Wybór imienia.. i irytujące reakcje otoczenia :)

Okej, znamy już płeć, więc zaczyna się wielkie sondowanie: „czy macie już wybrane imię??” W pierwszej ciąży będąc – o naiwna – odpowiadałam na takie pytania z dużym entuzjazmem. Teraz już nie mam zamiaru na nie w ogóle odpowiadać. Dlaczego?

„No co ty! Już nie było lepszego? Wiesz co, mój wujek miał tak na imię, a on był alkoholikiem – średnio mi się kojarzy!”. „To imię przynosi nieszczęście!”. „Miałam ucznia o tym imieniu, był opóźniony w rozwoju”. „A nie wolelibyście (czyjeś ulubione imię)? – jest o wiele ładniejsze!” .„W sumie niby fajne, ale mój sąsiad je nosi, a to gruby obleśny facet, smarki mu zawsze wiszą z nosa, fuj!”. „A wiesz, że ono się rymuje z.. (brzydkie słowo)”.

No właśnie, nasze wymarzone, wyjątkowe imię dla dziecka – zawsze się znajdzie ktoś, komu się będzie źle kojarzyło. I obrzydzają nam ze wszystkich stron, aż w końcu zmienimy zdanie i damy dziecku na imię zupełnie inaczej niż sobie zaplanowaliśmy.

Jadąc z badań prenatalnych ja, mąż i Młody jednogłośnie zaakceptowaliśmy oficjalne miano naszej małej Kropeczki. Jeśli chodzi o Młodego, to uznaliśmy, że milczenie oznacza zgodę :) Ja miałam kilka propozycji, mąż nie zgłosił żadnego kontr – kandydata, ale bardzo spodobało mu się jedno imię z mojej listy – to, które w głębi serca najbardziej chciałam wybrać:).

Co się stało w aucie, zostaje w aucie – uznaliśmy po tym wydarzeniu. Postanowiliśmy, że aż do porodu nikomu nie będziemy zdradzać imienia, bo każdemu się wydaje, że ma prawo oponować, albo proponować inne opcje. Z całym szacunkiem – jak sobie urodzisz, to będziesz mieć prawo do podejmowania takich decyzji! Nasz wybór to nie propozycja, to nie zaproszenie do dyskusji – to NASZ WYBÓR. I koniec, po porodzie już nie wypada się czepiać cudzych decyzji, więc najwyżej zobaczymy niezadowolone miny – a zresztą kogo to obchodzi?

Moja mama jest bardzo rozczarowana tym faktem – pyta, podgaduje, prosi o podpowiedzi. W pierwszej ciąży wiodła prym w obrzydzaniu mi ulubionych imion i podważaniu decyzji i cały czas chciała przeforsować swoje kandydatury! Już zapomniała chyba, że gdy się urodziłam jej rodzina też wywierała na nią presję – bo akurat w ich miasteczku była jedna taka grubawa, niewydarzona stara panna. I miała na imię tak jak ja :) I mama dała się im przekonać, przynajmniej początkowo – potem było trochę zamieszania i kosztów, by zmienić dane w USC. Ale w końcu postawiła na swoim i nie uległa namowom, a do imienia wszyscy się przyzwyczaili. Przypominam jej o tym fakcie za każdym razem, gdy zaczyna swoje podchody :)

Czy też mieliście takie doświadczenia? Bo zauważyłam, że większość młodych mam ze zrozumieniem reaguje na moją decyzję o nieujawnianiu wybranego imienia aż do porodu – być może również były nachalnie zrażane do wybranych przez siebie imion..

Mała wskazówka – wybrane przez nas imię jest na tej liście. Ale bynajmniej nie w top ten :)

DSC_3623

Młody jest milczącym świadkiem naszej decyzji :)

22 comments

  1. MyWay says:

    o tak, ja zdecydowanie teraz też zrobiłabym to samo.. nikomu nie mówiła NIC. i chyba nawet Mężowi hehe.. za każdym razem dawałam Mu wybór kilku imion.. a On zawsze nie zgadzal sie na żadne.. na koniec twierrdził, że to On jedzie Dziecko rejestrować i jak Mu się nie spodoba, to poda takie imię, jakie sobie wymarzył. ale po drugim porodzie wyznał, że gdybym powiedziała, że Filip to jednak Marcel, nie miałby nic przeciwko. Imię często sie źle kojarzy przez kogoś właśnie.. ale kiedy już sie ujrzy tego Maluszka, to skojarzenia się zmieniają.. więc uważam,że to świetna decyzja.

  2. Bigosstud says:

    Bardzo słuszna decyzja :-)! My przy drugiej ciąży też nikomu nie zdradzimy wybranego przez nas imienia. Ludziom się wydaje, że pomagają swoim gadaniem, ale prawda jest taka, że tylko mieszają w głowie i irytują. Wybór imienia dla dziecka należy tylko do rodziców. A i po fakcie nikt nie powinien tego kwestionować. Pamiętam, że pierwsze słowa mojej teściowej, gdy weszła do szpitala, brzmiały: „Hubert?! Kto wybrał takie obrzydliwe imię? Cześć, gdzie jest mój wnuk?”. Było mi tak przykro, że szok…

  3. Agata B. says:

    my zrobiliśmy źle tym że powiedzieliśmy jakie chcemy … teraz wszyscy co nas widzą pytają sie czy juz zmieniliśmy swój wybór bo przecież takie imie jest śmieszne, będą sie z niego śmiali, nabijali i wyzywali od ciastek… i najgorsze jest to że to dość bliscy ludzie najbardziej naciskają na zmianę a nie obcy … eh … tak może i będzą sie z niego nabijali , śmiali i nas znienawidzi za to ,,, może i tak , ale My będziemy go ( o ile to będzie chłopak) kochali z całego serca!!!

  4. Zacznę od tego, że całą ciążę byłam nienaturalnie spokojna i wszystko olewałam. Bo jakby nie, to miałabym kupę powodów do stresu, wybrane przeze mnie imię Natan i zaakceptowane przez Męża wywołało sporą burzę. Krzywdę dziecku zrobicie – grzmiała teściowa, co to za imię, jęczeli koledzy w męża pracy. Ja szczerze mówiąc miałam to w czterech literach, bo wiedziałam, ze jedyną osobą, która mogłaby wpłynąć na zmianę mojej decyzji był Mąż. Dopiero jego opór stanowiłby dla mnie problem, reszta mogła sobie co najwyżej pogadać. Ale wiem, że mój Mąż miał niezłą rozkminkę i niejednokrotnie przeżywał w związku z tym rozterki. I powiem Ci, że w 100% pochwalam Waszą decyzję, jest wg. mnie niezwykle mądra:) Sama chyba przy drugim dziecku postąpię tak samo i będzie spokój:)

  5. Mamiczka says:

    Bardzo chciałam dać mojemu Maluchowi na imię Gilbert. Cholernie mi się podoba i fajnie mi się kojarzy. Niestety mąż nie dał się przekonać :/ Twierdził, że będą przezywać go wtedy Gil itd. Wybraliśmy inne imię i dzisiaj uważam, że to imię pasuje do Malucha :) Co nie zmienia faktu, że Gilbert nadal jest moim faworytem.

    • Ruby Soho says:

      No tak, pamiętam, jak w dzieciństwie wszystkie lalki odgrywające męskie role miały na imię Gilbert. A wszystkie żeńskie Ania oczywiście :))) Uwielbiałam Zielone Wzgórze :)

  6. Moniq Ch says:

    Strasznie denerwujące pytanie ” czy masz już wybrane imię dla dziecka” – a co to kogo obchodzi !!!
    Ja mam 3 wybrane imiona, i jak się okazało przypadkiem mój mąż wygadał się swojej babci i przy kolejnej okazji usłyszałam wiele „ciekawych” anegdot.
    Okazało się, że żadne imię, które wybrałam nie jest „takie”jak chcą inni…
    Więc stwierdziłam, że guzik im do tego jakie imię będzie nosić moje dziecko.

    • Ruby Soho says:

      też tak robiłam w pierwszej ciąży – jak już powiedzieliśmy jakie imię będzie nosił Młody pojawiły się dyskusje – tak jakbym kogoś do dyskusji zapraszała ;) Ale i tak Maluch ma na imię tak, jak postanowiliśmy :)

  7. Zojka Mama says:

    Doświadczenia z pierwszej ciąży niczego mnie nie nauczyły. Pomimo, że dałam się wtedy zmanipulować i Bartek nie został Jasiem (on się z tego bardzo cieszy:D) nie miałam i tym razem oporów przed ujawnieniem mojego wymarzonego imienia dla maleństwa. I zupełnie nie wiem czemu i tym razem reakcje ludzi, których uważałam za życzliwych i rozsądnych, mnie zaskoczyły. Tylko, że tym razem już umiem puszczać to mimo uszu. Tylko jakoś tak przykro mimo wszystko.

    • Ruby Soho says:

      No bo te rady bliskich wynikają tak naprawdę z dobrych chęci – oni nie chcą by dziecko miało brzydkie/śmieszne imię, ale zapominają że imię to kwestia gustu, a ich opinia jest subiektywna – zupełnie tak jak nasza zresztą :) Być może obcy ludzie są bardziej powściągliwi i nie powiedzą co myślą – lepiej, bo po co komuś robić przykrość.

  8. anluna says:

    Dobra decyzja.
    Ja też słyszałam wiele razy, że Kuby to same rozrabiaki, że Maja jest za popularne itp. Ale mi się takie imiona podobały i nie słuchałam tego, co mają mi do powiedzenia inni.
    Swoją drogą jestem bardzo ciekawa jakie imię wybraliście :)

  9. Nina says:

    Hihi – My wybraliśmy imiona, ale ich nie zdradziliśmy aż do samego porodu. Nawet Rodzicom nie powiedzieliśmy, tacy byliśmy!;) Moi Rodzice przyjęli to spokojnie, zaakceptowali Nasza decyzję. natomiast drudzy Rodzice – jakoś nie do końca podobała im się ta decyzja…Przez ciążę operowaliśmy kilkoma przezwiskami – ostatnie było skrótem imienia. Dla bardzo ciekawskich była wersja(całe imię po dwukropku): Andżelika przez dż;) Znajomi wymyślali zabawne imienia zawierające w sobie „linka”, al eto było akurat miłe :) Wytrzymaliśmy i dopiero powiedzieliśmy imiona po porodzie :)
    Dacie radę, trzymam kciuki!:)

  10. Ja też pamiętam ilu komentarzy nasłuchalam się na temat imienia mojego dziecka. A najgorzej było z teściową, ktora do ostatnich dni przychodziła z lista imion, które jej się podobają i nie dawala sobie wytłumaczyć, że prawo do wyboru imienia należy do rodziców. Ehhh ludziska zawsze lubią wtykać nosa w cudze sprawy:P tylko tak jak Zojka mama napisała wcześniej trochę to przykre wszystko:/

  11. Eko Ubranka says:

    Mój mąż uparł się na Adolfa (;)… tiak…), ja na Pawła (po dziadku). Zostało Bruno. Drugiego imienia mój synek nie ma, bo jego rodzice nie mogli się dogadać:D. Dla dziewczynki mam już wybrane (a jeszcze długa droga, by pojawiła się na świecie) bardzo podoba mi się Noemi. Ale mam problem, bo mój mąż mówi stanowcze nie. Mu się podoba BALBINA!

  12. My ujawniliśmy imię jakoś w połowie ciąży, ale nie mówiliśmy że jest to propozycja imienia naszego synka, tylko że jest to nasz syn i tak ma na imię – niby niewielka różnica ale zamykała wiele ust ;-) komentarze były ale od razu informowaliśmy że nie ma opcji jakiejkolwiek zmiany.
    Ale Waszą decyzję jak najbardziej rozumiem ;-)

  13. m_maagda says:

    W pełni popieram :) Ja co prawda nie posiadam jeszcze swoich dzieci, ale z przerażeniem stwierdzam, że wszystkie imiona dla dziewczynek, które mi się spodobają, po pewnym czasie okazują się najbardziej popularne. Tak było dawno, dawno temu z Oliwią, potem z Lenką, a także z Milenką (mnie to imię podobało się od czasu słynnej brazylijskiej telenoweli z końca lat 90’tych, ale skąd przyszło do głowy znacznej części społeczeństwa?), a w tym tygodniu przyjaciółka poinformowała, że również „moja” Hania jest teraz jednym z najpopularniejszych imion. Więc pozostaje albo nie wypowiadać głośno ulubionych imion (bo zaczynam mieć podejrzenia, że niczym pewna Angela M. jestem podsłuchiwana przez połowę polskiego społeczeństwa ;) ) lub po prostu nie mieć dzieci. Choć ta druga opcja raczej nie wchodzi w grę :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.