Nowa miłość

Miłość to dziwna i niezbadana sprawa. Najpierw darzysz tym uczuciem partnera i wydaje się, że w Waszej relacji nie ma miejsca na jakąkolwiek dodatkową osobę. Potem pojawia się dziecko i już od pierwszych chwil życia, jeszcze w brzuchu, potrafi zawładnąć Twoim sercem. Wiadomo – kocha się bliskich, kocha się męża, ale miłość do dziecka ma w sobie coś wyjątkowego – dużo w niej z troski, by z maluchem wszystko było dobrze, która pojawia się już na etapie fasolki i dużo w niej z bezkrytycznej dumy – bo przecież mamy do czynienia z naszym najświetniejszym dziełem.

Od pewnego czasu zastanawiało mnie, co się stanie, gdy na świat przyjdzie drugie dziecko. Czy któreś można kochać mniej lub bardziej? Mój dziadek, prosty człowiek, miał pięciu synów, więc i porównanie nasunęło mu się całkiem adekwatne – „to tak jak pięć palców u ręki – nie da się kochać jednego bardziej niż inne. A jak jeden boli, to cała ręka boli”.

Bo pojawia się nowe dziecko i nagle okazuje się, że nie trzeba wcale dzielić tej dotychczasowej miłości, nie trzeba nikomu zabierać. Po prostu wraz z maleństwem w pakiecie pojawia się zupełnie nowa olbrzymia porcja uczucia, chociaż do tej pory wydawało się, że pojemność serca jest tylko taka, wiadomo – jest jakiś litraż, więcej się już nie da.. A tu nagle startujemy na wyższy pułap, zostając przy porównaniach z pogranicza motoryzacji to jakby z kategorii „silnik mało litrażowy, niewielkie europejskie auto ekonomiczne” szybujemy aż do rozmiarów „amerykański wymiatacz szos, zaopatrzony w silnik gigant, pojemność co najmniej 4 litry”.

Patrzę na córeczkę, zachwycam się jej mikroskopijną subtelną buzią i delikatnymi rączkami.. potem wracam ze szpitala i beczę ze szczęścia na widok syna, mogę zganiać na hormony, ale wiem doskonale, że to nie hormony – to ja. Kocham te dwa małe stworzenia, a wiem że łatwo nie będzie kochać je sprawiedliwie.. kochać i nie ranić, nie tworzyć antagonizmów, nie nastawiać przypadkiem przeciw sobie, nie porównywać, nie wydawać krzywdzących sądów.

Na wszelki wypadek póki co uczucia do Kropki okazuję skrycie, a Młody dostaje o wiele więcej przytulasków i pochwał niż normalnie. Nie narzucamy mu miłości do siostry, nie pytamy czy się cieszy, że ona jest (no bo z jego perspektywy – z czego tu się cieszyć? wyje jakiś mały stwór i zjada matkę!). Po prostu odpowiadamy na jego pytania. Że dzidziuś je, że dzidziuś śpi, i że dzidziuś płacze.. i on się powoli oswaja. Parę razy nawet podszedł do kołyski i zawstydzony nieco pogłaskał małą niezdarnie w policzek. Wiadomo, że bardziej to dla pochwały niż dla siebie, ale stara się mały słodziak nadążyć jakoś za sytuacją zaistniałą. A ja się wzruszam tym, jaki jest mądry i wrażliwy i jeszcze bardziej jestem dumna, i jeszcze bardziej kocham. Naprawdę taki mam litraż, że chyba bym zbankrutowała, gdyby miłość była paliwem.

IMGP2322 IMGP2221 IMGP2294 IMGP2306 IMGP2325

24 comments

  1. anluna says:

    Jakbym czytała o sobie. Ja też całą ciążę zastanawiałam się, jak to będzie, jak urodzi się drugie dziecko. Czy będę obydwoje kochać tak samo. Na szczęście moje obawy okazały się zupełnie bezpodstawne.
    Pamiętam, że po powrocie ze szpitala z Mają, pierwsze co pomyślałam widząc Kubę, to to jaki on jest już duży (w porównaniu z siostrą oczywiście) :)

  2. Zuzi Clowes says:

    Awwww… Piękna ta Wasza Kropka i piękny tekst. Zwalam na hormony, ale ryczę jak ostatni borok. I choć wkurza mnie moje dziecię w brzuchu czasem mocno (no bo ileż można rzygać, za przeproszeniem), to chyba to prawda co mówisz o tej miłości, wszystko jej wybaczę, a nawet się, Skubana, jeszcze nie urodziła. Ściskam całą rodzinkę, a Młodego zwłszcza, zuch brat! :*

  3. Coś jest z tą pojemnością serca. Kiedy zachodzimy w ciążę zwiększa się litraż krwi w organiźmie, bo i do bobsa musi jej więcej dopłynąć. Serce pracuje na zwiększonych obrotach. Podobno po ciąży wszystko wraca do normy, ale tendencja serca do większego rozmachu pozostaje – choćby metaforycznie :) Gratuluję córeczki, mimo subtelnych fotografii prezentuje się cudownie. Zazdroszczę, że już jesteście w domu!

  4. Super, że jesteście już wszyscy po jednej stronie brzucha:) Powiem ci, że również miewam dylematy dotyczące pojemności serducha. Zastanawiałam się jak to będzie kiedy zdecydujemy się na drugiego dziecioszka. Chociaż przekonam się dopiero kiedy to nastąpi, bo obecnie jestem na etapie „nic więcej się tu już nie zmieści”:) Pozdrawiam i życzę zdrówka dla Kropeczki i cierpliwości dla Młodego!

  5. uroczo o tym piszesz, mnie się teraz właśnie wydaje, że serce mam już po brzegi wypełnione miłością do mojej córeczki, choc z drugiej strony wiem, że chcę mieć jeszcze jedno dziecko :) moja prawie dwuletnia bratanica, niestety namiętnie chce bić moją maleńką po twarzy, trzeba mieć oczy dookoła głowy, a nie zawsze uda się dopilnować :( niby mówi, że ją lubi, ale jakiś zły duszek, karze jej podnosić rękę, a tu mała zaraz będzie miała w swoim domu dzidziusia, siostrę, bratowa będzie miała wielkie wyzwanie ! pozdrawiam :)

  6. tynka says:

    :)
    porównania bezbłędne :)
    i zdjęcia super…
    cieszcie się SOBĄ :) w zdrowiu i w miarę przespanych nocach :)
    POZDRAWIAM słonecznie!!

  7. Kaps Love says:

    Cudownie opisałaś tą miłość przeogromną, której granice tylko się poszerzają. Mam nadzieję, że synek z czasem także zapała miłością braterską, bo w końcu starszy brat to nie przelewki. Gratuluje Ci tej mądrości, wrażliwości i dzieciaków cudownych. Wszystkiego najlepszego ehhh sama się wzruszyłam:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.