„W kraju Baj-Baju” – książeczka dla dużych chłopców

Posłuchajcie anegdotki o niezwykłej książeczce dla dzieci! Jakiś czas temu M. wybierała się w odwiedziny do znajomych – rodziców dwóch kilkuletnich dziewczynek. Wypadało przynieść ze sobą jakiś drobny upominek, toteż M. będąc na szybkich zakupach w sklepie wielkopowierzchniowym wrzuciła do koszyka tą oto książeczkę:

IMGP1238 IMGP1266W kraju Baj-Baju” – Wydawnictwo Olesiejuk. Okładka książki wygląda niewinnie – kategoria wiekowa na okładce to +4. 
Spojrzała pobieżnie na okładkę, przekartkowała w pośpiechu ilustracje, popatrzyła kontrolnie na listę autorów: Ewa Szelburg – Zarembina, Wanda Chotomska, Julian Tuwim, Janina Porazińska.. Cała śmietanka chciałoby się rzec. I to za niecałe dwie dychy – skonstatowała M. z zadowoleniem, po czym wróciła do zakupów spożywczo-chemicznych.

Siedząc na popołudniowej herbatce u M. kartkowałam sobie jej nowy zakup. Mówiąc szczerze nie podzielałam entuzjazmu – nie lubię takich agresywnie kolorowych ilustracji, przerostu formy nad treścią. Bardziej przemawia do mnie książka minimalistyczna, ładne, proste rysunki, czyste kolory. Ale nie to spowodowało, że po obejrzeniu książki kategorycznie zabroniłam M. wręczenia tego prezentu małym dziewczynkom. Jak dla mnie byłby to spory nietakt i obciach. Ja osobiście nie chciałabym, by moje dziecko czerpało wzorce do naśladowania i oceniania innych ludzi z takich książeczek. Ale może przesadzam?

IMGP1243 IMGP1244„Bajka” z wiersza Ewy Szelburg – Zarembiny – siedzi ubrana w jedynie w futro przed kominkiem, a Zosia z wierszyka Kozłowskiej ma problemy z dopięciem bluzeczki.

IMGP1246 IMGP1247 IMGP1248Powyżej: iskiereczka z popielnika oraz ciotka, „co wlazła do środka”. Poniżej: w tej książeczce nawet żaby wyglądają na doświadczone przez życie:)

IMGP1250 IMGP1251 IMGP1253 IMGP1254 IMGP1256
Wszystkie damskie bohaterki mają charakterystyczne przymioty: duży biust, talię osy, długie nogi i seksowne, kuszące usta. Lubią przybierać pozy nimfetek, noszą ponętne dekolty i chętnie wypinają tyłeczki.
IMGP1257 IMGP1258„Idzie niebo ciemną nocą”- do głowy by mi nie przyszło, że można to zilustrować w ten sposób!
IMGP1262 IMGP1264
Ogólnie rzecz biorąc nie przeszkadza mi przedstawianie urody, młodości i seksapilu w produktach dla dorosłych, ale jeśli chodzi o produkty dla dzieci, to takie nagromadzenie zmysłowych rysunków mnie zaskakuje . Nie wiem w jakim celu ilustracje kreują nierealny świat, pełen panienek w seksownych pozach. Po co takie wzorce 4 letniemu chłopcu lub 4 letniej dziewczynce?

Wiele współczesnych książek dla najmłodszych uczy nasze dzieci, by po prostu były  porządnymi ludźmi. Podobają mi się książki, których bohaterem jest np. dziecko inne niż wszyscy, ale po początkowej niechęci rówieśnicy zaczynają je lubić za charakter, albo jakieś umiejętności. Takie książeczki uczą, że warto być sobą (np. „Lenka” Katalin Szegedi), że ludzie są różnorodni, i że trzeba ich szanować i akceptować pomimo tych różnic. Z książki „W kraju Baj Baju” dziecko wyciągnie zupełnie odwrotną naukę.

Naprawdę daleka jestem zarówno od pruderii jak i feminizmu (bo pewnie zaraz zostanę zaszufladkowana do którejś z tych grup), ale poważnie zastanawiam się czy ktoś w tym kraju kontroluje treści przeznaczone dla poszczególnych grup wiekowych? Poza tym jestem naprawdę ciekawa Waszych opinii. Bo może przesadzam, a książka to żaden „big deal”, za dużo siedzę w domu i wynajduję sobie problemy (?).

10 comments

  1. Mamajaga says:

    o rany, rzeczywiście masakra.I to ma być dla dzieci?
    Nie wyobrażam sobie, aby moja córka 4latka miała oglądać takie obrazki, przy okazji czytania wierszyka.
    Gdyby były złote maliny, nie tylko dla filmów, ale i dla autorów ilustracji książeczek dla dzieci, to na pewno nagroda ta nie ominęłaby tego ilustratora:)
    Nigdy nie wyobraziłabym sobie „Bajki” z dekoltem i długimi nogami.No nie, porażka…

  2. książeczka MASAKRYCZNA- po co naszym pociechom przekłamane wzory rzeczywistości- gdzie się podziała NIEWINNOŚĆ, CNOTLIWOŚĆ które były niejako przymiotem dzieciństwa. Niestety- chyba faktycznie kontrola nad treściami jakie docierają do naszych pociech pozostaje w rękach najbliższego otoczenia. Swoja drogą to dobry temat na trochę szerszą dyskusję. Seks zalewa nas wszędzie- reklamy w Tv swojego czasu były tak totalnie przesycone podtekstami, że niedobrze się robiło. A INTERNET- nie dość że porno strony są zupełnie darmowe to jeszcze nikt nie weryfikuje pełnoletności widza [w sensie nie ma skutecznego sposobu- „tak mam 18 lat” może zaznaczyć każdy kto umie czytać] :) aż strach mieć dzieci w tych czasach, bo już na samym „wstępie” życia dostają obraz świata napiętnowanego erotyzmem w złym tego słowa znaczeniu. A przecież to takie piękne uczucia- chciałabym móc sama wyjaśnić dziecku kwestię bocianów i kapusty zanim mass media zaleją go/ją informacjami nie zawsze rzetelnymi.

    • Ruby Soho says:

      No właśnie, dziecko powinno być dzieckiem. A kiedy zainteresuje się seksualnością, to pierwsze wiadomości na ten temat powinno uzyskać od rodzica, a nie z internetu lub dziwnych książek. Naprawdę ten świat zmierza w złym kierunku, nie tak dawno w UK była afera, bo staniki od bikini dla małych dziewczynek miały poduszki!! Żeby dziewczynki mogły się poczuć jak kobiety. Szok po prostu.

  3. Ta ksiazka byla juz w latach 90’tych w sprzedazy i sie osobiscie na niej wychowalem ! :) piekne wspomnienia :)) A jestem normalna osoba. mysle, ze troszke przesadzacie. Kompletnie nie zwrocilem uwagi wtedy na te rzeczy, ktore tutaj sa opisane ! :)

  4. Inka says:

    ja również wychowałam się „na tej książce” i nie uważam, żeby wyrządziła mi jakąś mentalną krzywdę. pamiętajmy, że dzieci w zupełnie inny sposób postrzegają świat. to my, dorośli, nadajemy etykiety obrazom czy zachowaniom. z dzieciństwa pamiętam, że uwielbiałam, kiedy mama czytała mi wieczorem te wiersze, a ilustracje do nich bardzo mi się podobały. jako 4-5-6-latka nie interpretowałam ich tak, jak większość komentujących. to samo dotyczyło moich młodszych braci.
    przypominam sobie sytuację, jak mój braciszek wszedł do mojego pokoju, kiedy zawiesiłam tam reprodukcje obrazów „Adam i Ewa” Albrechta Durera. Młody zapytał, „dlaczego tam za nimi jest czarno?” – kompletnie nie interesowała go kwestia tego, że oboje są nadzy… zaufajmy dzieciom!
    dla zainteresowanych – link do obrazów Durera: http://malarzerenesansowi.cba.pl/images/Adam_i_Ewa.jpg

    • Ruby Soho says:

      Okej, może macie rację, ja naprawdę nie jestem pruderyjną osobą i nie chodzi mi o kwestie nagości w książkach, bo nagość jest czymś naturalnym. Mamy w naszej biblioteczce książki, gdzie na przykład widać kawał pupy faceta pod prysznicem, lub akt na ścianie w muzeum i nie robi to na mnie żadnego wrażenia, bo jest przedstawione od tak sobie, bez kontekstu seksualnego. Razi mnie bardziej tandetny sposób pokazania tych panienek w powyższej książce, te kuszące, tanie pozy i wyuzdanie. I nawet jeśli dzieci postrzegają to inaczej, to i tak myślę, że takie rzeczy nie powinny mieć miejsca w literaturze dla nich. Ta książka po prostu rani moje poczucie estetyki i nic na to nie poradzę :)) Pozdrawiam:))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.