Produkty dla dzieci

Na dobranoc – co warto wiedzieć o łóżeczkowych gadżetach

Cofnijmy się troszkę w czasie – do roku 2012, kiedy to kompletowałam wyprawkę dla mego pierworodnego. Trochę po omacku kompletowałam, popełniając przy okazji sporo błędów. To były czasy, gdy nie znałam blogosfery, bajeranckich firm produkujących ‚niezbędne’ gadżety dla dzieci. Nie wiedziałam co to skip hop, nie wiedziałam co to la millou.. i jakoś w sumie żyłam bez tej wiedzy :).

Kilkumiesięczny Młody w swoim łóżeczku.
Wzornictwo niby się nie zmieniło aż tak bardzo przez te dwa lata.. ale jednak coś się zmieniło – obecnie jest mniej infantylnych żyrafek, kociaczków i innych wzorów rodem z lat 90-tych (chociaż na Allegro trzymają się całkiem mocno!). Za to coraz więcej porządnego designu i to nawet wśród tańszych producentów. Wtedy jednak jedyną sensowną opcją wydawała mi się Ikea – to tam kupiłam wyprawkę dla synka i niemal całe wyposażenie pokoiku i mimo upływu czasu broni się to wszystko, dalej można bez poczucia obciachu używać.
Pościel z Ikei i uśmiechnięty roczny Młody.
W Ikei kupiłam proste łóżeczko, kilka prześcieradeł z gumką (o połowę za dużo, ale nie ma tego złego – przydają sie teraz:), kilka kolorowych kocyków, ochraniacz na szczebelki, trzy komplety pościeli, poduszkę, kołderkę. Te trzy komplety pościeli kosztowały tyle, co jeden polski hand-made’owy zestaw. A są świetne – i jakość i wzory – więc jeśli pieniądzem śmierdzicie niespecjalnie to Ikeę gorąco polecam. Śmieszne ceny za kocyki – chyba po 20 złotych, niedrogie ochraniacze.. naprawdę – Ikea daje radę! Pamiętam jak wróciliśmy ze szwedzkiego sklepu załadowani aż po dach, a ja – pękata jak beczułka (bo to było ze 2 miesiące przed porodem) siedziałam potem na podłodze w salonie i oglądałam z namaszczeniem te wszystkie rzeczy.. A przy okazji: jeśli mieszkacie daleko od szwedzkiego sklepu to zajrzyjcie na Allegro! Tam pełno firm sprzedających wyroby z Ikei po troszkę wyższych cenach, ale jeśli liczyć koszty dojazdu z daleka to w sumie się opłaca.
Jakiś czas po tych wielkich tekstylnych zakupach dowiedziałam się, że małe dziecko nie powinno w nocy spać  na poduszce i zdecydowanie nie powinno mieć kołderki, ani żadnych zabawek w łóżeczku. Bo w nocy śpią też rodzice i mogą nie zauważyć, że dziecko niebezpiecznie opatuliło się w kołderkę czy kocyk, lub ma buzię przykrytą poduszką. W pierwszych miesiącach życia nie są też wskazane grube ochraniacze do łóżeczek, takie z wypełnieniem antyalergicznym lub gąbką w środku, gdyż dziecko może się za bardzo przytulić do ścianki łóżeczka, a jest jeszcze zbyt małe, ruchy ma zbyt ślamazarne, by się potem ‚ottulić’. Na początku świetnie sprawdzają się takie ochraniacze jak poniższy (Ikea) – jest cienki, bez wypełnienia, spokojnie nadaje się dla noworodka. Wiem, że dla wielu z Was te informacje to truizm, oczywista oczywistość, ale być może okażą się przydatne dla jakiegoś młodego rodzica, dlatego o tym piszę, mając w pamięci moją niedawną „zieloność” w tej tematyce.
Gdy dowiedziałam się, że kołderki i poduszki nie są wskazane dla dzieci poniżej roku zaopatrzyłam synka w śpiworki niemowlęce, a ikeowe pościele musiały poczekać aż maluch będzie w stosownym wieku. Ktoś mógłby się skrzywić na widok minimalistycznego łóżeczka synka w pierwszych miesiącach życia: prześcieradełko, cienki ochraniacz na szczebelki.. i dziecko w śpiworku. Mało przytulnie, bez podusi, bez kocyka, dopiero po 3 – 4 miesiącach z pluszakiem. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo dziecka wolę być czasem trochę przesadnie ześwirowana, niż popełnić jeden błąd, czasem niemożliwy do naprawienia. A poduszka w niemowlęcym łóżeczku wcale nie jest konieczna – pomyślcie w jakich dziwacznych pozycjach śpią noworodki! One nie wiedzą, że istnieją poduszki, więc.. zwyczajnie ich nie potrzebują, dopóki my ich nie przyzwyczaimy. A przez pierwsze miesiące życia tak jest nie tylko bezpieczniej ale też zdrowiej dla kręgosłupa.
Kilkumiesięczny Młody w śpiworku.

Gdy dziecko jest już w wieku 5-6 miesięcy i zaczyna się swobodnie poruszać wokół własnej osi, przewracać na brzuch, plecki, itp. wówczas ochraniacz w łóżeczku przestaje być zagrożeniem i możemy spokojnie zamontować grubszy.. a nawet powinniśmy, bo przemieszczające się w łóżeczku dziecko obija się niemiłosiernie o balustradki. Ochraniacz dla synka kupiliśmy na Allegro, jest to polskie rękodzieło (sklep BeBeLoo), a przy tym w dość rozsądnej cenie – za model na całe łóżeczko zapłaciliśmy około 100 złotych.

Tak, jest w wisienki. Swoją drogą, czy to nie dziwne, że motywy owocowe są z jakichś dziwnych powodów kojarzone z wyrobami dla dziewczynek? Mój synek uwielbia owoce, nie widzę powodu, by nie mógł mieć wzoru wisienek w łóżeczku:). Ochraniacz służy nam już ponad rok, jest wykonany z białej bawełny, żaden fancy materiał, taki .. prześcieradłowy. Stąd pewnie niewysoka cena ochraniacza, bo droższe materiały występują w nim jedynie jako ozdobny dodatek, a na bokach są wyhaftowane analogiczne wzorki. Zalety: ładnie wygląda, jest bardzo stabilny, ma dyskretne suwaki na dole, by wyciągnąć gąbkę do prania, jest sprężysty, nie osuwa się mimo intensywnego i częstego naporu ze strony użytkownika. Wady: ciężko się prasuje, nawet żelazkiem parowym, gąbka sprawia kłopoty, gdy próbujemy ją zapakować do ochraniacza po praniu, trzeba się czasem zdrowo namęczyć i nakląć. Sama gąbka jest średnio estetyczna, ot, taka byle jak docięta.. nie jest wprawdzie widoczna na codzień i nie ma to wielkiego znaczenia, ale jednak diabeł tkwi w szczegółach.
A propos diabła i szczegółów: najbardziej denerwują mnie te tasiemki – takie zwykłe pasmaneryjne, błyszczące, jakby nie można było zrobić materiałowych troczków. Tasiemki nie są w żaden sposób wykończone, co powoduje, że zwyczajnie się prują..
Reasumując: za stówę mamy sensowny ochraniacz, spełniający swoją funkcję, nie odkształcający się i wyglądający całkiem ładnie, nawet po roku. Ma niewielkie mankamenty, ale myślę, że jeśli zażyczycie sobie u sprzedawcy doszycie troczków za dodatkową opłatą to będzie niemal idealnie. Myśleliśmy, że temat łóżeczka syna na dłuższy czas mamy z głowy, tymczasem niedawno nastąpiło to:
Młody zaczął wyłazić z łóżeczka i skakać do środka na główkę z fotela. Kiedyś zastanawiałam się kiedy następuje ten moment, że czas zdemontować jedną z balustrad.. jeśli macie młodsze dzieci i też się nad tym zastanawiacie, to macie odpowiedź: to jest właśnie ten moment:)!
Na szczęście zamawiając ochraniacz poprosiłam, by był w dwóch kawałkach, by po demontażu balustradki wciąż móc go używać. Na zdjęciach obecnie łóżeczko Młodego wraz ze starym ochraniaczem i otulaczem Aden+Anais.. który.. naprawdę jest aż tak duży, że zaczął spełniać funkcję narzuty, a dziecko się cieszy, że w paski (dla niewtajemniczonych: Młody oszalał na punkcie pasków, za sprawą Basi z książeczek:).
Przy okazji – kupując łóżeczko dla dziecka zwróćcie uwagę, czy ma ściągany bok,  bo wbrew pozorom nie wszystkie mają. 
Jeśli chodzi o polskie rękodzieło, to chciałabym napisać o jeszcze jednym łóżeczkowym produkcie, jaki posiadamy wśród naszych skarbów. Jest to pościel od Lullamy, którą Młody dostał niegdyś w prezencie od Chrzestnego. Podoba mi się ta lniana lekko beżowa tkanina, koronkowe wykończenie i.. fakt, że jest taka oryginalna.. wybaczcie, że niewyprasowana. Nie prasuję z powodów światopoglądowych;).
Polski hand-made ma różne oblicza, jednak coraz więcej jest przeraźliwie podobnych do siebie wzorów (minky, sówki, te rzeczy..). I mimo, że bardzo lubię minky i rękodzielnicze wyroby niezmiennie mi się podobają, to doceniam inność (w dobrym znaczeniu) tego projektu. Patrzę na stronę Lullamy i widzę, że poszli jednak w ‚nowoczesność’.. ani jednego koronkowego wzoru w obecnej kolekcji. Szkoda!

Jak zapewne duża część Czytelników wie kilka miesięcy temu w małym dziecięcym pokoiku pojawiło się jeszcze jedno drewniane łóżeczko. Tym razem od początku wiedziałam co kupować, a czego nie. A zakupów nie było tak dużo, bo śpiworki dla niemowląt Kropka odziedziczyła po bracie, prześcieradełek mam zapas, a ochraniacz na szczebelki z Ikei własnoręcznie ‚stuningowałam’, dodając do niego kolorowe tasiemki. Bo mówiąc szczerze ilość i rozmieszczenie troczków w tym ochraniaczu nie powala, a już zupełnie nie powala fakt, że są tylko u góry i dziecko może od dołu podnosić cały ochraniacz.. a wierzcie mi: jeśli dziecko coś może, to z pewnością będzie to robić:).

Miałam z tym trochę żmudnej pracy i ręcznego szycia, za to efekt był zarówno uroczy, jak i praktyczny. Piszę „był”, bo jak już chyba zdążyliście się zorientować, w tych dziecięcych historiach następują ciągłe zwroty akcji. Maluchy rosną i sprawdzone rozwiązania co chwile okazują się nieadekwatne do sytuacji. Spersonalizowany ochraniacz już pojechał na południe, gdzie oczekuje z niecierpliwością na narodziny pewnej małej dziewczynki, a tymczasem..
A tymczasem trzeba było wybrać nowy ochraniacz. Tym razem postanowiłam kupić coś świetnej jakości – bez nieestetycznej gąbki, bez prujących się tasiemek. Zakochałam się w produktach firmy Beztroska i to właśnie tam zamówiłam nasz ochraniacz i jeszcze prześcieradełko do kompletu.
Ochraniacz nie był tani – kosztował niemal dwa razy tyle, co ochraniacz Młodego, ale powstał z lepszych tkanin i wykonany jest perfekcyjnie. Jest też wyższy – około 30 centymetrowy, kolory są piękne, delikatne, nieprzesadzone, nawet opakowanie cieszy oko!
Dookoła mamy eleganckie troczki w takim samym kolorze co użyte materiały, suwaki są dyskretnie wkomponowane (u nas szare), a całość wieńczy piękna miętowa lamówka. Chociaż moim zdaniem lamówka to powinna być jednak obustronnie.
Wiadomo – lamówkę dajemy na górę, wszak spełnia funkcje ozdobne, nie wiem jednak dlaczego suwaczki nie mogły być wszyte na dole, w miejscu niedostępnym dla dziecka. Można wprawdzie dać ochraniacz odwrotnie, ale wtedy nie widać lamówki. Gdzie sens, gdzie logika?
Trzeba jednak przyznać, że suwaczki, poza drobną obsuwą z lokalizacją u góry, są sprytnie wkomponowane i w ogóle nie rzucają się w oczy. Dodatkowo zdziwiłam się wyciągając wypełnienia do prania – w środku, zamiast nieestetycznej gąbki, czy watopodobnego wypełnienia zobaczyłam 6 prostych, szarych poduszeczek, pasujących kolorystycznie do całości – mała rzecz, a cieszy. Pranie tego ochraniacza i ponowne wsadzenie do środka wypełnień nie jest tak irytujące jak w wypadku BeBeLoo. I estetyczniej też jest!

Niestety nasz piękny ochraniacz okazał się nie bez wad. Wada jest tylko jedna, ale za to dość duża: nie jest stabilny! Wypełnienie nie jest sprężyste, i – mimo zapewnień przemiłych pań ze sklepu – ochraniacz się osuwa i traci kształt. Leżący dzidziuś nie zrobi mu wielkiej krzywdy.. ale Kropka nie jest leżącym dzidziusiem!

Ku mojej irytacji nasz piękny ochraniacz coraz częściej wygląda tak:
W przypływie desperacji władowałam do najbardziej maltretowanej przegródki (tej z widokiem na pokój) gąbkę z ochraniacza Młodego (ze zdemontowanej części). Efekt nie jest zadowalający, bo tamten ochraniacz jest jednak dużo mniejszy, muszę więc wykombinować czym wypełnić nasz ochraniacz.. a nie powinnam mieć takich problemów, bo przecież kupiłam piękny i nie tani produkt! Beztroska wprawdzie nie popisała się z ochraniaczem, ale jednak w dalszym ciągu uważam, że sklep jest godny uwagi: zastanawiam się nad kolejnym prześcieradełkiem dla Kropki, a w przyszłości nad jednym z uroczych kompletów pościeli. Zapewniam Was, że produkty są świetnie wykonane w każdym detalu, jestem przekonana, że byłabym zachwycona kupując pościel, czy śpiworek z tego sklepu. Ochraniacz to jednak specyficzny produkt i poza walorami estetycznymi musi przede wszystkim spełniać swoją funkcję.

Tymczasem niemowlę wygląda na całkiem zadowolone, a ochraniacz – chociaż nie tak idealny jak w zamierzeniach – cieszy oko, zwłaszcza w zestawie z uroczym prześcieradłem w ..kropki. A na poduszki i pościele to sobie Kropka jeszcze kilka miesięcy poczeka :). Jestem bardzo ciekawa jakie są Wasze doświadczenia z produktami do łóżeczka. Macie jakieś sprawdzone firmy pościelowo-ochraniaczowe?

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

11 komentarzy

  • Reply radoSHE 29/09/2014 at 09:59

    Masz oko do pięknych wzorów. Pościel z konikiem-ach! Beztroska mnie też zauroczyła, w przyszłym miesiącu planuję zakup śpiworka do wózka…mam nadzieję, że tu spełni swoją funkcje odpowiednie dobrze (czyt. ciepło) :)

    • Reply Ruby Soho 30/09/2014 at 09:26

      Na pewno spełni swoją funkcję! Śliczne są te śpiworki!

  • Reply Tissana 29/09/2014 at 14:54

    Ostatni produkt – dla mnie cudo <3
    Uwielbiam takie kolory… coś pięknego

    • Reply Ruby Soho 30/09/2014 at 09:26

      Sama wybierałam:) Też jestem zachwycona, poza drobnym mankamentem, czyli brakiem sprężystości tych wypełnień..

  • Reply Zuzi Clowes 29/09/2014 at 19:04

    Czekałam na ten post, bardzo! Ciągle nie wiem za to co zrobić z ochraniaczem…. Zwłaszcza w obliczu nowego hobby Mill w postaci obgryzania szczebelków… Poza tym jak ja mam przestać ją widzieć kiedy śpi, no jaaaak….

    Jesli chodzi o pościel Mill od urodzenia spała pod cienkimi kocykami i nigdy nie była dzieckiem skopującym/naciągającym/nocnowiercącym i ze śpiworkami to Ty mi tak naprawdę otworzyłaś oczy… Ale wydaje mi się że z łóżeczkiem obok mojego i wciąż po trochę grubszym, ale jednak kocykiem, ciągle jest ok. Olewam już śpiworek, przegapiłam moment, no :) Poduszka niech sobie jeszcze poczeka, zgadzam się, ani to zdrowe, ani potrzebne.

    A co do wisienek – osobiście uważam że są absolutnie gender-friendly :)))

    Buziaki śliczna!

    • Reply Ruby Soho 30/09/2014 at 09:28

      Z ochraniaczem wiele Ci nie pomogę! A wisienki są oczywiście jak najbardziej gender friendly :)))

  • Reply kejt 30/09/2014 at 09:59

    I po raz kolejny czuję się jak wyrodna matka-ascetka. Moje dziecko śpi w pustym łóżeczku na bawełniany prześcieradełku pod kocykiem z Ikei. Fajnie popatrzeć na kolorowe łóżeczka Kropki i Młodego. To jednak chyba nie moja bajka, szczególnie, że dziecięca sypialnia to nasza sypialnia urządzona w kolorach caffe latte+turkus:))

    • Reply Ruby Soho 01/10/2014 at 13:28

      Kejt, tak naprawdę mniej znaczy więcej, więc przypuszczam, że u Ciebie dużo bardziej gustownie niż w naszej jaskini młodych lwów, gdzie króluje pomieszanie z poplątaniem :) Mam problemy z zachowaniem konsekwencji w wystroju wnętrz. Tyle rzeczy mi się podoba, że czasem nie mogę się opanować, chociaż wzór niekoniecznie pasuje do tego co już jest :)

  • Reply Deszczowa Mia 30/09/2014 at 11:21

    Troczki, te czerwone, żeby się nie pruły dalej przypal delikatnie nad płomykiem świeczki ;) Robie tak z wszystkim co jest sztuczne a się snuje ;)

  • Reply SzareLove 04/10/2014 at 19:30

    Właśnie też miałam problem z tym ochraniaczem do łóżeczka z Ikeii – za chiny ludowe nie można go dopasować do szczebelków łóżeczka z .. Ikei :)

  • Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.