Codzienność

Lato w Polsce

Ma coś w sobie lato w Polsce. Porusza rozmaite nostalgiczne nuty w naszych niby dorosłych sercach. Jego zapachy, kolory, smaki, wszystko co za dzieciaka wydawało się oczywiste i normalne, a czasem nawet irytujące, z wiekiem zyskuje niemal kultowy wymiar.

Proste rzeczy.

Zapach topiącego się asfaltu, na którym zostawialiśmy wiekuisty ślad bosej stopy. Ciepła deszczówka w przydrożnych rowach, i te momenty, gdy zakładaliśmy o wiele za duże kalosze wprost na gołe nogi, by maszerować dziarsko wśród chlupotów od rowu do rowu.

Złote zboże. Bezkresne pola, snopki poukładane równiutko, żar lejący się z nieba, rozmazujący się od upałów horyzont. A w chłodnej kuchni Babci czekał garnek z kompotem, przykryty talerzem, żeby mucha nie wpadła. I nalewało się  chochlą prosto do kubków. Czasem obok zamajaczyła jakaś brytfanka z prostym plackiem, przykrytym ściereczką. Nóż leżał w brytfance, jakby co.

Ziemniaki wykopane z pola, ugotowane, polane skwarkami, posypane obficie koperkiem. I oczywiście zsiadłe mleko, które Babcia nabierała z garnuszka, tak wspaniałe, zimne, można je było kroić. To był zawsze mój ukochany letni obiad. Wujek sklecił prowizoryczny stół, przy którym zasiadaliśmy pod domem, pod gruszą. Prawdopodobnie to Wujek wpoił nam, że fajnie jest jeść pod gołym niebem. Babcia trochę kręciła nosem, że po co tyle zachodu, po co to wszystko wynosić, skoro można zjeść w domu. Ale faktycznie było warto. Pod niebem wszystko lepiej smakuje.

Na jagody z emaliowanymi garnuszkami chodziliśmy całą familią. Ach, jak nużyło mi się zbieranie tych drobnych owoców, gdy miałam kilka lat! Pamiętam, że zrywałam je wraz z liśćmi, by garnuszek szybciej się napełnił. Nie mieliśmy ze sobą ekwipunku, ani zapasów. Gdy przychodziła nagląca potrzeba liście dębowe służyły za papier toaletowy :).

Powroty z pola na sianie. Nie wiem co by powiedzieli spece od BHP, ale prawda jest taka, że dzieci na samej górze wielkiej kopy siana jechały za traktorem do stodoły. I zapach tego siana, gdy już stodoła była nim wypełniona.

Dzieci biegające w samopas od świtu aż do zmierzchu.

Białka oczu odcinające się od brunatnej twarzy – trochę ogorzałej od słońca, ale również po prostu umorusanej od sierpnia, ziemi i piasku. Nozdrza wdychające lekko przypalone zapachy ogniska, igliwia i upalnej nocy. Szyszki trzaskające w płomieniach, natarczywe brzęczenie komarów, szum drogi krajowej gdzieś w oddali. Świerszcze urządzające szalony koncert aż do północy, niepomne zupełnie na obowiązującą ciszę nocną.

Słony zapach ciała rozgrzanego słońcem. Rozkosz zanurzania się w chłodnej wodzie aż po kark. Stopa szeleszcząca w suchej, wypalonej promieniami trawie. Terkotanie traktorów wracających wieczorem z pól. I ten moment przed domem, gdy świat wreszcie oddycha z ulgą po gorącym dniu, gdy lekka bryza otula wieś i zapach powietrza jest taki jakiś wyjątkowy, chociaż tak ciężko sprecyzować co to za zapach.

Noc pod prześcieradłem z jedną nogą na zewnątrz dla lepszej regulacji temperatury. Aż wreszcie chyli się ku upadkowi to napęczniałe kolorami lato, najpierw zwiastują to żółte nawłocie, babie lato plątające się pod nogami i jakby chłodniejsze noce. Zaczyna się morze nostalgii. Jakby żal. Niesprecyzowany, głęboko w nas zakorzeniony, z tych czasów, kiedy to trzeba było pożegnać wolność i założyć tornister na plecy. Myślę, że on tkwi w wielu z nas, dorosłych, bez względu na to co robimy w życiu, i jak bardzo zarobieni obecnie jesteśmy, jednak na widok kombajnów na polach ogarnia nas to uczucie.

Cieszmy się więc latem, póki jest dojrzałe i piękne. A najlepszy sposób na upały to myśl o szarym listopadzie. Brr. Od razu przestaję narzekać na tę myśl.

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

10 komentarzy

  • Reply Kasia ode bliźniaków 10/08/2018 at 20:42

    Cała prawda o moich wakacjach… Piękne to byly czasy tych 20 lat temu :) dzięki za przypomnienie Buziaki

    • Reply Agata / Ruby Times 10/08/2018 at 20:51

      Dla mnie to było trochę dawniej niż dwadzieścia lat temu! :D
      Chociaż ciężko mi samej w to uwierzyć!

  • Reply Beata 11/08/2018 at 10:48

    Dla mnie też dawniej niż dwadzieścia lat temu, a jakby to było wczoraj.. W moich wspomnieniach jeszcze cała rodzina zapędzona do nawlekania tytoniu, a dzieci nawlekające na druty wiśniowe liście. I dużo małych kociaków, wychodzących nie wiadomo skąd. I grzybobrania sierpniowe. Ten żal za mijającym latem też pamiętam wyraźnie. Oj, moje dzieci chyba nie będą tego rozumieć. Spieszmy się korzystać z lata jak się da. dzięki za motywację :)

    • Reply Agata / Ruby Times 12/08/2018 at 00:46

      Wow, nawlekania tytoniu u nas nie było! Ciekawe wspomnienie :)

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 11/08/2018 at 12:51

    Pięknie to napisałaś Agata, czuję ta samą nostalgię

    • Reply Agata / Ruby Times 12/08/2018 at 00:45

      <3

  • Reply Kasia ode bliźniaków 11/08/2018 at 20:03

    nomdobra …może 25 lat temu :) bo jesteśmy w tym samym wieku Kochana :p Rocznik 82 rulezzzz !!! buziak

    • Reply Agata / Ruby Times 12/08/2018 at 00:44

      No przecież :) Piąteczka!

  • Reply Magda Z. 11/08/2018 at 23:06

    Hmmm… Zupełnie, jakbyś opisała moje wakacje u Dziadków z mazowieckiej wsi…:) Też były: jazda na furze siana, placek przykryty ścierką, zabawy na łące i w lesie (bez Rodziców-helikopterów), a do tego pomoc przy żniwach (chociaż byłam i jestem mieszczuchem), sprzątanie stodoły przed zwiezieniem plonów, przyglądanie się, jak Babcia piecze chleb, na samym końcu nakłuwając go widelcem i nabłyszczając jajkiem… Kocham lato, wakacje i tamte chwile z dzieciństwa!:) Przybijam piąteczkę!:)

    • Reply Agata / Ruby Times 12/08/2018 at 00:45

      Dokładnie tak było <3 Piona!

    Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.