Ready or not.

Jadę. Zupełnie sama w aucie, zupełnie sama na przestrzeni metra kwadratowego pierwszy raz od miesiąca. Na Orlenie zapominam na mikrosekundę jaki rodzaj paliwa leje się do mojego bolida. Płacąc za benzynę zagaduję kasjera o ulgi na Kartę Dużej Rodziny, a on wyszczególnia wszelkie udogodnienia dla takich jak my. Tak – już niedługo będę płacić mniej za paliwo, hot dogi, muffinki i kawę. I za myjnię. To by się akurat przydało – myślę, patrząc na dach pojazdu obesrany przez gołębie.

IMGP1116 IMGP1122

Jadę niepewnie trochę. Po miesięcznej przerwie świat wygląda inaczej. W międzyczasie nastąpiła eksplozja zielonego koloru, a remonty dróg przeniosły się w inne miejsca, niż te które pamiętam. Niepewnie jadę, to prawda, bo gdzieś w głowie siedzi myśl, że w domu zostawiłam trójkę maluchów. Sama autem pojechałam, jakże nieodpowiedzialnie oddalając się od małych dzieci, totalnie uzależnionych od matczynej obecności! A ten najmłodszy wręcz fizycznie związany, potrzebujący kontaktu, dotyku, zapachu, więc co ja robię w aucie oddalającym się od domu z zawrotną prędkością 90 kilometrów na godzinę?

Muszę być ostrożna. Dla nich muszę dbać o siebie, myśleć jakby częściej, być odpowiedzialna jakby bardziej. Jadę więc. Rejestruję ciężarówkę odrapaną zawalidrogę, nowe bmw cisnące 160 lewym pasem i kwitnący na fioletowo bez na poboczu. I ten rzepak tak obłędnie zażółcił całe powierzchnie pól! Rety, jak ja uwielbiam maj!

IMGP1115

Muzykę włączyłam. „Shayla” Blondie po prostu musi grać głośno. Mogę sobie na to pozwolić, jadę późnym popołudniem, droga jest prawie pusta, gorące słońce chowa się za horyzontem. Miękkie światło wieczorne, w kolorze sepii uwielbione przez fotografów, pali prosto w oczy. Śpiewam „Shaylę” na cały głos.

Parkuję daleko od sklepu, gdzie sześć pustych miejsc parkingowych dookoła da mi gwarancję, że nikogo nie porysuję wyjeżdżając. Idę czynić sprawunki z listą i zegarkiem w dłoni. A potem wracam. Dwie godziny minęły. Wracam zrelaksowana.

IMGP1055

Fizjologia przypomina mi, że czas do najmłodszego, tego połączonego z matką fizycznymi więzy. Najmłodszy z pewnością potrzebuje zjeść – myślę sobie czując jak klatka piersiowa wypełnia się mlekiem. W tej samej chwili, w rodzinnym domu on zapewne prosi o mleko, a dostaje tylko plastikowy substytut kształtem naśladujący mamę. Ale nie taki ciepły, nie taki bliski i ukochany.

Wracam, jadę, jestem coraz bliżej. Wraz z Bowie’m śpiewam głośno „Rock’n roll suicide”, „Rebel Rebel” i „Queen Bitch”, a z Marley’em i Lauryn Hill „Turn your lights down low”. Gdy dojeżdżam na miejsce, przez bramę się wtaczam na plac Lauryn już śpiewa z The Fugees. Podkręcam głośność, niemal na cały regulator, chociaż coś mi mówi, że to synonim obciachu przecież, a może kryzys wieku średniego tak się u mnie objawia. Uchylam nieznacznie okno, by muzyka mogła wydostać się na zewnątrz. Śpiew wypełnia auto, zagłusza szczekanie psów i odgłosy kosiarek dominujące w wieczornych dźwiękach wsi. Lauryn śpiewa głośno, a ja z nią. Niech mąż i dzieci wiedzą, że nadciąga matka z reklamówkami.

„Ready or not, here I come, you can’t hide!”

IMGP1094IMGP1107p3 z zuIMGP1111IMGP1112

 

1

5 comments

  1. Dorota says:

    Czytając Twój wpis uzmysłowiłam sobie jedną rzecz. Muszę w końcu zacząć jeździć autem, bo zdałam w 2011 i tak od tego czasu prawie wcale nie jeździłam :/

  2. Helen says:

    Uśmiałam się, wizualizując sobie to ryczące auto. Sama calkiem niedawno odkurzylam moje prawko i tez jezdze do marketu na zakupy. Tylko bez muzy. Mialam taka przerwe, ze nie czuje sie tak pewnie za kolkiem, zeby spiewac i szalec. Niemniej jednak – warto sie ruszyc. Zrobic cos innego, nawet zwykle zakupy, ale cos innego. Sama wybieram sobie jablka – takie jakie lubie etc. Spotykam innych ludzi niz na spacerze. Rozmawiam z paniami w sklepie. Zwyczajne sprawy, a ciesza! Pozdrawiam.

    • Agata / Ruby Times says:

      Ja też zwykle jadę na spokojnie, jedynie gdy droga pusta i mały ruch, to śpiewam głośno.
      A ile się dzieje w tych sklepach, pogawędki z kasjerkami.. u mnie zawsze całe historie i anegdoty ze spotkań z przypadkowymi ludźmi :)
      Wracam jak po spa :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.