Rzecz o pterodaktylach i innych daktylach

Siedział przy kuchennym stole majtając chudziutkimi nogami i myśląc o niebieskich migdałach („a jakie to są niebieskie migdały, mamo?” – zapytał kiedyś, gdy użyłam przy nim tej frazy). Siedział tak z wzrokiem zamglonym, utkwionym w dal, czyli mniej więcej w ścianę łazienki.

„Mamoooo!?” – rzekł zanurzając łyżkę w doszczętnie rozmoczonym muesli z owocami. „Mamoo, czy to prawda, że ludzie i pterodaktyle się nigdy nie spotkali?”

IMGP6952 IMGP6957

„Nie spotkali się” – odpowiedziałam mechanicznie tracąc nieco cierpliwość, bo ileż można siedzieć i jeść, już dawno posprzątane, każdy ruszył do porannych zajęć a ten tu siedzi i myśli o pterodaktylach!

„Mamooooo?!!” – zapytał znowu. Bo u niego już w słowie >mamo< zawarty jest wielki pytajnik. „A czy to prawda, że pterodaktyle były MIĘSNOŻERNE?”

„Mięsożerne, synku” – poprawiłam.

„Ale czy to prawda? Były MIĘSNOŻERNE?” – drążył on, bo odpowiedź nie była jednoznaczna.

„Ty jedz wreszcie te płatki!! Mówi się >mięsnożerne< i tak, to prawda, pterodaktyle takie były. Lubiły zwłaszcza ryby”.

IMGP6969 IMGP6976 IMGP6982

Dzień później.

Przy stole siedzą we dwoje. A musicie wiedzieć, że razem tworzą taką ekipę, że aż się czasem boję. Nie słuchają nikogo, za nic mają autorytety. Gdy im zwracasz uwagę uśmiechają się kpiąco i bezczelnie. Ja chciałam kiedyś komuś dawać rady wychowawcze? Śmiech na sali! Ja tu walczę o przetrwanie!

„Pterodaktyle piszczały w taki sposób” – mówi Młody tonem nauczycielskim – „iiiyyy, iiiyyyy, iyyyyy!” – wydaje z siebie głośny i dość nieprzyjemny skrzeczący dźwięk.

„Ja tez jestem ptejodattyl!” – stwierdza Kropka figlarnie, po czym daje popis własnej wersji dinozaurzego języka – „ŁAAAAAAAAAA!!!” – wrzeszczy z całej siły, bez krzty subtelności.

„Ej, opanujcie się trochę. Wasz tata śpi po pracy, wasz mały braciszek właśnie usnął. Możecie być trochę ciszej?” – mówię ja.

„IIIYYYY, IIIYYYYYY!!!” – skrzeczy Młody do Kropki, ignorując mnie totalnie. „Tak robią, źle to pokazałaś”.

„ŁAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!” – odpowiada Kropka jeszcze głośniej, jak to ona przekornie, by podkręcić atmosferę, czasem aż do łez i rękoczynów.

„IYYYYYYY!!!!”

„ŁAAAAAAAAA!!!!”

Tak, kolejny poranek.

A potem kolejny dzień wśród skrzeczących pterodaktyli i innych zwierząt („jak zwierzęta” – cedzę przez zęby sprzątając pobojowisko po każdym posiłku). A potem noc.

IMGP6990 IMGP6994

Kupiłam niedawno ładną pościel, poduszki ozdobne sobie ułożyłam i piękny koc rzuciłam przez środek łóżka. Dzieci nie wpuszczam za dnia do naszej sypialni. Rano mogą tam wpadać na przytulanie, potem zwykle muszą się wyskakać, ale gdy już pościelam – nie ma wstępu! Pięknie ułożone te poduszki, narzuta, no, jak z katalogu! Psychiatra powiedziałby pewnie, że to rodzaj kompensacji. Wprawdzie nie mam czasu na odpoczynek, ale za to za dnia, gdy wchodzę do pokoju po jakąś rzecz, mogę sobie popatrzeć.

O, łożko! Jakie ładne! Ależ się do niego położę wieczorem.. Ach, jak wygodnie wygląda. Poleżę tak sobie bez celu, powpatruję się w sufit. Fajnie będzie..

No i tak sobie marzę biegając z kąta w kąt.

Słysząc to ciągłe: „mamoooo, mamoooo!”

A wieczorem..

Po raz kolejny padam jak nieżywa obok najedzonego niemowlaka, nawet nie zauważając łóżka, misternie ułożonych poduszek. Mąż mnie próbuje budzić, ponoć z dziesięć razy. Bezskutecznie! Bo przecież mieliśmy wreszcie spędzić wieczór wspólnie. Może nawet wejść na antresolę, którą ostatnio doprowadziliśmy do stanu używalności. Może nawet obejrzeć jakiś film? No ale gdzie tam! Niemowlę nam chyba ząbkuje. Wieczór razem, optymiści!

IMGP6997

Obudziłam się po północy i uznałam, że przecież jestem w miarę wyspana i mogę jeszcze z godzinkę popisać. Coś mi się akurat ułożyło w głowie, siadam więc.. Nie mija dwadzieścia minut, a już zamieram, bo docierają do mnie różne dźwięki. Najpierw łubudub! Ktoś się walnął o ścianę. Potem tupanie. Już widzę nadchodzącą zjawę, zataczającą się jakby ta zjawa zdrowo podchmielona była. To Kropka. Rączką trze sobie buzię, jakby to jej miało pomóc się obudzić. Grzywa zasłania całe oblicze, czasem się śmieję, że taki z niej Slash w wersji blond, tyle że bez papierosa. Blond-Slash zatacza się w moją stronę.

„Mamusiu moja.. ja chcę do ciebie” – mówi z typowym kropkowym dramatyzmem wyciągając rączyny.

No więc zamykam komputer, biorę dziewczynkę w ramiona i idziemy spać. Poprawka. Ona idzie spać. Niemowlę budzi się jak na zawołanie i żąda natychmiastowego posiłku. I tak żąda co chwilę aż do rana, a potem odsypiamy w trójkę. Niemowlę śpi, Kropka śpi, śpię i ja. Poprawka. Ja już nie śpię, bo Młody, wyspany elegancko wpada z wizytą i życzy sobie mleka z płatkami.

A dalej to już znacie.

Siedzi przy kuchennym stole, majta nogami jak patyki dwa. Pedantycznie wydłubuje z muesli suszone banany i z obrzydzeniem kładzie obok miseczki. Wyjada za to wszystkie daktyle. Wzrok ma utkwiony w dal, względnie w ścianę od łazienki. I zadaje swoje pytania. Dzisiaj akurat o australopitekach, neandertalczykach i homo habilis. Drąży teorię ewolucji o siódmej rano. Rety! Litości! Może czas zacząć kupować ksiażki o Minionkach i Angry birds zamiast o dziejach świata przy kasie w biedrze. Będzie mi łatwiej odpowiadać na głupie pytania, a tymczasem te jego są tak zaskakująco mądre!

Czytałam kiedyś, że 70% respondentów jakiejś ankiety w naszym kraju wyrzuciłoby z domu swoje dorosłe dziecko, gdyby się dowiedziało, że jest ono „homo sapiens”. Na szczęście rośnie nowe pokolenie, jest nadzieja, że będzie nieco bardziej rozgarnięte.

IMGP7010 IMGP7018 IMGP7034 IMGP7044 IMGP7048 IMGP7060

1

16 comments

    • Agata / Ruby Times says:

      Niestety :( Czasem ogarnia te kwestie rewelacyjnie, a czasem wcale :(
      Trochę nam się quality parenting pogorszył wraz z powiększeniem rodziny, nie mieliśmy czasu skoncentrować się bardziej na odpieluszkowaniu..

      • Indicativusitd. says:

        Do osiemnastki z pieluchą biegać nie będzie. I nic Wam się nie pogorszyło. Po prostu to nie jej czas.

      • e-milka says:

        Quality parenting :) U nas podobnie z wieloma rzeczami i sie smieje, ze mam Premium Kid (starsze) i Problem Kid. Tym pierwszym mozna sie pochwalic, a egzystencje tego drugiego czasem lepiej przemilczec. ;)

  1. mamamagda says:

    Ta nocna zjawa to u nas niespełna trzylatek, ząbkujące niemowle jest juz roczną dziewczynką i… ja na razie podziekuje ;) za niedługo wracam do pracy, to dopiero będzie hardcore ;D mąż cos marudzi o trzecim ale ja tak na świadomce to sie chyba nie zdecyduje ;) wyobrażam sobie jaki u Was „sajgon” na co dzień. Ale też wesoło bardzo musi być :) a teksty są świetne, czytam od niedawna i wsiaklam. Pozdrawiam serdecznie :)

  2. Śmieję się Agata czytając ten wpis, ale wiem, że Tobie nie zawsze jest do śmiechu.
    Znamy te koalicje dziecięce, gdy człowiek już się gotuje z nerwów, a ci we dwoje wymieniają się ze sobą uśmiechami i chichrają z krzyczącej matki;) W sumie się cieszę, że mają taką sztamę, ale czasami krew zalewa;) Albo te kłótnie o takie totalne pierdoły, w stylu „widziałem tory” „Nie, ja widziałam toly” „nie, ja widziałem” „ja!!!” „Mamoooo, ona mówi, że ja nie widziałem toróóóów!!!!”.

    Ściskam!

  3. e-milka says:

    „Czytałam kiedyś, że 70% respondentów jakiejś ankiety w naszym kraju wyrzuciłoby z domu swoje dorosłe dziecko, gdyby się dowiedziało, że jest ono „homo sapiens”.” – Dobre – you saved my day.
    Maly dlugi czas z tych milczkow byl, wiec tylko siostra nadawala, a teraz mam stereo. Jedno probuje zwrocic moja uwage kompleksowoscia pytan a drugie wysokoscia i natezeniem dzwiekow. Mamooooo! O jakby ja chetnie tez tak zawolala – Mamooooo, ratuj mnie! ;)

  4. Karolina says:

    Nie masz lekko . Oto co mądre książki robią z dziećmi! :-) Mój dzieciak ma fazę na jelenie, łanie i rykowiska, też wydaje z siebie różne dźwięki , nieraz jest mi to kompletnie obojętne ale są sytuacje gdy wolałabym żeby siedział cicho gdy go upominam to ze zdziwieniem odpowiada , że przecież jest jeleniem wzywa łanie i zaczyna swój wywód na ten temat. Jakiś rok temu staliśmy się posiadaczami kilku gazet wydawanych przez Lasy Państwowe „Ech leśnych” w środku były ciekawe komiksy Tomasza Samojlika, do 2 egzemplarzy były dołączone płyty „pancerne relikty puszczy”- rzecz o jelonkach rogaczach i innych chrząszczach oraz „100 lat lasów państwowych” – ta płyta dotyczy zalesiania i sprzedaży drewna . Nie muszę pisać , które płyty są najczęściej oglądane w naszym domu przez dzieciaka i jest to zdecydowanie rzecz która nie powinna była zainteresować 4 latka, a jednak… lecz zdecydowanie wolę by oglądał cos takiego a i przy okazji my się dokształcamy, poza tym na jednej z płyt swego głosu użyczyła Ewa Błaszczyk-bardzo przyjemnie się jej słucha.

    • Agata / Ruby Times says:

      Zajawka na ewoluję gatunków wzięła się z „Było sobie życie”, w jakimś odcinku jest na ten temat.
      O ewolucji człowieka czytają w „Małej encyklopedii dziejów świata” wyd. Olesiejuk, znalazłam ją serio w Biedronce przy kasach, a to bardzo fajna książka przedstawiająca rysunkowo historię od czasów prehistorycznych po współczesność.
      Ma fajne rysunki i dzieci uwielbiają ją oglądać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.