Piknikingu ciąg dalszy

Tegoroczna wiosna upływa mi pod znakiem spotkań przeniesionych z blogosfery wprost w realną rzeczywistość. Początkowo byłam zaskoczona, że tak się da, co innego siedzieć na własnej kanapie i wyżywać się na klawiaturze laptopa, a co innego spotkać w parku i posiedzieć na kocyku z najprawdziwszymi mamami, najprawdziwszych, rozkosznych niemowląt.

Pola, Milly i Kropka w swoich gondolkach.
Udział wzięli: Olga (Instytut Doświadczeń) z Polą, Zuzia (Milly Me!) wraz z bardzo zaspaną Milly oraz ja z rozbrykaną Kropką. Nasze córeczki są w bardzo podobnym wieku, urodziły się w przeciągu miesiąca, a my dopingowałyśmy się wówczas wzajemnie i trzymałysmy kciuki za swoje lutowe i marcowe porody.. A teraz proszę. Kocyki, zielona trawka, słońce, falbanki, kokardki, małe ziewnięcia.. no po prostu słodycz pomnożona przez trzy!
Kropka
Na spotkaniu był też obecny niewielki męski procent w postaci mojego Małża wraz z Młodym, którzy zajęli się głównie placem zabaw, jedzeniem niezbyt wyszukanych piknikowych przekąsek oraz przysypianiem na macie. Jak to mężczyźni! Nasze tematy rozmów musiały się im wydać dość nudne, ale moje nieogarnięcie motoryzacyjne nie pozwala mi prowadzić auta z dziećmi na pokładzie, więc chcąc nie chcąc musieli nam towarzyszyć w tym babskim spotkaniu. Pod koniec imprezy męski element wzbogacił się znacząco (bo aż o 1/3) o słynnego Towarzysza Męża Zuzi, który wpadł autkiem po swoją dzielną rodzinę. Owa rodzina przemaszerowała przez całe Katowice z buta, by dostać się na piknik! Chylę czoła!
IMGP5825-12- IMGP5814
 Kropka z Tatą
Liczyłam na to, że na piknik dotrze główna inicjatorka spotkania, czyli Judyta z Mama Silesia, oraz jej synek Ben – wówczas Młody miałby towarzysza zabaw w dość podobnym wieku, a tak.. musiał zadowolić się męczeniem Taty i przytulaniem do nowo pokochanej cioci Zuzi, no bo te niemowlęta zupełnie nie nadają się do zabawy :).
Młody podczas pikników może jeść bez przerwy.
A wiecie co jest najfajniejsze? Że już jesteśmy znowu umówione! Tak, w przyszłą niedzielę grillujemy z Instytutem Doświadczeń! Olga odważnie postanowiła wziąć organizację imprezy na klatę i zrobić Dzień Dziecka (i rodzica!:) we własnym ogrodzie. A ja już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania:).
Zdjęcia są autorstwa mojego i Olgi. Nie zamieszczam ich więcej, bo jak to zwykle bywa z tymi internetami, sama do końca nie wiem co mogę zamieścić, a czego nie. Chociaż jedno przepiękne ujęcie trzech dziewczynek w swoich gondolkach aż prosiłoby się o publikację:). A tak z innej beczki: wchodzę ostatnio na bloga, a tu:
Tyle szóstek! I dziewiątka na dodatek (czyli odwrócona szóstka, jakby nie było).
Nie wiem jak to skomentować, normalnie:).

14 comments

    • Ruby Soho says:

      „kocyki” to w sumie trochę skrót myślowy, by nie pisać „flanelkowe pieluszki w piękne wzory, które mają służyć jako okrycia dla dzieci na lato”. Kupiłam z Luvable Friends, 5 sztuk uroczych wzorów – jeden na zdjęciu powyżej w rękach Kropki – w drzewka. Są piękne, chociaż mogłyby być trochę większe. Bo zasadniczo jaram się otulaczami bambusowymi, a to jest mój chwilowy substytut takowych otulaczy, by nie przykrywać dziecka banalnymi flanelkami w żyrafki, które zostały z czasów niemowlęcych Młodego, a mi się kojarzą z tymi szpitalnymi :)

  1. Moja Polka taka fotogeniczna, że zasypałabym sieć jej zdjęciami. Kropki z resztą też w tych falbaniastych majtusiach. Cudna była. I Milly. Dziewczyny odstrzelone, picie w plenerze, przytulny mały chłopczyk – cudny dzień. Szkoda, że dziś Cię nie było. Ale za tydzień poszalejemy :)

    • Ruby Soho says:

      Dokładnie wiem co masz na myśli! Ja też walczę ze sobą, bo najchętniej wrzuciłabym zdjęcie Kropki z wieelgachnym bezzębnym uśmiechem, i to zdjęcie w oryginalnym rozmiarze, by się wszyscy zachwycali każdym detalem kropkowej niezwykłej urody. Oj tak, za tydzień poszalejemy.. względnie. o ile szaleć możemy oczywiście :)

  2. bunio says:

    Kurcze, zapomniałam na śmierć o piknikach, a ten weekend w końcu mieliśmy wolny. My natomiast w niedzielę na „Przystanku Śniadanie” byliśmy. Musisz też koniecznie wpaść :)
    btw…jestem chyba jedyna w blogosferze, która kocyka piknikowego nie posiada. Najwyższa pora to zmienić :)

    • Ruby Soho says:

      My byliśmy na P.Ś. dwa tygodnie temu.. albo trzy? Może uda nam się dotrzeć tym razem, chociaż grafik napięty. Może Ty dasz radę na grilla w przyszłą niedzielę. Poczytaj szczegóły w Instytucie Doświadczeń (link powyżej), zaproszenie jest otwarte z tego co się orientuję, a warto:)

    • Ruby Soho says:

      Trzy Gracje najlepsze. Ja w sobie zwalczam chęć publikacji, ale Wy dziewczyny macie wolną rękę. Wszak kawałek jednej niemowlęcej buzi jest dla ogółu niewtajemniczonych dość podobny do kawałka innej niemowlęcej buzi i nie ma wpływu na zidentyfikowanie owego niemowlęcia,co nie?:)

  3. No piękna liczba wyświetleń :D
    Też się zastanawiam w sumie z tymi internetami czy z fotkami jednak nie za dużo pokazuję.. hm. kolejny temat do zagłębienia ( oprócz tego, dlaczego nie wolno maku w czasie karmienia piersią )
    Już pisałam u Zuzi że cudownie tam ze sobą macie i że Wam zazdroszczę :)

    • Ruby Soho says:

      Szkoda, że daleko mieszkasz, bo z pewnością znalazłabyś się w towarzystwie:)
      Z internetem mam tak, że niby pokazuję dużo, ale jednak staram się nie przedstawiać naszych twarzy. Chociaż jak ktoś nas zna, lub był w naszym mieszkaniu to i tak zlokalizuje nas na 100%. Ja po prostu nie do końca wierzę w bezpieczeństwo w sieci i czyste intencje wszyskich użytkowników.. gdyby chodziło tylko o mnie, to pewnie publikowałabym co się da, ale mój mąż uświadomił mi, że jednak nie ma co przesadzać z publikacją naszych wizerunków. Pal licho, gdy dziecko jest małe.. bo któż odróżni jedno od drugiego.. ale potem? Dajemy jednak czytelnikom wiedzę na nasz temat, na temat naszych rodzin, zwyczajów, a nie wiemy, czy wszyscy chcą tą wiedzę wykorzystać w pozytywny sposób. Chociaż czasem tak ciężko się powstrzymać, gdy zdjęcie piękne z dzieciaczkiem na pierwszym planie, ehh ;)

    • Właśnie, najgorzej się powstrzymać, muszę o tym pomyśleć i rozważyć, może bardziej skupić się na uzupełnianiu albumu ze zdjęciami niż internetu chociaż z drugiej strony czyta mnie rodzina z Anglii i Niemiec i głównie w ten sposób mogą poznać moją małą M. i tak jest nam łatwiej. Może na razie będę kontynuowała mój styl prowadzenia bloga, byle tylko omijało mnie to wszystko co złe w internetach !
      Bardzo szkoda !

    • Ruby Soho says:

      zawsze możesz pisać na blogu jak dotychczas i robić prywatne albumy ze zdjęciami np. na Picassa i link udostępniać bliskim :) Ale wiesz.. Każdy musi sam zadecydować, co mu odpowiada:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.