Przyjęcie urodzinowe 2 – latka. Fotorelacja

Relacja z przyjęcia musiała poczekać – tyle się działo, że komputer poszedł w odstawkę. Planowanie, szykowanie, ozdabianie, pieczenie, sprzątanie, przyjmowanie gości i świętowanie.. a potem znów sprzątanie i odpoczywanie po tym wszystkim. To miało pierwszeństwo.

Urodziny. Były fajne, chociaż nie wszystko udało się idealnie. Było za gorąco, a nasze menu nie przewidywało aż takich upałów, baliśmy że wszystko się rozpuści. Ale jakoś daliśmy radę – zrobione wcześniej kruche babeczki wyglądały apetycznie na kartonowej paterze, tort pieczołowicie zdobiony trochę przez męża (boki), trochę przeze mnie (góra) wyglądał bardzo profesjonalnie i był pyszny. I nikt nie musi wiedzieć, że był robiony na gotowym biszkopcie, prawda? Dziadkowie Z Gór z radością zajęli się dzieciakami, dopieszczając rozkoszną i uśmiechniętą Kropkę oraz bawiąc się z Młodym w ogrodzie, by nie zobaczył co też rodzice dla niego szykują w domu. Chyba tylko dlatego udało się nam to wszystko zorganizować! A było tak:
IMGP6291 IMGP6292 IMGP6296 IMGP6299 IMGP6300 IMGP6304 IMGP6305 IMGP6308 IMGP6314 IMGP6316 IMGP6322 IMGP6324 IMGP6327 IMGP6331 IMGP6334 IMGP6340 IMGP6341 IMGP6347 IMGP6352 IMGP6354
Młody wie, że skończył dwa latka, przygotowywaliśmy go do przyjęcia, mówiliśmy, że to wyjątkowy dzień, że wszyscy przyjadą, by z nim świętować.  Ale gdy wniosłam go do salonu wypełnionego najbliższymi mu ludźmi, śpiewającymi mu „Sto lat”, a potem zobaczył dekoracje i balony! I te słodkości!! Wtedy po chwilowej konsternacji bardzo, bardzo się ucieszył i wielki uśmiech rozjaśnił jego niewielkie oblicze.
IMGP6364 IMGP6365
A potem zdmuchnął swoje dwie świeczki, po kilku próbach, ale za to samodzielnie..a wtedy to już sami wiecie, mogliśmy się wreszcie zabrać do konsumpcji. Solenizant był zachwycony swoim rozpaćkanym kawałkiem tortu i innymi słodkościami, ale i tak dość szybko poprosił o arbuza i winogrona!
IMGP6379 IMGP6383 IMGP6389 IMGP6401 IMGP62851
Jego mała siostrzyczka wyglądała prześlicznie w swoim nowym francuskim wdzianku od Cioci K. Szkoda tylko, że nie do końca dojrzałe brzoskwinie zepsuły smak popisowej tarty z migdałami i pysznym kremem patisserie z ziarenkami prawdziwej wanilii. Jak widać czasami pozory mylą, bo tarta wyglądała obiecująco :/ To chyba była największa obsuwa przyjęcia, poza tym było dobrze.
Przyjęcie zaczęliśmy planować dość późno – jakiś tydzień przed wydarzeniem naszła mnie refleksja, że przecież przyjadą goście, więc może by coś jednak zacząć działać. Dekoracje kupiliśmy na szybko w sklepie internetowym Partybudziki, gdzie mają zarówno kartonowe patery, balony, papierowe słomki, jak i wielkie imprezowe obrusy – ceraty, w oszałamiających cenach (jakieś 13 zł za jeden:). Girlandę z napisem „Happy Birthday” wydrukowałam z tej strony i posklejałam sama, małe flagi wbite w babeczki  to również DIY, które znalazłam tutaj, a przepis na tort truskawkowo serowy jest z ‚Kwestii Smaku’ (poza biszkoptem, który był z marketu, no ale czas nie był naszym sprzymierzeńcem). Wszystkie słodkości demokratycznie przyszykowaliśmy na spółę z mężem.

Wiem, że współczesne trendy nakazują bardziej jednorodne kolorystycznie przyjęcia – miętowo-białe, lub cytrynowo-szare aranżacje wyglądają niezwykle szykownie, ale wiecie co? To było przyjęcie dla małego chłopczyka z okazji urodzin i wcale nie miałam chęci by ograniczać się kolorystycznie, a różnokolorowy, choć być może niemodny efekt bardzo mi przypadł do gustu.
P.S. O prezentach napiszę wkrótce, na razie zostawiam Was z teaserem :)
Pozdrawiam
Ruby Soho

23 comments

  1. Zuzi Clowes says:

    O mamo, jak z ‚Home&Living’ w rzeczy samej albo co najmniej z mojego ukochanego bloga ‚I heart organising’. Pięknie, pięknie, pięknie i och i ach! Nie zostały Wam jakieś resztki?:>

    • Ruby Soho says:

      Nie przepadam za PPD mówiąc szczerze, taka wysztywniona jakaś ;)
      Imprezka nie udałaby się, gdyby nie dziadkowie, którzy zajęli się dzieciakami na czas przygotowań, po prostu nie bylibyśmy w stanie nic zrobić, gdyby nam maluchy kwiliły na zmianę.
      Wypożyczalnia męża do celów cukierniczych – może to będzie mój nowy pomysł na biznes ;)

  2. tynka says:

    bardzo mi się podoba Twoje podejście do takich „imprezowych” klimatów…najważniejsze DZIECKO w takiej chwili a nie trendy itp :) zresztą wyszło Ci bajecznie, kolorowo-idealnie dla malucha :) he te kropki zdałyby też pewnie egzamin na urodzinowym przyjęciu Miss Kropeczki :)
    Wypieki Twoje i męża jak zawsze wyglądają tak, że chciałoby się od razu wypróbować!
    Wszystkiego dobrego dla jubilata raz jeszcze!!
    Spisałaś się Mamuśka na medal!! :) :) :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.