Na temat, Produkty dla dzieci

Niechciane prezenty

Każda z nas jest inna, ma odmienne potrzeby, styl życia, ubierania, mieszkania, inny gust. I zazwyczaj wszyscy to respektują i rozumieją. Nie kupują nam na przykład ubrań w prezencie na urodziny, bo mogą nam się nie spodobać. Albo wielkiego obrazu w ramie, bo wiadomo, że może nam nie pasować do koncepcji mieszkania. Wszystko to zmienia się po urodzeniu dziecka. W upominkach dla najmłodszych wszystkie kolory, wzory i rozmiary są dozwolone, nieważne że jesteśmy właścicielami lokalu, w którym te wynalazki będą mieszkały.

Mam ten problem, że prezent niespodzianka to dla mnie największy stres. Nie lubię niespodzianek, bo zazwyczaj są nieudane, chyba po prostu jestem wymagająca, nic na to nie poradzę. Jest tyle rzeczy na mojej liście potrzeb, tyle pięknych rzeczy, o których marzę, że dostawanie prezentów z zaskoczenia najczęściej powoduje u mnie nerwobóle.

IMGP1921 IMGP1922

Weźmy takie ubranka dla dzieci. Cudem udało mi się przekonać mamę i teściową, by nie kupowały mi nic dla dziecka. Nie chcę by syn chodził odziany od stóp do głów w błękity, słodkie futerka, a na głowie nosił na przykład czapkę pajaca, albo miał uszy królika. Po prostu za tym nie przepadam. A zabawki to już temat-rzeka: wolę, by nie były zbyt liczne, ale za to ładne, proste, dobrej jakości. Może dzięki temu mniejsze będzie pobojowisko złożone z zepsutych tuż po zakupie i nieszanowanych zabawek. Niestety wciąż zdarza się, że bliscy beztrosko obdarowują nas kiczowatym i głośnym badziewiem, którego wcale nie chcemy w naszym domu.

Jest wiele stron internetowych z pięknymi zabawkami: uwielbiam oglądać produkty na TubluOsesek24Latawce dmuchawceMamissima, fajne drewniane można znaleźć też na Maxi Zabawa. Kocham design Skip Hop, Djeco, Eichhorn, Plan Toys. Wiem, że są drogie, ale można znaleźć też solidne tańsze zabawki np. z Bajo (drewniane), albo moje ulubione z Ikei, w bardzo przyzwoitych cenach. Jeśli się chce, to można znaleźć ładne i nietandetne zabawki we wszystkich kategoriach cenowych.

Nie chodzi wcale o to, że oczekuję drogich prezentów z wypasionych designerskich firm dla mojego dziecka. Szczerze mówiąc zamiast tego, co czasem do nas trafia wolałabym nie dostać nic. Bo nie lubię marnotrawstwa, a kupowanie czegoś zbędnego, jest marnowaniem zarówno środków finansowych kupującego, miejsca w domu obdarowanego, jak i samej zabawki, która potem stoi gdzieś schowana, a komuś innemu może by się przydała i spodobała.

Problemem nie jest więc cena zabawek, lecz jest ich jakość i estetyka wykonania (mówiąc wprost – są brzydkie). I to, że pojawiają się znienacka w moim domu, a ja ich tam wcale nie chcę. Produkty dla dzieci również stanowią wystrój mieszkania i muszę się o nie codziennie potykać. Wolę więc by mi się podobały. Co z tym zrobić? Powiedzieć kupującym, którzy przecież chcą dobrze? Próbowaliśmy ich delikatnie uświadomić, że sami staramy się kupować produkty dla dziecka z rozwagą, więc fajnie by było, gdyby się z nami konsultowano, zwłaszcza, gdy się chce kupić zabawki o sporych gabarytach. Ale widać nie zadziałało. Milczeć? Przeczekać? Co Wy robicie?

 

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

15 komentarzy

  • Reply Mamiczka 03/04/2013 at 21:29

    Ja nie mam tego problemu, bo sama kupuję tyle zabawek, że nikt nie ryzykuje powtórki :) Podobnie jest z ubraniami :/
    Może po prostu powiedz, żeby w ramach jakichkolwiek prezentów kupowali dziecku po prostu książki?

    • Reply Ruby Soho 04/04/2013 at 10:53

      Może książki będą dobrym wyjściem. Przynajmniej mają walory edukacyjne i mało miejsca zajmują :))

  • Reply s_i 04/04/2013 at 07:32

    Ja mam ten sam problem. Rodzinę uprzedziłam że mają ze mną konsultować wybór ubranek i zabawek niestety nie wszyscy się tego trzymają.
    I tym samym mój wtedy jeszcze nienarodzony syn dostał od teściów ogromnego pluszowego misia z którego wypadają włosy, więc przez jakieś 2 lata nie będzie mógł się nim bawić. Mnie ten metrowy miś szczególnie „ucieszył”, mam małe mieszkanie i taki kolos jest mi nie na rękę.
    A od mojej babci dostaję ciągle ciuszki dla Małego, których nigdy nie założy, bo są szpetne. Moja babcia żyje jeszcze komuną, przyzwyczajona że jak się „coś” w sklepie pojawi, to trzeba to od razu kupić. Synek dostaje ubranka dla dziewczynek, bo „akurat nie było tego w niebieskim”, ale wiadomo, lepiej żeby miał różowe rajstopki, niż nie miał ich wcale :D

    • Reply Ruby Soho 04/04/2013 at 10:56

      Właśnie dziś nieomal nie zostałam uszczęśliwiona różowymi skarpetkami dla synka. Ale grzecznie podziękowałam, bo to była moja mama, więc mogę. Niestety nie z każdym członkiem rodziny mogę rozmawiać tak wprost, nie chcę by się obrazili. Wiem, że chcą dobrze, ale nie zawsze im wychodzi.

  • Reply anluna 04/04/2013 at 10:06

    My już od jakiegoś czasu dostajemy po prostu pieniądze na wszystkie okazje i np do tego coś małego dla dziecka bądź po prostu czekoladę. Wtedy możemy sami zadecydować na co zostaną one przeznaczone. Czasem po prostu składamy na coś większego tak jak teraz na nowy rower dla Kuby.
    U mnie w rodzinie jest to już praktykowane od dawna i dzięki temu rodzina nie wydaje pieniędzy na rzeczy bądź ubranka, które nigdy nie zostaną użyte :)

    • Reply Ruby Soho 04/04/2013 at 10:59

      Nam też zazwyczaj dają pieniążki. Ale część rodziny mieszka daleko, tęskni za maluszkiem i od czasu do czasu napali się na jakiś bubel w internecie i bardzo chce go kupić dla dziecka. Nie dziwię im się nawet, rozumiem, że są stęsknieni i chcą kupić jakiś spersonalizowany prezent. No ale można by było chociaż zapytać, czy to potrzebne.

  • Reply Mamajaga 04/04/2013 at 12:00

    Rzadko, kiedy dostajemy obiektywnie kiepskie zabawki.A jak już je mamy, to przez jakis czas żyjemy z nimi.Co jakiś czas robię mały remanent i oddaję te niepotrzebne, dzieciom, które mają mało zabawek.Znam takie, które ucieszą się z każdej zabawki.
    Mamiczka ma rację, książka jest doskonałym pomysłem na prezent, mniejsza szansa, że będzie nietrafionym prezentem.

    • Reply Ruby Soho 04/04/2013 at 12:03

      To chyba dobry pomysł. Znosić te brzydkie zabawki przez czas jakiś, niech rodzinka zobaczy, że są w użyciu, a potem oddać np. do domu dziecka, a rodzinie ściemniać, że się popsuło, popękało itd.:) Co innego można zrobić, skoro subtelne uwagi na ten temat nie działają.

  • Reply matka wariatka i jej stylowe dziecko 04/04/2013 at 13:02

    no mam w zasadzie podobne poglady ale uwazam ze skoro juz dostalismy prezent dla malej to ktos spedzil czas i pieniadze zeby go kupic i mu sie podoba wiec napewno nie sprawie tej osobie przykrosci mowiac ze nam nie odpowiada nie podoba sie itd. a nie kilka juz razy zabawka ktorej ja bym nie kupila okazala sie bardzo atrakcyjna dla malej baby S :D

    ps. ta mata krora macie jest super chcialam ja kupic sama ale czytalam ze fsrba schodzi?! jest tak?

  • Reply Martyna Świerczyńska 05/04/2013 at 11:33

    Również zastanawiałam się jak rozwiązać ten problem, chociaż bezpośrednio mnie jeszcze nie dotyczy, gdyż mała ciągle w brzuszku. Siostra (przyszła matka chrzestna dziecka) poleciła mi pewien sposób na tzw. „niechciane prezenty”. W zasadzie to nawet sama zamierza go zrealizować- założy małej konto- zrobi wizytówki które rozda zainteresowanym- w ten sposób zamiast kolejnego misia młoda dostanie 20zł na konto- jeśli ktoś będzie miał ochotę przy różnych okazjach- zamiast prezentu – dołoży się do czegoś „większego”. Uważam, że jest to wspaniała alternatywa- bliska rodzina się nie obrazi. Informacja o koncie będzie tylko dla „wybranych”, wiec „dalsi” znajomi dalej będą przynosić różne „ciekawe” prezenty, ale umówmy się- ja, zanim kupiłam coś dla dziecka rodziny lub znajomych, zawsze pytałam jakie są potrzeby- nie bójmy się mówić o tym, że zamiast kolejnego misia wolelibyśmy kosmetyk do pielęgnacji, pampersa, albo konkretną książeczkę.
    Okazji do obdarowywania dziecka jest sporo- urodziny, dzień dziecka, święta itd. i jest również sporo osób które chciałby obdarować – po kilku latach może uzbierać się niezła sumka- a za to można kupić jakieś zabawki ogrodowe, rower lub inne rzeczy na które zazwyczaj NAS-rodziców po prostu nie stać:)
    Rozpisałam się, ale bardzo spodobał mi się pomysł siostry

    • Reply Ruby Soho 05/04/2013 at 20:42

      Bardzo fajny pomysł, ja również staram się pytać co jest potrzebne zanim ‚uszczęśliwię’ kogoś prezentem. Rodzina często kupuje jakiś kosztowny upominek z naszej listy potrzeb(np. fotelik samochodowy, albo do karmienia)lub po prostu daje nam pieniążki. Jednak z racji tego że mieszkają daleko, czasem nie wytrzymują i chcą kupić coś faktycznie od nich dla dziecka, coś spersonalizowanego. Ciężko nam ich powstrzymać na odległość.. a niestety gust mamy zupełnie inny! Więc mimo szczerych chęci zdarza nam się dostać niechciany prezent.

  • Reply Agata Dsk 06/04/2013 at 07:32

    również nie lubię niechcianych prezentów. na szczęście na razie uniknęliśmy zbędnych rzeczy. chrzestni zostali przygotowani do dawania prezentów i tak dostaliśmy spacerówkę i krzesełko do karmienia. co do zabawek to Artkowi na razie podoba się w zasadzie wszystko – a najbardziej to co mi nie ;)
    ale dla trzylatka jak miałam prezent kupić to już zapytałam co potrzeba. bo bez sensu powielać coś już ma albo kupić coś co się mu nie spodoba.
    tak też kupuję prezenty przyjaciółce – pytam. jeśli nic nie wymyśli to czekam na decyzję i tak samo jest na odwrót.

    • Reply Agata Dsk 06/04/2013 at 07:32

      p.s. dodaję do obserwowanych

    • Reply Ruby Soho 06/04/2013 at 18:58

      dzięki :) też zaglądam do Ciebie :)

    Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.