Lato się kończy. Młody rusza w nieznane.

Zamiast ogrodu step jakiś z resztkami czegoś, co kiedyś było soczystą trawą. Na stepie porozrzucane gdzieniegdzie sosnowe szyszki. Trochę zmęczonych życiem drzew, czekających już tylko na wiatr zdzierający z nich pierwsze liście. Patrzę na to wszystko i myślę sobie: cholera jasna, lato się kończy. Naprawdę się kończy!

Nawet jeśli nie macie w sobie ani krzty romantyzmu to i tak z pewnością to dostrzegacie: koniec lata ma w sobie taki ładunek nostalgii jak chyba żaden inny moment w roku.

Gdy zostawiamy za sobą sandały wypełnione piaskiem, tandetne bransoletki, lody zjedzone gdzieś na deptaku, nieprzyzwoicie kolorowe podkoszulki, słomkowe kapelusze oraz piosenki, które już zawsze będą się kojarzyły z tymi jednymi wakacjami. Żal tego normalnie żal! Biegania boso, ubierania się lekko, obiadów pod chmurką. Mrożonych kaw, siedzenia na plaży po ciemku, serników zjedzonych w altance, domowych lemoniad z miętą z ogródka, smaków letniego jedzenia, intensywności owoców, warzyw.. Ileż to można wymieniać!

IMGP1145 IMGP2122 IMGP2123

Ale tym razem jest coś jeszcze. Bo kiedy tak wybieram kapcie i worek do kompletu, gdy zastanawiam się nad naprasowankami na ubrania z imieniem i nazwiskiem, by panie wiedziały w co przebrać moje dziecię.. Gdy tak sobie to wszystko organizuję, to czuję, że jednak idzie coś w rodzaju nowej ery.

Po raz pierwszy wysyłam mojego pierworodnego w świat. No, może przesadziłam z dramatyzmem – Młody nie jedzie na stancję na drugi koniec świata, tylko do przedszkola w naszej wiosce.

Ale jednak trafi do obcych ludzi, którzy będą się teraz nim zajmować i organizować mu czas oraz posiłki – co trochę przeraża, zważywszy na to, co się słyszy o przedszkolnym żywieniu. Ale to nie kwestie związane z odżywianiem najbardziej mnie martwią. Myślę o tym, że w życiu dziecka pojawią się zupełnie nowe osoby, jakieś opiekunki i inni pracownicy przedszkola. Nowe autorytety, które będą wpływać na jego światopogląd, tłumaczyć mu nieznane pojęcia, przedstawiać swoją perspektywę. A wiadomo, że to tylko ludzie – jedni obdarzeni prawdziwą mądrością życiową, a inni – cóż! – mądrzy inaczej. A ja nie mam żadnego wpływu na to, na jakich trafi moje dziecko, jakie będzie przynosiło do domu bon-moty, jakich nabawi się przy tym ograniczeń i stereotypów.

Co do samej idei posłania mego 3-latka do przedszkola to jestem bardzo dobrej myśli.

Widzę jak Młody dąży do zaprzyjaźnienia się z dziećmi. Zagaduje do nich na placu zabaw, chce się bawić, czasem wpada we frustrację, gdy trafi na osobnika introwertycznego, który akurat chce się bawić sam. To naprawdę najwyższy czas by spotykał się z grupą dzieciaków na co dzień i mógł jakoś budować z nimi relacje. Chłonie wiedzę z książeczek, potrafi zagadać cudowną polszczyzną, a wraz z wiedzą i językiem chłonie też wzorce. Wszystkie historie, w których pojawia się wątek przyjaźni między dziećmi bardzo go ostatnio nurtują (np. z serii „Poczytaj mi mamo”), prosi by je czytać na okrągło. Ciekawe co też układa sobie w małej głowie, co będzie się działo już za kilka dni, gdy wreszcie teoria zmierzy się z praktyką?

Póki co przedszkole kojarzy mu się z błotnymi kotletami – Basia (znana seria książek Zofii Staneckiej) robiła takie kotlety, więc wiadomo, że pierwszego dnia w przedszkolu Młody ulepi ich całe góry.

W związku z tym muszę trochę odkręcać te wyobrażenia, by się chłopak nie rozczarował. Miejmy nadzieję, że w przedszkolu znajdzie na tyle dużo fascynujących przygód, że nawet brak błotnych kotletów nie będzie tak dotkliwy.

IMGP1184 IMGP1186 IMGP1193 IMGP1197 IMGP1213 IMGP1231 IMGP1237 IMGP1243 IMGP1244 IMGP1245 IMGP1250 IMGP1254 IMGP1257 IMGP1258 IMGP1274 IMGP1276

Zdjęcia: nostalgia końca lata, ostatnie upalne dni i ostatnie taplania w ogrodowym basenie. Przy okazji udało mi się uchwycić odrobinę naszego prywatnego oldschool’u. Kółko ratunkowe w biedroneczki z mojego dzieciństwa, przywiezione z.. Czechosłowacji. Gruba konkretna guma, nie do zdarcia, teraz już chyba takich nie robią. Do kompletu mamy jeszcze wielkie żółte koło (nie uwiecznione na zdjęciach), które moja siostra kupiła na Krymie w czasach mocno przedwojennych. I samochodzik Młodego, ten sam możecie oglądać na zdjęciach sprzed dwóch lat. Piękna pościel Kropki to prezent roczkowy (również sprzed dwóch lat) od Chrzestnego dla mojego synka. Trochę z niej wyrósł, więc służy siostrze. Wbrew dyktatowi nowinek na blogach nie chcę wpadać w ten kołowrót i pokazywać kolejnch sklepowych trofeów, upolowanych tylko by obfocić, pokazać i rzucić w kąt. Wypłowiałe autko Młodego nawet fotogeniczne jest w tym stanie. I jeśli dotrwa do przyszłego roku, znów popłynie w basenie :). Obiecuję.

1

17 comments

  1. panna0ceanna says:

    Czeka mnie to za rok.. Tak sobie myślę, że niby już teraz cieszę się na tą myśl, bo wreszcie Antek będzie miał kontakt z dziećmi codziennie, a ja jak dobrze pójdzie i wreszcie zajdę w ciążę, będę miała trochę czasu dla maluszka. Jednak pojawia się też i strach.. czy sobie poradzi.. jak to będzie z chorobami… więcej obaw pojawi się pewnie, jak zobaczę jego nazwisko na liście w kwietniu.. a bóle brzucha i łzy na policzkach kiedy zaprowadzę do pod drzwi sali, dam całusa i powiem ” baw się dobrze”. Ooo już mam łzy w oczach! Zatem ogarniam się i wiem, że będzie dobrze! musi!
    I u Was będzie wszystko okey. Będę zaglądała i czytała jak sobie Młody radzi, a może wreszcie się spotkamy na kawie i pogadamy ;D ? Zapraszam do mnie! ( w sensie na chatę!)

  2. Bo teraz jakaś badziewiasta guma jest, i wszystko po roku używania się lepi jakoś dziwnie. My tez mamy taki pontonik do basenu, w kształcie rakiety:D
    Co do przedszkola, ja jestem spokojna, bo miejsce znam bardzo dobrze (sama tam chodziłam) i wiem, że mój synek trafi najlepiej, jak tylko można. Ale też zastanawiam się, jak to będzie:)

    A Kropka ma przeuroczą pościel!

    I kurde, też muszę podpisać piżamkę i resztę…;) Jakoś to chyba do mnie nie dociera

  3. zuzi says:

    Młody w przedszkolu, wzruuuuusz! A dopiero miał niecałe dwa latki, nie mówił i wdrapywał mi się na kolana. Zadziwiające jak po cudzych dzieciach też widać upływ czasu… I to dopiero jest nostalgia! Końca lata jeszcze nie czuję bo, ekhem, piszę ten komentarz z balkonu w Czarnogórze gdzie przy 36 stopniach raczej ciężko o jesienne klimaty. Ale niedługo. Już niedługo wrcamy. I wtedy życzę sobie zobaczyć przedszkolaka na własne oczy :) Ścisksm mocno, wszystkich! xxx

  4. kluscka says:

    Ciekawe kto bardziej będzie tęsknił Ty za Synkiem czy Siostra za Bratem? Ps. Bardzo apetyczny zegar. Masz talent!

    • Agata / Ruby Times says:

      Zegar to akurat mąż zrobił. Ja się nie mam czasu bawić w takie niuanse z rana :)
      Też obawiam się jak Kropka zniesie brak ukochanego brata. Myślę, że dla niej to przedszkole będzie tak naprawdę najtrudniejsze..

  5. Młody da sobie radę :)

    A ja jestem ciekawa jaki macie sposób na tak czysty basen? U nas chodziła pompa, kapsułki z chlorem i na noc nakrywalismy basen a z dnia na dzień dno było okropnie brudne. Aż człowiekowi odechciewało się wchodzić do wody.

    • Agata / Ruby Times says:

      W zasadzie robiliśmy to samo, co napisałaś. Dopiero teraz zrobiło się na dnie trochę brudniej, ale to głównie piasek naniesiony przez pływających.

  6. Magda says:

    Mimo moich wszelkich obaw jestem na TAK przedszkolu – moja starsza jutro zaczyna 3 przedszkolny rok a młodsza dopiero debiutuje. Jakoś tak czuje, że powoli kończy się etap malutkich dzieci … Lato, wróć! Cudne ujęcia:)

    • Agata / Ruby Times says:

      Dziękuję. Ja też jestem na tak. Jakoś się te dzieciaki muszą nauczyć życia w społeczeństwie :)

  7. kluscka says:

    Ja jestem zdecydowanie przeciw, co wynika z moich złych przedszkolnych przeżyć, ale moja Mama stwierdziła, że nie da rady z moimi aniołkami, więc jutro idę walczyć o miejsce w niepublicznym przedszkolu dla starszej. W głowie mam słowa sąsiada, że „jeszcze rok” i młodszą też wchłonie „system” albo dżungla jak kto woli. Serce w gardle na samą myśl, a Córa na pytanie cyz chce iść już do przedszkola odpowiedziała: „Nooo, mogę iść.”

  8. No.2 says:

    U nas żłobek… podobnie, choć będzie to żłobek na pół etatu, z doskoku, kilka godzin dziennie – bardziej opieka niż pełnowymiarowa edukacja. Ale przedszkolak Twój to już zupełnie dorosły facet ;) ciekawam jak się zmieni przez ten rok…

    • Agata / Ruby Times says:

      Zaczął się fajnie aklimatyzować, ale potem złapał przeziębienie i obecnie siedzi w domu, niestety będziemy musieli zaczynać aklimatyzację od początku :(

  9. Kluscka says:

    U nas tez katar po zaledwie trzech godzinach probnych w przedszkolu. Zaraza rozlazla sie po calej rodzinie. Ale moje obawy niesluszne, bo Córa dopytuje kiedy pojdzie znowu. Wcale za mna nie plakala ani sie za mna nie obracala tylko w podskokach pobiegla do dzieci. Nie wiem czy tez tak mialas, ale u mnie w domu pustka ogromna nastala.

    • Agata / Ruby Times says:

      Mi było trochę nieswojo na początku (ale żeby zaraz „pustka ogromna”?? LOL :) . Potem zabrałam się za porządki w szafach i byłam w szoku jak dużo jestem w stanie zrobić, gdy „tylko” jedno dziecko jest w domu. Ale póki co dalej cały dom zakatarzony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.