Rozwiązania do spania

Tacy byliśmy mądrzy i tak wspaniale sobie wszystko zaplanowaliśmy. A jak przyszło co do czego i Maluch pojawił się na świecie nagle okazało się, że nie pomyśleliśmy o najważniejszym: gdzie on będzie spał? No przecież wiadomo, że nie u siebie w pokoju – taka kruszynka nie może spać zbyt daleko od rodziców!

Rozwiązanie numer jeden: przeciągnęliśmy łóżko synka do naszej sypialni. Wyglądało to dość koszmarnie, bo zastawiło nam kawał przestrzeni, a z kolei u malucha w pokoju została pustka pod zielonym baldachimem. Nie wytrzymałam zbyt długo w tej sytuacji, dość szybko przestawiłam łóżeczko z powrotem. Poza kwestią estetyki i zastawienia przestrzeni – łóżko jest zbyt „stacjonarne”, a małe dziecko dobrze jest ciągnąć za sobą po domu, by przebywało z domownikami. Przynajmniej ja tak uważam.
Rozwiązanie numer dwa: wózek głęboki w roli łóżeczka. Ponieważ mamy spore mieszkanie, wózek sprawował się w nim bardzo dobrze. Jeździliśmy z maluchem, wszędzie tam, gdzie przebywaliśmy, ot tak po prostu by być w pobliżu małego człowieka. Na noc wypinaliśmy gondolkę z ramy i kładliśmy koło łózka. Wszystko pięknie, wózek domowy sprawdzał się idealnie, ale po dwóch tygodniach nadszedł czas na pierwsze spacery. Wózek został wytaszczony z drugiego piętra, trafił prosto w offroad, kałuże, na zieloną trawkę i żwirek. Wiedziałam już że potrzebujemy innego rozwiązania, i że wózek już nie wróci do mieszkania, paskudzić powierzchnie płaskie.
Rozwiązanie numer trzy: kołyska. Zaczęłam dogłębny reasearch internetowy w celu znalezienia idealnej kołyski. Były klasyczne drewniane na Allegro – ale jakoś mnie nie przekonały – wzornictwo dość toporne. Był amerykański wymysł: przeraźliwie kiczowaty ni to wózek, ni to kołyska, na kółkach, z budą jak gondolka, ale zawalone górą falbanek, wstążeczek i błyskotek. Oł Maj Gad. Tragedia. Poza tym były jeszcze tzw. kosze mojżeszowe, wykonane z wikliny – hmm… może nie jest to złe rozwiązanie, ale chodziło mi o jeszcze coś innego. Kiedy już nawet zaczęłam rozważać zakup drugiego – tańszego wózka, by go móc używać po domu, wreszcie znalazłam. O rozwiązaniu numer cztery napiszę niebawem:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.