Najpiękniejszy wiek to właśnie teraz

Odkąd Kropka zaczęła chodzić nie mogę się powstrzymać i nieustannie latam za nią z aparatem. Niby to już trochę trwa i najwyższy czas ochłonąć, ale zwyczajnie rozczula mnie ta mała dziewczynka w wersji dwunożnej. Niewielkie „tup – tup” roznoszące się po domu wciąż wywołuje mimowolny uśmiech. Niby tylko sposób poruszania się zmienił, ale wraz z nim odeszło przypodłogowe horyzontalne dziecko, zastąpione przez dziecko jak najbardziej wertykalne, nagle takie duże i takie mądre. Obserwuję jej poczynania i nie mogę się nadziwić tej metamorfozie.

Z rozrzewnieniem przypominam sobie Młodego w tym wieku i uznaję oficjalnie że to najkochańszy i najsłodszy wiek dla dzieci – właśnie między pierwszym a drugim rokiem życia. Mamy wówczas już ukształtowanego, małego ludzika, który chce nam coś przekazać, z uroczą nieporadnością próbuje nas naśladować i ma wciąż to absolutnie szczere, nie skażone interesownością spojrzenie. Przy drugim dziecku świadomość tego najpiękniejszego wieku jest jakby większa, więc muszę się bardzo pilnować przed Młodym, nie okazywać jego siostrze zbytniej atencji, nie rozczulać się, chować uczucia głęboko w sobie. W ich relacjach aż gotuje się od zazdrości, którą nie zawsze potrafię rozładować, nie chcę więc dolewać oliwy do ognia.
 
A tymczasem Kropka wędruje po domu. Pozornie bez celu sobie tupta, ale gdy się jej dokładnie przyjrzeć okazuje się jednak, że jej działania cechuje jakaś celowość i rozmyślność. Pewnego dnia, zwykłego do bólu jak tysiące innych dni, otwarłam pralkę ze świeżo wypraną porcją ubranek. „Tup – tup”. Kropka przydreptała do pralki i z wielką dokładnością wyselekcjonowała jedną mokrą skarpetkę brata. „Tup – tup” – usłyszałam po chwili i zobaczyłam dziewczynkę wychodzącą z kuchni ze skarpetką ściśniętą w małej piąstce. „Dokąd ona idzie?” – zapytałam siebie w duchu i podążyłam za nią. Oczywiście poszła do suszarki i stojąc na palcach usiłowała zawiesić swoją zdobycz na metalowych prętach.
„Tup- tup”. Teraz Kropka przywędrowała do pokoiku. Wśród pisków i krzyków udało jej się wytargać kilka klocków Duplo mimo stanowczych protestów starszego brata. „Tup – tup”. Już uciekła z nimi do salonu. Czego tam szuka? Chwilę później mignęła mi urocza malutka sylwetka z godnością krocząca z metalowym pojemnikiem na sztućce ściskanym oburącz. Klocki wrzucone są do środka, w rączce dodatkowo dzierży zabawkową drewnianą łyżkę kuchenną. „Nam – nam!” – mówi mieszając łyżką w pojemniku, zaciskając komicznie buzię, pokazując jak bardzo jej smakuje, po czym podchodzi to do mnie, to do brata usiłując wpakować nam łyżkę do ust. Jeszcze przed chwilą była niemowlakiem, wpatrującym się w karuzelkę, a teraz gotuje i rozwiesza pranie. Kiedy, ja się pytam, kiedy to się wszystko stało?
IMGP7465IMGP7319IMGP7471IMGP7473IMGP7497IMGP7474
Takich refleksji dostarcza mi ostatnio roczna córeczka. Ale jej brat nie pozostaje w tyle, nadrabia zwłaszcza jako Mistrz Ciętej Riposty, lub przynajmniej Mistrz Dobrej Puenty. Na przykład takiej. Poranek, siedzimy w kuchni, już po śniadaniu dopychamy się owocami. W radio gra Pidżama Porno. „My nie mówimy nic” – śpiewa Grabarz swój monotonny refren – „My nie mówimy nic, my nie mówimy nic. My nie mówimy nic…” i tak dalej. Młody zamyślony przeżuwa daktyla, pozornie wcale nie słucha tekstu. Po czym z filozoficzną miną oznajmia. Powoli, acz uroczyście.
„ONI. 


NIE. 


MÓWIĄ..
..

NIC.”
IMGP7515 IMGP7520 IMGP7523 IMGP7526 IMGP7530 IMGP7532 IMGP7539

Pozdrawiam,

Ruby Soho

12 comments

  1. Czekam na samodzielne tup tup w naszym wykonaniu :)
    Już sobie wyobrażam jak będziemy chodzić za rączke na plac zabaw :)

    Urocze szkraby :) miło popatrzeć jak rodzeństwo wspólnie się bawi.

  2. Tutpanie jest super. My musieliśmy aż zainstalować bramkę – bo schody. Już nie mogę doczekać się przeprowadzki bo bramka na środku mieszkania – no nie. Polka zaiwania WSZĘDZIE. Aż dziw, że do Was jeszcze nie doszła, bo przecież dziewczyny ostatni raz widziały się chyba na Pogorii jeszcze latem!

  3. Kaps Love says:

    Dokładnie ten wiek między 1-2 latka jest najcudowniejszy. Ostatnie byłam w odwiedzinach u takiej kruszyny rocznej co tak pięknie tupie i chwieje się uroczo przy tym stąpaniu nieporadnym. Pierwszy raz rozczuliło mnie do tego stopnia obce dziecko, bo wcześniej takie zachwyty były zarezerwowane jedynie dla Kapsla. I nie wiem czy to dlatego, że dziewczynka czy odezwała się potrzeba drugiego dziecka o zgrozo!

    Widzę, że wojna między rodzeństwem trwa:) Zwłaszcza na drugim zdjęciu wygląda jakby młody z pomocą dinozaura pozbyli się Kropki;)

    • Ruby Soho says:

      Oj tak. Wojna trwa. Dziś Młody wyznał, że chętnie wrzuciłby Kropkę do kosza na śmieci.
      Codziennie czyni podobne wyznania, niektóre dość hardkorowe.

    • Kaps Love says:

      Obawiam się, że mój Kapsel również nastawi się bojowo do hipotetycznego rodzeństwa. Chwilowo powiela schemat jedynaka z problemem dzielenia się ale łudzę się, że przedszkole wszystkich zmienia:P

  4. radoSHE says:

    Zgadzam się! O ile pierwszy rok zarezerwowany był dla rozwoju ruchowego, a rodzice skakali pod sufit bo się kopyrtnęło, usiadło, zjadło…to to co dzieje się teraz to w ogóle magia jest! Rozwój intelektualny, emocjonalny, komunikacyjny – kurcze jak to nagle wszystko wystrzeliło. Normalnie każdego dnia wprawia nas w osłupienie, co to nasze dziecko wymyśla, mówi, powtarza, naśladuje. I oczywiście jak wszyscy rodzice pękamy z dumy nad tą niezwykłą wyjątkowością dziecia naszego;) Myślę, że to będzie cudny rok :)

  5. Stafia says:

    A mnie teraz rozczula syn jest między 2-3 rokiem życia i powie Ci, że wolę bardziej ukształtowaną istotę, mówiącą i jedzącą samodzielnie bez robienia bałaganu. Nie mamy problemów w porozumieniu i to pewnie dlatego ;) aczkolwiek czekam na tuptanie Pyzochy… Jeszcze tylko pół roku i może zacznie chodzić xd

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.