Dziecko, Zabawa

Lalka dla Kropki

Temat pojawił się dość wcześnie, bo we wrześniu zeszłego roku. To był taki moment, gdy oswoiłam się już  z nową (niespodziewaną jakby ktoś nie doczytał:) ciążą i zaczęłam wielkie planowanie przyszłości połączone z pełnym obaw myśleniem jak na nowiny zareagują nasze – małe przecież – dzieci.

Młody już raz przeżył coś podobnego – miał jedynie 20 miesięcy, gdy na świat przyszła Kropka. Było to dla niego bolesne doświadczenie, był tak mały, że nie byliśmy w stanie go odpowiednio przygotować na pojawienie się w domu intruza. Długo budował miłość do siostry, przez pierwszy rok jej życia obdarzając ją głównie dystansem i niechęcią. Z czasem pojawiły się łaskawsze uczucia – obecnie zdarza się, że podczas chrupania śniadania zupełnie spontanicznie wyzna jej miłość, ale droga do takiego stanu była długa i wyboista.

IMGP7514 IMGP7515

Pierworodny informację o trzecim dziecku przyjął naturalnie, zajmując się nią głównie w kategoriach naukowych. Zadając masę pytań odnośnie tego jak dzidziuś dostał się do brzucha, zgłębiając zagadnienie dostarczania pokarmu przez pępowinę i zastanawiając się dlaczego w brzuchu jest ciemno.

Za to Kropka jest wielką niewiadomą – przyzwyczajona do bycia najmniejszym, rozpieszczanym członkiem rodziny może zareagować rozmaicie. Pocieszam się jednak tym, że gdy Lolek przyjdzie na świat będzie miała całe 26 miesięcy. Już teraz nasza dwulatka jest o wiele lepiej przygotowana niż niegdyś jej starszy brat, wie, że w brzuchu jest dzidziuś i często z tym brzuchem.. rozmawia. Opowiada mu o swoich sukienkach, wyliczając ich kolory i fasony, zwierza się z problemów – ostatnio łkając opowiedziała mu o tym jak się przewróciła i skaleczyła. Brzuch był wówczas bardzo współczujący i pełen empatii.

Tak – zgadliście! – Lolek odpowiada siostrze komicznym głosikiem, a ona traktuje te odpowiedzi nad wyraz poważnie. Nawet Młody się czasem wkręca i zaczyna zdawać Lolkowi relacje z wydarzeń po tej stronie brzucha, opowiada, że mama organizuje mu nową szafę i układa w niej takie malutkie ubranka. „A co to są ubranka?” – pyta Lolo z brzucha cieniutkim głosem. „Ubjanka to coś, co się nosi!” – odpowiada Młody po zastanowieniu, zdziwiony, że ktoś może nie wiedzieć. „Twoje są w takim malutkim jozmiarze. Jak juz się ujodzis, to ci wtedy pokazę!” – dodaje po chwili uprzejmie.

IMGP7523 IMGP7518

Kropka dostała na urodziny lalkę – bobasa. Założyłam, że taki prezent pozwoli się jej oswoić z myślą o młodszym rodzeństwie, a gdy już się niemowlak pojawi na tym świecie być może zachęci ją do naśladowania mamy przy przewijaniu, kąpaniu i ogólnie pielęgnacji malucha. Dlatego też zasugerowałam niektórym urodzinowym gościom prezenty w postaci gadżetów dla lalki – wanienki, ubranek, wózka spacerowego.

Urodziny już były, prezent został wręczony. Wprawdzie Lolek jeszcze w brzuchu przez co najmniej 1,5 miesiąca, więc czy plan zadziała – tego nie wiem. Ale mam już pierwsze wnioski w kwestii Kropka versus Bardzo-Dziewczyńskie-Zabawki.

Pierwszy wniosek – raczej bez zaskoczenia: Kropka.. deliktanie mówiąc nie jest wielką fanką lalek. Od czasu do czasu najdzie ją fala uczucia do „córeczki”, przytuli ją na chwilę, położy niedbale do kołyski, po czym uzna, że jednak jest księżniczką Anną, chce natychmiast koronę, a to dziecko w sumie nie jest jej. Tak naprawdę w zabawę wkręca się tylko wtedy, gdy ja w niej uczestniczę.

Zaskoczył mnie natomiast Młody. Ten mały mężczyzna, który uwielbia Spidermana, zabawy w bandytów i Dziki Zachód przy niewielkiej zachęcie dzielnie opiekuje się dzidziusiem. Raz zabraliśmy lalkę na spacer nad jeziorem, by Kropka miała frajdę i mogła pochodzić z wózkiem. Trafiliśmy jednak na taką porę dnia, że Kropka sama wymagała drzemki, wówczas Młody odpowiedzialnie przejął wózek i prowadził go przez cały spacer. Dopiero widok placu zabaw spowodował, że.. jakby zapomniał o podopiecznej.

IMGP7522 IMGP7533 IMGP7525

„Ja mogę być tjochę tatusiem, a tjochę jycerzem!” – mówi czasem asekuracyjnie, żeby nie było, że się całkowicie poświęci rodzinie i pieluchom.

Ostatnio z pewnym rozczuleniem oglądam jak oboje z Kropką ładują swoją córeczkę do wózka i ruszają z nią na spacery po domu. Te kończą się zwykle przy placu zabaw, czyli.. kanapie w salonie, skąd wszyscy troje zjeżdżają na zjeżdżalni. Dotychczas sądziłam, że lalka – bobas to głupia zabawka, ale zmieniam zdanie. Uczenie dzieci odpowiedzialności za kogoś, empatii, uczulenie ich na fakt, że druga osoba wymaga pomocy, przytulenia, miłości nie może być głupie!

IMGP7516 IMGP7538 IMGP7543 IMGP7546 IMGP7554 IMGP7558 IMGP7562 IMGP7564 IMGP7566 IMGP7568 IMGP7575 IMGP7579 IMGP7580 IMGP7586

I jeszcze mała refleksja na koniec (trochę w nawiązaniu do ostatniego wpisu). Przyznam, że czułam się trochę nieswojo, gdy podczas spaceru to Młody prowadził wózek z lalką, a nie jego siostra. Tak jakbym robiła jakąś prowokację, jakbym chciała coś zamanifestować, a przecież jestem spokojną osobą, nie lubię się przesadnie wyróżniać z tłumu, a tym bardziej prowokować, czy wywoływać światopoglądowe dyskusje. Sama byłam na siebie zła z tego powodu, ale jednak tak było – czułam się dziwnie.

A potem pomyślałam sobie.. a cóż w tym złego, że to chłopiec prowadzi wózek?

Bo niby chłopcy to tylko miecze, walki, ratowanie świata i pistolety? Bardziej przemawia do mnie taki bohater, który zamiast szlajać się niewiadomo gdzie weźmie swoje dziecko na spacer, przewinie, opowie bajkę, naklei plasterek i przytuli. Albo odkurzy w domu i ugotuje obiad. A jak ma się tego młody samiec nauczyć, skoro zabawki dla dziewczynek to takie zło, „gejada” i wielka plama na honorze? Może właśnie przydałoby się małym chłopcom więcej zabawy w dom!

„Jedzenie/przewijanie i odkurzanie zamiast bomb!!” – chciałoby się rzec, parafrazując okrzyki z manifestacji antywojennych.

IMGP8061 IMGP8062 IMGP8065 IMGP8075

Wpis nie jest sponsorowany. Lalka i akcesoria pochodzą z urodzinowych darów od Rodziny i Przyjaciół, a linki do stron zamieszczam, bo jestem miła.. po prostu.

Lalka – Miniland (hiszpańska, z delikatnego winylu, z cechami anatomicznymi, piękna!) w wersji europejska dziewczynka. Wygląda zupełnie jak Kropka :).

Kołyska – Allegro (niepomalowaną można kupić za mniej niż 50 złotych).

Pościel do kołyski – uszyłam sama.

Wanienka i akcesoria – Smoby.

Ubranka i eko-pieluszki – Allegro. Znalazłam bardzo dobrze uszyte i w spoko cenach. Polecam tego Allegrowicza :).

Wózek – Doris. Solidny, lekki, ale mogliby trochę rozszerzyć kolorystykę, bo ilość różowych modeli przyprawia o zawrót głowy.

IMGP7614 IMGP7595 IMGP7606 IMGP7602 IMGP7610 IMGP7644
1

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

16 komentarzy

  • Reply Helen 02/03/2016 at 23:30

    „Jedzenie/przewijanie i odkurzanie zamiast bomb!!” – tak, tak, tak! Ostatnio mój synek (lat 3) na spotkaniu towarzyskim miał do czynienia z zabawkową bronią. Nie spodziewałam się, że ludzie przyniosą takie zabawki na urodziny innego dziecka! Dzieci mierzyły do innych dzieci z broni w bezpośredniej obecności rodziców, a tamci nic. Nie komentowałam, bo zaraz będzie, że dziwna jestem… Mój Młody bawił się tam ową bronią – bez przekonania, nie wiedział, co to jest… I tak się zastanawiam cały czas – jeżeli chłopiec bawi się lalką, to zaraz jest to dziwne, ale jeżeli bawi się miniaturą broni, to jest to ok… coś chyba tu nie pasuje… Miało nie być nigdy więcej wojny, a małych chłopców wtłacza się w zabawy bronią – dziś strzelanie na niby, a co jutro? Opowiedziałam o tym na placu zabaw opiekunkom, które tam przychodzą z dziećmi i co? Oczywiście – okazało się, że jednak dziwna jestem… Mają sobie strzelać…
    Pozdrawiam!

    • Reply Agata / Ruby Times 02/03/2016 at 23:34

      Mój przynosi takie wpływy z przedszkola – nigdy nie oglądaliśmy bajek z przemocą, nie dawaliśmy tego typu zabawek, ale cóż zrobić, wpływ rówieśników jest silny. Młody coraz częściej gada o rycerzach, żołnierzach, ninja i superbohaterach. Albo nagle stwierdza, że bandytów trzeba zabić – chociaż sugerujemy, że może lepiej przegonić lub wsadzić do więzienia. A z brakiem uzbrojenia w domu też sobie radzi – buduje sobie pistolety z klocków. Dwuletnia Kropka potrafi pięknie powiedzieć: „nie strzelaj!” i to nie jest przypadek :(

      • Reply Matko Zabawko 03/03/2016 at 01:06

        Zero pistoletów i innej broni. Ja wole, żeby mój Antek bawił się „kuchnią”, warsztatem, a nawet lalką. Obawiam się, że na moim chceniu się skończy, gdy pójdzie do przedszkola :/

        • Reply Agata / Ruby Times 03/03/2016 at 12:58

          Właśnie – nad wszystkim mamy kontrolę, dopóki dzieci nie zaczną łapać wpływów z zewnątrz. A inni rodzice niekoniecznie mają podobne podejście.
          Rozumiem zabawy w piratów, Piotrusia Pana i tym podobne. Sama się tak bawiłam jako dziecko, ale hełmy, pistolety, itp. i teksty typu: „Idziemy na wojnę/idziemy na wyprawę wojenną!” – powodują dreszcze.

    • Reply Kinga 03/03/2016 at 07:24

      Ja w takim razie też jestem dziwna. Mam uczulenie na wszelkie zabawy w strzelanie i zabijanie. I już mi źle, że pewnie tego nie uniknę…

      • Reply Agata / Ruby Times 03/03/2016 at 12:56

        Mi też źle z tego powodu. Ale zupełnie nie wiem jak sobie radzić z takimi wpływami.

  • Reply Sylwia 03/03/2016 at 19:16

    Moja córka bardzo polubiła tego typu zabawy, kiedy urodziła się jej siostrzyczka. Do tej pory ukochanej przytulance regularnie urządzane są sesje wożenia wózkiem, przytulania, kąpania, zmiany pieluszki i oczywiście karmienia piersią (i to w dwóch pozycjach – krzyżowej i na leżąco ;)). Pomagała zresztą od początku też w obsłudze małej – przynosiła i wynosiła pieluszki, podawała ubranka (a miała 13 miesięcy). Czuła się chyba duża dzięki temu. Może i Kropka zapała entuzjazmem w tym kierunku – braciszek będzie przecież taki malutki :) Notabene jedna z moich pierwszych myśli po powrocie ze szpitala z noworodkiem, to było „O rany, jaka ta starsza córka jest wielka! Jakie ma duże stopy i ręce!!!”

    Lalki Miniland są piękne, od dawna marzy mi się (dla córki, rzecz jasna ;) Azjatka.
    Ps. Idealnie dopasowany wózek Kropki w kropki :)

    • Reply Agata / Ruby Times 03/03/2016 at 21:07

      Zobaczymy jak Kropka zareaguje – to nieobliczalna sztuka :)
      Też przeżyłam szok po powrocie ze szpitala, gdy porównałam sobie noworodkową stopę z dwudziestomiesięczną. A teraz patrzę czasem z rozczuleniem na zdjęcia z tamtego okresu i myślę sobie jaki Młody był malutki! A wydawał się taki duży w porównaniu do siostry.

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 04/03/2016 at 13:22

    Chyba zerknę na te Twoje linki. (chociaż ze względu na ograniczoną przestrzeń darujemy sobie wanienkę ;) Urodziny Iskry za miesiąc, a ja pomysłów nie mam. Dostanie rowerek biegowy po bracie, no ale tak głupio taki prezent urodzinowo;)
    A poza tym rodzina na pewno będzie chciała nas czymś uszczęśliwić, więc lepiej zaproponować konkrety bo znowu skończymy z jakimś różowo – brokatowym, grającym cudem.

    A co do zabaw z przemocą, ja też nie jestem fanką. A z drugiej strony mój mąż pół dzieciństwa spędził składając wojskowe pojazdy, malując żołnierzyki itd i mówi że nie wyobraża sobie nie pokazać tego synkowi… Zresztą inna sprawa, że nasze pokolenie w ogóle bawiło się inaczej – nikt się nie martwił zabawami w bandytów i złodzei, strzelaniem do siebie, przemocą w bajkach (no kurde, te klasyki sa przecież okrutne!) i traum nie mamy…
    Póki co jednak nie ma o tym mowy, bo nasz Wilczek to wrażliwczyk i zbyt straszne przygody nawet w pogodnych bajkach mu sie nie podobają, więc wojnami póki co nie musimy się martwić.

    • Reply Agata / Ruby Times 04/03/2016 at 15:05

      Moje dzieci z kolei uwielbiają zabawy w potwory, złodziei, bandytów, piratów i tym podobne. Widok Kropki w sukience z falbaną, pirackim kapeluszem i mieczem z pianki, która z wrzaskiem atakuje garderobę (bo tam rzekomo ukrywają się bandziory) to u nas codzienność.

      • Reply Agata / Ruby Times 04/03/2016 at 15:09

        A co do zabaw z przemocą to też w sumie mam mieszane uczucia – widok dziecka z pistoletem, czy karabinem mnie razi, ale dziecko w rycerskiej zbroi, z mieczem lub w pirackim rynsztunku już jakoś nie. Kojarzy mi się z tym gdy jako dzieci właziliśmy do babcinej drewnianej skrzyni i malowaliśmy na materiałowej płachcie trupią czachę :). Klasyka dzieciństwa, nawet ta piracka szabla jakoś mi nie przeszkadza.

        • Reply Pola - Odpoczywalnia 04/03/2016 at 20:21

          Bo wiesz, w „dawnych czasach”, rycerskich, tych rycerzy walczących tymi mieczami obowiązywały tez inne cnoty – honor, odwaga, uczciwość, prawość. A współczesne wojny -te z karabinami to tylko zło i okropność. Tak to sobie rozkminiłam:)

          • Agata / Ruby Times 04/03/2016 at 21:11

            W sumie prawda, chociaż jak by się człek chciał doczepić, to o takich rycerzach – krzyżowcach różne rzeczy można powiedzieć, ale prawości to w nich za wiele nie było. Albo weźmy takich piratów, w naszej wizji przeżywali wspaniałe przygody na morzu, a to przecież byli zwykli zbóje, mordercy i złodzieje.
            Ja sobie to rozkminiam tak, że okropności z dwóch ostatnich stuleci wydają się bardziej okropne, niż te z dawnych czasów. Te nowsze nie zatarły się jeszcze w pamięci, a te starsze zdąrzyły obrosnąć w romantyzm i legendy.

  • Reply Matt 22/06/2016 at 17:27

    Moja córka też lubi taki zabawy :)
    Lalka na zdjęciach o bardzo ładnych oczach :)

  • Reply Ania 28/06/2018 at 09:26

    Który rozmair ubranek kupiliście? Te na baby born 42-45cm czy były wtedy mniejsze?:)

    • Reply Agata / Ruby Times 28/06/2018 at 22:37

      Nie pamiętam dobrze, bo to jakiś czas temu było, ale wydaje mi się, że szukaliśmy takich z Baby Born w opisie. Bo to podobny rozmiar lalki :)

    Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.