Codzienność

Prywatność, blog i.. nowa ciąża.

Ciężko pokazać tę granicę na mapie, bo każdy z nas musi sam ustalić gdzie ona leży. Po jednej stronie jest nasza intymność, nasza domowa swojskość i codzienność, a po drugiej stronie leży publiczny wizerunek, przedstawianie myśli, uczuć, poglądów, pokazywanie siebie i swojego świata innym ludziom.

W dzisiejszych czasach każdy człowiek ma – a przynajmniej powinien mieć – dylemat związany z prywatnością w internecie, bo każdy z nas ma jakieś wirtualne alter ego.

By je mieć wcale nie musisz być blogerem, wystarczy, że wrzucasz zdjęcia na portalu społecznościowym, takie z koncertu, wakacji lub urodzin babci albo – w skrajnych przypadkach – z własnym potomstwem na nocniku. A nawet jeśli jesteś przeciwnikiem publikowania zdjęć, to może zdarza Ci się, że napiszesz gdzieś w sieci jakie masz odczucia po obejrzeniu nowego Bonda, albo po wynikach wyborów parlamentarnych? A może udostępniasz antyimigracyjne obrazki i cieszysz się z pobicia człowieka o ciemniejszym kolorze skóry? Na nasz publiczny wizerunek składają się te wszystkie małe cegiełki, które zostawiamy gdzieś tam w sieci, każdy z nas decyduje ile siebie ujawni i czy zachowa w tym przyzwoitość, umiar i klasę.

IMGP3697 IMGP3699 IMGP3700

Bloger, zwłaszcza taki niby publicystyczny jak ja (przynajmniej w teorii), ale przede wszystkim parentingowy (mimo wielokrotnych, rozpaczliwych prób ucieczki od tematyki) i lifestylowy (cokolwiek to dzisiaj oznacza) ma tym większy i twardszy orzech do zgryzienia. Wszak pokazuje ludziom spory fragment swojej codzienności, wystrój mieszkania, pisze o zwyczajach żywieniowych, przytacza anegdotki z życia wzięte. No i jak tu, do cholery zachować jakąś prywatność?

Lawiruję w temacie od dawna, bo prywatność mojej rodziny to dla mnie wartość nadrzędna, o wiele ważniejsza od popularności bloga.

Wielokrotnie wspominałam, że wolałabym być postrzegana jako ktoś w rodzaju pisarza, niekoniecznie ze znanym wizerunkiem, niż celebryty, który codziennie prezentuje czytelnikom uśmiech lewym lub prawym półgębkiem. Postanowiłam więc iść w publicystykę i storytelling. Opowiadać historie. Wzruszać, zmuszać do myślenia. Przedstawiać swój punkt widzenia lub/i autentyczne historie z mojego życia i życia mojej rodziny, ale w nieco literackim sosie, trochę wyrwane z kontekstu i z powszedniej dosłowności. Przez lata nauczyłam się bawić językiem i przekazywać to, co chcę, milcząc jednocześnie na tematy, które – bez urazy – są moją i tylko moją sprawą.

IMGP3705

Podejście do ujawniania prywatności trochę mi się zaostrzyło, gdy blog wypłynął wreszcie ze swojej anonimowej formy i nagle zainteresowali się nim moi bliscy. Zaczęłam dostawać gratulacyjne emaile od przyjaciół, a nawet dalszych znajomych. Pojawili się krewni i bliska rodzina, zapewniający że mam potencjał, którego nigdy wcześniej we mnie nie dostrzegali. Wszyscy oni śledzą kolejne teksty, więc.. odpowiedzialność zrobiła się jakby większa, niż w czasach, gdy mogłam wrzucić do sieci byle anonimową paplaninę.

Odpowiedzialność! Za swoje słowa, za jakość przekazu, pozbawioną – miejmy nadzieję – literówek i błędów gramatycznych. Ale przede wszystkim za wartościową treść.

IMGP3706 IMGP3707

Jest ten dylemat, gdy nagle w życiu pojawia się wielka, wielka nowina. Wypadałoby napisać o niej natychmiast, ręka aż świerzbi, klawiatura aż pali! No bo to historia z gatunku zmieniających życie, przewracających świat do góry nogami. Ale są ludzie, jest dużo bliskich, kochanych ludzi, którzy poczuliby się dotknięci dowiadując się o sprawach tak dużej wagi z internetu. O tempora, o mores! Gdy się zaręczasz, bierzesz ślub, rodzisz dzieci, a osoby, które uważałeś za bliskie dowiadują się o tym z sieci, a co gorsza, z publicznego bloga, którego może przeczytać każdy! Czekałam z moim newsem, aż kolejna ciąża przestanie być abstrakcją dla mnie samej. Aż będzie odpowiedni czas, by w pierwszej kolejności powiadomić bliskich, w tym najbardziej zainteresowanych – własne dzieci.

Wreszcie: aż pojawi się brzuszek wyglądający na coś więcej niż przejedzenie pizzą i opicie piwem w radosny filmowy wieczór. A Nowy Człowiek zacznie dawać odśrodkowe sygnały i zacznie budować swoją pierwszą, unikalną relację z mamą – nawet jeśli będzie to czynić za pośrednictwem szturchnięć i kopniaczków.

Siedzieliśmy ostatnio ze Stworami w łóżku w niedzielny poranek i czytaliśmy zupełnie nie-dziecięcą księgę o ciąży. Kultową można by rzec, bo zapisaną datami, pomiarami wagi już dwóch narodzonych i jednego jeszcze nienarodzonego dziecka. Popisaną długopisem, oznajmiającą wszem i wobec, że minęła połowa pierwszej ciąży i że to będzie chłopak, a potem, że minął 15 tydzień drugiej ciąży i że to będzie dziewczynka. A potem, że minął dwudziesty tydzień, i trzydziesty. Do tego jakieś liczby, jakieś centymetry, mówiące ile waży mała Kropka, a ile mały Młody. Następnie w tej samej książce pojawia się nagle nowy kolor cienkopisa, szukający miejsca gdzieś na marginesie, by zmieścić dodatkowe informacje o nowym lokatorze brzucha, o tym ile już waży i ile mierzy.

Siedzieliśmy więc w łóżku z tą książką i tłumaczyliśmy Stworom jak to jest z dzidziusiami w brzuchach.

„Ta jujka nazywa się pępowina” – powtórzył Młody ze znawstwem, szeregując nową wiedzę w mózgownicy. „I pzez nią małe dzidziusie sobie jedzą pjosto do bzuska”. Później, przy obiedzie zapytał z troską, czy dzidziuś nie jest głodny, bo jakby co, to on może oddać mu trochę swoich ziemniaków i kapusty. Na wszelki wypadek, gdyby gigantyczna porcja na moim własnym talerzu była dla dzidziusia niewystarczająca.

IMGP3708

No to już wiecie! Uprzedzając komentarze i pytania dodam, że to prawie połowa ciąży, prawdopodobnie chłopak i że wszystko przebiega prawidłowo. Brzuszek jest coraz trudniejszy do przeoczenia, więc najwyższy czas podzielić się nowiną również w mym wirtualnym domku, zwłaszcza, że w pewnym sensie determinuje to nowe treści, jakie będą się tu pojawiać.

A tak przy okazji.. czyż to nie ironia losu? Tak uciekać w stronę publicystyki od tematów rodem z łóżeczek i edukacyjnych mat dla najmłodszych, by najzwyczajniej w świecie ponownie wpaść w parenting niczym śliwka w kompot? :)

1

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

41 komentarzy

  • Reply Sierpniowa 09/11/2015 at 17:29

    No to żeś mnie Matko zaskoczyła! Dopiero co wiadomość o powrocie do pracy a tu wiadomość o nowym potomku, niemniej wielkie gratulacje i przyznam szczerze, że podziwiam! Bo choć sama chciałabym mieć 3 to chyba nie starczy mi na tyle siły i odwagi aby wyjść poza standard rodziny 2+2 ;)

    • Reply Agata / Ruby Times 09/11/2015 at 18:54

      Oj tam, że podziwiasz! A cóż tu podziwiać – nie zawsze trzeba odwagi, czasem wystarczy.. przypadek :)

  • Reply pannaoceanna 09/11/2015 at 18:06

    Agataaaa!!! Gratuluję !!! ;) Cudowne to wieści są ;* ściskam Was wszystkich!

    • Reply Agata / Ruby Times 09/11/2015 at 18:53

      Dziękuję <3

  • Reply Mamuszkao 09/11/2015 at 18:52

    Ojej! Tak się niesamowicie cieszę! To wspaniała wiadomość! Mogłam wiedzieć juz kilka dni temu, a tu taka heca! Bardzo Ci gratuluję! Zapraszam na toastową kawę!

    • Reply Agata / Ruby Times 09/11/2015 at 18:53

      No właśnie! Ta kawa musi się wreszcie zmaterializować :)

  • Reply Justyna 09/11/2015 at 19:00

    Gratulacje!!! Już się cieszę na nowe wpisy o nowym maluszku i o modelu rodziny 2+3 :) No i co tu dużo mówić – szczęśliwe Wasze Stwory, że mają siebie nawzajem i to w tak bliskim sobie wieku :)

    • Reply Agata / Ruby Times 09/11/2015 at 19:07

      Oni tak, ale ciekawe jak będzie z nami – model rodziny z małymi dziećmi z roczników kolejno: 2012, 2014 oraz 2016 póki co jawi mi się w głowie niczym hardcore nad hardcore’y :D

      • Reply Justyna 09/11/2015 at 20:08

        Łatwo pewnie nie będzie, ale podołacie :) No i Młody jest już doświadczonym starszym bratem, już przejawia troskę o dzidziusia z tego co piszesz. Jeszcze będzie Wam podporą ;)

        • Reply Agata / Ruby Times 09/11/2015 at 20:27

          Mam taką nadzieję, zobaczymy jak będzie w praktyce z tą troską, gdy dzidziuś zacznie zabierać czas przeznaczony uprzednio dla starszych dzieci, albo ryczeć w niebogłosy nocami. No, ale zobaczymy. Ogólnie rzecz biorąc staram się nie myśleć za wiele o tym jak będzie, pójdę na żywioł :)

  • Reply tynka 09/11/2015 at 19:02

    Fantastyczna wiadomość :)
    Chociaż znam Cię jedynie z wirtualnego świata to mam wrażenie, że nowy brzuszkowy lokator nie mógł sobie znaleźć lepszego „wszystkiego” :)
    Gratulacje!
    ps. ja jeszcze pamiętam wpis o dodatkowym krzesełku (dla Kropki) :)
    ps. 1 małe Ninja fajnie się prezentują!! :)
    POZDRAWIAM i zdrówka dla Was

    • Reply Agata / Ruby Times 09/11/2015 at 20:02

      Pamiętasz te przedpotopowe wpisy! Toż to było.. zaraz, zaraz.. mniej więcej w połowie 2013 roku! :)Prehistoria!
      Buziaki wielkie!

  • Reply No.2 09/11/2015 at 19:55

    Gratulacje! No i nie mogę pozbyć sie wrażenia, ze „ciazy” nad nami jakiś synchron :) pamietam ile otuchy dodawały mi Twoje pierwsze komentarze pod koniec polkociazowania. Teraz Adaś na wylocie a u Ciebie półmetek. Cos tak czuje, ze znow nas czekają pikniki dziecięce w starym składzie ;)

    • Reply Agata / Ruby Times 09/11/2015 at 20:00

      Rety, no przecież Twój drugi dzidzio już faktycznie na wylocie! :) Jak ten czas leci!

      • Reply Agata / Ruby Times 09/11/2015 at 20:01

        A pikniki.. w zdecydowanie NOWYM składzie, nie zapominaj, że Nowi Ludzie będą chcieli wziąć udział :)

        • Reply No.2 09/11/2015 at 21:53

          Pewnie: nowi, starzy (Ekhm, znaczy się po 30-ce) – trzeba to towarzystwo zaktywizować (oczywiście najlepiej na „moich” pałacowych polanach), ale baza znów będzie założycielska (względnie, bo to był chyba Judyty pomysł, której nie widziałam ani nie czytałam wieki już…)

  • Reply radoSHE 09/11/2015 at 20:36

    No i stało się :) Oficjalne gratulacje, uściski i kciukasów trzymanie :))) I się nie martw, z Twoim zacięciem i talentem publicystycznym ugrzęźnięcie w parentingu Ci nie grozi :) Aczkolwiek cieszę się na powrót Ruby Samo Zło :)

    • Reply Agata / Ruby Times 09/11/2015 at 22:38

      Dawno nie było Ruby Samo Zło :)

  • Reply Aneta 09/11/2015 at 21:13

    Wow, to jest wiadomość – super, bo fajne są duże rodziny, a dla Was wyzwanie :)
    To Kropka skończy chyba dwa latka, jak pojaw się synek?
    A co z pracą – w połowie ciąży wystartowałaś z pracą? To w sumie niedługo pewnie znowu przerwa …
    Pozdrawiam i powodzenia!

    • Reply Agata / Ruby Times 09/11/2015 at 22:37

      Kropka skończy 2 lata nieco wcześniej, dwa miesiące później pojawi się synek.
      Koniec wychowawczego był ustalony zanim dowiedziałam się o ciąży, ale nie chciałam tego zmieniać – w połowie, czy nie w połowie ciąży, warto jednak popracować, ile się będzie dało, bo moja przerwa w życiu zawodowym niebezpiecznie się wydłuża. Nie muszę chyba wspominać o aspekcie finansowym sprawy, przy pięcioosobowej rodzinie :)

      • Reply Aneta 10/11/2015 at 11:46

        Pytałam o pracę w sensie organizacyjnym – w sumie, nie wiem czy to jest temat na takie publiczne forum, ale miło ze strony pracodawcy, że choć na tą chwilę dał popracować – pewnie u mnie kręcili by nosem, że im dezorganizuje pracę.

        Masz rację z tą przerwą – u Ciebie będzie dość długa, ale ja bym się tym nie przejmowała, no ewentualnie poza aspektem finansowym , dzieci rodzi się raz, albo trzy :) i to jest najważniejsze w tym momencie – jeszcze masz jakieś 30 lat pracy conajmniej przed sobą, także zdążysz się znudzić.

        Jeszcze raz gratuluje i życzę chyba, przede wszystkim, spokoju i cierpliwości, bo tak sie mówi, super, super, a wiadomo jak jest, trzeba anielskiej cierliwości, żeby to ogarnąć :)
        Pozdrawiam

        • Reply Agata / Ruby Times 11/11/2015 at 12:02

          Pracodawca to po prostu duże korpo, więc przestrzega prawa pracy, nie może mi nie pozwolić wrócić, gdy przerywam wychowawczy. Nie planowałam wciskać się do biura w połowie ciąży, bo.. nie planowałam ciąży :) Plany były zupełnie inne. Skoro tak wyszło to nie chciałam/nie mogłam już zrezygnować. Przed nami remonty, kupno nowego auta i inne problemy, z którymi nie poradzimy sobie z jedną pensją. Ciąża, czy nie ciąża – trzeba jakoś zarabiać :)

  • Reply kasia od Blizniakow 09/11/2015 at 21:33

    Serdeczne gratulacje ☺☺☺☺

    • Reply Agata / Ruby Times 09/11/2015 at 22:38

      Dziękuję!

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 09/11/2015 at 23:20

    Wow! Ale news! Gratuluję serdecznie!
    Chętnie poczytam o Waszym pięcioosobowym życiu, może mnie natchniesz do podjęcia decyzji;)

    Powodzenia:)

    • Reply Agata / Ruby Times 11/11/2015 at 12:03

      Zawsze piszesz, że jesteśmy blogowymi siostrami i wszystko u nas dzieje się w tym samym czasie.. No więc wiesz:)

  • Reply Matko Zabawko 10/11/2015 at 00:05

    O rety, rety! GRATULACJE!!! Tak długo nie chwaliłaś się z czytelnikami tą szczęśliwą nowiną :D

  • Reply Kejt 10/11/2015 at 10:03

    Łamiąca wiadomość! Ściskam z całych sił!

  • Reply Sylwia 10/11/2015 at 11:45

    Gratulacje, wspaniała nowina! Życzę Maluszkowi i Tobie pięknej i spokojnej ciąży i dobrego porodu (trzeci to chyba powinien pójść piorunem). W trudniejszych chwilach – wiary, że Maluchowi nigdy nie zabraknie tego, co najważniejsze, czyli Waszej miłości. I, kurczę, nie wiem, jakiejś genialnej metody zbijania kokosów na blogu przy pisaniu zgodzie ze sobą :) Żeby się na wyprawkę migiem uzbierało ;)

    • Reply Agata / Ruby Times 11/11/2015 at 12:05

      Dzięki, co za wspaniałe życzenia! Niech się wszystkie spełnią :)

  • Reply lucy es 10/11/2015 at 12:12

    Gratulacje! Zdrówka życzę :)

  • Reply Helen 10/11/2015 at 13:20

    No to serdeczne gratulacje. Bardzo się cieszę i bardzo podziwiam. Życzę jednocześnie zdrowia, zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia oraz… dużo sił!. Dobrze, że macie Dziadków. Nawet jeżeli nie zajmą się dziećmi 8 h dziennie, ale „tylko” z doskoku – to jest zawsze pomoc. P.S. Nawet przyszło mi to do głowy, gdy czytałam post o omdleniu, ale pomyślałam, że mam bujna wyobraźnię :P

    • Reply Agata / Ruby Times 11/11/2015 at 12:04

      Taaak, Twoja wyobraźnia jest całkiem w normie :)

  • Reply Monia 11/11/2015 at 08:29

    No ale jeszcze w wakacje byl post o fit mamie ;) przyzwyczajalas sie znowu do rosnacego brzuszka? Niezle to ukrylas! Jakie to dziwne, ze znam Cie tylko z Twojego pisania, a tak mnie ucieszyla twoja wiadomosc. Gratuluje! Zyczenia duzo zdrowia! Stwory Ci pomoga. Podziwiam szczerze i zazdroszcze takiej szczesliwej gromadki. Mi sie marzy o drugim, Maz nie Chce i sie wkurzam. Nie Chce jedynaka. Dbaj o siebie!

    • Reply Agata / Ruby Times 11/11/2015 at 11:58

      Noo, był post o fit mamie, ćwiczenia mięśni brzucha i inne takie. Kto by się spodziewał, że chwilę później będę musiała przestać pracować nad mięśniami brzucha i przestawić się na ogólne/łagodne ciążowe rozciągania i zestawy ćwiczeń dla pań z brzuszkiem! Bo wkrótce po tym wpisie o fit mamie właśnie na takie ćwiczenia musiałam się przestawić :)
      Dzięki <3

  • Reply Hubisiowo 11/11/2015 at 09:02

    Kochana, jeszcze raz gratuluję! Nie ma wspanialszej nowiny, niż nowy maluszek w rodzinie :-).

    • Reply Agata / Ruby Times 11/11/2015 at 11:58

      Dziękuję serdecznie!

  • Reply Esencja 11/11/2015 at 19:45

    Aaaaa Agacia, dopiero przeczytałam (buduję celową ścianę, żeby zebrać nowe siły)!!! Bardzo się cieszę i mocno gratuluję, Naprawdę się cieszę. <3 5-osobowe rodzinki ;-) I oczywiście nie mogę doczekać się nowej-starej Ruby we wpisach. Całuję Cię i ściskam najmocniej.
    P.S. Teraz rozumiem Twoje ostatnie omdlenie ;-)

  • Reply Ola 11/11/2015 at 23:00

    Czasami tak jest, że nasze plany niekoniecznie są zbieżne z tym co nam szykuje los. Trójka dzieci – to brzmi dumnie! Gratulacje!

  • Reply Kluscka 16/11/2015 at 01:34

    Teraz to juz musisz napisac ksiazke!
    Gratulacje i ahoj przygodo! Ps. Pomimo trzeciej ciazy Twoja podloga lsni jak w katalogach Ikei. Jestes niesamowita! Moja informacja o trzeciej ciazy nie ujrzalaby swiatla dziennego, bo lzami zalalabym klawiature, a od Ciebie tyle pozytywnej energii. Podziwiam i chyle czola.

    • Reply Agata / Ruby Times 16/11/2015 at 16:40

      Haha :)
      U mnie też łzy zalewały klawiaturę, ale pozbierałam się jakoś.
      Teraz brzuszek się zaokrąglił, cóż więc mogę zrobić jak tylko się cieszyć.
      A podłoga? Zdradzę Ci sekret – jest ze specjalnego lakierowanego drewna. Lśni nawet nie myta od miesiąca.. z tym że kłaki kurzu pałętają się po kątach, ale któż by kłaki fotografował :)

    Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.