Codzienność, Dziecko

Piąta rano w Polsce

Musi był około piątej rano, gdy budzi mnie przytłumiony odgłos kroków, całkiem niedaleko, już prawie w sypialni. Otwieram zaspane oko, a moja ręka odruchowo sięga w stronę nocnej szafki, gdzie powinien leżeć Walther PPK o kalibrze 7.65mm.

Zamiast broni w ciemności trafiam jedynie na telefon i paczkę chusteczek i nieomal strącam z szafki szklankę z wodą. Po chwili z mroku wyłania się sylwetka męża w piżamie. No tak, właśnie wrócił z nocnej zmiany – oddycham z ulgą i zamykam oczy. Przed uśnięciem zdążę jeszcze pomyśleć, że chyba za dużo starych Bondów ostatnio oglądam, a tam skradanie się w nocy w czyimś pokoju nigdy nie jest dobrym znakiem.

IMGP5374

Szósta rano.

Budzę się i ruszam do łazienki kolejny raz tej nocy. Kto w ciąży był, ten zrozumie. Ja rozumiem aż nadto dobrze, już nawet nie narzekam. Wszak przewlekłą ciążę zdiagnozowano u mnie dawno temu, a od tego czasu mam nawroty, tak średnio raz na dwa lata. Wkrótce wracam po cichutku do łóżka, pora jest ryzykowna, mali ludzie czasem już się budzą. Mijam na paluszkach dziecięcy pokoik co najmniej jakbym sama była jakimś bandziorem w hotelowym pokoju agenta 007, zerkam ukradkiem przez uchylone drzwi.

Widzę postać. „Mamusiu, mamusiuuu!” – woła głosik. Kropka cała uśmiechnięta wyciąga rączki. „Chciem memo z miodem!” – przypomina sobie na mój widok. Wiadomo, skojarzenia to przekleństwo – matka równa się żarcie. „Za wcześnie kochanie” – odpowiadam ziewając. – „wszyscy jeszcze śpią, jak chce ci się pić, to możesz dostać wodę”.

Chwilę później zanoszę ją do małżeńskiego łóżka, bo już nie chce być sama. Przytulamy się mocno. Mały ludzik uśmiecha się do mnie, zgarnia mi włosy z twarzy i całuje prosto w usta. Obejmuje rączkami i zasypia pochrapując delikatnie.

Szósta trzydzieści.

Tup, tup. Dobiega zza drzwi. „Mamo, mamoo! Ja juz bym chciał mleko z miodem!” – woła Młody bez żadnego „dzień dobry” i innych kurtuazji. Z trudem udaje mi się namówić go na wpakowanie się do naszego łóżka. „Jeszcze za wcześnie” – mówię. „Noc jest, śpimy”. Młody przytula się, ale Kropka ma dość czułości i gramoli się na podłogę. Rusza do pokoju, skąd po chwili dobiegają tajemnicze dźwięki. Mam tylko nadzieję, że układa sobie puzzle jak zawsze, ale jakoś ani myślę tego sprawdzać, próbuję usnąć. Kop, kop – dobiega z brzucha. Kurde, noo! Lolek też się obudził.

Nie mija nawet piętnaście minut, a ja maszeruję w nieodłącznym fioletowym szlafroku do dziecięcego pokoju. Stwory pełne porannego entuzjazmu już chcą się bawić w królów, królowe, rycerzy i innych piratów. Do mojego rozmemłanego wizerunku porannego z bladym licem, podkrążonym okiem, sporym ciążowym brzuchem i ciepłym szlafrokiem, naprawdę brakowało tylko tej złotej korony ze szmaragdami, która teraz ląduje na rozczochranej głowie. Muszę wyglądać kuriozalnie, ale Kropka jest zachwycona.

„Jeteś slicna! Slicna lulowa!” – mówi z miłością i przytula się do mojej nogi.

IMGP5379 IMGP5380

Minęła dziewiąta.

Czas na śniadanie. Kropka opisuje swój idealny poranny posiłek: „Chciem midoji, susone midoji.. i teptup” (w tłumaczeniu: „Chcę pomidory, suszone pomidory i keczup”).

„A może chciałabyś coś jeszcze?” – dopytuję, a dziewczynka zastanawia się dłuższą chwilę, po czym odpowiada z powagą: „Nie-midoji teź”. W ten sposób dokonaliśmy podziału na pomidory i resztę świata.

Popołudnie, spacerujemy nad jeziorem.

Kropka porusza się z trudem w zimowym outficie. Ocieplane spodnie i puchówka po bracie sprawiają, że jej ruchy są powolne, a podskakując wygląda wypisz wymaluj jak Neil Armstrong wbijający amerykańską flagę na powierzchni księżyca.

„Chodź mój bałwanku” – mówię do niej i próbuję wziąć za rękę.

„Ja siama” – odpowiada lekko obrażona za tego bałwanka, odpędzając mnie wielką rękawiczką w gwiazdki.

„Mamo pac! Dziwny pan” – mówi głośno wskazując palcem na gościa z kijkami do nordic walkingu. „Pani idzie wolno”–  mówi o jakiejś spacerującej starszej kobiecie. „Pac, pan idzie sybko” – komentuje innego gościa nerwowo wyprzedzającego nas na chodniku, bo przecież idziemy w tempie zwolnionym.

„Mamo, pac, dwa pompony!” – wskazuje palcem na dwóch facetów w wełnianych czapkach, którzy wyszczerzają się do nas w radosnych uśmiechach.

IMGP5382 IMGP5383

Uwielbiam słuchać jak Kropka mówi. Te wszystkie pięknie brzmiące słowa małego dziecka, melodyjne, urocze. Pojawiają się niczym kometa na niebie i znikają równie szybko: „tojtajda” (kokarda), „lefon” (telefon), „łuntenta” (sukienka), ‚lulowa” (królowa), „limant” (ślimak), „bube” (puzzle), „mamfinta” (muffinka), „dziebdziedź” (niedźwiedź). Powoli wypierane przez normalne, dorosłe wersje. I zawsze trochę wtedy żal.

Mówić zaczęła wcześnie, jeszcze nie ma dwóch lat, a już wprowadza czas przeszły do wypowiedzi, jakże komicznie, bo przecież uczy się od brata: „Chmuję WIDZIAŁEM” – komunikuje nam czasem mała dziewczynka.

„Jesteś dziewcynką. Dziewcynki mówią >WIDZIAŁAM<!”– strofuje ją wówczas Młody.

„Dziewcintom” – odpowiada Kropka. „Małom dziewcintom jetem. Ty jeteś mamusiom. JETEŚ WELTOM TOBIETOM!”

(Heloł? Wielką kobietą??? – myślę sobie, ale nic. Niech mówi.)

„Mas duzy bzuch” – kontynuuje bezlitośnie. – „Weeelti!! Jeteś mamom. MAMOM BAJDZIO”.

No cóż, to prawda: jestem mamą. Bardzo.

IMGP5384

Późne popołudnie.

Siedzimy przy kuchennym stole i rozgrzewamy się herbatą z imbirem i miodem. Dzieci pożerają orzechy, suszone śliwki i żurawinę. Nie obmyśliliśmy jeszcze kolejnego posiłku, a czymś musimy ich zapchać po mroźnym spacerze. Wyglądają na bardzo zadowolonych, majtają sobie nogami pod stołem i chrupią zapamiętale.

Kropka, jak zwykle gdy dostanie nieco żywności, bardzo się rozczula. „Przez żołądek do serca” to idealna strategia w jej wypadku. Wyciąga oblepione od śliwki rączki i obejmuje mocno moje ramię (obleczone w dość jasną bluzkę).

„Mamusiom? Jeteś?” – pyta kokieteryjnie – „Kocham mamusię! Bajdzio bajdzio!” – mówi kontynuując przytulanie do mojej ręki. „Miłość! Miłość!” – dodaje spoglądając mi w oczy.

Młody w tym czasie chrupie kolejnego orzecha i wygląda na człowieka, który jest daleko myślami. Po chwili jednak wraca mu zwykły flow i zaczyna nawijać: „Mamo, wies, ja jestem Spajdomenem, mam taką specjalną maskę jak spajdomen i będę walcył ze złymi pająkami”.

„Kochanie, mama nie lubi pająków.” – odpowiadam.

„Nie majtw się mamo, ja będę takim ładnym, miłym, kojojowym pająkiem” – dodaje chłopczyk krzepiąco, a ja wzdrygam się i wyobrażam sobie wstrętnego, wielobarwnego, włochatego stawonoga.

Brrrr..

IMGP5387 IMGP5399

Jeszcze nie tak dawno był Piotruś Pan, Kapitan Hak, walki na miecze i udawanie krokodyli, które zjadają piratów, zakradających się do naszej garderoby. Ale kilka wizyt w przedszkolu w okresie świątecznym i trochę więcej starszych dzieciaków dookoła wywarło swój wpływ. Weszliśmy na wyższy level wtajemniczenia popkulturowego, jest Spajdomen, pająki, a broń białą zastąpiły pistolety i strzelby zrobione z rolek po ręcznikach kuchennych.

Na szczęście mój starszak od czasu do czasu wraca do bardziej dziecinnych tematów. „Wies, najisowałem skajb, duzo złotych monet. Jak się ma tyle monet to mozna za nie kupić bajdzo duzo ksiązek i chleba”

„Książek i chleba”! Czaicie?

Moje dzieci są jednak naprawdę i zupełnie obiektywnie wyjątkowe.

IMGP5364

1

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

20 komentarzy

  • Reply FrenchKate 04/01/2016 at 14:36

    Ten dziebdziedź mnie totalnie rozwalił.

    • Reply Agata / Ruby Times 04/01/2016 at 14:38

      :)

  • Reply Zuzi Clowes 04/01/2016 at 19:42

    Książek i chleba <3
    Poza tym – Kropka wymiata lingwistycznie, zupełnie. I pomyśleć że ja się jaram jak Mill mówi 'Milly miiiilk, please!' uznając to za całe zdanie :)))))
    Uwielbiam stwory <3

    • Reply Agata / Ruby Times 05/01/2016 at 01:29

      Pamiętasz pewnie moje troski zanim M. skończył 2 latka, byliśmy z nim nawet u lekarza zbadać, czy to normalne, że tak mało mówi. A teraz? Nawija bez ustanku, używając na dodatek różnych zaskakujących słów w stylu „psypuscalnie” :)

    • Reply radoSHE 05/01/2016 at 20:55

      Heloł Zuza! Jest podmiot, orzeczenie, dopełnienie. Czyli jak najbardziej całe zdanie :)

      • Reply Agata / Ruby Times 05/01/2016 at 21:15

        Właśnie – zdanie jak się patrzy :)

  • Reply kasia od Blizniakow 04/01/2016 at 21:29

    Cos cudownego☺ moje dzieci na razie mowia niewiele z sensem. Ale za to gadaja do siebie w swoim jezyku tylko przez siebie rozumianym☺ tak tez fajnie☺

    • Reply Agata / Ruby Times 05/01/2016 at 01:27

      Fajnie się obserwuje jak się takie maluchy komunikują <3

  • Reply herbata 04/01/2016 at 22:13

    jak ja cię rozumiem z tym wstawaniem. u mnie tylko brzucha brak, ale teraz przerabiamy ospe i katary więc wiem co piszesz:) dzielna matka jesteś:)

    • Reply Agata / Ruby Times 05/01/2016 at 01:25

      Wszystkie jesteśmy dzielne! :)

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 04/01/2016 at 22:17

    Ach, jakie znajome klimaty:) (znowu:D:D)
    Uwielbiam te twoje wpisy, i to jak opisujesz swoje Stwory, bez przesładzania ale z taką fajną czułością. Czytam i uśmiech mi nie schodzi z twarzy, dzięki za to:)

    I jestem pod wrażeniem gadatliwości Kropki! Cudnie mówi!

    „Spajdomen” u nas tez się pojawił niestety, takie uroki przedszkola;)

    • Reply Agata / Ruby Times 05/01/2016 at 01:26

      To te hormony pewnie – czułość mi się ostatnio poważnie nasiliła! Układałam dziś puzzle z Kropką, a tak naprawdę nie mogłam się na nią napatrzeć i miałam ochotę ją zacałować. Tak, to z pewnością hormony! :)

  • Reply Matko Zabawko 04/01/2016 at 23:52

    Jestem pod wrażeniem rozgadanej Kropki. U nas większość słów wypowiadana w niezrozumiałym języku. Ewentualnie NIE i MAMOOOOO, ale tych słówek wolałabym nie rozumieć ;)

    • Reply Agata / Ruby Times 05/01/2016 at 01:24

      U nas podobnie było z Młodym, zanim skończył 2 lata mówił niewiele. Kropka po prostu uczy się od niego :)

  • Reply kejt 05/01/2016 at 13:10

    Kropka zawsze była moja ulubienicą. I takie wpisy. Czytam zawsze, pamiętaj, choć nie zawsze udaje mi się skrobnąć coś sensownego w komentarzu, bo „fajna korona, skąd?” jest poniżej mej godności :P
    Wasze dzieci wysławiają się tak świetnie, bo jesteście mega fajnymi rodzicami, taka prawda! A sama doczekać się nie mogę tych dziebdzieci i innych au-ałów (tak to brzmiało?) Pozdrawiam Całą piątkę

    • Reply Agata / Ruby Times 05/01/2016 at 21:14

      Dzięki Kejt, czuję Twoją obecność :))))

    • Reply Agata / Ruby Times 05/01/2016 at 21:17

      P.S. Pssst! Jeśli to było zakamuflowane pytanie, to dyskretnie odpowiadam. Korona z H&M :)

  • Reply radoSHE 05/01/2016 at 21:01

    Uwielbiam podglądać Was przez te uchylone drzwi, co je dla nas czasami otwierasz. Niby u większości te poranki podobne, ale nikt tak nie umie ich w słowa ubrać :)

    • Reply Agata / Ruby Times 05/01/2016 at 21:19

      Czasem się zastanawiam, czy to nie jest zbyt banalne do opisywania, z drugiej strony każda mama może znaleźć cząstkę swego znoju codziennego, a to krzepiące jest :)

    • Reply kejt 05/01/2016 at 22:01

      Uff, domyślna jesteś ;) dzięki

    Napisz, co o tym sądzisz