Codzienność, Dziecko

Relacje

Jesteśmy mistrzami w robieniu sztucznego tłumu – gdziekolwiek się pojawiamy, tam od razu jest przynajmniej pięć osób. Potrafimy rozkręcić niejedną imprezę, lub chociaż sprawić, że zrobi się na niej głośno. Nasza komórka społeczna w swej podstawowej formie to całkiem spora ekipa.

Ostatnio zdałam sobie sprawę, że nasze układy w domu, to już nie tylko dzieci kontra rodzice. Bo przecież każdy element tej układanki ma swoje własne relacje z każdym z pozostałych elementów. Najciekawsze z mojej perspektywy – i z Waszej zapewne też – są relacje między poszczególnymi dziećmi.IMGP1170 IMGP2556

Młody & Kropka. Miłość na pełnym spidzie.

Znają się już kopę lat, a dokładnie dwa i pół. Przeszli przez wiele burzliwych etapów znajomości, począwszy od dystansu i niechęci (Młody), intensywnych gróźb karalnych (Młody), przez zaciekawienie i próby zaprzyjaźnienia się (Kropka), po zaciekłe walki (oboje), aż wreszcie pojawiła się nić porozumienia. Trochę to trwało, tak marzyliśmy, by oni byli zespołem, czytaliśmy na ten temat sporo (tutaj macie serię wpisów o przyjaźni między rodzeństwem). I teraz.. mamy za swoje.

Bo.. bo oni są zespołem, dokładnie tak jak chcieliśmy! Zgranym, porozumiewającym się bez słów, mającym swoje zwyczaje, pomysły, zabawy, nawet określenia, których nikt inny nie zrozumie. Potrafią nas doprowadzić do szału w kilka sekund. Gdy razem chlapią w łazience aż po sufit i zupełnie nie reagują na protesty. Gdy z ciasta drożdżowego lepią kulki i rzucają nimi po kuchni zanosząc się śmiechem, a my możemy schować nasz autorytet do kieszeni i.. zacząć zbierać kulki. Nakręcają się wzajemnie do kolejnych psot, śmieją się długo i głośno, bardzo trudno ich uspokoić. Te porozumiewawcze spojrzenia, czasem jakby złośliwe, jakby między sobą mówili: „O, poszła sobie, możemy rozrabiać! Zaraz pewnie wróci i znów zacznie zrzędzić”. Mój autorytet naprawdę w gruzach leży, gdy oni są w tym nastroju!

IMGP2806 IMGP2825

Ale to tylko jedna strona medalu. Napisałam Wam o niej, byście wiedzieli, że nam również czasem opadają ręce. Tak samo jak Wam, jak chyba wszystkim rodzicom świata. Ale czasem te same bezczelne i rozwydrzone Stwory potrafią wzruszyć dogłębnie.

Rano usłyszałam ciszę. Na paluszkach drobię do ich pokoju, by zobaczyć co spowodowało ten niepokojący, aż dzwoniący w uszach brak dźwięków. Patrzę, a tu dzieci w kąciku Kropki siedzą na biedronce, poobkładane poduchami, pozasłaniane krzesłami i rozmawiają sobie. „Bo my tu mamy taką kjyjówkę” – wyjaśniła mi Kropka. Innym razem Młody czytał Kropce książkę o słoniu Elmerze. On ma cztery lata, czytać wprawdzie nie potrafi, ale przecież zna tuziny książek na pamięć! Weszłam do pokoju, gdy opowiadał o tym jak „woda wypadła z impetem”, a słonie i hipopotamy mogły się wreszcie wykąpać. Pięknie jej opowiadał, a ona siedziała wpatrzona w niego.

IMGP3896 IMGP3897 IMGP3904

Czasem mówią sobie, że się kochają. Jedno drugiemu przyniesie kubek z piciem, albo jedzenie. Młody pomaga siostrze założyć spinkę na głowę, komplementuje jej sukienki, wyrokuje która ładniejsza, w której by ją chciał dziś zobaczyć. Ona boi się czasem spać sama, wtedy brat proponuje, że może spać u niego, ma łóżko w dorosłym rozmiarze, więc spokojnie mogą po dwóch stronach leżeć i nawet nie stykają się nogami.

Ostatnio właśnie Kropka szła spać do brata. „Poczekaj, przyniosę twoje poduszki!” powiedział i zaczął znosić wszystkie liczne kropkowe poduszki i układać je pieczołowicie w rogu łóżka „żebyś się nie uderzyła o to drewno” – powiedział na końcu przynosząc jej jeszcze pluszowego wilczka.

Tak więc.. mimo to, że tłuką się codziennie, że codziennie słyszę „on mnie ugjyzł”, „ona mnie pobiła” i tym podobne zdania przy akompaniamencie wybuchów histerycznego płaczu, mimo to wiem, że się bardzo, bardzo kochają i nie mogą bez siebie żyć.

IMGP4153 IMGP4161

Tak sobie żyją te dwa Stwory, może dlatego, że mają siebie, pojawienie się Lolka nie było dla nich aż tak dramatyczne. Jak to przyjęli?

Młody & Lolek. Na razie jest „cool”.

Początki to był chłodny dystans. Ciekawość. „O dzidziuś płacze mamo. Musisz go teraz nakarmić” – instruował mnie Młody. Zaciekawiony całym procesem fizjologicznym powstawania nowego człowieka. Serwujący nam wszystkim wykłady o plemnikach i komórkach jajowych, o pępowinie, o komórkach kości, oczu, o wszystkich innych komórkach, które budują nowy organizm.

Młody ma bardzo neutralne podejście do małego braciszka. Czasem spojrzy na niego i powie coś w rodzaju:

„Mamo, kiedy on w końcu ujośnie?”. Czasem wplata go w przyszłe wizje zabaw, obdziela rolami, deklaruje, że nauczy go fechtunku, walk wręcz i latania jak Batman. Ale najczęściej.. najczęściej po prostu nie zawraca sobie nim głowy.

„Nie płacz, to ci nic nie pomoże!” – rzekł kiedyś filozoficznie, podając bratu zabawkę. Gdy trzeba okryje go kocem lub poda gryzak. Zachowuje przy tym jednak poker face.

Kropka & Lolek. The big love.

Kropka jest zupełnie z innej bajki. Jej małe serduszko wypełnione jest takim ogromem miłości, że aż ciężko to wyrazić słowami.

„Ach, jatie ma małe tolanto, jatą ma małą jąttę, małe oczta, małe nóżty, tati mały! Mięciuttie włosti na dłowie. Tocham do bajdzo!” Przytula się dziewczę do niemowlęcia, aż niemowlęciu oczy z orbit wyłażą, a ja staram się być tuż obok, na wszelki wypadek. Ostatnio Kropka opanowała tryb przypuszczający. Wraz z komiczną miną serwuje nam takie wyznania: „No jat ja zebym modła nie tochać tedo naszedo maluttiedo bjaciszta, no jat??”

Początkowo myślałam, że to nie jest prawdziwe uczucie, ale coś w rodzaju gry aktorskiej, bo musicie wiedzieć, że Kropka to istna „drama queen”, te jej miny i manipulacje kobiece.. nie wierzyłam w szczere intencje, chociaż wiem, że to okropnie brzmi. Nie spodziewałam się po niej takiej fontanny uczuć, a jednak. Wiele wnikliwych obserwacji doprowadziło mnie do zaskakującego wniosku. Ona naprawdę troszczy się o malucha.

Lolek próbuje czarować domowników po swojemu. Jakież on ma spojrzenia!! No naprawdę, takie czyste, dobre, niesamowicie pogodne! Gdy Cię raz przywoła takim spojrzeniem to już po Tobie. Już nie odejdziesz zbyt daleko, bo się nie da zwyczajnie, moc tych okrągłych, śmiejących się oczu będzie Cię trzymać obok. To cudowne dziecko jest szczęśliwe niemal zawsze, pod warunkiem, że nic mu nie dolega, brzuszek jest pełny, a my jesteśmy obok.

Lubi Kropkę. Lubi ją trochę tak, jak można lubić uroczego lecz bardzo dzikiego psiaka. Przytulanie i głaskanie szybko może przeistoczyć się w piskliwy okrzyk, nagły podskok lub inny niebezpieczny manewr, więc gdy uśmiecha się do Kropki, jego oczy są wyjątkowo szeroko otwarte – radosne i spanikowane jednocześnie. Spędzają dużo czasu razem. Ona smyra go włosami po twarzy.. całuje po rączkach. A on patrzy na nią mrużąc oczy od tych włosów..

IMGP4606 IMGP4617 IMGP5493 IMGP5510 IMGP5527 IMGP4672

Młody & Kropka & Lolo.

Bardzo się cieszę, że póki co nie ma agresji ani wrogości. Nie było złych słów. Jakoś udało się bezboleśnie dokooptować niemowlaka do naszej drużyny bez większych uszczerbków na dziecięcej psychice (no, może poza tym, że Kropka nader często udaje niemowlę, ale to ponoć typowe). Czasem kiedy dzidziuś leży na macie sam i zaczyna narzekać, dzieci kombinują jakby tu go pocieszyć. To naprawdę bezbłędne, gdy ustalają co będą śpiewać.

Stoją nad nim jakby uroczyście. Młody intonuje pieśń poważnym głosem, Kropka po chwili dołącza i już zgodnym chórem śpiewają, a z poziomu podłogi spogląda na nich zdziwiony, ale bardzo zaciekawiony mały człowiek. Który dość szybko nauczy się klasyki, gdyż już teraz bardzo często słucha:

„W steeepieee szeroookim, któóóreeego okiem, nawet sokolim nie zmierzyyyysz! Wstań, unieś głowę, wsłuchaj się w słowa. Pieśni o Małym Rycerzu..”

IMGP7254 IMGP7263 IMGP7454 IMGP7468

1

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

12 komentarzy

  • Reply Marta 10/09/2016 at 21:05

    Czytałam wczoraj w środku nocy, kiedy to mój młodszy obudził się 4 czy 5 raz… Marzy mi się taka trójka, Ba! Czwórka nawet :)
    A czy Kropka powtarzała wszystko po bracie? Bo mój młodszy robi wszystko to, co starszy, obserwuje bacznie, nawet piszczy ze złości razem z nim i sięga po butelkę z piciem w tym samym czasie… ;)

    • Reply Agata / Ruby Times 10/09/2016 at 21:51

      Taaaa, moi też się budzą w nocy. Tylko Młody trzyma poziom, reszta skutecznie przyprawia mi sińce pod oczami :D
      Kropka nie powtarza aż tak bardzo, ale fakt, dużo się uczy od brata.

  • Reply Magda Z. 10/09/2016 at 21:33

    Przesympatyczny tekst! Takie lubię u Ciebie najbardziej, bo dotykają tego, co najistotniejsze… Ja też uwielbiam obserwować relację zachodzącą moimi Dziećmi: Synkiem (5 lat) i Córeczką (2 lata). Dziś np., gdy weszłam po pokoju, zastałam następujący widok: Córka siedziała na podłodze ze zbolałą miną i uniesioną do góry nóżką, zaś Jej Brat w tym czasie dmuchał Jej bolącą stópkę…:D

    • Reply Agata / Ruby Times 10/09/2016 at 21:50

      To są właśnie te momenty, w których roztapiam się normalnie ze wzruszenia :)

  • Reply kasia od Blizniakow 11/09/2016 at 14:16

    Pięknie napisane. Ja mam dwuletnie bliźniaki Chłopca i Dziewczynkę. Kocham patrzeć jak masują sobie nóżki tak jak ja im kiedyś masowałam lub całują sobie nawzajem bolące miejsca jak zrobią sobie „kuku” :)

  • Reply Pola-Odpoczywalnia 11/09/2016 at 19:17

    W stepie szerokim?… 😂
    Uwielbiam Twoje dzieci!
    I oczywiście…. Kropka z Młodym, jak moi😀 ściskam!

  • Reply Asia 11/09/2016 at 19:59

    Jaka to książka na pierwszym zdjęciu? Ładne, duże ilustracje.

    • Reply Agata / Ruby Times 11/09/2016 at 20:35

      Nazywa się „Animalium”, świetna jest :)

  • Reply Kasia 11/09/2016 at 22:11

    Dzięki małej różnicy wieku mają świetny poziom porozumienia – pomimo różnej płci. U nas jest podobnie. Bardzo lubię ich podglądać dyskretnie, gdy się bawią, podglądać i nie przeszkadzać. Naszego niemowlaczka tez przyjęli bez problemów, chociaż gdy okazał się być chłopakiem, córka urzadzila WIELKI sprzeciw. Teraz jednak sama przyznaje, że chociaż bardzo chciała mieć siostrę, wystarczyło że zobaczyła Młodego po raz pierwszy i od razu go pokochała.

  • Reply e-milka 14/09/2016 at 13:00

    Pieknie napisalas, wzruszylam sie. A to tez boskie „Nie płacz, to ci nic nie pomoże!”. U nas tylko dwojka (na razie?), ale tez podone relacje jak u Twoich starszakow. Cale spektrum emocji. Pierwszemu dziecku poswiecilam mnostwo czasu, ponad piec lat byla sama, ale teraz czasem mam luz (zaznaczam – czasem ;)). Ile ja sie na placach zabaw nachodzilam, napodsadzalam, napokazywalam co jak mozna by uzyc, a teraz wszystko to robi moja corka. Kiedy sa razem, jestem o malego spokojna. Ostatnio bylismy na wyprawie, a na „wyprawy” zazwyczaj zabieramy wozek – bo wiadomo jak to sie konczy – nasz trzylatek w koncu bedzie chcial na rece. Ale tym razem tylko plecaki i dzieci. Na ostatnim odcinku okazalo sie, ze tramwaj za kilkanascie minut (a mozna dojsc w kilka). Balam sie, ze nie damy rady, a tu corka zaczela opowiadac historyjke, w ktorej trzeba bylo wybierac rozne warianty na zasadzie: „a czarownica pyta: to co chcesz: kota, worek maki, czy sztabke zlota” i maly przeszedl bez zadnych oporow do samego domu. :) A jak biegnie taki malutki, drobniutki bez namyslu za corka i jej kolezankami (bo najwazniejsze, to brac udzial przeciez) to wygladaja naprawde czasem jak Gang Olsena. Albo jak z tego skeczu, Smolenia chyba: „Chooopaki, gdzie idziecie? Nigdzie. Chooopaki, zabierzcie mnie ze soba” :)

    • Reply Agata / Ruby Times 14/09/2016 at 14:14

      :)))

    • Reply Agata / Ruby Times 14/09/2016 at 14:15

      Gang Olsena to faktycznie idealne skojarzenie!

    Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.