Młody sprząta

Urządzanie mieszkania w stanie bezdzietnym powoduje nieprzewidywalne konsekwencje, gdy rodzina wreszcie się powiększa. Bo nagle okazuje się, że nasz dom jest totalnie nie przystosowany do dzieciaków i .. kto w ogóle wpadł na takie głupie i niepraktyczne pomysły??

Błyszczące przesuwne szafki, stojące lampy, lustro na całej szafie, szklane drzwi.. – błąd na błędzie, których teraz z pewnością bym nie popełniła. Z wyżyn mojego obecnego doświadczenia w tej materii mogę polecić czarne lub ciemnobrązowe powierzchnie, dobrze sprawdzają się też białe niebłyszczące meble. Przynajmniej nie widać na nich tysiąca małych rączek w godzinę po przetarciu ścierą.

Dawno przestałam się przejmować tym, że słowo „czystość” straciło w mym domu swe pierwotne znaczenie (tj. dokładne metodyczne sprzątanie, tak że z podłogi można jeść), a nabrało znaczeń zupełnie nowych (tj. szybkie ogarnięcie mieszkania, nie rozglądając się zbyt nachalnie po kątach) – zwłaszcza że odkąd Młody samodzielnie się przemieszcza porządki stały się syzyfową pracą. Nie o to chodzi, że szukam wymówek – staram się, by dom wyglądał w miarę porządnie, ale pewne rzeczy po prostu odpuszczam.

Niedawno jednak pojawiła się nowa nadzieja. Nowa nadzieja, niczym Luke Skywalker w „Gwiezdnych Wojnach”, w naszym domu zwie się Młody (to znaczy zwie się inaczej, lecz taką blogową ksywkę nosi). On to jest od niedawna mym wielkim sprzymierzeńcem w domowych obowiązkach. Nie ma takiej opcji bym wycierała szafki samodzielnie: uniemożliwienie dziecku sprzątania może się skończyć wielkim dramatem z  wybuchem płaczu i ogólną histerią włącznie, więc na wszelki wypadek gdy zabieram się do porządków wyposażam go w dziecięcą nawilżoną chusteczkę. Inna sprawa, że wyciera nią czasem najpierw podłogę, potem szafkę, a potem na przykład moje spodnie (bo mama się ciut przykurzyła..).

Młody upodobał sobie zwłaszcza te cholerne szklane drzwi (a było wziąć całe drewniane!), które bardzo ciężko jest umyć tak, by nie zostały smugi. Jak widzicie jego wizja czystości szybek jest dość wybiórcza i nowatorska, lecz w tym szaleństwie jest metoda – codziennie JAKIŚ fragment drzwi jest przecież czysty :)) To, że matkę w międzyczasie szlag trafia to już trudno – uzbrajam się w sztuczny uśmiech i chwalę moją latorośl z największym przekonaniem na jakie mnie stać. Bo w sumie to rozczula mnie tym swoim sprzątaniem.. tylko ciężko mi potem wypić kawę, gdy Młody wreszcie uśnie, a słońce bezlitośnie oświetli wspaniałą wzorzystą strukturę na drzwiach…

IMGP9287 IMGP9288 IMGP9299 IMGP9301 IMGP9309 IMGP9310

A Wy, jakie popełniliście błędy w urządzaniu mieszkania, w którym rządzą dzieci?

16 comments

  1. Zojka Mama says:

    Dobrze, że trochę odpuszczasz. Dobrze mieć zdrowe podejście do takich rzeczy. Ja jeszcze nie wiem jakie popełniłam błędy, bo Lusia jest za mała, żeby mi to uświadomić, ale w ostatni weekend (kiedy byłam w szpitalu) odwiedziło nas trzyletnie maleństwo, które przy pomocy ołówków do szkicowania mamusi pokazało mi wyraźnie, że jasne obicia mebli to nie jest najlepszy pomysł. A dwa tygodnie temu był u nas pan z karcherem ;(.

    • Ruby Soho says:

      Jasne obicia to faktycznie nie najlepszy pomysł :) My do niedawna myśleliśmy o kupnie kanapy – narożnika.. ale zastanawiamy się czy z tym nie poczekać.
      Tak z 4-5 lat ;)

  2. Oj tak. Dopiero przy dzieciach wiemy co zrobiliśmy nie dobrze. Ciemne meble, panele. wszędzie widać kurz. . Ps. widzę.,że masz kojec Caretero chyba? Aa i bardzo ładne te drzwi rozsuwane. Myslimy o takich w salonie, gdy będziemy musieli oddac sypialnie synowi ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.