Siła jest kobietą

Patrzę na Kropkę i widzę nieuchwytne podobieństwo w rysach. Nieoczywiste, poplątane, jak to tylko geny potrafią poplątać. Pojawiające się tylko czasem, gdy akurat strzeli tę minę. Taką zatroskaną trochę i dobrotliwą. Z ustami zaciśniętymi zabawnie, rumianymi polikami i niskim czołem. Na co dzień w ogóle tego podobieństwa nie widzę, a gdy się pojawia zawsze jestem nim zaskoczona.

IMGP9930 IMGP9932 IMGP9938 IMGP9941 IMGP9943 IMGP9951 IMGP9955

Zadziwiające, że pamiętam dokładnie stary zniszczony zydelek, na którym moja Babcia zwykła siadać, gdy rozpalała starą gazetą pod kuchnią. Tak, w dwudziestym pierwszym wieku ta ponad osiemdziesięcioletnia kobieta dalej rozpalała w piecu. W ciepłe dni wyciągała swój zydelek przed dom. Pamiętam ją przycupniętą w swoim ulubionym rogu między drzwiami wejściowymi a oknem, za tło miała wyblakłe czerwone pustaki, z których zbudowany był niezbyt finezyjny „nowoczesny” wiejski dom. Obok stała drewniana chałupa, która służyła letnikom, ale Babcia mieszkała w tym nowym. Gdy tak siedziała ręce zawsze miała zajęte jakąś pracą. Ziemniaki obierała, albo szatkowała kapustę, jesienią oczyszczała grzyby, a gdy obiad już był zrobiony, to prawdopodobnie szydełkowała. Wzory serwet powstawały na bieżąco w głowie, a ręce nadawały im kształt pięknych, białych, ażurowych mandali.

Uśmiechała się łobuzersko – miała zniszczoną, rumianą twarz, pooraną szlachetnymi zmarszczkami. Twarz, która nigdy nie zaznała makijażu, włosy, które nigdy nie zaznały farby. Odtwarzam w pamięci całe mapy zmarszczek, a pośród nich gorejące żywe, młode oczy. Pewnie widzieliście kiedyś poruszające portrety starych ludzi – są fotografowie, którzy potrafią uchwycić piękno w naznaczonych przez czas obliczach. Gdyby ktoś kiedyś zrobił takie zdjęcie mojej Babci, z pewnością zgarnąłby pierwsze miejsce w World Press Photo.

Patrzę na Kropkę, która robi tę samą minę, dla odmiany buzię ma gładką, za to spojrzenie równie łobuzerskie i niepokorne. Mała dziewczynka lubi sobie przycupnąć to tu, to tam, a robi to w rozczulający sposób, który przywodzi mi na myśl Babcię na swoim zydelku. Wiem, że to pewnie skojarzenie na wyrost, coś mi się w głowie ubzdurało i tyle! Dziecko sobie po prostu lubi usiąść a to na pufie, a to na schodku. No cóż w tym dziwnego? Tylko Teść kiedyś zauważył, że jak tak siada, to wygląda jak stara góralka przed chałupą.

Siła i mądrość – to dwa słowa, które przychodzą mi na myśl, gdy o niej myślę. Twarda kobieta, która przeżyła wojnę, wychowała pięciu synów, całe życie pracowała na roli, by w wieku 85 lat jajecznicę nam podawać na śniadanie, gdy wpadliśmy w odwiedziny z rocznym Młodym. Niewykształcona, a obdarzona żywą inteligencją i legendarną pamięcią. Ten jej głód wiedzy, pochłanianie słowa pisanego w każdej postaci – książek, gazet, nawet starych tygodników przywożonych przez synów. Kiedyś siadły z moją siostrą i zaczęły spisywać drzewo genealogiczne rodziny.  Sypała jak z rękawa datami dziennymi, imionami, szczegółami, wspominała wiele faktów zapamiętanych z własnego życia, ale też wiele zasłyszanych od ojców, kawał rodzinnej historii XX oraz XIX wieku. Nie bez powodu śmialiśmy się, że ma komputer w głowie. Gdy w telewizji mówili o jakimś istotnym zdarzeniu Babcia z namaszczeniem wyciągała sfatygowany atlas samochodowy, na nos zakładała wielkie okulary i szukała w spisie gdzie się dane miejsce znajduje. No bo przecież nie wypada nie wiedzieć! Rozmawiając z nią nie musiałam się dostosowywać do wieku, opowiadałam o pracy w korpo, o mężu, o bieżących problemach. A ona rozumiała, nie była infantylną staruszką, do której trzeba mówić łatwymi zdaniami i z caps lockiem.

Teraz, gdy już jej nie ma pragnę wierzyć, że niezłomny, twardy charakter, mądrość, charyzma, że te cechy odradzają się w kolejnych pokoleniach kobiet. Bo kobiety zasadniczo mają w życiu ciężej, więc muszą być silne. Gdy tak patrzę na Kropkę, na tego małego zadziora, który nawet gdy o coś prosi, to krzyczy, który walczy z bratem jak równy z równym, mimo że krótsza jest przecież o połowę. A gdy pyta „co to?” pokazując na rysunki w książeczkach to robi takim tonem, że aż podskakujesz na krześle. Wierzę, że ta kobieca siła, że jakaś część babcinej mądrości i  charyzmy odradzają się w małej, niezłomnej dziewczynce.

Rok temu w wakacje był upał ponad 30 stopni, gdy pakowaliśmy się do auta i przez pół Polski jechaliśmy pożegnać Babcię. Karmiłam wówczas piersią, Kropka miała zaledwie pół roku, ale ja się uparłam że pojadę. A jak ja, to ona również musiała jechać. Podczas nabożeństwa ulatujący ku niebu duch starej kobiety sfrunął zapewne z ustalonej drogi, by chociaż na chwilę zerknąć na najmłodszą członkinię rodu. Kropka w lekkim kwiecistym kapeluszu uśmiechała się z pogodą i spokojem. Jestem pewna, że znalazły wspólny język.

IMGP9958 IMGP9961 IMGP9966 IMGP9967 IMGP9975 IMGP9976 IMGP9978 IMGP9979 IMGP9980 IMGP9981 IMGP9982 IMGP9984 IMGP9985

6 comments

  1. radoSHE says:

    Wzruszyłam się. Bo mam przed oczami moją babcię, niemal taką samą jak Twoją. Te zmarszczki, ręce wiecznie zajęte, bystry umysł i góry w tle. Jedziemy do niej w niedzielę. W ogóle nie myślę o świętach tylko o tym, że zobaczę moich dziadków w niedzielę. Że jeszcze możemy to zrobić. Ściskam!

    • Ruby Soho says:

      Nooo, to jedź, wyściskaj za wszystkie czasy.
      U mojej wprawdzie nie było gór w tle, bo mieszkała na niekończących się równinach. Męża rodzina jest z gór, stąd to skojarzenie Teścia.

  2. kasia od Blizniakow says:

    Pięknie napisane.
    Moja Corka to z wyglądu mix mnie i Mamy Męza.
    A z charakteru zadziora jak ja :) patrze na nia i wiem ze sobie poradzi… Bedzie dobrze. Kobiety góra :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.