Noc, a w nocy..

Młody prawie spadł z łóżka. Najpierw usłyszałam jakiś łomot.. wśród nocnej ciszy – że tak powiem –  i pobiegłam do małego pokoiku, by zgarnąć śpiące, niewinne dziecię wiszące na krawędzi posłania. Dodam, że wiszące, ale wciąż nieprzytomne i nieświadome sytuacji.

Chciałam delikatnie, łagodnie, subtelnie (takie określenia pasują do matki poprawiającej potomstwo w łóżeczku, prawda?) ułożyć go z powrotem na podusi, a zamiast tego pacnęłam nim topornie o pościel, aż się jego mała, kochana głowa bezwładnie osunęła do tyłu. Zaklęłam po cichu: bo przecież on się obudzi zaraz, teraz, w środku nocy! I z pewnością będę tego żałowała. Ale nie – nawet nie drgnął. Nawet nie pierdnął  – jakby to powiedział mój mąż. Spał dalej, jakby nic się nie stało, a te jego rzęsy czarne, długie, liryczne odcinały się kontrastowo na tle bladej buzi. Taki ma DRAMATIC LOOK bez żadnej mascary. A Kropka to ma rzęsy zupełnie zwyczajne! Życie jednak jest niesprawiedliwe – pomyślałam opuszczając po cichu dziecięcy pokoik.

IMGP3872
Delikatna, łagodna, subtelna.. – narzucam sobie tę uniwersalną wizję rodzicielki, okraszoną pięknymi przymiotnikami. Mogłabym wymieniać dalej: mądra, ciepła, troskliwa, cierpliwa. Tylko, że to tylko wizja, fake. Nie wiem skąd się wzięły owe wyobrażenia, ale jednak są, pokutują w kolejnych pokoleniach matczynych głów, powodując permanentne poczucie winy, bo gdy dajesz z siebie wszystko, to jak możesz dać jeszcze trochę? Myślę więc jakie przymiotniki mogą określać mnie jako mamę. Ciepła, wyrozumiała, opiekuńcza – to tak. Ale niestety również zniecierpliwiona, wkurzona, zmęczona, wyprowadzona z równowagi.

Starasz się być dobrą mamą? Bo ja tak. STARAM SIĘ bardziej niż JESTEM. Gdy okoliczności sprzyjają potrafię w sekundę zapomnieć o moim stadku.. wyłączyć się, zniknąć, dać się pochłonąć innym zajęciom. Potrafię przez cały dzień marzyć, by ów dzień się wreszcie skończył, by zamilkły hałasy, by zamknęły się książeczki i wieka pudełek z puzzlami. By wreszcie nadszedł czas ciszy i wytchnienia, gdy ruchliwe stworzenia, brykające bez ustanku cały dzień wreszcie zatrzymają się na chwilę, zamkną oczy i zaczną miarowo oddychać. Tak, staram się być dobrą mamą, ale jednak często.. wychodzę z siebie. I nie wracam wówczas zbyt szybko.

IMGP3906 IMGP3897
Patrzę na blogi i widzę same ideały – piękne mamy, dzieci, domy. Wiem, że to piękne pozory tworzone mimochodem, nawet nie z premedytacją, bo przecież nikt nie chce zamieszczać zdjęć brudnego krzesełka do karmienia, czy zlewu pełnego garów. Wiadomo! Nie znaczy, że owego krzesełka, czy zlewu nie ma. Ta wybiórczość fotograficzna (tryb makro bardzo się tutaj przydaje – fotografować detale można nawet w największym chlewie i wciąż będzie estetycznie:), to dyskretne łapanie kadrem tylko ładnych rzeczy powoduje totalne kompleksy u większości czytelniczek i ogólnie.. przeświadczenie, że gdzieś tam jest idealny świat, gdzie domy są czyste, dzieci uśmiechnięte, matki ochoczo układają puzzle, a zabawki posegregowane są tak, jak producent przykazał.
 IMGP3881 IMGP3884

A tymczasem jest.. inaczej! To w jakim stanie jest moje domowe ognisko i jak spędzam czas z dziećmi nie zawsze jest godne naśladowania, a niejednokrotnie to pewnie lepiej by było pominąć to żenua milczeniem. A propos metod wychowawczych, posłuchajcie o pewnym poranku. Siedzę przy laptopie, mimo, że przecież obiecuję sobie korzystać z komputera dopiero gdy dzieci zasną – idealne mamy nie przesiadują przecież przed ekranem, gdy dzieci buszują pod nogami! Cóż z tego, gdy poprzedniego wieczora usnęłam około godziny dziesiątej, niemal z twarzą na klawiaturze. A praca, a emaile, wszystko czeka, trzeba chociaż minimum spraw załatwić z dnia poprzedniego.

Kątem oka spoglądam na stwory, drugim kątem odpisuję na arcyważną wiadomość. Kropka dorwała mojego klapka z gumy i zjada go w najlepsze, odbieram więc klapka, mówię, że nie wolno, chowam znalezisko za plecami, bo na podłodze najwidoczniej nie jest bezpieczne. Wzrokiem szukam drugiego klapka.. o, jest! W buzi Młodego. „No co tyyy, chłopie! Przecież wiesz, że nie wolno jeść butów! To jest fuuuuj. Ja wiem, że siostra zjadła, ale.. ty nie bierz z niej przykładu. To ty tutaj wyznaczasz trendy, wiesz!? Jesteś starszy i tak duuużo już potrafisz! I możesz jej pokazywać cały świat – ona od Ciebie się będzie wszystkiego uczyć, a nie odwrotnie!” – wystrzeliłam mniej więcej takim tekstem, pozując na fajną, inspirującą mamę. A Młody spojrzał na mnie przytomnym wzrokiem, po czym spojrzał na Kropkę. „Kropko, chodź tu! Patrz!! Kropko, tak się otwiera szufladę!” – powiedział z entuzjazmem, majstrując przy mojej szufladzie na kosmetyki. No.. facepalm po prostu. Moje matczyne umiejętności są właśnie takie. I jeśli wchodzicie tu czasem i macie chęć zostawić komentarz o idealnym świecie i idealnym domu, to.. patrz wyżej. Ideały to fikcja. Rzeczywistość jest jaka jest – ale przynajmniej jest prawdziwa.

21 comments

  1. tynka says:

    :)
    Młody zrozumiał Twoje słowa jak PRAWDZIWY, RASOWY facet :) :)
    Dobry jest!!!
    haha segregacja zabawek? a to dobre!
    Trudno przy dwójce takich maluchów ogarnąć wszystko tak jakby się chciało. Wytchnieniem jest jeszcze moment ich drzemki…ale jak jej nie ma? ;) haha
    I tak uważam, że jesteś SUPER zorganizowana :)
    :* śpij dobrze :)

  2. Jessi says:

    Jakbym czytała o sobie :) A zastanawiałam się ostatnio nad tym faktem, czy tylko ja mam problem z organizacją bo u wszystkich tak idealnie :)
    Mój mały też bierze przykład z siostry..a najbardziej mu pod pasowało jedzenie smoczka, choć sam nie jadł.. ;p
    Pozdrowienia dla was :)

  3. radoSHE says:

    Hahaha, to o mnie, to o mnie wszystko! Ten laptop, ten rozgardiasz, brykające dziecko, japonek w paszczy i wyrzuty sumienia (nie na tyle silne jednak,aby coś zmienić) Nie no dwóch nie ogarnę, no way, nie teraz. Sama się muszę zebrać do kupy, przypomnieć sztukę organizacji, w której mistrzem kiedyś byłam, i obawiam się, że nic mi w tym nie pomoże, jak tylko powrót do pracy niestety..:)

    • Ruby Soho says:

      Dziękuję dziewczyny, oderwałam się na chwilę od miotły, by poprawić sobie humor w blogosferze. Młody właśnie upaprał świeże ubranko i całego siebie sokiem z mandarynki, pod stołem jadalnym zacny wybór pieczywa, a Kropka bawi się w kojcu (szok! naprawdę to robi odkąd stoi tam takie plastikowe ustrojstwo – sorter z klocuszkami:), jesteśmy sami do jutra wieczora, więc.. życzcie nam powodzenia i dużo dystansu dla matki tej niewielkiej, lecz pełnej charyzmy, bandy :)

  4. Hahaha:) to się Oceanna zdziwi:D
    Kochana, u mnie to samo poza komputerem – nie mam serca wystawiać go na Antuanową popisówkę klepania w klawiaturę;) a zdjęcia? O tak, duże powiększenie, same detale i mój świat też nie wygląda najgorzej;) taki trik :D sama prawda w tym tekście, brawo! I za to właśnie bardzo lubię tu być! :)

    • I nadal jesteś!
      To co napisałaś nic nie zmienia.
      Kochana tryb makro, trybem makro.
      Sama z niego czasem korzystam, mimo, że mam świra na punkcie porządku i sprzątania.
      To, że dajemy sobie czasem na wstrzymanie, na odpoczynek, czy pozwalamy by bałagan pobył sobie w domu nie znaczy, że nie jesteśmy idealne.
      W moich oczach jest cudowną matką i żoną i ten tekst nic nie zmienia.
      Widać na zdjęciach, postach jak dużo z siebie dajesz i w moim odczuciu sprawia Ci to przyjemność.
      Potrawy, które robicie i przepisy które później dajesz, podbiją serce mojego męża.
      Organizujesz swoim cudaczkom czas, czytasz książki, tworzysz lodówkę, mają piękny pokój – który jest dla mnie inspiracją i niektóre rzeczy planuję zgapić ;)

      Także nic z Tego! Jeśli chciałaś, bym zmieniła obiekt „pochwał” to nie ma tak łatwo ;D
      Dalej uwielbiam Cię czytać i jesteś Ideałem ;D

    • Ruby Soho says:

      O RETYYYYY!!!!! No dzięki, to w takim razie rozpływam się w zachwytach nad sobą i ogólnie.. to jestem wspaniała :) ależ mi poprawiłaś humor na wieczór :) Buziaki!!!

  5. mama silesia says:

    eee tam, zabawki się nogą zmiata, żeby przejść, a gary w zlewie, cóż czasem pozmywam, czasem zostawię M. :D ale coś z tą wybiórczością na zdjęciach jest, bo swego czasu robiłam fotki na naszym dywaniku przed łóżeczkiem w różnych syt. i tak się składało, że tam nie było bałaganu, bo Bo ben wszystko roznosił po mieszkaniu, a wszyscy pisali jak to u mnie jest czyściutko :D

  6. Yduuu says:

    Boziu to ja jestem totalnym i absolutnym zaprzeczeniem matki co ma czysto, schludnie, ładnie i posprzątane. Nieulożona, nieogarnięta i często zmęczona, ach masz Ci los.

  7. Przyznam, że liczyłam na zdjęcie pełnego zlewu w poincie maila. I koniecznie jakieś foto klapka w małej buzi. Swoją drogą Pola jadła papuć dwa dni temu i ma się nad wyraz dobrze. I to cudzy jadła, nie domowy :) A na porządki domowe i total-syf mam świetny sposób: zostawiam to w domu i idę z Polą gdziebądź: koleżanki dawno nie widziałam – o, to dzisiaj itp. No bo czasem kurka się zwyczajnie nie da (z jednym), a co dopiero z dwoma. Dziś odwiedzili nas znajomi i taki cytacik padł: „Najszczęśliwszy okres w życiu? Taki, to jest w niedzielę, o 8 rano, kiedy dziadkowe mówią: no daj ją na trochę do nas – a my wracamy spać”. Nie wiem, jak pochwytam Pszczynę, doprawdy…

    • Ruby Soho says:

      no tak, pełny zlew, cholera, wybacz niedopatrzenie! :) Ale jak znam swoje estetyczne skrzywienie, pewnie zlew z górą brudów też próbowałabym uchwycić z dobrej strony :)

  8. Pola says:

    Haha, no rezolutnego masz synka, i posłuchał matki i zastosował się do polecenia:D

    A co do ideałów, perfekcyjnych matek…Wiadomo, że ich nie ma, a każda z nas jest najlepszą matką jaka mogła się przydarzyć naszym dzieciom!

  9. kaoruaki An says:

    Kochana, a ja ci powiem, że jednak trochę tej sprawiedliwości jest, bo zobacz, dziewczyna może sobie takie piękne rzęsy stworzyć a chłopak co?Jest skazany na to co ma raczej…u mnie też syn ma ciemniejsze od córki:P A jeśli chodzi o ideały, nie ma ludzi idealnych, a więc skoro ludzie nie są idealni, to też wychowanie dzieci nie jest idealne. Tacy jesteśmy, taki jest ten świat. Myślę że chyba tylko ktoś bez wyobraźni mógłby pomyśleć, że skoro na blogu tak pięknie to ona musi być idealna.Bzdura, ja np. uszyłam ostatnio piękny kocyk(strasznie mi się podoba)szyłam go dwa dni, a chatę przez te dwa dni zapuściłam na tydzień.Nawet się tym pochwaliłam na blogu.Zdjęcia zrobiłam ładne zgarnąwszy wszystkie rzeczy na drugą stronę pokoju w kilka sekund =D ale teraz już posprzątane jakby co;)

    • Ruby Soho says:

      Ja się staram trzymać pewien poziom jeśli chodzi o dom. Ale i tak coraz wiecej rzeczy odpuszczam. No nie da się po prostu.. chyba że wygram w totka i wreszcie zatrudnię Putzfrau, która będzie latać ze ściereczką :)

  10. Kaps Love says:

    Kurcze nie było mnie tyle czasu i tu Kropka buty już je:) Jak zawsze jestem oczarowana Twoim poczuciem humoru i spojrzeniem na macierzyństwo. Chociaż w dniu codziennym nie jest pewnie tak do śmiechu. A idealne matki nie istnieją no kurna ja łapię się ciągle na tym, że jak nie mam dostępu do komputera to na komórce wszystko sprawdzam po to chya stworzyli te mega wypasione ekrany dotykowe;) A wyrzuty kumulują się nocami, że dziecko zaniedbuję a mam tylko jedno to co będzie z drugim, patologia?:) Pozdrawiam ciepło i ściskam mocno:)

    • Domi Z says:

      Uffff… dobrze że nie tylko ja tak mam… zapatrzę się w te ekrany a potem dręczę się myślami że zamiast się gapić mogłam dziecku poczytać albo ułożyć wieżę z klocków i wytłumaczyć cykl krebsa ;))))) Ale potem się pocieszam że przecież nie jest tak źle, że dzielę czas po równo i że tyle umie, luz.. chil.. wdech , wydech !
      Dzieciaki uwielbiam Was :) i Waszą mamę tak wszystko fajnie opisującą też ! Buziaki !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.