Codzienność, Styl życia

W mikroskali

Czasy są takie, że ciężko nie marzyć o rzeczach, które można kupić za pieniądze. Przedmioty atakują nas zewsząd wraz z obietnicą fajniejszego życia, wyższej jego jakości, a ja ulegam, jak każdy. Na moje nieszczęście lubię ładne rzeczy i zupełnie serio jestem bardziej zadowolona z życia pijąc moją kawę z szykownej porcelany na pięknym stole.

Ale na szczęście podoba mi się nie tylko nieskazitelny biały stół w hotelowej restauracji, umeblowanej na „ą-ę” wysoki połysk. Równie fajny jest ten artystycznie odrapany w ogrodzie, i stary beczkowóz pomalowany na zielono, który robi klimat koło młodej wisienki. Ten mój estetyzm taki nieoczywisty! Chciałby rozkoszować się dalekimi podróżami, gdzie Oia i Goa, gdzie można maksimum wyciągnąć z możliwości aparatu. A tymczasem..

Idę przez wieś i widzę duży głaz, a przy nim trochę koniczyny. Dookoła brzydko jak w nocy, domy okropne, żaden nie zasługuje na miano „architektury”, niekonsekwencja i kicz wyłażą z każdej furtki. Ale gdzieś pomiędzy tym wszystkim jeden estetyczny płot, kilka malowniczych kwiatków przez niego przełazi. Romantyczne pagórki za szarymi domami, ptaki szybują po nieboskłonie. Potrafię kadrować, a jakże! Gdy nie mam aparatu, kadruję oczami. Ot, tak, dla własnej przyjemności, z przyzwyczajenia. Gdy mieszkasz w polskiej strefie podmiejskiej, wypełnionej pstrokatymi reklamami na brzydkich budynkach to kadrowanie oczami bardzo się przydaje. Wtedy znajdujesz te małe rzeczy, które cieszą.

IMGP3184 IMGP3185 IMGP3177

Tak sobie myślę, że to dobrze, że małe rzeczy potrafią cieszyć, zwłaszcza gdy akurat te duże są daleko poza zasięgiem wzroku. Dzięki temu niegdysiejsze „think big” – wielkie plany, buńczuczne, młodzieńcze zamierzenia, dalekie podróże, niekończące się imprezy, horrendalnie kosztowne zakupy i poczucie, że wszystko w życiu mi się należy – mogę zamienić na „think small”. W natłoku prozy, zwyczajności, codzienności, gdzie na poezję niemal brak miejsca, znajdować jednak jej echa.

Rzeczy małe, ale ważne.

Daleko mi do rajskich plaż, z domkami z drewna i małymi pomostami. Gdzie palmy pochylają się malowniczo nad oceanem, woda kokosowa smakuje intensywniej, a popołudniami zarzucasz lnianą, białą suknię na złociste ciało i słomkowy kapelusz na słone od kąpieli włosy. Gdzie stopy masowane białym piaskiem zmierzają prosto do plażowej tawerny na niewyszukany posiłek. Gdzie ryba skwierczy na ogniu, jest też wino i muzyka. Jakoś nie widzę w tej wizji prania, czytania bajek na dobranoc i obierania ziemniaków.

Plaża, ocean, wszystko w szmaragdowych barwach. Cudownie by było na chwilę położyć stopy na tym piasku, pożyć takim życiem przez kilka dni. Zmienić współrzędne geograficzne, poszerzyć perspektywę. Bo przecież podróż to jedyny rodzaj szczęścia, który możesz kupić za pieniądze. I podróży mi najbardziej w obecnym życiu brakuje, ale..

IMGP3171 IMGP3164 IMGP3141 IMGP3143 IMGP3181

Powtarzam sobie, że mam jeszcze czas.

Cierpliwości, jeszcze obejrzę mury Cuzco, jeszcze się wdrapię na Machu Picchu, jak to sobie wymarzyłam na studiach. Wypiję rum na Karaibach i zaśpiewam „If you are going to San Francisco..” w sercu Kalifornii. Współczesny świat zachęca nas, by wziać sprawy w swoje ręce, rzucić wszystko już-teraz-natychmiast! Spełniać marzenia, działać w tej chwili. Choćby na kredyt, choćby irracjonalnie, ale ma być „efekt wow”, nie trać czasu, zmień swoje życie! Te stare wartości zrobiły się nudne, nieciekawe. Cierpliwość. Oczekiwanie. Spokój, który z tego wynika. Pogodzenie się z tym, że jesteśmy na pewnym etapie życia.

Jeszcze wygrzejemy nasze kości na wybrzeżach Europy, nawet jeśli te kości się trochę zestarzeją w międzyczasie. Zanurzymy się w malownicze i najpiekniejsze na świecie małe miasteczka, z krętymi uliczkami i kamiennymi schodkami. Wieczorami będziemy pić wino, rozkoszować się najlepszą godziną dnia, tuż przed zachodem. Tą godziną, która tak pięknie pachnie w lecie.. Wolnością, młodością, sama nie wiem czym! Godziną, którą zazwyczaj spędzam wycierając mokre, małoletnie grzywy ręcznikiem lub czytając książeczki z obrazkami.

Jeśli tylko dostaniemy od życia niedoceniany zazwyczaj dar, czyli po prostu nudne, zwykłe, kolejne lata. Lata we względnym zdrowiu, to tak. Uda nam się.

A teraz? Think small, mam mój świat w skali mikro, zamiast wyłazić myślami gdzieś daleko, wracam tutaj, rozglądam się, wystarczy by policzyć moje własne szczęście, trzy jego pokolenia. Tuż obok je mam, codziennie, w zasięgu ręki. To warte wiecej niż miliony.

IMGP2599 IMGP2610 IMGP2611 IMGP2614 IMGP2615 IMGP2621 IMGP2622 IMGP2640 IMGP2645 IMGP2646 IMGP2647 IMGP2649 IMGP2651 IMGP3172 IMGP3174 IMGP3179 IMGP3186 IMGP3187

Na zdjęciach dzieciaki z Dziadkiem podczas czerwcowego sadzenia truskawek i poziomek przy tak zwanym „Domku Ogrodnika” (nie myślcie, że mamy ogrodnika, ta szopa na drewno dawno temu dostała taką malowniczą nazwę). I jeszcze nasz piknik, bo ostatnio lubię w upalne dni zgarnąć koc i najprostsze, mało brudzące jedzenie. Jakieś kabanosy, pomidory, chleb, woda, garść owoców na deser. I już, bez zbędnych przygotowań można z samego rana zjeść w ogródku. I sprzątać kuchni nie trzeba po śniadaniu, co zawsze jest spoko przecież :).

1

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

15 komentarzy

  • Reply Magda Z. 05/07/2016 at 19:42

    Kiedyś przeczytałam jakieś dalekowschodnie powiedzenie, że nawet najczarniejsza chmura ma srebrne brzegi. Czyż to nie piękne?! Na tyle sposobów można interpretować te słowa… A mnie przypomniały się one w trakcie czytania Twego wpisu. Bo piękno jest wszędzie, tylko trzeba umieć je dostrzegać. Czasem jest ono nieoczywiste, to fakt, ale jest! Tak samo jest z pięknem życia. Nawet to czekanie na moment, w którym będzie można zrealizować swoje plany czy odwieczne marzenia, też ma swój urok…:) Ja również wychodzę z założenia, że wszystko ma w życiu swój czas. Teraz na pierwszym miejscu są Dzieci!
    …Jeszcze zdążymy zwiedzić te wszystkie cudne zakątki, zobaczysz!:D

    • Reply Agata / Ruby Times 05/07/2016 at 19:57

      Mam nadzieję, że zdążymy! :) A powiedzenie naprawdę piękne <3

  • Reply Indicativusetc. 05/07/2016 at 23:01

    No i znowu się zgadzam! :)
    Kiedy te 20 miesięcy temu na świecie pojawiła się moja Kropka boleśnie zderzyłam się ze zmianami przede wszystkim w moim życiu i głowie. Bo to ja zostałam z nią w domu i to w zasadzie czas dla mnie niemal zniknąłl. Bo jako świeżutko upieczona matka-wariatka nie wyobrażałam sobie, żeby ją zostawić choć na chwilkę, a jednocześnie zazdrościłam mężowi godzinnych dojazdów do pracy, bo mógł być wtedy sam. Mógł słuchać radia na full bez strachu o małe uszka. Nie musiał co chwilę zerkać w lusterko, żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku w foteliku na tylnym siedzeniu. Dwie godziny dziennie tylko dla niego. W samotności! Aż mi się frustracja podlana hormonami wylewała uszami. Do czasu. Do czasu kiedy uświadomiłam sobie, że to właśnie teraz i tylko teraz moja córka jest taka mała i najbardziej mnie potrzebuje. Że ten czas jest teraz i się nie powtórzy, że tak naprawdę zaraz urośnie i ja znowu będę miała swoje chwile, a ona już nie będzie malutka. Że zatęsknię. Od tej pory nie dość, że jest mi lżej to jeszcze kadruję sobie takie widoki – wspólne chwile. Mam coś, co jest przecież najważniejsze. Miejsca poczekają, książki, filmy i seriale nie uciekną. Najwyżej przeczytam, obejrzę i poznam je później. Teraz jest czas dla mnie i dzieci.

    • Reply Agata / Ruby Times 06/07/2016 at 00:25

      Też staram się tak na to patrzeć, chociaż czasem nęci to wszystko bardzo..

      • Reply Indicativusitd. 06/07/2016 at 09:41

        Wiesz, może mi jest łatwiej. Mój mąż nagle zachorował na nowotwór zanim pojawiła się córka. Zanim w ogóle zdążyliśmy pomyśleć o tym, żeby ktoś się pojawił. Szybko zareagowaliśmy i dzięki temu jest zdrowy od kilku lat, ale chemioterapia wpływa na płodność i nie wiedzieliśmy jak będzie. Udało się i teraz jeszcze bardziej wiem jakie mamy szczęście (a drugie w drodze ;) ). Życie wywija wolty czasem w strony, których się bardzo boimy. Ta monotonnia i zwykła nuda, to coś za czym się do bólu tęskni.
        Dlatego może teraz ją smakuję. :)

        • Reply Agata / Ruby Times 06/07/2016 at 10:10

          Wiesz, bo to tak jest, że mamy swoje małe marzenia, a jak życie da nam kopa, to zaczynamy pragnąć tych najprostsztych rzeczy. I wstyd nam za to, że wcześniej byliśmy tacy małostkowi. Pozdrawiam, dużo zdrowia dla męża! :*

  • Reply tynia 05/07/2016 at 23:15

    Wyjście do ogrodu, mmm.. marzy mi się :) Gdzie Ty marzysz o wyspach, Karaibach i innych palmach tam inni marzą o życiu takim jak Twoje :) To też jest budujące. Co prawda zawsze sobie mówię, że trzeba się porównywać do lepszej wersji (czegokolwiek), ale docecić co się ma – dooobra rzecz :) Także: kocham mój balkon i pozdrawiam wszystkich sąsiadów z bloku naprzeciwko :D

    • Reply Agata / Ruby Times 06/07/2016 at 00:30

      Ja wiem, ja nie chcę narzekać bynajmniej, czy być niewdzięczna. Bo nie chodzi o to, by mieć coś więcej, tylko by bardziej BYĆ. Zawsze byłam osobą, która nie mogła usiedzieć w miejscu, pociągi, autostop, samoloty.. wszystko jedno, zawsze uwielbiałam być w drodze. Obserwować zmieniające się krajobrazy i ludzi. Dlatego też obecne stacjonarne życie bywa dla mnie bardzo frustrujące, brakuje mi tego wiatru we włosach, zmiany otoczenia, dla higieny psychicznej po prostu. I Karaiby to nie muszą być, ani żaden luksus – Bałtyk jesienią też brzmi cudownie, yes please :)

  • Reply at 06/07/2016 at 11:36

    „Jeśli tylko dostaniemy od życia niedoceniany zazwyczaj dar, czyli po prostu nudne, zwykłe, kolejne lata. Lata we względnym zdrowiu” Wspaniale napisane !

  • Reply kasia od Blizniakow 06/07/2016 at 20:59

    :) jak zwykle trafiasz w sedno:) jestem Mamą blizniakow wczesniakow. Zdecydowalismy z męzem ze zostaje z nimi w domu do czasu az pojda do przedszkola… dzieci maja 2 lata… od niemal 3 lat jestem w domu bo ciąza leżąca i trudna… jestem tez ambitna mloda kobieta po dobrych studiach. Przed ciaza gdyby mi ktos powiedzial ze dla dzieci zrezygnuje z tak wielu aspektow mojego dosc aktywnego zycia to bym sie popukala w czolo… 2 prace. Podroze. Fitness klub. Imprezy. Kino. Teatr. Itp.
    Dzis widze to inaczej. Widze to w skali mikro. Kiedys wroce do tamtego zycia. O ile oczywiscie zdrowie i finanse pozwola :) a dzis… nie jest zawsze rozowo. Bywa ciezko. Ale na dluzsza mete wiem ze wygrywam tym byciem w domu wielka nagrode. Buduje więz. Daje Moim Dzieciom poczucie bezpieczenstwa i milosci. I ciesze sie kazdym drobnym krokiem do przodu jaki one robia przy mnie :) male jest piekne nie? A dostrzeganie piekna wokol nas i kadrowanie oczami… to piekny dar i umiejetnosc ktora nie kazdemu jest dana. Dzieki nim zycie jest znośniejsze :)

    • Reply Agata / Ruby Times 06/07/2016 at 22:04

      To prawda! Jeśli tych małych nie będziemy potrafili dostrzegać, to te duże też nie dadzą nam szczęścia!

  • Reply Mamuszka 07/07/2016 at 00:20

    Piszesz ubierając w słowa moje myśli. W najczystszej postaci uprawiasz #syndrompollyanny i szukasz szczęścia wielkiego tam gdzie jest ono maleńkie, wcale go nie ma lub najzwyczajniej na świecie jest i serce z miłością chce o nim głosić <3 Agata, jesteś mega!

  • Reply e-milka 08/07/2016 at 11:45

    Madrze piszesz, dziewczyno. Tak – w dzisiejszych czasach trzeba miec wszystko na teraz, na przyklad dom jak z katalogu, a gdzie dorabianie sie od lyzki, a gdzie dom powoli obrastajacy w historie, przedmioty: wyszukane, wyczekane czy po prostu kochane, bo cos przypominaja.
    I tak – jeszcze zdazymy. Moj Tata zabral sie za podroze dopiero, jak my bylismy usamodzielnieni. Nie, nie lata po swiecie, ale chyba tez tego nie chce, wybiera blizsze cele, europejskie, polskie, ale zawsze z jakims pomyslem, mottem przewodnim. I nie przepusci imprezie kulturalnej w naszym miescie, o ile oczywiscie to go w jakis sposob zainteresuje. Teraz ciezko, bo male dzieci, maly budzet (ze pozwole sobie sparafrazowac moj ukochany poradnik – lekture na chandre), ale cytujac za wieszczem Mlynarskim: „Jeszcze w zielone gramy”

    • Reply Agata / Ruby Times 08/07/2016 at 12:27

      Właśnie tak! Pozdrawiam!

  • Reply Kasia 09/07/2016 at 16:00

    Kadrowac patrząc na świat oczyma dziecka – i nagle zauważamy jak piękne mogą być owady i jak miłe są dzdzownice :)

  • Napisz, co o tym sądzisz