Podgląd Codzienny

Lubimy podpatrywać, co robią inni ludzie, a czasy mamy takie, że jest to łatwiejsze niż kiedykolwiek w przeszłości. W internetach „inni ludzie” z premedytacją odsłaniają domową firankę i pokazują skrawki swojego życia. Ja również pokazuję skrawki mojego i wszystko wskazuje na to, że wsiąkam w ten wirtualny świat coraz bardziej.

Nie wiem, czy jesteście tu przypadkiem, czy stale odwiedzacie moje skromne progi, ale chciałam Wam powiedzieć, że bardzo się staram. Piszę bloga z uporem maniaka, zarywając cenne godziny snu. Żałuję później podczas porannego maltretingu,  tłamszona przez rozochocone stado małych bawołów, włażących mi na głowę i miażdżących klatkę piersiową. Ale potem znów wstaję, znów piszę z poświęceniem godnym lepszej sprawy.

Jeden post to kilka godzin pracy, rozłożonej na wygodne raty. Idea, z której coś powstaje, zdjęcia i ich monotonna edycja, wreszcie samo pisanie, walka z samym sobą, czasem brak weny po ciężkim dniu, poprawianie, szukanie błędów i nieścisłości (często znajduję je miesiąc później). Gdy wreszcie zamieszczam tekst, to nigdy nie mogę się powstrzymać przed dodatkowym kilkukrotnym sprawdzeniem spójności gramatycznej i logicznej. Czasem kasuję całe posty, bo wydają mi się słabe, a z gotowych tekstów usuwam wiele zdań, napisanych w przypływie gadulstwa. Pracując w kuchni obmyślam tematy, ubieram inspiracje w słowa. Ileż to świetnych pomysłów na wpisy uciekło mi w ten sposób – wszystko było w głowie, nie zdążyłam zapisać, zapomniałam o co szło zanim nadszedł wieczór. Bo faktyczne pisanie zaczyna się późną nocą, kiedy to wspomagana gorącą herbatą i przytulnym szlafrokiem wklepuję robocze teksty do komputera. Jedne twórczo rozwijam, inne brutalnie kasuję. Niektóre dostępują zaszczytu pod tytułem „opublikuj”, inne odchodzą w niepamięć. Fajny w tym pisaniu jest samorozwój, nauka dyscypliny, chęć doskonalenia się, chociaż mało kto ma świadomość jak ciężka to praca i jak wiele wyrzeczeń. „Po co ty to właściwie robisz?” – pytają czasem ludzie, a ja sama się zaczynam się zastanawiać „no właśnie, cholera, po co??” Odpowiedź jest prosta – bo lubię pisać, a ten tu obecny blog to moja pasja, która powstała właśnie z wielkiej potrzeby przelania swoich myśli na wirtualny papier. To moje własne miejsce, z którego jestem coraz bardziej dumna, nad którym coraz poważniej pracuję.
Mimo, że pisanie jest dla mnie najważniejsze – to w końcu uległam dyktatowi większości i założyłam wczoraj fan page na Fejsie. Biłam się z myślami dobre dwa lata, bojąc się, że brnąc w portale społecznościowe będę mieć mniej czasu na faktyczne tworzenie tekstów. Dalej się trochę tego obawiam, ale nie mam zamiaru zmieniać punktu ciężkości – to blog jest tutaj najważniejszy. Za to dzięki FP wszyscy potencjalni podglądacze będą mogli zaspokoić swoją ciekawość i oglądać nas troszkę częściej. Póki co fan page świeci pustkami, a ja czekam aż go – drodzy Czytelnicy – zapełnicie. Tymczasem wielką potrzebę podglądania proponuję wyładować poniżej.
Puzzle Djeco, strzeżcie się! Żująca Kropka nadchodzi!
IMGP6851 IMGP6972Ktoś twierdził, że w moim domu jest zawsze czysto i porządnie? Tiaaa… ZAWSZE!
IMGP6975 IMGP6976 IMGP6978Happy Day. Tata robi śniadanie.
IMGP6981 IMGP6982 IMGP7080 IMGP7081Kropka oficjalnie chodzi. Pijanym, zamaszystym krokiem, z rękoma w górze. Jest moc!
IMGP7089
„Mamo, chcem być dzisiaj smokiem!” – rzekł Młody. Żaden problem dla super mamy.IMGP7103 IMGP7105 IMGP7119
Stwory tańczą. Czasem (chyba) się nawet lubią!
IMGP7127
 Po ciężkim dwunożnym chodzeniu człowiek dosłownie pada ze zmęczenia..
IMGP7166 IMGP7170
 Zapraszam na fan page

Ruby Times

 

 

12 comments

  1. tynka says:

    Ja tam wolę Twojego bloga…małofejsikowa jestem, tak wiem wiem, ale obciach, haha…
    Że też Ci się udało uchwycić tańczących RAZEM Kropkę i Młodego!!! SUPER!!
    u mnie zawsze w takim momencie, jak wbiegam z aparatem albo już za późno, a jak przypadkiem zdążę, to zdjęcia tak rozmazane, że z trudem sylwetki idzie rozróżnić! :)
    „takie czyste” szyby też mamy :) na szczęście starsza latorośl, nie tylko rozmazuje po szybach co tam jej przyjdzie do głowy, ale woła też o szmatkę i płyn i wyciera ;) ot…pomocnica jak nic ;)
    POZDRAWIAMY…lajkujemy tutaj ;) hehe

    • Ruby Soho says:

      oj tam, żaden obciach być małofejsowym :)
      Jak widzisz wzbraniałam się z decyzją baaardzo długo, bo Fb służył mi do celów wybitnie prywatnych:)
      A dzieci lubią tańczyć ostatnio, więc miałam kilka okazji :) Pozdrawiamy również!

  2. Pola says:

    Ruby, duży szacun dla Ciebie, że nie angażujesz w zdobywanie popularności krewnych i znajomych królika. I za konsekwentne chronienie prywatności. I za częstotliwość dodawania postów – jestem mocno pod wrażeniem, ja nie daję rady pisać nawet połowy tego co Ty:)

    A tańczące dzieciaki przecudne! I Kropka rysująca!

    • Ruby Soho says:

      Wiesz, chciałam żeby to było coś mojego, wypracowanego samodzielnie. Żeby ktoś polubił bloga, a nie dawał mi lajka bo się znamy.
      I nawet jeśli po pierwszym dniu fan pejdża to 25 osób, a nie .. 25 tysięcy, to są to ludzie których faktycznie interesują moje treści – ludzie nie liczby.
      Z pisaniem jest różnie – staram się coś wrzucać przynajmniej raz na kilka dni, chociaż wyznaję zasadę, że jak nie mam weny, to lepiej się zamknąć, zabrać za obróbkę zdjęć, za czytanie, czy życie rodzinne niż wrzucać byle co :) Zresztą mam wrażenie, że u Ciebie jest podobnie. Wszystkie posty są piękne, warto na nie czekać po dwa tygodnie (skoro już się komplementujemy:), a przeczytałam kiedyś całego Twego bloga, więc wiem co mówię :)

  3. Meg says:

    My się znamy tylko z Internetu, więc z pełną pompą lajkuję! Czytam zawsze, nie zawsze komentuję. Jestem tu i chcę więcej :)

  4. Ja czytam od grudnia i już zdążyłam ogarnąć całego bloga, będąc zaczytana wieczorami gdy mój chłopczyk już spał. Piszesz rewelacyjnie trafiłaś w mój gust idealnie :) Mój chłopczyk za dwa miesiące ma roczek i już ma checklistę wszystkich pozycji literackich ! no nawet nie wiedziałam że mogą być takie fajne książki! Nr 1 Bardzo głodna gąsienica ! :) i czekam z niecierpliwością na przepisy kulinarne :) nooo i oczywiście pozwoliłam sobie zalajkować, czuję się upoważniona bo śledzę bloga każdego dnia nooo i nie chodziłam z Tobą do podstawówki ;p;p; W sumie to trafiłam przypadkiem: koleżanka koleżanki chodziła z koleżanką milly na studia i mi mówi poczytaj sobie bo ona ma dzidziusia urodzonego 2 dni przed moim chłopczykiem no i poczytałam i trafiłam do Ciebie ! podświadomie chyba, dlatego że szybko planuję drugie bobo i byłam ciekawa jak to ogarniasz. Chciałabym aby mi szło tak dobrze gratuluję !
    Aaaaaaaaaaa dzieciaki cudowne !!!!

  5. Jestem tu prawie od początku:) Trafiłam szukając info na temat leżaczka tiny love:) Czytam namiętnie i regularnie sprawdzam czy pojawia się nowy wpis. Bywa, że jestem zła na Ciebie, bo długo nic nie wstawiasz! Fajnie, że jest fanpejdż- tym bardziej, że nie spodziewałam się tego po Tobie;)

  6. Anna says:

    Kiedy już mój 10-miesięczny Szkrab zaśnie, ja z kubkiem gorącej herbaty pod ciepłym kocykiem śledzę Wasze przygody :) Lubię ten klimat, który budujesz zdaniami i zdjęciami, lubię Twój sposób pisania, taki lekki, oczy same przebiegają po zdaniach, zawsze mam niedosyt tekstu, czekam na każdy następny. To, że wkładasz tyle pracy w bloga widać w każdym jego kącie. Lecę polubic na fejsie, bo się nie znamy :) Pozdrawiamy z zaśnieżonego Bytomia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.