Wybierz sobie nagrodę.. czyli konkurs urodzinowy z ekoMaluchem

EkoMaluch obchodzi właśnie swoje piąte urodziny i z tej okazji przygotowaliśmy dla Was wspólnie ze sklepem coś specjalnego. Konkurs.. ale nie taki zwyczajny konkurs, bo nagrodę wybieracie sobie sami! A trzeba przyznać, że jest w czym wybierać! Podczas bardzo pobieżnego ‚riserczu’ na stronie ekoMalucha znalazłam na przykład takie fajne rzeczy.. A czym dłużej przeglądałam stronę, tym więcej fajnych rzeczy znajdowałam.. muszę Wam zdradzić, że mam dość duży talent do kreowania potrzeb sobie i innym :). Czy takie zdjęcie wykreuje kilka potrzeb i w Waszej rodzinie?

Sklep ekoMaluch jest Wam zapewne znany. Pisałam o nim między innymi tutaj, a niedawno pojawił się w zupełnie nowej internetowej odsłonie, dzięki której zakupy robi się jeszcze przyjemniej, a z bonem zakupowym, którym sklep postanowił obdarować Zwycięzcę konkursu to już w ogóle! Wiem, że wszystkie blogujące zakupoholiczne mamy już mają wypieki na twarzach i myślą tylko „co mam zrobić by wygrać??” więc może przejdę do meritum.
Skoro konkurs jest urodzinowy, to tematem naszego konkursu jest.. urodzinowe przyjęcie. A konkretnie Wasze urodzinowe przyjęcia z czasów dzieciństwa. Z pewnością macie takie wspomniena, bo przecież w życiorysie naskładało się trochę tych urodzin (nie żebym komuś wiek wypominała oczywiście:)! Niektóre były totalną katastrofą, inne wywołują ciepłe uczucia, łezkę w oku lub salwy śmiechu na samo przypomnienie. Pamiętacie je? Już widzę oczami wyobraźni: te sukienki z falbankami i eleganckie koszulki z kołnierzykami. Przepyszny tort! Mamę ze stylową trwałą na głowie i ciocię w eleganckiej bluzce z „poduchami” na ramionach. I tatę pstrykającego zdjęcia starym zenitem..
A oto i nasze zadanie konkursowe: Opisz swoje urodzinowe wspomnienie z czasów dzieciństwa – sentymentalne, zabawne, życiowe – takie, które najbardziej zapadło Ci w pamięć. Wspomnienie możesz zamieścić w formie komentarza pod postem konkursowym lub wysłać na adres emailowy: konkursy@ekomaluch.pl
Serdecznie zapraszamy do zabawy!

 

Więcej o urodzinach ekoMalucha przeczytacie tutaj.

24 comments

    • Kurczę z Instytutem Doświadczeń to ja nie mam szans ! ;) A tak serio to staram się przypomnieć sobie jakieś urodziny i nie mogę ! Nawet urodzin rodzeństwa nie pamiętam ! Ale ja i moja pamięć mamy ze sobą na bakier od dawna muszę podpytać bliskich ;)

    • Ruby Soho says:

      Nie muszą być urodziny własne, chodzi o urodzinowe przyjęcie, więc może być również kogoś z rodziny. Mi w przypominaniu sobie co się wtedy działo bardzo pomagają fotografie z epoki :)

    • Zuzi Clowes says:

      Bosz, Olga bierze udział to ja chyba nie wezmę udziału walkowerem :))) Nie mniej jednak konkurs jest mega, polubię (chyba już lubię?) udostępnię i co tam trzeba. Gadżety ach gadżety, ciekawe czy mi mania kiedyś przejdzie. I pomyśleć że gadżeciarstwo było zawsze domeną Towarzysza Męża, u mnie raczej olewactwo i minimalizm. A już miałam pisać posta o tym że macierzyństwo mnie nie zmieniło :ppp

    • Ruby Soho says:

      Olga poki co udziału nie wziela wiec prosze mi tu bez walkowerow. Zamiast kombinowac pare zdan sklecic,bo jak wiadomo stowa piechotą nie chodzi ;) a tak btw to oni mają w tym eko maluchu pelny asortyment fajnych firm.. La millou,skip hop, nawet nosidelka Tuli. Zawsze to o stowke tańsze, co nie?

  1. Antoniana says:

    Faajny konkurs!! mi jedynie przypominają się śmieszne urodziny! jak czekając na gości, w podstawówce, zgłodniałam i chciałam zjeśc płatki a nie było mleka. Poszłam do sklepu i z wrażenia urodzinowego przyniosłam……chleb! ; D ryczałam jak głupia, bo przecież byłam głodna ; D ale kuzynka przyniosła mi pyyyszny tort ; )

  2. Zuzi Clowes says:

    Urodziny. Jeden z moich absolutnie ulubionych dni. Nigdy nie mam poczucia że się starzeję, a nawet jeśli, to nie jest to zjawisko negatywne. Ot, coraz jestem starsza, ale coraz szczęśliwsza, i tak mam nadzieję co roku i oby do setki.

    Odkąd zostałam mamą wizja urodzin kompletnie mi się zmieniła. Uroczyście oficjalnie obiecuję w urodziny własne dawać mamie prezenty, laurki, czekoladki i kwiaty, jako że tak naprawdę to jej zasługa, że ja jestem na świecie. To jej wysiłek, jej ból, jej jednak jakieś poświęcenie (ze strony mamy mojej to duże – najpierw 25 kilo których nigdy nie udało się zrzucić i rozmiar stopy który urósł o dwa rozmiary i też już nie zmalał po ciąży – czy Wy wiecie ile to jest zmarnowanych par butów?!?!?!?!), później ciężki poród zakończony nieplanowanym cesarskim cięciem (bo pępowina wokół szyi) i szramą na cały brzuch (bo cesarki niemal 30 lat temu nie były takie jak teraz) i dwa tygodnie w szpitalu z dzieckiem które nie chce jeść, spada z wagi, ma żółtaczkę i ciągle płacze. I ten płacz tak został, na najbliższe trzy lata. A później podobno byłam grzeczna, jednak dotarcie do tego później było dla rodziców, a mamy zwłaszcza, dość traumatyczne.

    I tak świętuję sobie co roku coś, co tak naprawdę powinno być świętem mojej mamy. No ale niech mam.

    Najbardziej pamiętne urodziny z dzieciństwa to zdecydowanie szóste. Wyczekane. Z całą rodziną, z moimi już nieżyjącymi dziadkami włącznie. Ze znajomymi rodziców z dziećmi w mniej-więcej moim wieku, którzy z czasem mieli stać się i moimi przyjaciółmi. Z dorosłymi popijającymi jakże wyszukane Malibu z mlekiem i palącymi ‘Klubowe’ (no bo jak to nie wolno palić w tym samym pomieszczeniu gdzie są dzieci?). Z nami, czyli dziećmi, szalejącymi w moim niewielkim pokoju i przygotowującymi mini-teatrzyk z kostiumami, piosenkami i inscenizacjami dla dorosłych. Dorośli, którzy udają że słuchają i podziwiają, a my, dzieci, występujące z wypiekami na policzkach z emocji. Czy aby na pewno się nie pomylę? Czy kostium mam dobry? Pamiętam tekst? A nie fałszuję?

    Pamiętam przebrane bluzki (tort lub sałatka zawsze, ale to zawsze lądowały na kreacji którą urodzinowo przyszykowała mi mama. Z czasem i ona się nauczyła planować kreację B. A z jeszcze dłuższym czasem i kreację C), śmiech, życzenia myślane przy zdmuchiwaniu świeczek, donośne ‘Sto lat’ i uroczystą atmosferę. Teraz już nie ma takich urodzin…

    Pamiętam też mój prezent. Pamiętam jak uśmiechał się do mnie z wystawy Pewexu, jak bardzo o nim marzyłam i jak długo. Rodzice zawsze cierpliwie tłumaczyli mi, że może kiedyś, ale wiem, że sami nie do końca w to wierzyli. I do dziś nie wiem jak to zrobili, ale w moje szóste urodziny mój absolutnie wymarzony różowy domek dla Barbie z windą zmaterializował się w moim pokoju.

    Pięknie było. I mam nadzieję że podobny klimat (noooo…. Może bez tych ‘Klubowych’) uda mi się odtworzyć za te parę lat dla mojej córki. Nawet jeśli wymarzy sobie różowy domek dla lalek. Z windą. Wykopię go spod ziemi, ale będzie niezapomnianie. Choćby nie wiem co.

    • Zuzi Clowes says:

      Pamiętasz też takie urodziny, co? I jeszcze zapomniałam wspomnieć o obowiązkowym skakaniu w gumę przed blokiem w ramach imprezy, choć to mogło być ciut później, w okolicach 8 lub 9 urodzin :))))

    • Ruby Soho says:

      Wiadomo, że pamiętam :) ja jeszcze pamiętam, że dorośli zawsze siedzieli przy stole w salonie vel dużym pokoju, a dzieciaki zmykały do dziecięcego. Ja byłam najmłodsza więc dziewczynki bawiły się, że jestem chora, opatulały mnie i dawały ‚lekarstwa’. dziwna sprawa, bo zawsze był ten sam motyw, że ugryzł mnie wielki pies (jakaś maskotka zawsze się znalazła) i chorowałam z tego powodu na.. zapalenie opon mózgowych! Nie wiem skąd to dzieciaki wzięły, ale wydawało się nam taakie profesjonalne i odpowiednio groźne, że całe lata się tak bawiliśmy. Chociaż kilkuletnia ‚Ja’ wyobrażała sobie ‚opony mózgowe’ jako takie pudrowe kolorowe cukiereczki w kształcie oponek. Swiat dziecka jest wspaniały :)) Ejże, chyba bym miała szansę na wygraną, takie fajne wspomnienie, a to przecież mój konkurs :)))

    • Zuzi Clowes says:

      Ehehhehe, noooo… Ja jeszcze pamiętam (ale to nieurodzinowo i pozakonkursowo :) jak z moją o rok młodszą kuzynką nagrywałyśmy kasety (lol, pamietasz kasety?!) z programami radiowymi – były różne audycje, słuchowiska, lista przebojów, reklamy (proszku vizir!) oraz mój faworyt – wiadomości. W wiadomościach mała Zu stwierdziła że Pinokiowi urósł nos o kolejne 10 cm za kłamstwa w sprawie Oleksego:p

  3. malwinkasss says:

    Kolki, zupki, pieluszki, ząbkowanie,
    Przysypianie, kołysanie i pożywne śniadanie.

    Trzeba zająć się dzieckiem, i mężem, i domem,
    Wszelkiego rodzaju obowiązków ogromem.

    Wciąż jestem zajęta wieloma sprawami,
    Aż zatęskniło mi się za… urodzinami!

    Bo urodziny, to coś najwspanialszego na świecie.
    Chyba wiecie o czym mówię, prawda? Wiecie?

    Tak miło jest gdy ktoś o Tobie pamięta
    I składa serdeczne życzenia w dniu Twojego święta.

    Najlepiej wspominam urodziny, gdy sama byłam mała,
    A cała rodzina „Sto lat” mi śpiewała.

    Nie pamiętam, ile lat mogłam wtedy mieć,
    Ale miałam wszystko, czego dziecko mogło chcieć.

    Rano tato zbudził mnie tysiącem całusków,
    A mama przybiegła łaskotać mnie po brzuszku!

    A siostry ściskały i na przemian mówiły,
    Że dzień dzisiaj wielki, że dziś są moje URODZINY.

    Mama ubrała mnie w sukienkę najpiękniejszą,
    Nie taką, jaką nosi się na co dzień. Ładniejszą.

    Do drzwi wnet wyczekiwani goście zapukali
    I babcia z dziadkiem wciąż mnie ściskali, całowali.

    I prezenty przynieśli ładnie zapakowane.
    Jakieś takie normalne, niewyszukane.

    Dostałam, pamiętam, maskotkę małego koteczka.
    Jakaż to była radość wtedy dla mnie, dla dziecka.

    I tort mama mi zrobiła, wcale nie z masy cukrowej.
    Jakiś taki normalny, w polewie czekoladowej.

    I świeczki z tortu marząc – zdmuchałam.
    Choć nie pamiętam, czego ja jeszcze do pełni szczęścia chciałam.

    Pewnie kucyka Ponny, albo jakiś domek dla lalek,
    Bo czego mogłabym chcieć, niż nie mnóstwa zabawek?

    Wszystkich wtedy przy sobie blisko miałam,
    O tym, jakie to wielkie szczęście, nie myślałam.

    Dziś nie mam już ani taty, ani babci, ani dziadka.
    Przy urodzinowym stole nie siądzie już ta sama gromadka.

    Wszyscy odeszli i mieszkają w niebie,
    Dobrze, że są tam razem i mają siebie.

    Na dodatek mieszkam daleko od mamy
    I wciąż liczę dni, kiedy się znów spotkamy.

    Dziś jestem dorosła, założyłam rodzinę.
    Chcę, by moje dziecko też było szczęśliwe.

    I wraz z mężem – przysięgam – stajemy na głowie,
    Myśląc, że kiedyś nasze dziecko nam powie:

    „Jako dziecko miewałam cudowne urodziny,
    Miałam mamę i tatę, a babcia przyjeżdżała w odwiedziny.”

    **********************************************************************

    Banerek na blogu jest. Na FB lubię jako Malwina Hristova.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.