Codzienność

La plage

Lubię patrzeć na ich twarze ucałowane ciepłymi promieniami słońca. Kalifornijska złocistość cery, która przykryła zimową bladość. Płowe włosy i oczy w niezwykłych odcieniach, zwłaszcza u Kropki – w zależności od zmiany oświetlenia czasem wydają się brązowe, a czasem wręcz żółte. A u chłopaków na dodatek obficie udekorowane długimi, długaśnymi rzęsami, takimi o jakich marzy niemal każda dziewczyna (u siebie, rzecz jasna).

Latem mogłabym ich fotografować bez końca. Obserwuję z bliskiej odległości, próbuję uchwycić chwilę wtedy, kiedy zwyczajnie mnie ignorują. Takie zdjęcia mają najwięcej uroku. Umorusane buzie, rozwiany włos, zamglone spojrzenia. Zdjęć Kropki wpatrzonej w fale jeziora mam już całe mnóstwo, a przecież sezon jeszcze w powijakach!

Najmłodszy mój bohater, dwuletni Lolek, który już budzi się piękny, chociaż ewidentnie dąży do ideału, czyli coraz większej kulistości. Rzuca mi powłóczyste spojrzenie, niewinne i słodkie, a wkrótce potem zaczyna dokazywać jak najprawdziwszy Belzebub w skórze małego chłopca, wspinając się na okna (żeby zobaczyć auta), zrzucając wszystko, co się da z półek. Wielki guz zdobi jego młode czoło, bo zdenerwowany na matkę swoją za to, że pewnego dnia nie chciała z nim pójść „do autaaaaa!” zaczął walić głową w ścianę. Dość często wspomina też o tym, że chce „nad wodę!”.

Tak właśnie. Ostatnio nad wodą jesteśmy regularnie. Ma w sobie jakiś pierwiastek kojący, uspokaja, wprowadza w nastrój urlopowy, nawet gdy wolne masz tylko popołudnie.

Stąd ten cały malowniczy kolaż wiosenny, który nastąpił ostatnio w naszym życiu.

Składa się z ton piasku w samochodzie, wiaderek z łopatkami, z bosych stóp na rozgrzanej plaży, z kremów z filtrem rozpaćkanych na szybko na buziach, z mokrych portek i mokrych sandałów, ze słomkowych kapeluszy ratowanych bohatersko z tafli wody.

Na dodatek fotogeniczne zachody słońca w kolorach fuksji i bursztynu. Dźwięki zakochanych wróbli towarzyszące codziennie – za oknem kuchennym, na spacerze.. w zasadzie wszędzie! Coraz częściej decyduję się wyłączyć muzykę i słuchać ich kojących treli.

Małe rzeczy, jak to zwykle u nas. Te duże jakoś nie nadchodzą. Uparcie działam w sprawie pracy, mozolnie kombinujemy jak poskładać wszystko razem, jak dalej tworzyć ten dom dla dzieci, sprawiać by miały magiczne dzieciństwo. A one tak sobie rosną w tym wszystkim, coraz bardziej nasze, coraz bardziej wrośnięte we wspólny styl życia. I chyba nawet dość szczęśliwe.

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

4 komentarze

  • Reply Mamamagda 23/05/2018 at 17:46

    Ja czytam regularnie i z przyjemnoscia 😊 dzieci Ci super rosną, a pamietam wpis sprzed ponad roku jaki byl hardcore z nimi (pewnie nadal jest ale inny poziom 😉) i pisalam ze Lolek lada chwila roczek skonczy i jakos to bedzie 😊 a tu prosze, chop wyrósł taki, że juz umie mamie miłość wyznać 😍 za niedlugo ja bede potrzebowac słów otuchy jak trzecie sie pojawi… 😉😱 fajna ekipa z Was 😊😀

    • Reply Agata / Ruby Times 24/05/2018 at 00:07

      Ten hardkor ewoluuje :D
      Dzięki!

  • Reply Kasia 23/05/2018 at 22:04

    Jak coś to jestem i niezmiennie czytam i czuję tak samo :)

    • Reply Agata / Ruby Times 24/05/2018 at 00:06

      Dzięki Kasiu!!

    Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.