Codzienność

Thanks for sharing!

Siedzę w blogosferze od niedawna. Jeszcze dwa – trzy lata temu nie miałam pojęcia, że jest ona tak rozbudowana, że tyle osób postanawia dzielić się ze światem swoimi przemyśleniami.
A z tymi przemyśleniami bywa różnie, mówiąc szczerze, to odkąd regularnie czytam blogi dochodzę do wniosków, że banalny jest ten nasz żywot i banalne przemyślenia. Przynajmniej moje. Właśnie chciałam Wam napisać, że mamy piękną jesień. Że wspaniale za oknem jest, że te kolory liści, że to błękitne niebo – październik, a jakby nie październik! I dalej mogłabym brnąć w te wyświechtane clichés, obwieszczać blogowemu światu co sądzę o 20 stopniach na plusie w środku jesieni.
Młody i Babcia (powyżej rzecz jasna. Poniżej wielbłądy:)

Ale przecież o tym wiecie, bo zachwycacie się tym samym, też macie okno, też widzicie i niebo i liście. A mój odkrywczy post nic nie wniesie do Waszej egzystencji – no może tyle, co komentarze na fejsie co poniektórych panów podczas rozgrywek w piłce nożnej. Że gola strzelili Niemcy albo inni Anglicy. Wow, no naprawdę. Thanks for sharing. Podobnie jest z pisaniem o dzieciach, te zachwyty, że nasz maluch ma osiem miesięcy i zęba ma. Albo, że się pięknie uśmiecha, rączki wyciąga do babci, a spojrzenie ma bystre i inteligentne. Genialne niemowlę – jedyne takie! W mikrokosmosie domowym to wszystko jest cudowne, intymne i magiczne. Nasze własne. W blogosferze to kolejne banalne matczyne zachwyty nad dzieckiem – dzieckiem cudownym dla rodziny, lecz jednym z wielu, zupełnie przeciętnym niemowlęciem dla całej reszty świata.

A tak serio to chciałam wrzucić trochę (odkrywczych rzecz jasna) zdjęć. W zoo byliśmy już ze 3 tygodnie temu. Znów, bo Młody uwielbia i przeżywa każdą wizytę. Tym razem największym hitem był siusiak słonia. DUZI siusiak słonia (sorry za brak zdjęć słonia ze szczegółami, nie złożyło się :).

W ogóle to pięknie było.. i dalej pięknie jest, booo.. jakby to Wam powiedzieć.. Cudowny ten październik, prawda? Jakby nie październik!! A najfajniejsze jest to, że właśnie kończę pakowanie. Pakowanie, jak wszyscy wiedzą, to kara za urlop, za labę – żeby była równowaga w przyrodzie musi być coś beznadziejnego w tych wakacjach. Układanie w torbach i walizach niezbędników dla czteroosobowej rodziny (z nocnikiem, pieluchami, podgrzewaczem do butelek i małym słoikiem miodu włącznie) to właśnie taka kara! Wreszcie czas na nas. Nie jedziemy zbyt daleko, więc ten jakby nie październik bardzo nas cieszy! Trzymajcie kciuki by utrzymał się jeszcze przez tydzień :).

Zdjęcia z chorzowskiego zoo (tak, mają tam również dinozaury).
Spotkanie ślicznych dziewczynek:)
I mały teaser! Wkrótce post kulinarno – urodzinowy. O bezie będzie. 
Jeśli mi na wakacjach rodzina pozwoli napisać:)
 
Trzymajcie się słonecznie!
Pozdrawiam,
Ruby Soho
 
 
poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

11 komentarzy

  • Reply Zuzi Clowes 10/10/2014 at 21:08

    Thanks for sharing! Zgadzam się z Tobą… Ależ kurczę, ja też się banalnie zachwycam tym słońcem, tym październikiem, i moją małą kluską, która – zupełnie obiektywnie – poza nadprogramową wagą, jak się okazuje – nie wyróżnia się niczym wśród milionów innych dzieci blogosfery. Ale dla mnie jest cudowna, wiadomo. I wiesz, tak się łudzę, że kiedy będzie starsza zajrzy w czeluścia Internetu, który pewnie jednak wciąż będzie istniał, i będzie widzieć to, jaka cudowna jest dla mnie. A sposób na overload blogowych matek-zachwycaczy jest banalny – nie czytać :))))

    • Reply Ruby Soho 11/10/2014 at 09:44

      Ja czytam, ale nie wszystkie – jak się matka zachwyca dzieckiem w elokwentny sposób to czytam z chęcią :)

  • Reply Panna Oceanna 11/10/2014 at 07:09

    I znowu pogoria! Foch!
    Piękne zdjęcia :-)

  • Reply radoSHE 11/10/2014 at 09:06

    A miałam w poniedziałek napisać, że miesiąc kolejny i ząb kolejny, no i jakże ja teraz to poczynię?:) Udanego październikowego urlopu. Czekam na bezę, bo właśnie mam ochotę zrobić, a już jedno ciasto z Twoje przepisu mi wyszło:) Buzka!

    • Reply Ruby Soho 11/10/2014 at 09:45

      oj tam, o zębach Matyldy to mogę czytać :)))

  • Reply tynka 11/10/2014 at 11:25

    haha :)
    no to się pozachwycajmy pogodą jak nie na październik przystało :)
    ;p
    też nachodzą mnie takie myśli jak Ciebie w dzisiejszej pisaninie ;)
    no i co? ;) nie będę się uzewnętrzniać nadto ;) blog to raczej chęć zatrzymania chwili…
    kto miał urodziny? :) :) :)
    słońca na rodzinnym wypadzie życzę!
    POZDRAWIAM…ech ;) jakie to infantylne hehehe ;)

  • Reply Instytut Doświadczeń 11/10/2014 at 15:28

    No tak to jest, że mamy (ja też) się chwalą, jakie to te dzieci nie są, i dobrze – w sumie. Bo jak napiszę na blogu, to kto chce przeczyta, kto nie chce zamknie stronkę i po sprawie. A koleżanki słuchać muszą :) rodzinę też zamęczam. Obdzwoniłam chyba wszystkich jak pierwszy raz siadła. To już z dwojga złego wolę mikro ilość wyświetleń posta niż kurtuazyjne „No, super” słyszane setny raz a przecież TAAAAAAKA nowina (np. pierwszy raz powiedziała „baba”) ;) A swoją drogą o kupie pisać w elokwentny i zajmujący sposób? Hm… można z tego zrobić jakiś konkurs literacki! ;)

  • Reply kejt 11/10/2014 at 16:48

    A ja bardzo sobie cenię niewielkie grono zaprzyjaźnionych blogów, gdzie dzieje się podobnie jak u mnie. Nie mam wielu dzieciatych koleżanek i to dla mnie dowód, że nie jestem sama we wrzechświecie ze swoimi problemami i radościami. I tego szukam na tych blogach. Nie założyłam bloga, by odkrywać coś nowego i nie liczę na Pulitzera. Trochę drażni mnie taka postawa „och ja tu tak trochę banalnie o zupkach, ale cóż ja znaczę maleńka w tym kosmosie, a w ogóle to najbardziej dziś przejmuje mnie sytuacja polityczna w Ugandzie”. Tak samo jak drażni mnie przeestetyzowane, natchnione, poetyckie blogowanie, gdzie kamyczek na małej rączce w tle zachodzące słońce i ochy i achy jakie to przeżycia wewnętrzne ma autorka. Kaman, macierzyństwo to jednak głównie trud i znój. Nie mam kompleksów, że mam parentingowego bloga, robię i robiłam w życiu poza tym wiele wartościowych rzeczy, mam dobrą pracę, którą zawsze chciałam mieć, osiągnęłam w niej wiele i nie muszę się silić na „bóg wi co” :)) po prostu mam bloga o dziecku i tyle. zwykła rzecz.

    • Reply Ruby Soho 13/10/2014 at 05:48

      Wiadomo, że na blogi wpada się jak na kawkę do znajomych, ale fajnie jeśli to dobra kawka jest.. że polecę banalnym porównaniem :) Sama lubię poczytać blogi napisane inteligentnie, z odrobiną humoru i dystansu, nawet jeśi opowiadają o dzieciach (a nie sytuacji w Ugandzie). Natomiast konsystencja kupy i to ile lekarstwa dostało dziecko totalnie mnie nie interesują.

  • Reply Agnieszka St 12/10/2014 at 19:20

    A ja kocham zbierać kasztany! I pięknej pogody Wam życzę, niech to październikowe lato się jeszcze troszkę utrzyma :))

  • Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.