Zdrowie i bezpieczeństwo

O farbowaniu włosów w czasie ciąży i karmienia piersią

Pamiętam USG potwierdzające moją pierwszą ciążę. Pamiętam ten moment, gdy zobaczyłam malutki pęcherzyk i dotarło do mnie, że.. faktycznie będę miała dziecko! Pytania kłębiły mi się w głowie i dosłownie zasypałam nimi lekarza: jak się odżywiać? Czy można ćwiczyć? Jak można ćwiczyć? Czy można chodzić na basen? I tak dalej. Między innymi zapytałam też: „czy można farbować włosy?”

IMGP6427-KopiaStarszawy ginekolog spojrzał na mnie zza okularów i odchrząknął lekko zaskoczony. Najwidoczniej nie spodziewał się takich pytań. „Noo, raczej można – odparł niepewnie – tylko nie jakąś chemią. Ciąża to nie choroba.” – dodał na koniec ulubione wyświechtane powiedzonko wszystkich lekarzy.

W związku z tą lakoniczną odpowiedzią specjalisty postanowiłam sama dowiedzieć się więcej na temat koloryzacji włosów w czasie ciąży, wczytałam się w opinie specjalistów, a potem zajrzałam na fora niedoszłych mam. Lekkomyślne wypowiedzi tych kobiet trochę mnie przeraziły. Poniżej próbka:

„Można farbować. Ja farbowałam normalną farbą z drogerii i nic mi nie było.”
„Zakaz farbowania włosów w ciąży to relikt przeszłości. Nowoczesne farby na pewno są bezpieczne.”
„Można, ale zapach amoniaku może trochę przeszkadzać.”
„Ja farbowałam, bo uważam, że najgorsze co może być to zaniedbana mama w ciąży z wielkim odrostem. Wiadomo, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko”.

Najbardziej zadziwiły mnie bezwzględne przekonanie forumowiczek o swojej racji oraz ich brak chęci, by sprawdzić jak jest naprawdę. No bo przecież forum młodych mam to nie jest dobre miejsce do czerpania wiedzy – może bardziej do poznania opinii różnych osób, ale nie do zdobycia rzetelnych informacji! A koniec końców chodzi o nasze własne dziecko – wyczekane maleństwo, któremu nie chcemy w żaden sposób zaszkodzić. Więc zanim się coś zrobi warto chyba zweryfikować swoją wiedzę, a nie tylko upewnić się, że inne mamy postępują tak, jak my.

IMGP6422-Kopia

Jak naprawdę jest z farbowaniem włosów w ciąży?

Nie ma naukowych podstaw do zakazu farbowania włosów, nie udowodniono szkodliwego wpływu farb na płód. Ale wiele aspektów sprawy nie zostało do końca zbadanych – istnieją podejrzenia, że stosowanie koloryzacji może powodować alergie u maluchów. Matki, które wypowiadały się na forum pewnie nie wiążą tych dwóch faktów – otóż farbowały włosy produktem z zawartością amoniaku, no i przecież nic się nie stało – urodziły zdrowe dzieci. O co to wielkie halo? Nie myślą nawet, że mogły przyczynić się do problemów skórnych lub alergii u swojego potomstwa.

Negatywny wpływ na płód może mieć przede wszystkim amoniak – wdychanie jego oparów jest szkodliwe – zresztą wszystkie „podręczniki ciążowe” ostrzegają przed wdychaniem silnej chemii do czyszczenia łazienek, przebywania w świeżo malowanych pomieszczeniach i ogólnie przed oparami substancji chemicznych. Amoniak nie jest tutaj wyjątkiem! Wniosek?

W okresie ciąży można farbować włosy.

Istotne jest to, czym się włosy farbuje. Należy używać do tego odpowiednich produktów: nie zawierających amoniaku, wyspecjalizowanych produktów do koloryzacji dla kobiet w ciąży, farb ‚aptecznych’ (dla alergików) lub henny.

IMGP6238

Farba Sanotint Light.

Nie przepadam za henną, ale zainteresowały mnie te delikatne i nie-chemiczne produkty dla alergików i kobiet w ciąży. I tak właśnie trafiłam na stronę Naturalne Farby i zapoznałam się z ofertą farb Sanotint Light.

Farb używałam w czasie pierwszej ciąży i potem podczas karmienia piersią. Okres bezpośrednio po ciąży dość mocno daje się naszym włosom we znaki – masowo wypadają, są osłabione wskutek zmian hormonalnych. Nie chciałam rezygnować z koloryzacji w tym czasie, ale uznałam, że lepiej chronić włosy i zostać przy naturalnych produktach koloryzacyjnych. A potem to już sami wiecie:) Zaszłam w drugą ciążę, więc z farbami Sanotint Light zostanę na dłużej.

IMGP62421

Dlaczego ta farba jest bezpieczna?

Lista szkodliwych substancji, z których zrezygnowano w tym produkcie mówi sama za siebie. Farba Sanotint Light nie zawiera: (PPD), parabenów, amoniaku, GMO, alkoholu, konserwantów, metali ciężkich, kwasu p-hydroksybenzoesowego, składników pochodzenia zwierzęcego. Nie jest też testowana na zwierzętach. Chemia  w tych farbach jest ograniczona do koniecznego minimum i występuje w nich tylko dlatego, że same produkty roślinne nie są w stanie zagwarantować takiej trwałości koloru i ochrony włosa. Więcej o składzie farb przeczytacie tutaj.

Nie jest ważne tylko to, czego nie ma w tej farbie. Równie istotne jest to, co w niej jest!

Farba zawiera: złote proso (bogate w silikę), liście oliwek, ekstrakt brzozowy, nasiona winogron – składniki, które odżywiają i chronią włosy – i coś w tym jest, bo moje włosy nigdy nie wyglądały zdrowiej, a przecież wciąż zbierają się po pierwszej ciąży (moją zmorą są te krótkie odrastające włoski, brr!). Ostatnio nawet u fryzjera usłyszałam, że włosy są w świetnej kondycji i bardzo dobrze nawilżone. Więc nie tylko wyglądają – po prostu są zdrowsze.

IMGP63371Myślicie, że farba jest za droga? Pamiętajcie, że tylko przy pierwszym użyciu musicie wykorzystać całą farbę, ja mam dość długie włosy, a na jedną koloryzację stosuję pół opakowania. Osoby z krótszymi włosami mogą podzielić farbę na trzy części (pomaga w tym specjalna podziałka). Jak na taki dobry produkt cena 20-30 zł za farbowanie jest moim zdaniem bardzo atrakcyjna. Wkrótce napiszę więcej o koloryzacji włosów tym produktem oraz o ofercie sklepu Naturalne Farby. 

IMGP6770-182- IMGP65091Tak, od niedawna współpracuję ze sklepem Naturalne Farby, lecz ta recenzja nie jest sponsorowana. Produkt kupiłam w sklepie, tak jak wszystkie inne farby Sanotint, które zużyłam począwszy od października 2011 (początek pierwszej ciąży) aż do teraz. Posty sponsorowane są oznaczone odpowiednią kategorią w nagłówku.

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

19 komentarzy

  • Reply Paula G. 01/09/2013 at 13:18

    Zaintrygowałaś mnie. Choćby dlatego, że farby do włosów używam raz na rok, gdyż lubię mieć kolor ale szkoda mi „niszczyć włosy”. Więc coś mi się zdaję, że teraz nie będę miała wyrzutów ;) I może czasem częściej pofarbuję ;) Dzięki! :)

  • Reply Zimowa Mama 01/09/2013 at 13:25

    Wiesz akurat masz ciemne włosy i nie ma zbytniego problemu, żeby zafarbować je farbami roślinnymi czy henną. Gorzej, jak ktoś farbuje np. na blond czy rozjaśnia, lub ma siwe włosy, których nie pokryją farby roślinne – lub jeśli pokryją to nie trwale. Włos siwy jest wyjątkowo oporny i jakaś substancja czynna musi go otworzyć, żeby wniknąć trwale do środka. Ja się z tym amoniakiem nie zgodzę,bo w farbach bez niego został zastąpiony MEA – monoetyloamina, która pełni taką samą rolę jak amoniak – coś musi spulchniać włos i przygotowywać go na wchłonięcie pigmentu. Ponad to MEA jest dużo bardziej agresywna od amoniaku, i używając farby z nią (co niewiele osób stosuje) należy kilka razy umyć głowę bo nie jest to lotny gaz jak amoniak a zostaje jeszcze długo na włosie po farbowianiu. Z resztą jak każda nowość tak na prawdę wpływ na zdrowie „cudownych farb bez amoniaku” wyjdzie za kilkanaście lat po gruntownych badaniach i obserwacjach.

    • Reply Ruby Soho 01/09/2013 at 13:50

      No właśnie ta farba nie zawiera MEA – na stronie http://naturalnefarby.pl/ można sobie sprawdzić dokładny skład farb, jeśli się na tym znasz, to tym bardziej możesz postudiować:) Oczywiście przyjmuję argument z jasnymi włosami – nie mam doświadczenia w tej kwestii, jasny brąz to najjaśniejszy odcień, na jaki farbowałam włosy, więc nie wypowiadam się jeśli chodzi o koloryzację blondynek, bo nie jestem w tej kwestii kompetentna.

      Co do siwych włosów to mimo 30stki mam ich całkiem sporo – takie geny. Gdyby nie to zrezygnowałabym z koloryzacji, gdyż mój naturalny kolor to ładny średni brąz – coś w stylu, jak ten, który udaje mi się teraz osiągnąć dzięki Sanotint. Farba dobrze pokrywa siwe włosy; są one odrobinę jaśniejsze niż inne, ale mi to nie przeszkadza, bo wyglądają jak naturalne jasne refleksy – a gdy farbowałam na czarno miałam przy skórze krótkie siwe pasma odrostów, a dalej czarną maskę, co wyglądało niezbyt naturalnie.

      Jeśli chodzi o przyszłe badania, to oczywiście niczego nie możemy być pewni. Myślę,że skoro stosuję produkt od dwóch lat i nigdy nie miałam tak zdrowych włosów, to będę trzymać się mojego sposobu farbowania :) Dziękuję za komentarz i pozdrawiam:))

  • Reply Zimowa Mama 01/09/2013 at 14:21

    To super, że znalazłaś coś, co spełnia Twoje oczekiwania. Jednak kiedy przyjrzeć się składowi Twojej farby to jest tam Ethanolamine czyli po polsku Etanoloamina, którą otrzymuje się z tlenku etylenu i amoniaku. A na co dzień stosuje w przemyśle tworzyw sztucznych jako plastyfikator – bo zmiękcza, rozpulchnia. Nie ma nazwy ani amoniaku ani MEA ale jest pochodną. Cudów nie ma, jeśli coś jest w miarę trwałe musi być chemiczne. A chwyty marketingowe swoją drogą ;)

    • Reply Ruby Soho 01/09/2013 at 15:16

      Masz rację, że cudów nie ma – producent nie jest w stanie wyprodukować farby wyłącznie ze składników pochodzenia roślinnego, choćby dlatego, że farba straci swoje właściwości. Zresztą na stronie sklepu jest wytłumaczenie co i dlaczego zostało użyte w produkcie (zakładka ‚skład farb’). Tak, jak napisałaś, w naturze po prostu nie ma takich substancji, które utrwalą kolor tak, jak określone związki chemiczne.

      Jedyne, co można zrobić, to zredukować chemię w farbach do niezbędnego minimum, w wypadku Sanotint, aż 94,5% zawartości produktu to naturalne składniki, więc bardzo dużo. Nie wiem, czy jest na rynku druga farba, która może się poszczycić lepszym składem. Chwyty marketingowe istnieją – wiadomo, że lepiej zabrzmi: farba ‚naturalna’, niż farba ‚NATURALNIEJSZA’ niż inne:))
      Swoją drogą nieźle jesteś obkuta w tej chemii – jesteś chemikiem z wykształcenia, czy hobbystycznie? :)
      Pozdrawiam :))

  • Reply Zimowa Mama 01/09/2013 at 15:52

    Jestem fryzjerką z wykształcenia i tak mnie temat zainteresował parę lat temu, że postanowiłam skończyć studia fryzjerskie. A z chemii zawsze byłam noga, jedynie preparaty fryzjerskie nie mają przede mną tajemnic. Mimo wszystko cieszę się, że ludzie zwracają większą uwagę na składy tego, co sobie aplikują i to tyczy się nawet żeli pod prysznic, szamponów czy balsamów to wymusza na producentach coraz to lepsze i bezpieczniejsze normy.

    • Reply Ruby Soho 01/09/2013 at 15:58

      Od razu widać, że z Ciebie specjalistka w temacie :) Faktycznie ostatnio dużo większy nacisk kładzie się na składy kosmetyków, sama jakiś czas temu przeszłam na hypoalergiczne, apteczne kremy i kosmetyki do demakijażu bez parabenów i innych podejrzanych składników. To dobrze, że producenci muszą się bardziej starać, bo ktoś ich bierze pod lupę.

      Wiadomo, że kosmetyków bez chemii nie ma, chyba, że je sobie sami zrobimy. Ale wówczas wykorzystujemy np. składniki spożywcze, z którymi też różnie obecnie bywa. Takie czasy! :))

    • Reply Ruby Soho 02/09/2013 at 18:21

      Poczytałam jeszcze trochę o tej etanoloaminie w farbach do włosów, tak by się dokształcić:). Faktycznie – jest to pochodna amoniaku, lecz w gruncie rzeczy jest to zupełnie inny związek chemiczny o innych właściwościach. Przede wszystkim ma łagodniejsze działanie i delikatniejszy zapach, nie wytwarza silnych oparów – co potwierdzam, bo używanej przeze mnie farby nie czuć mocno chemią, a przecież amoniak strasznie śmierdzi. Wyczytałam też, że etanoloamina jest po prostu regulatorem kwasowości, dzięki któremu możliwe są reakcje chemiczne farbujące lub odbarwiające włosy przy pomocy nadtlenku. EA zwiększa puszystość włosów, co ułatwia penetrację prekursorów barwiących. Czyli w gruncie rzeczy są to te same informacje, o których napisała Zimowa Mama, ale inaczej podane. I wynika z nich raczej, że EA jest dużo łagodniejszym związkiem niż amoniak. Cieszę się, że pod artykułem ruszyła taka merytoryczna dyskusja, bo sama mogłam się dzięki temu czegoś nowego dowiedzieć :))

      Usuń

  • Reply Mamade 01/09/2013 at 20:58

    Świetna sprawa. Będę mieć na uwadze i wypróbuję:)

  • Reply LilyLife 01/09/2013 at 21:26

    Ooo bedzie trzeba wyprobowac ;)

  • Reply Bigosstud 02/09/2013 at 14:43

    No widzisz, a ja z odrostami biegałam :-). Przy drugiej ciąży będę miała na uwadze. Pozdrawiam serdecznie

    • Reply Ruby Soho 02/09/2013 at 19:08

      Oo, ja bym nie dała rady z moimi siwymi pasemkami wytrzymać tyle czasu :) Musiałam coś wymyślić :))

  • Reply Beata B 04/09/2013 at 15:38

    A jak długo utrzymuje się żywy kolor w porównaniu do normalnych farb? Nie farbuję i nie zamierzam, ale tak jakoś z ciekawości pytam ;)

    • Reply Ruby Soho 04/09/2013 at 22:04

      Obecnie jestem miesiąc po farbowaniu i kolor w dalszym ciągu nie płowieje, chociaż moje włosy szybko rosną, więc małe odrosty już się pojawiły :( Myślę, że za jakieś 2-4 tygodni kolor się rozjaśni – bo z tego co pamiętam, zawsze przychodził ten moment, że włosy zaczynały płowieć i z średniego brązu robił się trochę jaśniejszy, miedziany brąz. Obecnie po każdym myciu używam odżywki Colourcare, więc może dlatego kolor się tak dobrze trzyma – po miesiącu wygląda tak jak nowy (gdyby nie te parę siwych odrostów, które mi psują nastrój :)))

  • Reply 180° 04/09/2013 at 22:46

    Pierwsza osoba, która porządnie podchodzi do tematu, zamiast sugerować się pierwszą lepszą opinią na forum. Brawo! :) Zapamiętam ten wpis do własnej ciąży :)

    • Reply Ruby Soho 05/09/2013 at 12:46

      dziękuję bardzo :) oczywiście jestem zdania, że forum też zawsze warto przejrzeć, bo można się wiele dowiedzieć. Ale trzeba mieć trochę krytyczne spojrzenie i starać się zweryfikować podane tam informacje. Pozdrawiam:)

  • Reply Kasia 24/06/2014 at 22:11

    Nigdy nie zwracałam uwagi na to czym farbuje włosy, bo zawsze (o dziwo) trzymały się dobrze. W czasie ciąży nie malowałam włosów, a teraz kiedy już urodziłam, chciałabym, ale mam problem. Mój maluch ma bardzo wyczulony węch, wystarczy, że użyje innego kremu i już mam problem przy karmieniu, bo nie pasuje mu mój zapach. Chciałabym się dowiedzieć jak pachnie ta farba, czy intensywnie? Jak długo utrzymuje się jej zapach? Pozdrawiam:)

    • Reply Ruby Soho 25/06/2014 at 08:34

      Cześć, już odpowiadam: przy farbowaniu czuć zapach, nie tak intensywny jak przy farbach amoniakowych, ale jakiś zapach czuć. Mimo że w ciąży byłam wyczulona na różne wonie, ten akurat zupełnie mi nie przeszkadzał, ale wiadomo – jest to kwestia indywidualna. Odżywka dołączona do zestawu ma za to bardzo intensywny zapach – ta odżywka którą nakłada się po farbowaniu, ja akurat nie przepadam za tym zapachem, więc ostatnio przestałam jej stosować, nakładam za to moją własną odżywkę. Ale by włosy miały jakiś mocny zapach po farbowaniu (bez tej odżywki) to nie zauważyłam. Pozdrawiam

  • Reply Alina 17/08/2015 at 10:02

    Skład farby rzeczywiście spoko jednak mnie zaniepokoiła obecność Phenyllendiamunu PDA w przypadku ciemniejszych kolorów, substancja ta podejrzana jest o wywoływanie raka, szkodliwie działa na DNA wywoluje alergie i astme, co gorsza jest bardzo dobrze wchłaniany przez skórę głowy. Nie wiem tylko czy mozliwe jest znalezienie jakiejkolwiek farby która nie zawierałaby szkodliwych aminów. Jeśli ktoś zna firmę produkujący farby bez aminów proszę piszcie:)

  • Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.