Produkty dla dzieci

O przedmiotach, o gratach, o nadmiarze rzeczy..

Codziennie podejmuję bezsensowne wysiłki, by nasz dom nie zamienił się w jedną wielką graciarnię zawaloną zabawkami. Do pierwotnego minimalizmu już raczej nie ma powrotu, lecz i tak z uporem maniaka zbieram klocki, podnoszę pluszaki, kredki i samochodziki, bardziej lub mniej celnym rzutem lokując je z powrotem w pokoju dziecięcym lub kojcu – w zależności, która przechowalnia młodocianych fantów jest bardziej pod ręką. Denerwuje mnie ten nadmiar. I przeraża mnie, że ma on tendencje do powiększania się.. też tak macie?

Mimo, że mój zakupoholizm jest faktem, to nie lubię mieć za dużo rzeczy – gdy ich ilość robi się alarmująca chętnie pozbywam się tych starszych lub mniej atrakcyjnych. Bo gdy rzeczy jest za dużo czuję że nie panuję nad swoim domem. A gdy nie panuję nad swoim domem, to nie panuję nad swoim życiem. Taką jazdę mam w głowie i nieważne czy chodzi o szufladę z kosmetykami, czy o szafę z ciuchami, czy o dziecięce zabawki. Gdy coś osiągnęło due date po prostu oddaję w dobre ręce lub wyrzucam, by miejsce zrobić, by oczyścić zagraconą przestrzeń.

Wiadomo, że są przedmioty, które mają przepustkę i pozwolenie na stałe przebywanie w dorosłej strefie domu – wiadomo – jest krzesełko do karmienia przy rodzinnym stole jadalnym. Jest kojec, który służy za bazę wypadową i przechowalnie skarbów Młodego. Jest wielka biedrona, która zadomowiła się w sypialni rodziców i służy głównie do zabaw w gonienie się dookoła. Wielki come-back zaliczyły ostatnio rocker – napper, czyli kołyska niemowlęca oraz wanienka na stelażu, która wróciła do łazienki. Codziennie potykam się o to wszystko i zastanawiam czego tu jeszcze nie ma?

Posiadanie dzieci jeszcze pogarsza sprawę, bo dzieci stale dostają prezenty od rodziny i przyjaciół. Już teraz zachodzę w głowę jak wyperswadować rodzinie kupno zbędnych pierdół dla Kropki, a skoncentrowanie się na rzeczach, które być może się przydadzą. Już teraz martwię się, że urodziny Młodego za pasem, więc dzieciaki pewnie zostaną obsypane pluszem i plastikiem. Są rzeczy, które zawsze nas cieszą – wszelkie drewniane zabawki i puzzle, klocki Duplo, drewniana kolejka. Fajnie, że część naszych znajomych bez ogródek pyta, czy kupić nam paczkę pieluch lub inne artykuły higieniczne zamiast wpadać bez zastanowienia z setnym pluszakiem. A pluszaków zebrałam ostatnio całą reklamówkę i planuję gdzieś oddać. Oczywiście ulubieńcy zostają z nami, ale część milusińskich musi znaleźć nowy dom.. tylko gdzie? Dom dziecka, przedszkole, świetlice? Sama nie wiem komu przydadzą się ładne i mało używane pluszowe zabawki. Może macie jakieś pomysły?

IMGP2616 IMGP2617 IMGP2621

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

22 komentarze

  • Reply Ola Fefkunia 18/03/2014 at 19:33

    Zrób wyprzedaż na blogu :)

    • Reply Ruby Soho 19/03/2014 at 06:12

      myślałam o tym, w sumie niezły pomysł

  • Reply Zuzi Clowes 18/03/2014 at 19:55

    Mnie też ta potencjalna graciarnia przeraża… M. jeszcze w brzuchu a ciuchów już ma więcej od Towarzysza Męża, ma pudełko na zabawki (dla noworodka, sic!) wypełnione po brzegi i sama myśl o tym co będzie napawa mnie przerażeniem. Że już nie wspomnę o tym że 80% moich prezentów urodzinowych to kocyki/ciuchy i inne pierdołki dla Milly. Oh well, welcome to the club, aż czekam aż usłyszę :) A zdjęcia piękne, i jaki porządek!!!!!!

    • Reply Ruby Soho 19/03/2014 at 06:11

      porządek pozorny.. wiesz, dobrze kadruję te zdjęcia. Następnym razem wrzucę coś z pokoju dzieciaków, z klockami WSZĘDZIE.

  • Reply Marysia 18/03/2014 at 21:05

    wyobraź sobie moje 34 metry- a tam zabawki, książeczki, mata, gondola, leżaczek, fotelik samochodowy… i marzenia o większym mieszkaniu w głowie… :)

    • Reply Ruby Soho 19/03/2014 at 06:13

      no tak, 34 metry z maluchem, to faktycznie wyższa szkoła jazdy!

  • Reply Weronika 18/03/2014 at 22:00

    Mam ten sam problem i świadomość, że tego będzie coraz więcej. Tylko, że ja z tych co żal wyrzucić bo może jeszcze się przyda, może się pobawią, a może jakiś mały gość jak przyjdzie w odwiedziny się pobawi … Codziennie w pracy mówię sobie, że to jest TEN dzień w którym wszystko co niepotrzebne zniknie. A później wracam i … jakoś tego nie robie. No … udało mi się ostatnio pozbierać całe dwie reklamówki grzechotek i tym podobnych rzeczy. Teraz jeszcze tylko to wywieść do bratanka :) Pomysł z wyprzedażą na blogu myślę, że dobry.

  • Reply Mamotata 18/03/2014 at 22:44

    Ja posiadam mikro mieszkanie i czasem mam ochotę uciec, gdy po raz setny bądź dwusetny wchodzę gołą stopą w klocek, samochód itp itd… Ehh…ale co zrobić, co zrobić?
    Pozdrawiam

  • Reply joanna a 19/03/2014 at 06:27

    my mamy małe mieszkanko 46 metrów wiesz jak jest ciasno z ogromem zabawek czasem mi sie marzy wieksze itp .. ale wiesz z czym to się wiąże a jedne plus obecnego że ma rewelacyjną lokalizację

    zabawki co raz przechodzą selecję u nas o tyle dobrze zę dwa chłopcy i już praktycznie się bawią wspolnie tymi samymi zabawkami a co do prezentów to u nas zawsze mnie putają co kupić i często proponyje jeden wspolny prezent czy to dla ou czy to mówię że kasa bo zbieramy na coś tam wolę jedną konretną rzecz jak 10 zabaweczek które zabawią tylko na chwilę

    • Reply Ruby Soho 20/03/2014 at 06:53

      Akurat na rozmiar mieszkania nie możemy narzekać, bo mieszkamy w domu wielorodzinnym, który jest.. no duży po prostu. Więc może nie powinnam narzekać. Za to lokalizacja bez szału, pieszo to można tylko do własnego ogródka wyjść, wszystko inne wymaga użycia auta. Zawsze jest coś za coś :)

  • Reply joanna a 19/03/2014 at 06:28

    biedronka skradła me sece chyba uszyję coś podobnego :)

  • Reply Hubisiowa mama 19/03/2014 at 07:23

    Gdy byłam ostatnio z Hubisiem w olsztyńskim szpitalu dziecięcym, odwiedzaliśmy na oddziale chirurgii pokój zabaw. I muszę Ci powiedzieć, że byłam zaskoczona, jak mało książeczek i innych zabawek tam jest. Nie wiem, czy szpital u Was takie zabawki by przyjął, ale może tam spróbuj podpytać?

    • Reply Ruby Soho 20/03/2014 at 06:50

      dobry pomysł, jutro zapytam moją położną jak jest w jej szpitalu :)

  • Reply Góralska Mama 19/03/2014 at 08:34

    Mam dokładnie tą samą kołyskę tylko w innym kolorze. Na początku moja córa zupełnie nie chciała w niej przebywać – krzyku było co nie miara – akceptowany był tylko fotelik samochodowy. Ale od kilku dni mamy przełom – Baśka jest zachwycona swoją kołyską. Uwielbia w niej siedzieć, słuchać melodii i uderzać w zabaweczki. A gdy oczka zaczynają się jej zamykać – rozkładam ją na płasko i zasypia :)

    U nas jeszcze nie ma tego bałaganu, ponieważ córa nie lubi jeszcze zabawek. Póki co używamy książeczek kontrastowych i kilku grzechotek. Wiem jednak, że z czasem i nasz dom nawiedzi całe mnóstwo pluszu i plastiku – jest to nieuniknione. Nie mniej jednak – jestem zachwycona drewnem więc mam nadzieję, że tych będzie u nas najwięcej :)

  • Reply Instytut Doświadczeń 19/03/2014 at 18:58

    A ja dziś zamarzyłam o zrobieniu selekcji zbędnych ubrań i wywaleniu połowy. Ciążowe trzeba już schować, te sprzed ciąży… ehm… okazuje się, jeszcze muszą poczekać. Siedzę w dresach i getrach i zastanawiam się po co mi pełna, pełniutka szafa ubrań! Żeby nie kupować sobie – kupiłam małej Poli coś nowego. TO JEST ZAKUPOHOLIZM! :)

  • Reply buua2000 19/03/2014 at 22:15

    Ale serio dziewczyny, jak to się dzieje że dopuszczacie (na swoje nieszczęście) do takiego niekontrolowanego rozrostu? Ja wychodzę z założenia, że zabawki tak naprawdę ograniczają lub raczej nie rozwijają kreatywności u dziecka. Wiadomo urodziny czy święta nie uniknie się ”darów” ale na resztę roku szlaban na graty, wolę by dziadkowie zabrali dziecko na wycieczkę lub do kina, basen niż gratyfikowali kolejnym przedmiotem, no ale to ja. A dla chcących utrzymać ten majdan w ryzach proponuję ustalić konkretną liczbę zabawek i konsekwentnie się jej trzymać, nowa rzecz przychodzi, stara musi odejść.
    p.s skąd masz te krzesła!? Chcę takie :D

    • Reply Ruby Soho 20/03/2014 at 06:48

      Widzisz, tak się jakoś dzieje, że graty pojawiają się same! Mówimy i tłumaczymy, że więcej nie potrzeba, ale czasem wpadnie jakiś dawno nie widziany znajomy lub krewny i wiadomo, że nie z pustymi rękami, więc .. co zrobić. Przykładowo tylko po narodzinach Kropki (która ma dopiero miesiąc!) już jej przybyło z 5 pluszaków!!! Dlatego postanowiłam się pozbyć tych mniej lubianych pluszaków synka, bo i tak ma ich dużo, a komuś może się bardziej przydadzą..

    • Reply Ruby Soho 20/03/2014 at 06:49

      krzesła z ikei są (chyba!) .. tak serio to nie są moje, tylko wyleasingowane. Rodzice pożyczyli jak się urządzaliśmy i nie było na czym siedzieć. tak ze 4 lata temu. I tak zostały :)))

  • Reply buua2000 20/03/2014 at 14:31

    A no właśnie, sami sobie bata ukręcamy i tak się już utarło, że nawet na kawę nie wypada przyjść z pustymi rękami, mimo że się uprasza o nie przynoszenie niczego ;D , to już chyba jest wyryte w mentalności ludzi, żeby przypadkiem nikt o nas źle nie pomyślał. No i wychodzi na to, że dla wszystkich jest to kłopotliwe (może poza dzieckiem ;). Faktycznie wychodzi na to, że jak nie można zapanować nad nadmiernym przypływem kolejnych rzeczy, to najlepiej je oddawać bardziej potrzebującym (np. w postaci paczek na święta dla dzieci z biednych rodzin).

  • Reply buua2000 20/03/2014 at 14:32

    Do Ikei dawno nie zaglądałam, trzeba będzie się rozejrzeć, dzięki ;)

  • Reply Kaps Love 20/03/2014 at 23:26

    O tak zabawki atakują nas zewsząd i strefa dla dorosłych zamieniła się u nas w kinderpark ale co ja mogę dziecko mam kurna była czas się przyzwyczaić;) A tak serio sama walczę z nadmiarem ale ponoszę klęskę za każdym razem gdy przychodzą goście czy naprawdę w sklepach sprzedają tylko pluszaki? O co chodzi z tym pluszem? Mamy z 20 maskotech z czego synek uznaje tylko dwie. Może naprawdę jakiś dom dziecka albo ogłoszenie na fb by nas wybawiło z kłopotu ehh:) Sił życzę i mądrych gości na urodzinach:)

  • Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.