Ważne rzeczy

Nie był zbyt bystry, a na dodatek miał w życiu pecha. Los sprawił, że trafił prosto w wir dramatycznych wydarzeń, które w końcu doprowadziły go na szafot. W spokojniejszych czasach prawdopodobnie przebimbałby całą swoją „kadencję”, parając się ulubionymi rozrywkami: ślusarstwem i łowami.

IMGP8846 IMGP8861

Tej ostatniej pasji król poświęcał każdą wolną chwilę, zupełnie jakby chciał zapomnieć o problemach wagi państwowej, których nie rozumiał i nie potrafił rozwiązać. Efekty polowań skrupulatnie odnotowywał w swoich dziennikach. „Nic” – to jedno słowo pojawiające się pod datą dzienną oznaczało, że łowy nie poszły zbyt dobrze. W międzyczasie toczyło się nieubłagane koło historii: amerykańskie kolonie ogłosiły niepodległość,  w Paryżu wrzało, kolejne próby reform nie powiodły się, a w dziennikach władcy jedynie oszczędne, myśliwskie podsumowania.

Nawet w dniu, w którym rozpoczęła się Wielka Rewolucja Francuska Ludwik XVI zapisał tylko to jedno, znamienne słowo. „Nic”.

IMGP8895 IMGP8901 IMGP8898

Czasem mam wrażenie, że postępuję zupełnie jak on. Informacyjny kołowrót co rano uderza mnie milionem wiadomości – jedne są dramatyczne, inne niepokojące, jeszcze inne bulwersujące. Dotyczą różnych spraw – sytuacji gospodarczej, wojen i zamachów, kryzysu związanego z uchodźcami, rozłamem w Unii Europejskiej, a wreszcie głębokimi podziałami politycznymi i ideologicznymi w naszym własnym kraju. To wszystko atakuje, zostawia swój ślad, zmusza do myślenia.

Potem otrząsam się z natłoku informacji, zasiadam do pisania bloga i .. funduję Wam historię z życia dzieciaków, wpis o szybkich deserach, nowych kredkach lub metodach wychowawczych.

Zupełnie jak król Francji, ignorując świat zewnętrzny i zamykając przed nim w swoim bezpiecznym kokonie. Nie mam pojęcia, czy postępuję słusznie, bo czasem ręce aż się palą do klawiatury, gdy dzieje się coś ważnego. Chciałam dziś jednak oznajmić, że jest to celowe działanie.

IMGP8880 IMGP8905 IMGP8943

Już dawno postanowiłam sobie, że nie będę ulegać podszeptom chwili i pisać o wydarzeniach bieżących, bez względu na to czy chodzi o bulwersującą kampanię społeczną dotyczącą macierzyństwa, teczkę Wałęsy, czy decyzje Angeli Merkel w sprawie uchodźców. Teksty na aktualne tematy są zwykle płomienne, kontrowersyjne i emocjonalne, wzbudzają duże zainteresowanie Czytelników.

Wielu internetowych twórców uznaje, że świat zupełnie nie da sobie rady bez ich opinii na każdy nowy temat, a ja myślę, że.. świat rewelacyjnie da sobie radę bez mojej.

Oczywiście jak każda osoba uzależniona od pisania mam czasem potrzebę zmierzenia się z ważniejszą tematyką niż codzienne błahostki, przepisy kulinarne i rodzinne historie. Wtedy z zapałem biorę się do pracy i powstają z tego teksty takie jak te: o estetyce przestrzennej (tutaj), o korporacjach (tutaj), o nadmiernej konsumpcji i problemach związanych z ekologią (tutaj). Ale też nie jestem specjalnie konsekwentna, bo po chwili prezentuję ładne zabawki i inspiracje wnętrzarskie. Tkwię właśnie gdzieś pomiędzy hedonizmem a świadomością, konsumpcją, a odpowiedzialnością społeczną. Ale nawet pisząc ważne teksty nigdy nie ruszam newsów z pierwszych stron gazet.

IMGP8951 IMGP8928

Dlaczego nie piszę na tematy bieżące?

Przede wszystkim wymagają one błyskawicznej reakcji. Błyskawiczna, czyli nacechowana emocjami, wartościowaniem, często kontrowersyjna i nieprzemyślana. A ja tworzę mojego bloga powoli, dokładając cegiełkę do cegiełki. Czasem przytrafi się dobry flow, dzięki któremu nowy tekst sam ekspresowo buduje się w myślach i wymaga jedynie spisania, ale to jednak rzadkość. Więszkość postów powstaje stopniowo, zdarza się że pomysły tygodniami są zawieszone gdzieś w mojej głowie, czekają na odpowiednią koncepcję i oprawę. Czekając aż je przemyślę i „wychodzę”.

Nie chcę tego spieprzyć pochopnymi komentarzami pisanymi na kolanie. Szafować poglądami które mogą się szybko zdezaktualizować. Pisać pod wpływem rozczarowania, gniewu, smutku teksty, które za miesiąc wydadzą mi się żenujące. Wolę przemyśleć sobie raz jeszcze, zamknąć wieko komputera i wrócić do tematu kolejnego dnia. Wolę ubrać wydarzenia w formę opowieści, czy też „storytellingu” jak się to obecnie określa, inspirować się tym, co się dzieje dookoła, ale bez bezpośredniej reakcji. I właśnie dlatego marny byłby ze mnie komentator breaking newsów.

IMGP8940 IMGP8941

Żyjemy w czasach, w których ciężko zachować neutralność i nie opowiedzieć się po jakiejś stronie w rozmaitych konfliktach. Konfliktów niestety nie brakuje, podobnie jak skrajnych, nacechowanych emocjonalnie opinii i czarno – białych zapatrywań. Jak na lekarstwo szukać sądów wyważonych, szanujących oponenta, usiłujących dostrzec racje strony przeciwnej i .. zwyczajnie kulturalnych.

Bardzo zaimponowała mi ostatnio moja koleżanka (tak – piszę to z dumą!) Agnieszka, autorka bloga Radoshe.pl listem otwartym do Prezydenta Polski.

Rzeczowo, spokojnie, z klasą i dużym wyczuciem wyraziła swoje zdanie na temat podziałów społecznych, mowy nienawiści i braku tolerancji, jakie panują w naszym kraju. Podpisuję się pod tym listem rękami i nogami.. i widzę, że nie tylko ja. Bo przecież zwyczajni ludzie mają dość pogardy, ksenofobii i wrogości wobec siebie nawzajem. Nie chcą być wciągani w żadne konflikty, ani ometkowani jako zwolennicy tej, czy innej politycznej opcji.

W dalszym ciągu nie chcę pisać o bieżących wydarzeniach, od polityki też mam zamiar trzymać się jak najdalej, ale poglądy swoje mam. I rewelacyjnego rzecznika! Jeśli więc chcecie wiedzieć co myślę, to myślę dokładnie to samo, co ona: list Agnieszki znajdziecie tutaj.

Dzisiaj jedyna w swoim rodzaju okazja, by na Rubytimes.pl napisać komentarz o bieżącej sytuacji w Polsce. Piszcie więc! :)

1

13 comments

  1. Babunia says:

    Piękne zdjęcia z taplania się w błocie! Dobra ilustracja do listu Agnieszki. Tylko dzieci takie śliczne, jakby nie z tego świata, zwłaszcza politycznego.

    • Agata / Ruby Times says:

      Faktycznie ilustracja dobra, chociaż nie planowana pod kątem skojarzenia „polityka = błotko” :D

  2. Uff, już się bałam, że będziesz się wypowiadać politycznie:)

    Moim zdaniem od poglądów politycznych są blogi i portale polityczne, które takimi właśnie tematami się zajmują. Gdy wchodzę na blog kulinarny, to szukam tam przepisu na obiad, a nie (mniej lub bardziej wnikliwego, Przeważnie mniej jednak) komentarza politycznego. Gdy „lubię” na fejsbuku firmę odzieżową, to dlatego, że chce wiedzieć jaka będzie nowa kolekcja i kiedy zniżki a nie po to, żeby mi wyskakiwali na ścianie z deklaracjami o poglądach. Tak samo z parentingiem, czy lajfstajlem.
    Polityka to bagno, ja się nie chcę w nim taplać;)

    • Agata / Ruby Times says:

      Bez obaw – nie będę. O polityce mam dość podobne zdanie, chociaż zdjęcia z błotkiem trafiły do wpisu przypadkiem.

      Wszystko zależy do tego jak się sami – jako autorzy zaklasyfikujemy. O ile firma odzieżowa i blog kulinarny nie powinny mieć takich dylematów, to twórca internetowy poruszający się po różnej tematyce – społecznej, rodzinnej, itd. już taki dylemat może mieć.
      Osobiście miewam problem z ramami tematycznymi własnego bloga, czasem ciężko upchnąć swoje zainteresowania w lifestyle’u i parentingu. I myślę, że nie tylko ja mam ten problem. Osobiście podoba mi się, jak niektóre blogi założone po to, by np. pisać o dzieciach ewoluują w stronę świadomej i coraz ambitniejszej twórczości. Fajnie obserwować takie przemiany.

  3. Helen says:

    Wszyscy się w tym taplamy. Czy chcemy, czy nie. Nie musimy o tym pisać, bo to siedzi w głowach, w sercach, odciska w nas ślad rzeczywistości takiej, na jaką nie mamy wpływu, a która szerzy jad dokoła. Przeczytałam podlinkowany list. Napisane bardzo fajnie, tylko co z tego? Czy można naprawdę zakładać, że to coś da? Nie mam takiej nadziei. Pozostaje czekać, bo czas płynie i może będzie jeszcze później co zbierać z naszej rzeczywistości krajowej i międzynarodowej. Na to nadzieja we mnie jeszcze trwa…
    P.S. Śliczniutka kurteczka w grzybki, do zjedzenia :)

    • Agata / Ruby Times says:

      Oczywiście naiwnością byłoby sądzić, że pisanie coś zmieni, albo – w tym wypadku – trafi do adresata. Ale jednak krzepiąco jest móc się utożsamić z czyimś zdaniem, przeczytać własne myśli trafnie ujęte w słowa przez drugą osobę. Wiele ludzi właśnie dlatego czyta blogi – bo identyfikuje się z poglądami ich autorów. Więc..przynajmniej w sensie terapeutycznym takie wpisy są ważne :)

  4. Martyna says:

    A mi tak dobrze i błogo poczytać o normalnych sprawach normalnych ludzi, czytaj nie wieściach o kolejnym wybuchu, wypadku, podwyżkach cen ropy, wyborach i skandalach, które i w radiu, i w internecie, i w TV się przewijają – po to są takie blogi, żebym mogła zawsze miło spędzić czas, kiedy tu zaglądam :) A jak chcę wiedzieć co się dzieje na świecie to pytam mieszkających ze mną facetów – mojego własnego i brata. Wystarczy :)
    PS: Ty nawet tak poważne tematy zrównoważysz kolorowymi zdjęciami – u Was zawsze takie piękne, żywe te barwy.

  5. Ola says:

    Dla mnie „ważne rzeczy” – jak spędziła dzień moja córka, co nowego dzisiaj doświadczyła lub decyzja o terminie i kierunku tegorocznych wakacji są tak samo „ważne” jak sprawy bezpieczeństwa naszego kraju, polityka, czy konflikty międzynarodowe. Różnica jest taka, że na te pierwsze mam zdecydowanie większy wpływ i jestem w roli osoby decyzyjnej. Fajnie jest, od czasu do czasu, posłuchać/przeczytać mądrą, rzeczową opinię. Niektórzy niestety komentują dla zaspokojenia swojej chęci wypowiedzenia się, nie wnosząc do dyskusji żadnej wartości dodanej. Ostatnimi czasy zauważam negatywny trend współczesnego świata mediów, który bombarduje informacjami, komentarzami, opiniami ekspertów, debatami… nie zostawiając widzowi/czytelnikowi przestrzeni ma własne przemyślenia. Jest to zabieg celowy, społeczeństwo się oducza korzystać z własnego umysły w celu oceny faktów, korzystając z gotowych już opinii. Jestem zmęczona i rozdrażniona kiedy po raz enty przedstawiana jest ta sama informacja, dla samego podtrzymywania newsa albo jak z pedofila, gwałciciela, matki porzucającej swoje dzieci robi się celebrytę. Programy informacyjne nie poprzestają na prezentacji faktów w obiektywny i rzetelny sposób. Selektywnie dobierają tematy, cedząc je przez sito własnych opinii. „Tematy ważne” spłaszczają się. Cenię Cię za to, że nie ulegasz trendom.

    • Agata / Ruby Times says:

      Dzięki :)
      Dodam jeszcze, że media, które kiedyś uważałam za ambitniejsze pokazują wszystko w coraz prymitywniejszy sposób. Też jestem zmęczona tym sztucznym kreowaniem wydarzeń i wciskaniem kitu odbiorcy. Jedyne co można na to poradzić to zrobić sobie informacyjny detoks od czasu do czasu. Mnie bardzo pomaga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.