Codzienność

Postępy

Zaskakujące jak szybko dzieci się rozwijają! Gdy patrzę na mojego małego synka nie mogę się czasem nadziwić, że ze słodkiego niemowlaczka przeistoczył się w całkiem sporego chłopca. Dobrze ilustrują to te trzy zdjęcia. Na pierwszym widzimy pulchnego maluszka (w maju), na drugim wyluzowanego roczniaka w letnich ciuszkach (bo to lipiec), a na ostatnim aktualnego wyrośniętego 16 – miesięcznego chłopca. Różnica jest olbrzymia! Ale nie tylko tężyzną fizyczną zaskakuje mnie mój synek – najbardziej zadziwiają mnie postępy w rozumieniu znaczeń słów, kontekstów wypowiedzi i w samodzielnych próbach komunikacji, jakie codziennie robi.

Widać, że chłopak jest zdeterminowany, by się nauczyć – żebym to ja miała taką motywację do zakuwania w czasach szkoły, studiów, albo nawet teraz, by zgłębiać języki obce! Młody codziennie wyciąga niemal wszystkie kartonowe książeczki ze swojej kolekcji. Niektóre przegląda niedbale, inne całkiem starannie i z uwagą, pyta, przygląda się obrazkom, pyta znów, potwierdza, czy procesor dobrze zapisał dane. Dzięki tym codziennym prasówkom jego zasób pojęć jest bardzo duży – okej, nie potrafi ich wypowiedzieć, ale dobrze je zna, potrafi ze sobą porównywać i na swoje sposoby pokazywać rodzicom, że wie o co kaman. Pomaga mu w tym naśladowanie odgłosów zwierząt, ludzi, przedmiotów i odpowiednie gesty, które w zależności od tego co chce powiedzieć mogą oznaczać odkurzacz, sen, szczoteczkę do zębów albo na przykład .. łosia.

Taka sytuacja: czekamy w kolejce w markecie, dziecko pokazuje na półkę z batonikami i wydaje z siebie lwi ryk, spogląda na mnie, wyciąga rękę w stronę półki i kiwa twierdząco głową. Patrzę.. a tam batonik „Lion” wciśnięty między inne batoniki – a na nim sugestywnie rozdarty lwi pysk – nawet nie wiedziałam, że z kimś ćwiczył to „ryczenie” :) Albo – siedzimy na dywanie, maluch otwiera książeczkę, pokazuje mi po kolei wspomagając się odpowiednimi wyrazami dźwiękonaśladowczymi: pieska („hau, hau”), kotka („miau, miau”), osiołka („iiiiiooo”), żabkę („kum, kum”), sowę („uuuhuuuu”), odkurzacz („wrrrrr”, do tego charakterystyczny ruch ręką, jakby odkurzał), auto („brum, brum”) i zegar na wieży ratusza („tik, tak”). Zaraz, zaraz.. zegar? Nie miałam pojęcia, że potrafisz pokazać „tik taka” w książce synu! Takie zaskoczenie spotyka mnie niemal codziennie – kiedyś nauka pojęć była żmudna i długotrwała, a teraz maluch przyswaja błyskawicznie!

Ku wielkiej radości swego ojca Młody niedawno zaczął używać pięknego słówka „tata”, więc zupełnie nas rozczula wskazując to na jedno, to na drugie, mówiąc „mama” lub „tata” i z zapałem kiwając głową. Gdy mąż mówi „papa synku, muszę iść do pracy!” maluch biegnie w jego stronę ze słowem „tata” na ustach, po czym zarzuca rączki na szyję i z bardzo poważną miną całuje w usta. Potem idzie do mnie, by mi nie było przykro i robi to samo – wtedy również rozkleja nas swoją słodyczą.

IMGP7771 IMGP7778Ostatnio stała się rzecz dziwna – Młody zainteresował się.. alfabetem! Zgoda – ma książkę na ten temat, jednak do tej pory służyła ona głównie do nauki słówek, bo są w niej fajne ilustracje na każdej stronie i można bez końca odpowiadać na pytanie: „Co to?” („autobus, cymbałki, prezent, yeti, wieloryb” – skanduje matka próbując utrzymać tempo, jakie maluch narzuca). Niedawno jednak dziecko zaczęło pytać nie o obrazki, lecz o widniejące nad nimi litery.

To było może ze dwa dni temu, Młody otworzył książkę i przeglądał sobie z firmową poważną miną, po czym ze spokojem pokazał mi literkę „O” mówiąc: „ooooo!”. Uśmiechnęłam się, pokiwałam głową, no bo przecież smarkacz tak sobie przypadkiem powiedział.. a on, niezrażony moim brakiem entuzjazmu, odwrócił strony, odnalazł literę „U” po czym zwrócił się do mnie stwierdzając oczywistą oczywistość: „uuuuuu!”. Tu już mnie trochę zbił z tropu, więc zawołałam męża. „Czy ty go uczysz alfabetu??” – „Tylko samogłosek, by mu było łatwiej uczyć się mówić. Ale sam chciał!!” – bronił się mąż, który pewnie nie chce wyjść na złego ojca, terroryzyjącego dziecko nauką i zabierającego mu beztroskie dzieciństwo. Prawda jest jednak taka, że w tym momencie dla Młodego każda zabawa jest nauką, a każda nauka jest.. zabawą, a zresztą jemu nie da się nic narzucić – sam decyduje co będzie „czytał” lub czym się będzie bawił danego dnia. A jak mu damy inne zabawki lub książki, niż te których oczekiwał, to zwykle czeka je długi lot w kąt pokoju.

No i teraz dziecko zupełnie oszalało na punkcie alfabetu – odnajduje literki (tam, gdzie są duże i wyraźne) w książkach, w których do tej pory interesowały go tylko obrazki i pyta o nie non stop. Najczęściej nie wie co to za literka, no bo cholera on ma przecież dopiero 16 miesięcy!!! Zabawne jest jak strzela.. i nie trafia: „M?” – „Nie synku, to jest A”. Chwilę później „A?”-„Nie, to jest R” i tak dalej i tak dalej. Znajduje też litery na ubraniach domowników – najbardziej lubi czerwoną literkę „O” na firmowej bluzie „Mobil” dziadka. Odwraca dziadka tyłem i kłuje go po plerach paluszkiem z entuzjazmem mówiąc „oooo!”.

Blogger-Zone

Ale nie tylko Młody robi postępy – nasza Kropka również rozwija się wspaniale! Ostatnio nauczyła się kopać mamę w taki sposób, że cały brzuch się trzęsie – widać gołym okiem na brzusznej powierzchni, że coś (ktoś!) sie tam w środku kotłuje. Wygląda na to, że będzie tak samo energicznym kung – fu fighterem jak jej braciszek:))

Na koniec rozmowa między ojcem a synem, jaką ostatnio usłyszałam.
Głęboka w treści, aż się uśmiechnęłam do siebie pod nosem.
Młody: „”Co to?”
Tata: „To jest księżyc.
Młody (dobitniej): „Co to???”
Tata: „To księżyc synu – jedyny naturalny satelita ziemi.”
Nic dodać nic ująć :)

 

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

13 komentarzy

  • Reply Mordoklejka Ewelina 20/10/2013 at 06:33

    U nas wyjście męża do pracy wygląda tak samo :) Piękne chwile.

  • Reply anluna 20/10/2013 at 06:40

    Mądry ten Wasz synek. Wspaniale się rozwija.
    Oj żeby tak dorosłym wiedza tak szybko do głowy wchodziła ;)

  • Reply Meg 20/10/2013 at 08:28

    Rośnie jak na drożdżach, ani się obejrzysz a będzie szedł na studia. Dzieci rosną chyba zbyt szybko :P

  • Reply tynka 20/10/2013 at 08:32

    :)
    już za moment taka odpowiedź jak to, że ksieżyc jest jedynym naturalnym satelitą Ziemi Młodemu nie wystarczą, tatuś się będzie musiał nagimnastykować umysłowo, by zaspokoić ciekawość syna…i DOBRZE!!
    świetna książka :) podasz bliższe namiary?
    ja się wzięłam za hand-made literki i obrazki, ale w takim tempie jak to robię to Święta mnie zastaną ;) i bynajmniej nie BN ;)
    pozdrowienia dla zdolnej familii :)
    :)

    • Reply Ruby Soho 22/10/2013 at 01:02

      Oczywiście. Ta książka to część serii, o której wkrótce będę pisać – a tu link do sklepu: http://www.empik.com/moj-pierwszy-alfabet-wasiuczynska-elzbieta,prod9750083,ksiazka-p
      Naprawdę polecam tą serię, książki są olbrzymie, a co ważne kartonowe :)))
      Hand made literki brzmią ciekawie :))) Pozdrawiam serdecznie!

    • Reply tynka 22/10/2013 at 10:35

      dziękuję :)
      he…co z tego że brzmią ciekawie jak się w bólach rodzą, bo młodsze dziecię nie pozwala matce na zbyt długie „twórcze prace” kiedy w tym czasie można tego ciężarka-szantażystę na rękach ponosić! ech ;) ale czego się nie robi dla swoich dzieci :)

  • Reply lucy - and in between 20/10/2013 at 11:00

    Żaden że mnie znawca, ale wg mnie młodzieniec rozwija się ekspresowo. Spryciarz!

  • Reply Panna Oceanna 20/10/2013 at 15:42

    Gorzej jak zacznie zadawać inne pytania, niż o księżyc hhehe ;DD

    Pozdrawiamy Was serdecznie!

  • Reply Hubisiowa mama 20/10/2013 at 18:16

    Wspaniale się rozwija i widać, że jest bardzo chętny do nauki. Będzie miał 3 latka, to już „W pustyni i w puszczy” przeczyta :-)

  • Reply joanna a 20/10/2013 at 21:16

    dzieci są mądre i chłoną jak gąbka wszystko

  • Reply Olga 21/10/2013 at 11:00

    ja bardzo, bardzo żałuję, że nie dorwałam dla Ewy nic z ilustracjami Elżbiety Wasiuczyńskiej :( nie wiem, jak to się mogło stać :( ani Alfabet, ani Księga Pojazdów, no nic! :( ściskam z krainy wież książkowych! końca nie widać ;)

    • Reply Ruby Soho 22/10/2013 at 01:03

      No tak, teraz Ewulczita zbyt wyrośnięta na takie ‚dziecinne’ lektury! :)

  • Reply Agusiek 21/10/2013 at 11:55

    I pewnie lada moment Młodzian zacznie strzelać jak z karabinu zdaniami :))

  • Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.