O książeczkach uniwersalnych – dla niemowlaka i dwulatka

Dawno miałam w planach napisanie tego tekstu, a dodatkowo zainspirowała mnie jeszcze Zuzia, prosząc o radę w kwestii lektur dla małej Milly. Próżność i miłość własna zostały połechtane że hej, poczułam się literackim ekspertem (przynajmniej w kategorii do trzech lat;) i postanowiłam podzielić się swą wiedzą i doświadczeniem (ha!) z innymi mamami. Przede wszystkim pochyliłam się nad bogatą biblioteką mego syna, nad książeczkami, które lubi czytać i wybrałam te najbardziej uniwersalne, maltretowane niezmiennie odkąd Młody był niemowlakiem aż do chwili obecnej.

Kontrastowe kolory i oryginalne ilustracje w tych książkach pokochają już bardzo małe dzieci, na przykład takie półroczne.. tylko trzeba kontrolować, by nie pochłaniały lektury zbyt dosłownie :). Starsze – mniej więcej 10 miesięczne – mogą przeglądać książki same, a my możemy usiłować czytać im co prostsze teksty. Nie liczmy jednak na spektakularne sukcesy – gdy skończy się era konsumpcji lektur, główną atrakcją staje się.. samo przewracanie stron, niemal na wyścigi, więc czytać nie sposób. Potem, gdy dziecko opanuje już tą umiejętność, uwagę zaczynają przykuwać ilustracje, a jakiś czas później pojawia się chęć nazwania wszystkiego, nieustanne pytanie „co to?” i wskazywanie paluszkiem. Era faktycznego czytania dziecku przychodzi trochę później, myślę, że zaczyna się w wieku około 1 roku – 18 miesięcy – 2 lat (w zależności od dziecka!), ale mówiąc szczerze nie pamiętam dokładnie kiedy Młody przestał przerzucać strony w pośpiechu nie zważając na treść. Obecnie potrafi wysiedzieć naprawdę długo, słuchając całych opowiadań, komentując je, pokazując bohaterów na obrazkach, a nawet poprawiając mnie, gdy coś źle przeczytam (bo on to przecież zna na pamięć!). Poniżej moje typy – książki interesujące i odpowiednie zarówno dla 8-miesięcznej Kropki i dla ponad 2-letniego Młodego, część z nich wraz z linkami do moich wcześniejszych tekstów:
1) „Auto” z ilustracjami Jana Bajtlika (więcej informacji tutaj)
 2) książki A.C. Tidholm, na przykład „Jest tam kto?” (więcej informacji tutaj) 
3) „Bardzo głodna gąsienica” Erica Carle (więcej informacji tutaj)

 

4) „Ciekawe, co myśli o tym królowa?” Pawła Mildnera oraz „Robimisie” Agaty Królak (pisałam o nich w tym samym tekście).
5) „Mam oko na litery”  (więcej informacj tutaj)
Z tej serii pochodzi też książeczka „Mam oko na liczby”, której jeszcze jej nie mamy, ale również jest godna uwagi.
6) „Pajączek” Erica Carle (więcej informacji tutaj)
Książki pana Carle przeżywają u nas renesans. Są idealne dla Kropki na początek przygody z literaturą, a na dodatek Młody niedawno odkrył, że.. rozumie treść (książki były czytane od dawna, potem poszły w odstawkę, aż tu nagle taaakie odkrycie) i chce słuchać o pajączku i o gąsiency bardzo często.
 
7) „1-2-3. Akademia Mądrego Dziecka” (więcej informacji tutaj)
8) „Różnimisie” Agaty Królak (więcej informacji tutaj)
9) „ABC” Joanny Jaworek – Troć (więcej informacji tutaj) 
10) Książeczki tematyczne (więcej informacji tutaj)
Co jest ważne w takich książkach? Myślę, że najistotniejszą rolę odgrywa specyficzny rodzaj grafiki – jednocześnie prostej, jakby schematycznej i kilku mocnych kolorów. To powoduje, że małe dzieci interesują się rysunkami i bardzo chcą książeczki oglądać – tak jak moja Kropka. Z kolei starsze dzieci używają tych samych lektur do powtarzania znanych już słówek, do słuchania opowieści, do wymyślania własnych fabuł, do nauki liczenia.. i tak dalej, i tak dalej.
11) Książki obcojęzyczne

Tu akurat nie będę linkować, bo to nowości w naszym domu – książeczki, które są idealne dla Kropki dzięki dużym, nieskomplikowanym ilustracjom, a jednocześnie podobają się Młodemu, bo służą do nauki angielskiego. Młody chętnie powtarza, że latawiec to „kite” a pies to „dog”, odróżnia, że to inny język, że na co dzień tak nie mówimy. Książka „Baby First 100 words” ma fajny, duży format i twardą oprawę. Nasza została kupiona w TK Maxx przez mego męża, kosztowała kilkanaście złotych, a wydana jest bardzo ładnie. Widziałam też polskojęzyczną wersję w Empiku.
Do anglojęzycznych pomocy naukowych zalicza się też zestaw „Early Learning”, który dzieciaki dostały ostatnio w prezencie od Cioci M. – kartonowe klocki i sześć kolorowych książeczek tematycznych – o liczbach, kolorach, przeciwieństwach, kształtach, o czasie oraz podstawowych słowach. Z tego, co się orientuję, również pochodzi z z TK Maxx. Niewielki format idealny dla niewielkich rączek, przyjazna grafika oraz obcojęzyczność powodują, że tymi książkami interesują się obie moje latorośle. A, że na dodatek można sobie jeszcze zbudować wieżę, to już w ogóle jest super. Niestety niektórzy wolą wieżę zjadać, co już dotkliwie odbiło się na jednym z klocków.
To tyle, jeśli chodzi o nasze najbardziej ulubione wspólne książeczki. Młody jest teraz zasadniczo na innym czytelniczym etapie, uwielbia długie opowiadania, czytamy wspólnie serię o Basi, przygody jeżyka (tego z Ikei:), oraz historię o psie z piłeczką. Od jakiegoś czasu uwielbia poważną serię „Poczytaj mi mamo”, która zarezerwowana jest na sesje czytelnicze tuż przed snem. Mimo tak „dojrzałych” zainteresowań nie pogardzi jednak dziecinnymi książeczkami i krótkimi historiami obrazkowymi. A ja czekam na ten moment, kiedy oboje będą się wsłuchiwać w słowa – bo na razie często wygląda to tak, że jedną ręką trzymam książkę, drugą przytulam Młodego, trzecią asekuruję niemowlę, czwartą bronię książkę przed niemowlęciem, a kolejnymi bronię niemowlę przed bratem i vice versa.. Sami rozumiecie, że bardziej przypomina to sesję na siłce, niż subtelny urok czytelni uniwersyteckiej. Tymczasem serdecznie polecam Wam przejrzenie podlinkowanych tytułów, dzięki którym możecie zyskać świetne graficznie książki, do których Wasze dzieci chętnie będą wracać!

Pozdrawiam,
Ruby Soho

8 comments

  1. tynka says:

    fajne podsumowanie dotychczasowych zajawek czytelniczych :)
    młodsza siostra ma z kogo brać przykład :) bo Młody jest uważnym czytelnikiem :)
    podoba mi się ta seria książeczek tematycznych obcojęzycznych, podłapuję temat i pewnie sama coś w tym kierunki zmajstruję :)
    POZDRAWIAM Was ciepło!

  2. mama silesia says:

    u nas czytanie jest baaaardzo na topie i to od zawsze, bo Ben zawsze lubił słuchać, a nawet mam o tym przygotowany post który czeka na premierę :D ale nie spis książek w nim się znajduje, więc fajnie poczytać o Waszej liście, zwłaszcza ze odświeżyłaś mi lektury dla maluchów, bo wybieram się niedługo do kilku miesięcznej panienki i właśnie książka będzie częścią prezentu :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.