.