Młody i Kropka na Dzikim Zachodzie.

Cały świat aż paruje od upału, w twarze bucha żar powietrza. Spod kowbojskich kapeluszy miarowo skapuje pot, dookoła jak okiem sięgnąć pustynia, na horyzoncie majaczy rząd kaktusów saguaro. W tle słychać muzykę graną na ustnej harmonijce.. a może to tylko w mojej głowie? Ta temperatura, ten upał, to miejsce pasują do siebie jak ulał. W myślach przenoszę się na plan „3:10 do Jumy”, albo przynajmniej „Rio Bravo”.

Country to nie do końca mój klimat, nie mówiąc już, że nie jestem wielką fanką parków rozrywki i tłumów ludzi. Ale mimo to jakoś trafiliśmy na Dziki Zachód.. Do.. Żor.

W środku „Miasteczka Twinpigs” – bo tak nazywa się to miejsce – cała uliczka rodem z klimatycznego westernu, bary, sklepy, kościółek i obowiązkowy saloon. Dodatkowo meksykańska dzielnica, wioska Indian, karuzele. Na niektóre atrakcje nasze Stwory będą musiały jeszcze kilka lat poczekać, a my razem z nimi (np. rollercoaster). Za to pojechaliśmy sobie diabelskim młynem, ozdobionym w.. wozy. Takie same dawno temu wiozły osadników na dziki koniec Ameryki.

IMGP8727 IMGP8738 IMGP8740 IMGP8748 IMGP8747 IMGP8745 IMGP8744 IMGP8742 IMGP8730 IMGP8829 IMGP8830 IMGP8828 IMGP8842

We znaki dało nam się zwłaszcza „Serce Mississippi” – wielka gumowa poducha, wypełniona wodą. Zanim doczytaliśmy w regulaminie, że atrakcja jest przeznaczona dla dzieci od lat czterech, nasze stado już ruszyło do ataku.

Kropka śmigała z jednego końca wielkiej, czerwonej połaci na drugą, a my biegaliśmy dookoła i próbowaliśmy ją dogonić, asekurować, by nie spadła z dość wysokiej poduchy. Problem w tym, że Kropka postanowiła nie dać się złapać :). Do tej pory mamy w głowie ten obraz, jak mała, nieustraszona dziewczynka w zielonej sukience w kwiatki zaiwania po gigantycznym materacu, jak omija wszelkie pułapki niczym Tommy Lee Jones w „Ściganym” (pułapki zastawione przez inne, starsze dzieci, które ruszyły nam z pomocą). Zadziwiająco sprawnie jej to szło i trochę wody w Wiśle upłynęło, zanim wierzgającą i rozryczaną Kropkę zabieraliśmy jak najdalej od tej atrakcji.

IMGP8732 IMGP8758 IMGP8778 IMGP8784

Oglądaliśmy inscenizację napadu na bank, odwiedziliśmy Indian, a obiad zjedliśmy w Meksyku. Ale z całego parku rozrywki największą furorę i tak zrobił.. najzwyklejszy plac zabaw. To chyba najwyraźniejszy znak, że na tego typu rozrywki mamy jeszcze czas, tak żeby sobie pojechać i skorzystać z wszystkich karuzel caaałą rodzinką. Za to brownie w knajpie na przeciwko Kina było obłędne. Wrażenia estetyczne w owej knajpie również, w intarsjowanych, czarno – białych, drewnianych wnętrzach, gdzie pozachwycałam się w duchu wyszukanym wzornictwem użytkowym, podczas gdy małe rączki wyciągały owoce i bitą śmietanę z mojego talerzyka.

Po kilku godzinach w starej dobrej Ameryce zapakowaliśmy się do naszego auta i jakby wczuwając w klimat otwarliśmy okna, wystawiliśmy łokcie na zewnątrz i odjechaliśmy niemieckim krążownikiem szos (z nienabitą klimatyzacją) w stronę terytorium Apaczów.

IMGP8801 IMGP8807 IMGP8809 IMGP8811 IMGP8866 IMGP8869 IMGP8870 IMGP8874 IMGP8885 IMGP8891 IMGP8894 IMGP8896 IMGP8926 IMGP8930

Żory nie są dużym miastem, ale znajdziecie tam całkiem sporo atrakcji. Poza wspomnianym westernowym miasteczkiem warto zwrócić uwagę na lokalne muzea.

Muzeum Miejskie słynie ze świetnej kolekcji afrykanistycznej, którą oglądałam kilka lat temu. Przygotowując się do pisania tego artykułu dowiedziałam się, że akurat trwa przeprowadzka zbiorów do nowej siedziby, więc wystawy stałe jeszcze nie są czynne. W starym muzeum była imponująca ekspozycja afrykańska z ulepionymi z gliny spichlerzami i chatami ludu Dogonów. Z niecierpliwością czekam więc jak zaarażowane zostaną nowe wnętrza muzeum.

Niedawno w mieście powstało też Muzeum Ognia w awangardowym budynku blisko trasy Katowice – Wisła. W środku interaktywna ekspozycja umożliwiająca naukę na temat ognia oraz energii. Jeszcze nie byłam, ale chętnie się wybiorę, bo cały projekt jest dość intrygujący. Więcej informacji o żorskich atrakcjach znajdziecie na stronkach:

Miasteczko Twinpigs

Muzeum Żory

Muzeum Ognia

z17324411Q,Muzeum-Ognia-w-Zorach

Muzeum Ognia, zdjęcie bryla.pl

logo

12 comments

    • Agata / Ruby Times says:

      Tak, córeczka ma 17 miesięcy i to jest wiek, w którym wszędzie znajdzie się jakieś atrakcje dla siebie :) Głównie żwirek, patyki i zjeżdżalnie.
      Inna sprawa, że większe dzieci więcej skorzystają w takim miejscu, bo dość dużo atrakcji ma ograniczenie wiekowe 6+.

  1. radoSHE says:

    Kusiło nas pojechać podczas ostatniego pobytu na Śląsku, bo nasi przyjaciele z dzieckiem jechali…ale nie, jednak nie. Poczekamy jeszcze trochę czas. Bo z tego co słyszę od różnych osób, rozrywka jest rewelacyjna…mimo, że gdy powstawała wieszczono jej rychłe bankructwo i inne takie, no bo kto będzie do Żor na Dziki Zachód przyjeżdżać. A tu proszę. Hula w najlepsze. Natomiast jestem pod mega wrażeniem Muzeum Ognia! To chyba trzeba koniecznie zobaczyć.
    ps. zdjęcia rewelka, bardzo przyjemnie się ogląda, ale czemu nie ma Kropki na poduszce?? ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.