Nieplanowana ciąża. Zdarza się najlepszym.

Nieplanowana ciąża jest zaskoczeniem, powodującym opadanie szczęk i ramion, to taki szok z perspektywą narastania objawów w czasie. Bomba – dosłownie – z opóźnionym zapłonem. I teoretycznie żadna heteroseksualna para, która uprawia radosne zapasy łóżkowe nie powinna być zbytnio zdziwiona, gdy coś takiego się zdarzy, to jednak rozmaite bariery, które – przynajmniej w teorii – mają zapobiegać niespodziankom potrafią nieźle osłabić czujność.

„Trzeba było myśleć głową, a nie dupą” – tak kolokwialnie komentuje się zazwyczaj przypadkową wielodzietność czyjejś rodziny.

Do tej pory wzruszałam ramionami, bo problem absolutnie mnie nie dotyczył. Byłam wśród bezpiecznego mainstream’u, wśród typowych przedstawicieli 30+, którzy mają już pewien komfort posiadania i syna i córki. Którym nikt już nie zadaje głupich pytań kiedy następne. Aż tu nagle znienacka wypadamy z mainstreamu prosto do szuflady dla tych, którzy „nie mają żadnej kontroli”, „są nieodpowiedzialni”, „są patologią”, a wedle ostatniej mody doszło jeszcze: „połasili się na 500 złotych”.

Jesteśmy z mężem niemal czternaście lat razem, a fakt posiadania dwójki.. no prawie trójki dzieci i tak powoduje wykwity lubieżnych uśmiechów na znajome oblicza, że niby tacy z nas zawodnicy. Tak jakby te trzy małe Stwory w ciągu czternastu lat oznaczały, że przez ten czas nie wychodziliśmy z łóżka!

I-make-babies-whats-your-superpower

Czasem masz zupełnie inne plany, a życie/los/przeznaczenie/natura – jak zwał, tak zwał – postanawia zadecydować za Ciebie.

W wakacje 2015 wreszcie odżyłam nieco po ciężkim trudzie rodzenia i wychowywania dzieci z bardzo małą (bo zaledwie 20 miesięczną) różnicą wieku. Stwory podrosły, zrobiły się samodzielniejsze. Ja zaczęłam odbudowywać życie towarzyskie (pisałam o tym tu oraz tu), spotykać się z przyjaciółmi, tańczyć i pić wino, spędzać czas z mężem (tu), a nawet pojechałam na konferencję na drugi koniec Polski (tu). Wraz z planami wysłania pierworodnego do przedszkola podjęłam też wielkie decyzje zawodowe, miałam ruszać na podbój świata, a przynajmniej Katowic (tu). By w końcu zacząć zarabiać godziwe pieniądze, coś zmienić, przestać zaniżać PKB. Udało się nam również zabrać Stwory nad Bałtyk i to pociągiem (tu), uwierzyłam, że z dziećmi można zrobić naprawdę dużo, chociaż jest to czasem okupione nadludzkim wysiłkiem. Postanowiłam też zainwestować w siebie: zaczęłam ćwiczyć, zrobiłam sobie niezłe mięśnie brzucha (tu), pozbyłam się wszystkich wielkich łachów z czasów ciąży, pokupowałam dżinsy w rozmiarze 34, poszłam do brafiterki, by kupić sobie porządną bieliznę, skoro nareszcie miałam stabilny rozmiar ciała.

Zrobiłam wiele, a planów było jeszcze więcej. Wśród nich zdecydowanie nie było niemowląt.

„Teraz już będzie łatwiej” – powiedział mąż, a ja spojrzałam na niego znad kierownicy. Jechaliśmy właśnie z naszej małżeńskiej randki (tej randki). Zjedliśmy pyszną kolację, byliśmy na spacerze, on wypił jakieś piwa, ja miłosiernie postanowiłam prowadzić. Była dziesiąta w nocy, upalny letni dzień, czasy błogiej nieświadomości przed ciążowym testem (ale już post factum). „Będzie łatwiej, bo oni już nie wymagają żadnej obsługi. Sami sobie myją zęby, wiedzą który ręcznik jest kogo, mogą podać dziadkom piżamki. Teraz łatwiej będzie ich z kimś zostawić, bo są już tacy samodzielni” – kontynuował mąż, podczas gdy ja manewrowałam po dziurach na drodze, gdy przejeżdżaliśmy przez nasz park („Ta droga z lotu ptaka musi wyglądać jak dzieło Picassa” – pomyślałam mimochodem).

Wkrótce byliśmy.. nie, nie w domu. Byliśmy na plaży. Usiedliśmy na piasku, on otworzył piwo. Uwielbiam plażę nocą, nawet jeśli to tylko nasza lokalna plaża nadjeziorna. Przytuliliśmy się do siebie i obserwowaliśmy grupki kąpiącej się młodzieży. Siedzieliśmy tak długo, spokojnie, napawając się własną obecnością. „Tak, będzie łatwiej!” – powiedziałam rozpromieniona. „Może nawet kiedyś uda nam się wyskoczyć na weekend? Wiesz, taki z jednym noclegiem. Gdzieś niedaleko nawet, choćby w góry!” – rozmarzyłam się.

spise-for-to-gravid alkohol-gravid

Kilka dni później wracaliśmy z odwiedzin u rodziny. Dzieci zasnęły w aucie, jedyna okazja, by spokojnie zadzwonić do koleżanki.

„Ach jak się cieszę, że dzidziuś i mama są zdrowi!” – powiedziałam odkładając telefon. – „Obyło się bez komplikacji, parę dni temu wrócili ze szpitala” – relacjonowałam mężowi rozmowę. „Fajny taki mały dzidziuś” – uśmiechnęłam się do wspomnień – „.. ale wiesz co?” – dodałam po zastanowieniu – „Jak to cudownie, że mamy to już za sobą! Te wszystkie cholerne usg, latanie po ginekologach, uciążliwe badania co miesiąc, martwienie się co możesz jeść, czego nie. I to tycie, nie wiesz w co się ubrać, wszystko za ciasne! I nie możesz spać, bo na brzuchu się nie da, a ja tak uwielbiam spać na brzuchu! Zgaga, latanie do łazienki sto razy na noc.. I sama nie potrafisz się podnieść z leżanki u lekarza, czujesz się jak pieprzona biedronka, która czasem wyląduje na pancerzyku i nie może wstać, macha tymi odnóżami tak niezdarnie! A potem poród.. cholera, to karmienie non stop, jakieś gówniane wkładki laktacyjne, przeciekające bluzki. Pamiętasz to? I tyle miesięcy nie masz kontroli nad własnym ciałem. Masakra! Jak cieszę się, że już nigdy nie będę musiała tego znowu przeżywać!”

11707385_984446468260809_3335721207306661292_n tredje-trimester-trening

Po pierwszej ciąży miałam pewien niedosyt. Niedosyt tego stanu, który – poza niedogodnościami opisanymi w sposób wybitnie zniechęcający w poprzednim akapicie – ma w sobie także wiele magii. Ale ten niedosyt w moim wypadku został szybko zaspokojony przez drugą ciążę, a po urodzeniu Kropki nie miałam już ciążowych sentymentów. Najzwyczajniej w świecie cieszyłam się z posiadania dwójki dzieciaków i z tego, że wszelkie trudy odmiennego stanu należą do kategorii wspomnień. Stąd też szok, łzy i niemal miesięczna chandra, gdy zdarzył się wypadek przy pracy, a na teście pokazały dwie kreski.

Wiem, że wśród moich Czytelniczek są dziewczyny, które przeszły długą i pełną poświęceń drogę do macierzyństwa. Może im być trudno zrozumieć takie skrajne reakcje na wieść o kolejnej ciąży. Możecie mnie oceniać i mówić, że to zła kobieta była, ale.. tak na serio ile znacie osób, z tak ambitnym planem zaludniania planety Ziemi?

Ile znacie par dostarczających nowych obywateli świata we wszystkie parzyste lata.. przynajmniej tej dekady? 2012, 2014 i 2016! Czy ktoś mnie pobije?

No nie wiem, ale z obserwacji widzę, że raczej jesteśmy ewenementem. Od powściągliwych zazwyczaj lekarzy i pielęgniarek wciąż słyszę zaskoczone komentarze w stylu: „No to ostro”, albo „pojechaliście po bandzie” albo „to ile pani ma lat?” (co akurat cieszy, bo chyba zakładają, że mniej). Zajęło mi ponad miesiąc, by pogodzić się z faktem. Drugi miesiąc, by podnieść głowę do góry i zacząć budować nowy logistyczny plan. Uskutecznić szalone kombinowanie, jak nasz nierozciągalny budżet rozciągnąć jeszcze bardziej, by zaspokoić nieprzewidziane wydatki, w tym na przykład zakup autobusu. Trzeci miesiąc to już radość, myślenie jaki ten nowy człowiek będzie, ale i troska jak dogada się z rodzeństwem, jak sobie wszyscy razem poradzimy. I coś w rodzaju cichej rezygnacji, że nie – nie będzie łatwiej, ani spokojniej. Przez wiele lat nie będzie!

Nie będzie lekko, a nasz dom, to już raczej zawsze będzie głośny, chaotyczny dom, wypełniony śmiechem i wrzaskami na przemian. Z pewnością nie świeżo wypucowany, z gratami na swoich miejscach, z pewnością nie taki, w którym można usłyszeć własne myśli. Ale już mi to nie przeszkadza, a nawet.. już mnie to cieszy. Chyba po prostu tak miało być.

11128333_1571656183114749_8800701025942313450_n

Ilustracje genialnej Line Severinsen pochodzą z jej stronki Kos og kaos.

1

71 comments

  1. Sierpniowa says:

    Moja koleżanka niedawno myślała, że również będzie ewenementem, czyt. 3 dzieci , każde w odstepie 2 lat, była załamana, ale na szczęście dla niej test pokazał niewłaściwy wynik, a spodziewana @ w końcu nadeszła.
    Ja generalnie we „wpadki” nie wierzę,( bez urazy Ruby), uważam, że można się dostatecznie zabezpieczyć, jeśli mamy już pewność, że nie chcemy mieć więcej dzieci. Nie uważam prezerwatywy za odpowiednie zabezpieczenie, dla małżonków, którzy pewność co do niechęci posiadania więcej dzieci już mają. Sama po dwójce maluchów zamierzam się odpowiednio zabezpieczyć a dla mnie takim zabezpieczeniem jest np spirala.

    • Agata / Ruby Times says:

      Tak – po trzecim zrobię dokładnie to samo, już skonsultowałam z moim lekarzem :)
      Jasne, że można się zabezpieczyć, nam się to udawało skutecznie przez pierwsze 10 lat związku. Po prostu miałam dość antykoncepcji hormonalnej, która – choćby nie wiem co nam wmawiali producenci – ma w sobie kupę świństwa. Co dostrzegłam dopiero po jej odstawieniu,gdy pojawiły się rozmaite efekty uboczne. No ale skoro nasza płodność okazała się ponadprzeciętna to po trzecim porodzie musimy obmyśleć coś fest niezawodnego. Bo wiesz – trzy to jeszcze nie brzmi najgorzej.. ale CZTERY??? :D

  2. FrenchKate says:

    Gratulacje! Zawsze mogło być gorzej – na przykład bliźniaki! Maluszek nie mógł sobie wybrać fajniejszej rodziny. Pozdrawiam.

    • Olimpia21 says:

      Jestem właśnie w czwartej ciazy….Trzecia byla nieplanowana ale gdzieś w myslach chcielismy trzecie dziecko. I zaszlam w ciaze na trzy dni przed data pojawienia sie miesiaczki można powiedzieć ze zaryzykowalismy. I od razu ciaza….Córcia ma 3 lata jest naszym ukochanym bombelkiem, starszaki tez ja ubóstwiają…..13 lat syn, 9 lat corka , 3 lata corka i znowu będzie maleństwo. Jak do tego doszło? Pewnie mnie wysmiejecie ale antykoncepcja wg KK to grzech ciezki uniemozliwiajacy przyjmowanie Komunii. Z mezem jestesmy religijni nie jakos mega ale niedziela bez mszy sw to nie niedziela. I bardzo nas bolal fakt nie przyjmowania Pana Jezusa do serca….postanowilismy postarac sie stosować metody naturalne. Obserwacja śluzu, kalkulatory, moja wiedza kiedy mniej więcej jest owulacja bo boli mnie zawsze brzuch – wszystko na nic. Jeden raz bez gumki i ciąża……bylam załamana tym bardziej ze planowalam firme bardziej rozwijac , maz mial isc na zaoczne studia. ( ja jestem po studiach dziennikarskich ale zajmuje sie wizazem) . Wakacje za granicą , tyle planow. I mimo ze godzilismy sie na opcje kolejnej ciazy to nie sądziłam ze juz…Jeszcze trudno mi sie pogodzić z tym faktem ale juz jest ok. Przynajmniej 3.latka zyska przyjaciela do zabawy:) Takze roznie sie w życiu uklada, rozne powody ludzmi kieruja. Wiem ze beda patrzeć na nas jako benesficjentow 500 plus i eneryturki od czworki….ale mam to gdzieś. Nikt o zdrowych zmyslach dla 500 zl na dziecko sie nie decyduje….teraz modle sie zeby wszystko bylo ok bo mam juz 32-lata niby nie tak duzo ale wcześniej chciałam do 30 stki „zamknac interes,”;) wyszło inaczej….

  3. Donna L. says:

    Po pierwsze, gratuluję i życzę zdrowia, zarówno Tobie, jak i dziecku. Po drugie, jestem przekonana, że jeśli w jakichś rodzinach powinny się rodzić dzieci to w takiej, jaką stworzyłaś z mężem. Wprawdzie Was nie znam, ale zdaje mi się, że Waszym dzieciom nie brakuje miłości, otwartości, rozmów, uwagi, czułości. Trzecie dziecko nie jest przecież tylko „trzecim dzieckiem” – ono nie wie, że jest któreś z kolei. Po trzecie, można powiedzieć, że jesteście modni – coraz więcej osób preferuje teraz model rodziny 2+3, co obserwuję wśród moich znajomych. I jeśli ktoś jest na tyle niedyskretny, żeby skomentować Twoją sytuację rodzinną, zawsze możesz powiedzieć, że chcesz być jak Angelina Jolie lub coś w tym stylu:) Życzę Wam szczęścia oraz samych prostych dróg!

    • Agata / Ruby Times says:

      Dziękuję Ci serdecznie. Też myślę, że nie brakuje nam miłości, rozmów, etc. Czasem zwyczajnie – jak wszędzie – brakuje czasu, albo .. cierpliwości, ale jesteśmy tylko ludźmi. Staramy się w każdym razie :)

  4. Ania D. says:

    Kiedyś w zamierzchłych czasach (czyt. zanim zaopatrzyliśmy się w dwójkę dzieci ;) ) cały czas rozmawialiśmy, że chcemy mieć trójkę. Ale teraz jak o tym pomyślę to jestem przerażona myślą o 3 dziecku ;) Może to przez tą wygodę, że człowiek w końcu wysypia się, ma trochę czasu dla siebie, a dzieci są już bardziej samodzielne, w moim przypadku jeszcze może trochę strach, że dwójka małych dzieci i wizja leżenia i trzeciego wcześniaka. Ale zobaczymy co czas pokaże ;) Dużo zdrówka, niech maluszek rośnie zdrowo :)

    • Agata / Ruby Times says:

      Wiesz, my też kiedyś, jeszcze na studiach gdy rozmawialiśmy o naszej rodzinie mówiliśmy o trójce. Ale jako o takiej bardzo bardzo odległej teoretycznej przyszłości. Wiele lat później, po urodzeniu pierwszego dziecka i nasiąknięciu wiedzą praktyczną postanowiliśmy, że chcemy jednak dwójkę. Po prostu już wiedzieliśmy ile trudu i znoju trzeba poświęcić każdemu małemu człowiekowi. No ale wygląda na to, że wróciliśmy do pierwotnego planu :)

        • Agata / Ruby Times says:

          Może i tak :) Teraz się uśmiecham pod nosem, gdy czuję małe kopniaczki. A już oglądanie malucha na USG sprawia mi wielką przyjemność. Ale trzeba się najpierw oswoić z myślą :)

  5. Tynka says:

    Piękny tekst! Naprawdę! Gratuluję Wam :) z całego serducha…zdziwienie, zaskoczenie i pozostałe emocje które Ci towarzyszyły w takiej sytuacji całkowicie zrozumiałe :) pozdrawiam

  6. Sierpniowa says:

    Haha, masz rację 4 brzmi kosmicznie, biorąc pod uwagę waszą systematyczność, to kolejne dziecko w parzystym roku 2018 to dopiero byłby hardcore! :)
    Co do hormonów, masz rację sama nie jestem ich zwolenniczką, aczkolwiek spirala też bywa zawodna (pocieszam się, że teraz są unowocześnione), moja mama jest tego najlepszym przykładem, wszak ma jedno dziecko poczęte, mimo owego zabezpieczenia:P

    • Agata / Ruby Times says:

      A widzisz – więc niby są super zabezpieczenia, ale jednak nawet najlepsze zawodzą. Myślę, że w naszym wypadku albo musi ich być kilka na raz, albo.. szklanka wody zamiast i tak aż do menopauzy niczym brat z siostrą :)

  7. Helen says:

    Myślę, że stało się tak, jak widocznie miało się stać. Po raz drugi słyszę, że pojawia się jakiś niezrozumiały dla mnie nurt określania rodzin wielodzietnych patologią. Patologia to patologia, a rodzina wielodzietna to rodzina wielodzietna. Jedno nie musi oznaczać drugiego. Cztery – też jest ok, jeżeli ludzie tego chcą i ich na to stać. Myślę, że niejedna zupełnie normalna rodzina zdecydowałaby się świadomie na trzecie dziecko, gdyby nie aspekt finansowy. Dzieci przecież kosztują – pieniądze i zdrowie. Jeżeli się zdarzyło, to pozostaje przegotować się do narodzin psychicznie, bo faktycznie może być i zapewne będzie kolorowo.
    P.S. Te wszystkie uwagi co do szaleństw łóżkowych – wydaje mi się, że jak się ma Stwory, to właśnie mniej się szaleje, bo czasu nie ma tyle, co kiedyś i na twarz się pada szybciej… a co do ponadprzeciętnej płodności, to organizm pewnie uznał, że taki teraz rytm – dziecko co 2 lata i tyle :P Pozdrawiam serdecznie!

    • Agata / Ruby Times says:

      Oczywiście – masz rację. Znam kilka rodzin wielodzietnych i doskonale wiem, że sama wielodzietność nie ma nic wspólnego z patologią. Dużo ludzi decyduje się na trzecie i czwarte dziecko dlatego, że po prostu ma wystarczająco dużo pieniędzy, by to zrobić i robi to w pełni świadomie. I to jest naprawdę super. O patologii napisałam, bo zauważyłam że dość często w naszym społeczeństwie tak się postrzega coś nieco odbiegającego od klasycznej normy 2+1 lub 2+2, wiesz, na przysłowiowej interii w komentarzach jak przeczytasz że coś się stało w rodzinie z trójką dzieci, od razu jest myślenie, że to pewnie „patole” co „narobili dzieci”.

    • Agata / Ruby Times says:

      O rety. Myślisz, że mój organizm uznał, że to jego rytm, tak co dwa lata??? Nooo, teraz to mnie wystraszyłaś :P

  8. Marta says:

    Rozumiem wszystko: pierwszy szok, rozterki a przede wszystkim radosc ale zdumiewa mnie jak fakt ze w Polsce kraju tak „prorodzinnym ” czlowiek sie musi tlumaczyc ze ma wiecej niz dwoje dzieci. Twoj wpis jedynie potwierdza ta teorie. Troszke mnie to wkurza chociaz nie powinno bo przeciez obserwuje zza miedzy.Na szczescie na zielonej trojka to norma a i piatka super wiec jak mi sie kiedys przydazy to oprocz szoku i rozterk pozostanie mi sie tylko sie ogarnac bo tlumaczyc sie nie bede musiala nikomu.Powodzenia kochani bedziecie jeszcze piekniejsza rodzinka Xxx

    • Agata / Ruby Times says:

      U nas w PL reakcje dalej bywają skrajne. Trójka oznacza albo że jesteś dobrze sytuowanym przedstawicielem upper middle class z wielkim SUV-em, na wakacje jeżdżącym z nianią, albo beneficjentem MOPS-u liczącym na zasiłki. W grupie pomiędzy ludzie nie decydują się na trzecie, ba- nie decydują się często nawet na drugie dziecko, bo oboje muszą tyrać na pełne etaty, spłacanie kredytu nie nastraja ich zbytnio prokreacyjnie, a trzydziestometrowe mieszkanie również nie sprzyja komfortowi większej rodziny. Stąd się chyba to wszystko bierze.

  9. Kama says:

    Spoko, moja koleżanka zaszła ze spiralą i teraz też posiada cudowną trójkę. Widocznie co komu pisane…;)

  10. No.2 says:

    Agato, wpadki się zdarzają – my jesteśmy tego podwójnym dowodem. Za pierwszym razem chcieliśmy bardzo, ale powiedziano nam, że to niemożliwe. Za drugim podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu starań – gdy byłam już w 2 miesiącu praktycznie. Więc wiesz… dzieje się. W związku z szalejącą płodnością (po sąsiedzku!) też skłaniam się ku antykoncepcji długoterminowej po tej ciąży – ale ja jakoś do spirali nie mogę się przekonać. Chyba pójdę w implant hormonalny (taka wypadkowa hormonów bez tabletkowego syfu).

    A co do imponującego przyrostu naturalnego, to w mojej rodzinie chyba norma. Kuzynka tydzień temu mówiła „ja już chcę następne” (ma dwójkę). My nastawiamy się na trzecie „za pięć lat”. Żona kuzyna rodzi 4 tygodnie po mnie (kolejne) a o dalszej rodzinie nie wspominam nawet. I absolutnie nikogo nie uważam w związku z tym za patolę społeczną albo króliki nie wychodzące z łóżka. Sama światłość narodu: lekarze, doktorzy (nie tylko medycyny), humaniści i inżynierowie. Wszyscy borykali się kiedyś z brakiem elastyczności pieniądza, ale każdy wyszedł na prostą. Takie życie :)

    Jeśli już mówisz o ciąży znaczy chyba, że ją akceptujesz i cieszysz się tym. To chyba etap kluczowy i od tego momentu będziesz to sobie po swojemu organizować. Ze swojej strony dodam tylko: nie mogę się doczekać!

    • Agata / Ruby Times says:

      Akceptuję już od jakiegoś czasu, chociaż nie chcę ściemniać i dlatego piszę o tym wprost – początek pierwszego trymestru to była dla mnie załamka. Teraz jestem w połowie drugiego, pełna energii w pracy, wzruszająca się w autbusie nieznacznymi kopniaczkami od małego Lokatora. Wszystko jest na swoim miejscu.. nooo może poza budżetem, ten martwi nas najbardziej.
      Co do światłości narodu – mój gin przyznał się, że jego pierwsze dziecię to wpadka z okresu studiów. Naprawdę – zdarza się nawet profesjonalistom. Statystycznie 50% ciąż to wpadki, ludzkość by nie przetrwała bez takich jak my :)

      • No.2 says:

        W sumie… sama jestem z wpadki (zaraz po spirali swoją drogą). A co do budżetu, to u nas w tej kwestii dzieje się akurat sporo – wyobraź sobie na tydzień przed rozwiązaniem dowiedzieć się, że nie będziesz jednak dostawać swoich wypłat na macierzyńskim bo księgowy, kajmany, kasa – takie bajki. A do tego mąż ma tylko słabo opłacane pół etatu akademickiego i na rozstrzygnięcie konkursów grantowych trzeba czekać do stycznia. Wtedy… albo będą, albo nie? Więc wiesz, kwestie budżetowe u nas: level rów mariański.

  11. Kasia Słomska says:

    Jestem Mamą bliźniaków Izy i Piotrusia. Mam za sobą bardzo trudną, leżącą ciążę, pełną pobytów w szpitalu i wielkiego strachu, przedwczesny poród w 29 tc. i pobyt w szpitalu z dziećmi po ich narodzinach, który trwał niemal dwa miesiące… Ja Ci zazdroszczę Ruby, bo to ja mam niedosyt ciąży, tego stanu :) Bardzo bym chciała trzecie dziecko, ale nam się chyba to już nie uda… Zazdroszczę Ci celebracji tego stanu, spokojnego przygotowywania się, cieszenia brzuszkiem, noszenia tych wielkich ubrań. Zazdroszczę spojrzeń na ulicy innych ludzi, najczęściej przecież jednak serdecznych, tak mi się wydaje. Mi nie było to dane. Pierwszą ciążę poroniłam jakoś w 12 tc. już teraz mogę o tym pisac, mówić… Na początku było bardzo trudno. A potem druga ciąża i to bliźniacza. Mega strach o dzieci, ból brzucha, szpital… Nie no Ruby oszczędzę tu wyznań i żalów, tak naprawdę wszystko się dobrze skończyło, mam dwójeczkę pięknych dzieci, ale… Czegoś mi zabrakło. I jak czytam Twoje wpisy o ciążę to po prostu, po ludzku, zazdroszczę :)
    Ja nie wierzę w zabezpieczenie się na 100%… Kiedy w trakcie ciąży lezałam w szpitalu nasłuchałam się wielu historii. Leżałam z kobietką, której życie też sprawiało niespodzianki :) Z pierwszym męzem miała 2 synków. Potem powtórnie wyszła za mąż i z nowym mezem też chciała miec dziecko, więc urodziła 3 syna… Doszli do wniosku że nie chcą już więcej dzieci i sprawiła sobie spiralkę. Pierwszy raz po założeniu spirali…. Spiralka wypadła a rodzice 3 synków zmajstrowali sobie córeczkę :) Także nigdy nie mów nigdy :D Pozdrawiam, dużo zdrówka :)

    • Agata / Ruby Times says:

      Dziękuję za ten komentarz. Nasłuchałam się wśród przyjaciół i znajomych dużo historii mam, które sporo musiały przejść, poświęcić i wycierpieć by móc mieć dzieci, podobnie jak Ty. Dlatego właśnie dodałam ten jeden akapit w tekście:) Potrafię zrozumieć,że w tym wypadku można zazdrościć osobom takim jak ja, które zachodzą w ciążę i rodzą ot tak. Z drugiej strony jednak każdy z nas ma jakieś życie, plany, aspiracje i nie na każdym etapie tego życia jest gotowy akurat na ciążę. Ja tym razem – mówię szczerze – po prostu nie byłam, nic w tym chyba złego. No ale cóż, natura sprytnie to sobie wymyśliła, ciąża trwa na tyle długo, że człowiek jest w stanie sobie wszystko poukładać zarówno w głowie jak i rozplanować logistycznie. A antykoncepcja.. najwidoczniej trzeba stosować przynajmniej 3 metody na raz jeśli już faktycznie chce się zakończyć dalsze płodzenie potomstwa :)
      Pozdrawiam, również życzę wszystkiego dobrego!

  12. Powiem Ci Agata, że jeśli ktoś ma być wielodzietną rodziną i dać radę, to właśnie Wy. A nasze społeczeństwo potrzebuje fajnie wychowanych dzieci, więc ja myślę, że trzeba założyć, że tak miało być, po prostu fajni z Was rodzice:)
    Co do zabezpieczeń – no cóż stuprocentowych nie ma;)

    Świetnie napisana historia, aż sie spodziewałam, że będzie do końca filmowo, i gdzieś na randce z mężem i z winem, ciesząc się tym, że ciąże należą już do przeszłości, dostaniesz jakiś spektakularnych mdłości, albo nagłej, znaczącej chętki na śledzia z czekoladą, lub wręcz poczujesz ruchy ;) :D

    My też (przed dziećmi) planowaliśmy trójkę. I teraz się wahamy ciągle, choć raczej jednak skłaniamy się ku pozostaniu w nudnym mainstreamie;) Mam dokładnie tak jak Ty – nie chce się, cieszę się że ta zmienna figura już za mną, te wszystkie przypadłości, nocne wstawania i inne, że pieluchy mają się ku końcowi. No i warunki lokalowe idealne na obecną sytuację;)

    • Kasia S. says:

      Jasne, wiem że ten akapit w tekście był właśnie dla mnie :) i rozumiem, że można mieć też inne aspiracje poza tymi, dotyczącymi Rodziny. Ja też jej mam :) Po prostu jakoś chyba musiałam przenieść na papier to co tkwi we mnie mocno. Jestem przekonana że wszystko się dobrze poukłada i u mnie i u Ciebie. Pozdrawiam serdecznie :)

  13. Kaja says:

    Witam. Podczytuje Twojego bloga ale pierwszy raz piszę. Twoja sytuacja to pestka przy mojej;) dzieci 2013, 2015 i uwaga…bliźniaki 2016;) Teraz się śmieje ale 2 tygodnie byłam w szoku. Pozdrawiam, mama czwórki;)

    • Agata / Ruby Times says:

      Cudownie :) Pogratulować! Lekarz opowiedział mi historię o parze, która chciała trzecie dziecko, a trafiły im się trojaczki.. więc naprawdę scenariusze bywają zaskakujące :) Pozdrawiam cieplutko!

      • Kaja says:

        syn luty 2013, drugi syn marzec 2015, bliźniaki maj 2016;) W chwilach załamania możesz pomyśleć o nas;) Liczę na dwie grzeczne dziewczynki. Płeć aktualnie jeszcze nie jest znana.

  14. patita says:

    Gratulacje. Ja ostatnio też podejrzewalam ciążę u siebie gdyż okres spoznial mi się ponad 3 tygodnie. Ale doszedł w końcu. Cóż za ulgę poczułam. Nie chciałabym wracać do pieluch na nowo. A wpis Twój świetny. Będzie na pewno wesoło u Was. Niech ta kolejna ciąża będzie przyjemna dla Was.

  15. Esencja says:

    Ech Ruby, Ciebie to się czyta. Jednym tchem. I nie da się przescrollowac posta. Będzie dobrze, na pewno nie cicho, pewnie trochę chaotycznie, ale na pewno wesoło. Mnie też nikt nie pobije, w odstępach czasowych ;-) 1999, 2007 i 2011. Zazdroszczę Maluszka, oj bardzo. Dbaj o siebie i trzymaj się cieplutko.

  16. mamunia says:

    Ruby gratuluję! Doskonale Cię rozumiem. Mam dwójkę 2012 i 2014. Gdyby teraz przydarzyła mi się ciąża (tfu tfu tfu) to chyba bym się załamała. Nie jest to tylko kwestia jak to napisałaś rozciągnięcia nierozciągalnego budżetu ale też mojej wytrzymałości psychicznej i fizycznej. Mało śpię, mało jem i czytam głupie książki o samochodach z połamanymi kołami. Gdybym teraz miała jeszcze 3-6mc dziecko bo niemowlę to pół biedy to pewnie zapadłabym w nieuleczalną depresję. Jak sama wiesz wyjście z 2 z domu to wyzwanie a z 3 to mission imposible. Moja znajoma ma problem z zajściem w ciąże, leczy się z tego tytułu. Rozumiem, ze jest jej ciężko. Czasami jak słucham, że spoko mam z dzieciakami bo dość samodzielne i w ogóle to mam ochotę jej powiedzieć, że jak urodzi to sam się przekona ile znoju i trudu kosztuje wychowanie dziecka choćby na początkowym etapie. Później niech robią co chcę ;)
    Ruby trzymam za Ciebie kciuki i wysyłam wirtualne uściski dla Ciebie i brzuszkowego lokatora :)

  17. Sylwia says:

    Nie chce nic mówić, ale…

    „Dodatkowym niezaprzeczalnym plusem książki jest to.. że jej bohaterowie są.. bardzo podobni do nas. Ojciec wygląda 100% jak mój mąż (…) A ciemnowłosa mama w okularach to wypisz – wymaluj ja. Jest też jasnowłosy Janek (Młody jak się patrzy), oraz Basia – Kropka (…).

    Niepokoi nas jedynie obecność małego Franka, bo nie mamy go w planach :)”

    Innymi słowy – trzeba dzieciom staranniej dobierać lektury ;) :D

    Ps. Szukałam pomysłu na prezent książkowy dla 2-latki, skorzystałam z Twojej listy i tak trafiłam na ten wpis ;)

    • Agata / Ruby Times says:

      Haha, ależ z Ciebie uważna czytelniczka, szacun!!! :) Też się z tego śmiejemy, zwłaszcza, że Lokator na 100% jest chłopcem :) Wreszcie książka o Basi jest faktycznie o nas :)

  18. Monia says:

    I tak sie doczekamy zdjec waszego domu z balaganem haha. Zartuje oczywiscie. Mam nadzieje, ze jeszsze nie zdazylas sie pozbyc dzidziusiowych rzeczy. Jestem przekonana, ze wam sie powiedzie. Nic jak zaczac zarabiac na blogu!

    • Agata / Ruby Times says:

      Pozbyłam się wszystkiego! Teraz będę pożyczać wózki i inne takie. Już mi się nie chce bawić w gadżetomanię :)

  19. patita says:

    pisałam komentarz rano ale nie widzę go :( chyba mi coś nawala. Ja ostatnio myślałam, że też zaliczyliśmy z mężem wpadkę bo ponad 3 tygodnie okres mi się spóźniał. Na szczęście w końcu przyszedł, już miałam łzy w oczach na samą myśl o tym. A Tobie życzę aby ta trzeciaa ciąża przebiegła bezproblemowo i stosunkowo szybko a co najważniejsze zdrowia dla was.
    ps. gratulacje :)

    • Agata / Ruby Times says:

      Jest komentarz, jest, po prostu w robocie byłam, nie nadążam z zatwierdzaniem :):)
      Jeszcze raz dziękuję :)

  20. Magda says:

    Serdeczne gratulacje :) Jestem mamą rocznika 2010 i 2012 z 22-miesięczną różnicą. Twoje słowa doskonale mi pasują do nas kiedy informowaliśmy rodzinę, znajomych o drugiej ciąży. Kurcze pamiętam, że czułam się jak jakaś małolata, w której wpadkę nikt nie wierzył. Wszyscy wokół z jednym maluchem więc my często z dwójką czujemy się jak kosmici wśród nich. Ale jest super i mimo zmęczenia tak jest :) Dzieci dodają energii, porządkują wiele rzeczy i mimo wszystko wprowadzają harmonię w życie. Teraz sama po cichu marzę o trzecim … P.S. Pozdrawiamy z dość bliska :)

  21. Ola says:

    Super gratulacje. Nie martw sie kochana jak dobrze pójdzie ja dostarczę społeczeństwu kolejne dziecię tylko w lata nie parzyste :) 2013 2015 2017 :).

  22. Mama Juniora says:

    Po pierwsze gratuluję Wam bardzo gorąco! Mimo szoku, jest i radość i to jest najważniejsze. Owszem trójka podobno to już tłok i faktycznie kojarzy się albo z samą górą, albo samym dołem drabiny społecznej. Nie mniej jednak, dopóki ‚nieplanowane’ nie oznacza ‚niechciane’ , uważam że wszystko jest i będzie w najlepszym porządku. Ściskam gorąco :*

  23. Moi rodzice szaleli w latach nieparzystych – 1991, 1993 i… 2007. Pierwszy rocznik to ja, drugi moja siostra, a brat ostatni – to dopiero była nieplanowana ciąża. Oczywiście gadania ludzkiego było co nie miara, bo „jak to w tym wieku?”, „bo jak to przy tak dużych dzieciach?”. Teraz nikt nie wyobraża sobie życia bez tego 8-latka, który nieraz odpyskuje albo wpadnie na jakiś genialny pomysł. A ja… zaczynam szaleństwo – na razie poród w 2016 jest pewny, a później zobaczymy. :D

  24. anka says:

    Myślę że na studiach razem z przyszłym mężem zaplanowałaś-zaprogramowałaś swoją przyszłość , tak po prostu już musiało być :)

  25. Igomama says:

    Piękny tekst. Rozbroiłaś mnie swoją szczerością i naturalnością.
    Napisałaś, bez lukru, o swoich uczuciach.
    Jednak będzie dobrze! Mówię Ci to właśnie jako mama trójki;)
    Między moimi starszakami jest tylko 14 miesięcy różnicy, więc nie było lekko.
    Potem była kilkuletnia przerwa, a w niej pojawiła się ogromna tęsknota za kolejnym maleństwem.
    To był Okruszek. Ma 1,5 roczku. Nie wyobrażam sobie już życia bez niego i nawet nie pamiętam
    czasu, gdy go nie było. Teraz jest dobrze. Powodzenia i dużo zdrowia!

  26. kluscka says:

    Ja byłam wczoraj w sklepie z minigadżetami dla maluszków i w zasadzie teraz zaczynam Ci zazdrościć tych słodkich bucików i becików w kotwice, które możesz bezkarnie kolekcjonować. Też wierzę, że dzieci to „cud”, który nie jest przypadkiem. Zawsze mam w pamięci przemowę Steve Jobs’a – https://www.youtube.com/watch?v=UF8uR6Z6KLc. Każde dziecko rodzi się po coś. W wakacje odwiedziła mnie Koleżanka – lat 36 – mówi, że niedawno dowiedziała się, że Jej siostra /lat 26/ była z wpadki i jest w tak wielkim szoku. Dlatego Mąż zakazał mi rozpowiadać wśród znajomych, że jesteśmy „tacy spontaniczni” i druga Córa jest z wpadki;), bo jak się dowie będąc dorosła to może też będzie w takim szokowym dołku jak moja Koleżanka. Bardzo smaczny tekst – wszystko to co napisałaś przemknęło mi przez myśl przy drugiej ciąży.

  27. lucy es says:

    Trójka robi różnicę. Auto musi być większe, ręce ma się tylko dwie, kolana też. Komfortowy dom, choćby ten w planach budowany, to już potężna hacjenda. Uwaga musi być aptecznie precyzyjnie podzielna. To już jest wyższa szkoła jazdy w moich jedynackich póki co wyobrażeniach.
    Losie, jakby co to ja już czwórkę zamawiam od razu – przynajmniej nikt mi nie będzie miał za złe, że nie ogarniam.
    Fajnie, że już się cieszysz, a za jakiś czas pewnie nie będziesz sobie umiała wyobrazić innego scenariusza.

  28. szWaczka says:

    genialnie napisane:) świetnie się czyta co prawda mnie to nie dotyczy (jak na razie) bo mam jedno dziecko:) a drugie już powoli mi się marzy to i tak miło poczytać bo na twoim miejscu tez bym tak pewnie myślała:)

  29. Krasawica says:

    Ruby gratuluję: i bardzo ciekawego inspirującego bloga i równie inspirującego podejścia do życia, rodziny, wychowania dzieci. Zastanawiam się, rzeczywiście, gdzie dzieci mają przychodzić na świat, jak nie w takich rodzinach jak Wasza… My spodziewamy się piątego Człowieka, mimo dość (tak się wydaje;) pragmatycznego podejścia doświadczyłam że dzieci to naprawdę błogosławieństwo, choć bardzo nie lubię sloganów i słó-wytrychów. Bardzo mi się chce wszęzie zostawiać wielokropki, bo rozterek dużo i refleksji i ale teraz w moim wieku;) tak mam. jakoś tak się ułożyło że mimo politycznie poprawnych rodzin z przepisową dwójką dzieci, te najbardziej inspirujące żyjące to w moim otoczeniu te wielodzietne, nawet z (sic!) szóstką i wspaniałymi mamami. Byłam zdumiona jak można tak ładnie i kobieco wyglądać i BYĆ mając szóstkę, ale można;) Serdecznie pozdrawiam Ewa

  30. Karolina says:

    Nieplanowane ciąże to dla niektórych duży problem. Znam kilka dziewczyn które się załamały zamiast się cieszyć osobiście nie jestem zwolenniczką tabletek poronnych ale z doświadczenia wiem, że to czasami jedyne rozsądna wyjście. Jeśli potrzebujecie pomocy w tym temacie to na 9tygodni.pl macie wszystkie niezbędne informacje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.