Kuchenna prowizorka, czyli rozważania o zabawie w gotowanie

Jak świat światem, dzieciaki zawsze uwielbiały naśladować dorosłych, nic więc dziwnego, że nasz syn kocha wszelkie aktywności związane z gotowaniem. W końcu spędzamy w tej kuchni cholernie dużo czasu, a on patrzy, obserwuje i wyciąga wnioski.

Sama bardzo lubię gotować, ale tylko wtedy, gdy mam wenę, gdy tak naprawdę nie muszę tego robić.

Domyślacie się więc pewnie, że moje obecne codzienne kucharzenie jest bardziej koniecznością (bo brzuszek dwulatka trzeba napełniać regularnie!:) niż frajdą. Młody ma do gotowania zgoła inne podejście i powiem Wam, że chciałabym mieć choć połowę jego entuzjazmu. A entuzjazmu mu jeszcze przybyło, gdy na urodziny dostał piękny drewniany zestaw śniadaniowy od swojej ukochanej Cioci K. Otrzymanie tego prezentu spowodowało reakcję łańcuchową i wszystkie stare zabawki kuchenne (czyli pluszowe jedzenie z Ikei) zostały odkryte na nowo i są teraz wykorzystywane w zupełnie nowych zabawach.

Urzeczona jego zapałem postanowiłam zorganizować mu mały kącik do zabaw kuchennych.

Generalnie jestem zwolenniczką, by zabawki nie walały mi się po domu, poza ściśle wyznaczonymi strefami, a do tej pory jedyną taką strefą w salonie był kojec. Teraz najwidoczniej pole rażenia naszego malca troszkę się zaczyna rozszerzać, bo kącik kuchenny zorganizowałam mu przy kanapie, na schodach na antresolę. Miejsce o tyle sensowne, że nikomu nie zawadza (na antresolę od dawna już nikt nie wchodzi. Wszak to była niegdyś strefa chill outu i palenia sziszy, a o jednym i drugim już dawno nikt w naszym domu nie słyszał:), a poza tym można chwilę odetchnąć na kanapie, ściemniając Młodemu, że przyszło się do niego na kawę lub kanapkę. I on z radością szykuje dla nas przekąskę, a nam tak naprawdę chodzi tylko o tą chwilę wytchnienia na kanapie. I ostatni powód: jest to miejsce widoczne z kuchni, więc gdy Młody angażuje się w gotowanie ja mogę spokojnie stać przy moich garach nie tracąc go z oczu.

Póki co nazwa „kącik kuchenny” nadana jest trochę na wyrost i pozostawia duże pole do popisu dla wyobraźni. Słowem: na kilometr śmierdzi prowizorką. Ot, kilka gadżetów rozłożonych na małym stołku kuchennym z Ikei oraz na schodkach..

IMGP6821 IMGP6820 IMGP6822 IMGP6823 IMGP6831 IMGP6832 IMGP6836 IMGP6839 IMGP6842 IMGP6843 IMGP6845 IMGP7049 IMGP7051

Na szczęście Młodemu wyobraźni nie brakuje, udaje, że zmywa, że obiera warzywa, kroi je na sałatki, kanapki szykuje, serwuje ciasto, kawę mieli, nawet mleko spienia dla swojej mamy.

Nie wiem czy jakakolwiek inna zabawa potrafi go tak bardzo wciągnąć! Jednak mimo podziwu dla dziecięcej wyobraźni mam nadzieję, że z czasem w tym kąciku znajdą się jakieś przepiękne drewniane mebelki i kilka urzekających drewnianych gadżetów kulinarnych. Poza oczywistym walorem edukacyjnym mebelki powinny również według mnie spełniać rolę schowka na drewniane i materiałowe produkty spożywcze. Wiadomo, że w kuchni powinien panować porządek, więc niech się Młody uczy, że sałata i ryba nie mogą się bezkarnie walać po schodach i podłodze. I, że kanapa wcale nie stanowi ciągu roboczego w jego kuchence (a codziennie zdejmuję z niej tony pluszowego żarcia).

IMGP7055 IMGP7056

Co mam na myśli mówiąc „urzekające gadżety kulinarne”? Sami zobaczcie:

Jak widzicie rynek pęka w szwach jeśli chodzi o zabawki kuchenne, są kreatywne i piękne, ale.. ich ceny już takie piękne nie są. Ja już dawno odkryłam, że producenci to wszystko takie urocze projektują z myślą o nas, dorosłych, a nie o dzieciach. Dziecku by pewnie wystarczyły plastikowe badziewie z Allegro, ale rodzic esteta musi uszczęśliwiać na siłę.

I jeszcze mały przegląd kuchenkowych hitów,  którymi absolutnie nie pogardziłabym w naszym kąciku:)

 TidloChyba ideał! Wizualny, bo cenowy już nie..
Janod. Ładne kolory, ale jakaś taka chuda i cienka.
Kid KraftCiężko znaleźć jakieś zastrzeżenia (poza absurdalną ceną). I poza różowymi detalami, w wypadku kuchni dla Młodego przemalowałabym je pewnie na miętowe:)
Small Foot DesignŁadna, ale za bardzo.. niebieska :) Kolor mi nie pasuje do wnętrz.

Le Toy VanŚliczna, szkoda, że sam piekarnik bez zlewu z szafką. I, że taka malutka.

DjecoZnów sam piekarnik, za to bardzo ładny i w fajnej cenie. Niestety, nie bez powodu. Wystarczy popatrzeć na porównanie rozmiarów poszczególnych kuchenek.
Nic na to nie poradzę, że jestem nieuleczalną estetką. Skoro kuchenka ma stać w moim salonie, to musi być ładna! Wprawdzie nie mam takich możliwości, by zafundować maluchom Kid Krafta za tysiaka, ale mam nadzieję, że wymyślę jakieś tańsze i sensowne (w sensie jakościowym i estetycznym ) rozwiązanie. Póki co rozważam zakup kuchenki z Ikei (dolnej części) i nieznaczne przerobienie jej do swoich potrzeb, czyli pomalowanie całej kuchni na pastelowe kolory, dodanie tylnej ścianki z półeczkami, jakiegoś zegara, pokręteł do piekarnika.. Bo taka dorosła, minimalstyczna i poważna jest i zupełnie brakuje jej uroku i charakteru powyższych modeli.
Problem w tym, że Ikea również tania nie jest.. zwłaszcza jeśli ma być jedynie bazą do przeróbki, ale z tą kwestią może sobie jakoś poradzimy. Póki co okazji na tak duży prezent nie mamy, więc mogłabym się z moim pomysłem (z wielkim trudem oczywiście) wstrzymać do Gwiazdki i kupić składkową kuchenkę wraz z jednymi i drugimi dziadkami. Chyba lepsze to niż zagracać dom kolejnymi drobiazgami od wszystkich członków rodziny.. lepiej zagracić ją czymś jednym, konkretnym!:)
Myślę też nad zupełną metamorfozą jakiegoś starego mebla (wpiszcie w Google frazę „Play Kitchen DIY” i zobaczcie jaki nowy wspaniały świat się przed Wami otworzy:), lecz tu również pojawiają się problemy. Problem numer jeden to.. brak starego mebla. Więcej chyba wymieniać nie muszę, chociaż brak czasu na stolarsko-malarskie aktywności też chyba jest dobrym powodem. A kuchnia sama się przecież nie zrobi!
No więc myślę, przeglądam internet, znajdując tysiące inspirujących wzorów, odkrywam nowe zastosowania metalowych misek (dobre jako zlew), gałek do szafek (pokrętła piekarnika), farby tablicowej (świetna do malowania mebli) i w dalszym ciągu wiem, że nic nie wiem. Może Wy macie jakieś pomysły? Tylko nie piszcie proszę, że lepiej zostawić pole do popisu dla wyobraźni dziecka i nie dawać mu takich zabawek.. niby racja, wyobraźnia górą, ale ja chcę by te wszystkie pluszowe ciasta i warzywa miały jakąś szafkę do składowania – najlepiej w zgrabnej i niedrogiej kuchence o charakterze retro. Niestety nie jestem sobie w stanie wyobrazić, że te wszystkie kulinarne zabawki są gdzieś pedantycznie ułożone i schowane podczas, gdy akurat bezczelnie walają się po podłodze i kanapie.. Słabo z tą moją wyobraźnią, no!

23 comments

  1. tynka says:

    SUPER!!
    Co do DIY POLECAM :)…to chyba najlepszy sposób na zrobienie TEGO czegoś w przystępnej cenie, z „dizajnerskim” polotem i tak jak sobie wyobrażasz PORZĄDNIE zrobioną zabawkę dla Młodego!!
    Też szukałam inspiracji i na co trafiłam? to co ludzie potrafią wyczarować ze starych komódek, szafek na buty to istna bajka!!! :) 3 stare, brzydkie i niepasujące do siebie mebelki przeistaczały się w całą kuchnię (kuchenka z piekarnikiem, zlew, lodówka i nawet kredensik z półkami…no marzenie…sama bym się cofnęła do takiego czasu, żeby się bawić w TAKIEJ kuchni, bo mnie jako dziecku góra ze starej syrenki w sadzie pod wiśniami za kuchnię robiła haha)
    Czekam zatem na Twoje DZIEŁO :)
    POZDRAWIAM

    • Ruby Soho says:

      Chętnie bym się za to wzięła.. ale wiesz co jest najgorsze? Ten cholerny brak czasu.. od pół roku obiecuję sobie, że przykleję oderwaną listwę podłogową i naprawię (lub zmuszę męża) odrzwia w sypialni dzieci. W związku z tym czarno widzę to moje rękodzieło:(

    • tynka says:

      rozumiem chyba aż nadto dobrze…ALE dasz radę :) hehe
      najgorzej zrobić coś „dla siebie” nawet jeśli chodzi o naprawę usterki w domu ;) ale dla DZIECI?
      znajdziesz :)
      nawet metamorfoza IKEOWSKIEJ kuchni będzie Cię kosztowała sporo pracy…przecież wiesz…
      pozdrawiam (mlaskając czereśniami na ekran kompa ;p )

  2. Zuzi Clowes says:

    O rety, ale piękne, wszystkie!!!!!! Aaaaach!!!!!! Też bym chciała kuchenkę taką i jako stara estetka rozumiem Twój brak kompromisu z plastikowym badziewiem z Allegro…. Fajny post, poza tym, uśmiałam się;) ale tysiak za zabawkową kuchenkę to masakra jakaś:/

    • Ruby Soho says:

      W naszym kraju to dorośli miewają kuchnie za tysiąc! Zbulwersowałam się na przykład ceną drewnianego zabawkowego miksera Janod. Prawie dwie stówki. Spoko, ja rozumiem, że dobra jakościowo zabawka musi kosztować, ale na gwiazdkę dostaliśmy mikser z misą właśnie, z tym że nie drewniany, tylko jak najbardziej normalny, przyzwoity Bosch.. i kosztował dość podobnie. No ale jakby mnie było stać na Kitchen Aida do mojej kuchni, to pewnie Młody miałby w swojej taką taniochę za dwie stówy ;)) Kto bogatemu zabroni!

  3. kejt says:

    Świetny post, Ruby. Uśmiałam się przy fragmencie o shishy i zachwyciłam się tymi zabawkami. Sama pamiętam, jak się jarałam zabawkową deską do prasowania.Ceny są makabryczne, a w dodatku nie wiadomo jak długo Młody będzie jarał gotowaniem. Może mu się zmieni na samochody, majsterkowanie albo robienie biżuterii (żeby nie było seksistowsko) Swoją drogą- czy bawisz się z nim w kuchni prawdziwym jedzeniem? Robicie muffiny czy tam z masy solnej coś? Czy on tylko tak na niby lubi?

    • Ruby Soho says:

      Szczerze mówiąc, to jeszcze nie odważyłam się gotować razem z nim, a co do masy solnej to ledwo kredki do malowania chłopak ogarnął, więc na inne plastyczno-dekoratorskie aktywności dopiero przyjdzie czas. Ja myślę, że on jest tak zainteresowany gotowaniem, bo mamy kuchnię połączoną z salonem i po proces gotowania jest widoczny, łatwy do obserwowania. I myślę też, że jeśli tylko będziemy uczestniczyć w jego zabawach i zachęcać go to tak szybko mu to nie przejdzie. Swoją drogą majsterkowanie też jest jego pasją. Gdy akurat nie gotuje :) Auta tak średnio, za to piłka nożna ostatnio wchodzi w modę..

  4. Domi Z says:

    Wszystko przed nami, ale super sprawa te kuchenne zabawki ! Już się nie mogę doczekać ich u siebie :))) Drewniane meble zdecydowanie za !

  5. Jakiś czas temu przeglądałam dawande i znalazłam babke, która robi piękne takie rzeczy z kartonu. Tanie jak barszcz (w porównaniu) i jeszcze można samej pomalować wedle uznania. Poszukam w wolnej chwili.

  6. My rodzice mamy taki kompleks chyba, sami nie mieliśmy takich zabawek i czasami bardziej się nimi jaramy niż nasze dzieci:) Sama się zakochałam po obejrzeniu tych fotek i kupiłabym to wszystko:P
    A na pluszowe jedzenie z ikei też poluję, ale poczekam i kupię, jak mój M. będzie w podobnym wieku co Młody, może też zapragnie kucharzyć:) (oby!)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.