Kuchenka Kidkraft White Retro Americana.

Młody uwielbia kuchenne zabawy – to fakt powszechnie znany. Ten dwuipółletni chłopczyk codziennie wymyśla nowe zastosowania dla różnych przedmiotów: ścierka może być ciastem na pizzę, pokrętło od kaloryfera przeobraża się w kran, pod którym myjemy pluszowe warzywa, a gdy trzeba zmielić kawę to do akcji wkracza niewidzialny, chociaż wyjątkowo hałaśliwy młynek. Pomysły nigdy się nie kończą, wystarczy kilka pozornie nieciekawych gadżetów, mała obserwacja rodzicielskich zmagań w kuchni i już legendarna dziecięca wyobraźnia pcha wszystko do przodu. A jednak postanowiłam „zepsuć” dzieciaki i podarować im coś, co jest dokładną imitacją dorosłej kuchni, by nie musiały sobie już wyobrażać tego kranu z kaloryfera. To dobrze, czy źle?

IMGP5460-2B-165- IMGP5460-2B-177-Temat wałkowany był już w wielu miejscach – zaniepokojone mamuśki, które obawiają się, że zabawki naśladujące dorosłe życie zabiją w dziecku kreatywność, bo dziecko nie powinno dostawać wszystkiego na tacy, może przecież samo wymyślić zabawę. Oczywiście – może! Przekonuję się o tym codziennie na spacerze, gdy mój syn wyczarowuje cały sklep w altance ogrodowej, albo gotuje zupy w wiaderkach, nalewając błotko chochlą zrobioną z łopatki, ozdabiając suchymi badylami te cudowne potrawy. Dziękuję, z kreatywnością nie mamy problemów.

Zabawkowa kuchnia to nie jest jakiś „must have” sezonu – wiele dzieciaków w ogóle się takimi sprawami nie interesuje i ich nie potrzebuje. Jak jest u mnie? Młody czasem stoi na stołku w kuchni, chybocząc się i krzycząc „nie widziałeeeem jak oztapia masłoooo!”, „nie widziałem jak smazy mięsko!” – nie ma rady: trzeba wszystko z detalami zaprezentować małemu kucharzowi. W Ikei z błyszczącymi oczami rzuca się na dziecięcą kuchnię, a my pogodziliśmy się już z nieplanowanymi postojami na gotowanie zupy w szwedzkim sklepie. Sami najlepiej znacie własne dzieci, ich zainteresowania, zabawy, do których zawsze wracają i które niezmiennie je fascynują. Jeśli gotowanie i pieczenie jest jedną z nich, to warto stworzyć dla dziecka kącik kuchenny – w zależności od możliwości wnętrzarskich i finansowych może to być tymczasowa kuchenka, wykonana z taboretu (jak na przykład ta:), kartonowa z narysowanymi palnikami, przerobiona ze starych mebli , plastikowo – kolorowa z marketu, klasyczna drewniana, duża, mała, tania, droga.. Dla dziecka najważniejsze jest to, by się z nim bawić, dzielić nowymi pomysłami, by uczestniczyć w tym „na niby” gotowaniu, całą resztę wybieramy z myślą o sobie. Bo podejrzewam, że naszym dzieciom jakoś specjalnie nie zależy na stylu vintage :).
IMGP5460-2B-167- IMGP5460-2B-178- IMGP5460-2B-173- IMGP5460-2B-176- IMGP5460-2B-179- IMGP5460-2B-182- IMGP5460-2B-188-
Prezent pojawił się w salonie w pierwszy dzień Świąt – tak trochę po anglosasku. Ponieważ jest to prezent składkowy, czekaliśmy aż zapełni się widownia na naszej kanapie, aż wszyscy darczyńcy będą mogli zobaczyć dzieciaki w akcji podczas pierwszych oględzin kuchni – a było na co popatrzeć! Młody wbiegł do domu  w swoim sweterku z reniferem, prosto ze spaceru. Na widok nowego mebelka stanął jak wryty, a potem.. zaczął się szaleńczo śmiać! Właśnie dla takich momentów człowiek nie śpi po nocach, wybiera, porównuje oferty, kombinuje. Młody totalnie oszalał! Zaczął wnikliwie badać palniki, kran, piekarnik – i cieszyć się, że to wszystko takie prawdziwe, że nie tylko w małej głowie, ale faktycznie i obiektywnie JEST widoczne i dla nas i dla niego. Małe dziecko doskonale odróżnia, że coś jest „a zabawę” (jak mawia Młody), a coś innego jest „apjawdę” i fakt, że jego kuchenka zrobiła się „apjawdę” spowodował olbrzymi entuzjazm. Wkrótce do zabaw kulinarnych dołączyła też Kropka – pod naszą nieustanną kontrolą dziewczę otwiera i zamyka szafki i zapamiętale miesza łyżkami w garnkach.
IMGP5460-2B-184- IMGP5460-2B-214-Pojawiła się też krytyczna uwaga: „Pod zlewem nie ma juj (rur)”. Mąż już obmyśla z czego zrobić rury..
IMGP5460-2B-202- IMGP5460-2B-221-
Nowa kuchenka wkomponowała się idealnie w przestrzeń domową. Ponadczasowa, biała (bo któż nie chce mieć białej kuchni!), w stylu lat sześćdziesiątych – z obłymi płaszczyznami, „metalowymi” blaszkami – jak skuter Vespa, jak oldschoolowe samochody, czy lodówka od SMEG-a. Bujany fotel Eames, z którym sąsiaduje jest totalnie z tej samej bajki.. wszystko ze sobą współgra, a ja mogę siedzieć i patrzeć na efekt z uśmiechem. Mebel, który spokojnie może stać w moim salonie nawet i pięć lat, bo pewnie przez tyle będzie wzbudzać okresowe zainteresowanie (podsycane jakimś zabawkowym mikserem, czy ekspresem raz do roku) i przez ten czas nie będzie denerwował jak zwyczajowe dziecięce gadżety. Bo jest.. po prostu piękny. Powiedziałabym nawet, że to inwestycja, ale mój mąż oprotestowałby taki komentarz jako nieadekwatny do definicji „inwestycji” :).
IMGP5460-2B-266- IMGP5460-2B-262- IMGP5460-2B-269- IMGP5460-2B-274- IMGP5460-2B-282- IMGP5460-2B-285-
Kuchnie Kidkrafta nie należą do tanich, za to słyną ze świetnej jakości i wzornictwa, zachwycają małymi, dopracowanymi detalami swoich produktów. Wprawdzie już po Świętach, prezenty dawno rozpakowane, ale zdradzę Wam sekret: na takich zakupach również możemy fajnie zaoszczędzić bez uszczerbku na jakości. Nasza kuchenka przyjechała ze sklepu Trampolinowo z Cieszyna, sklep obsługuje rynek polski, czeski i słowacki. Wybór produktów Kidkraft ma zacny i ceny dużo (naprawdę duuużo!) lepsze, niż gdziekolwiek w Polsce. Sprawdzone, dostarczone do domu i skręcone – oto stoi przed Wami, ku radości dzieciaków, ich matki oraz blogowych Czytelników – więc z czystym sumieniem polecam, jeśli ktoś ma małego kucharza w domu i jakieś urodziny za pasem:).

Nasza kuchnia (White Retro Americana/Stove)
Inne produkty Kidkraft na Trampolinowo.pl

IMGP5460-2B-271- IMGP5460-2B-275-

Pozdrawiam,

Ruby Soho

33 comments

  1. Katarzyna O says:

    Sama chętnie pobawiłabym się taką kuchenką.
    Nie uważam, żeby takie zabawki ograniczały kreatywność dziecka. Wręcz przeciwnie, wraz z nimi dziecko wchodzi na wyższy szczebel nauki i jest już o krok od wspólnego gotowania z mamą w kuchni. Jak dla mnie to swoisty etap pośredni od dziecięcych zabaw w gotowanie w piaskownicy a wspólnym gotowaniem w kuchni. ;)

    • Ruby Soho says:

      Też mi się tak wydaje. Takie zabawki dodatkowo rozbudzają zainteresowania dziecka, dostarczają nowych bodźców, nowych możliwości zabaw. A czasem zabawa idzie w zupełnie inną stronę i dziecko znajduje zupełnie nie – kulinarne zastosowania dla różnych gadżetów :) Kreatywność rządzi :)

  2. Meg says:

    Kuchnia jest przepiękna, ale zdecydowanie brakuje juj… :) Cudownie jest usłyszeć radosny śmiech i móc patrzeć, jak dziecko się cieszy. Stawiam, że jeśli do tej pory robił kran z kaloryfera, to wyobraźnia mi nie ucieknie nagle w kąt z okazji kuchni.

    • Ruby Soho says:

      Też tak myślę. Póki co nie ucieka. Dziś kuchenny kran wykorzystał jako łodygę kwiatka – płatki zrobił z pluszowego placka z Ikei. Z wyobraźnią u niego wszystko jak dawniej :)

  3. kejt says:

    Kuchnia jest mega. Ale moje serce jak zwykle skradła Kropka mieszająca w garnkach. Heeej?! Czy ona nie jest za mała na takie zabawy? Jak ona to skumała? To mnie tylko utwierdza w przekonaniu, że niewielka różnica wieku między dziećmi jest wieeelce korzystna dla ich rozwoju.

    • Ruby Soho says:

      Też mi się wydaje, że jest za mała, ale ona tak bardzo chce naśladować brata! Nosi jego „komórkę” przy uchu, próbuje składać dwa klocki lub puzzle ze sobą (żeby nie było tak inteligentnie, to chwilę później próbuje je pożreć ;), kredkami rysować..i między innymi gotować też. Dzieci się naśladują.. ale to działa w dwie strony – starszak zaczyna oblizywać książki i chodzić na czworakach, więc.. mała różnica jest wielce korzystna dla rozwoju .. zwłaszcza tych młodszych :)

  4. radoSHE says:

    Jak zwykle Twój wybór okazał się strzałem w dziesiątkę.
    Wiem, że prezent z myślą głównie o obecnych zainteresowaniach Młodego…ale gotująca 10-miesięczna Kropka rozwaliła system!!! :)

  5. Pola says:

    :D
    Widzę, że nasze myśli krążą wokół podobnych tematów, tylko z różnych stron;P

    Kuchenka jest przepiękna, gdybym miała mojemu zapaleńcowi kuchennemu kupować, to właśnie taką… Ale nie kupię:) Może powoduje mną zwykłe skąpstwo, a może brak przestrzeni, ale dalej twierdzę, że równie mój dwuipółlatek równie dobrze bawi się w gotowanie kubeczkami, prawdziwymi garnkami i korkami po winie na dywanie w salonie. A kasę wolę przeznaczyć na coś innego, np wspólne podróże.

    Pozdrawiam!

    • Ruby Soho says:

      Oczywiście masz rację, moim zdaniem powoduje Tobą nie skąpstwo i nie brak przestrzeni tylko pewna filozofia życiowa, za którą Cię podziwiam, takie obywanie się bez ozdobników i nadmiaru.. a jednocześnie sama tak nie potrafię, bo te cholerne materialne rzeczy jednak najzwyczajniej w świecie mają dla mnie znaczenie i poprawiają mi humor. A swoich kuchennych akcesoriów dziecku do zabawy nie daję, bo nie – mam ścisły podział na rzeczy do zabawy i nie do zabawy. Tak mi łatwiej utrzymać ład i harmonię, chociaż czy to pedagogiczne, czy nie to już nie mnie oceniać :))
      Z kasą jedynie jest jeden problem, bo na podróże to nikt nam jej nie da :) To rodzina składa się, bo chce kupić coś dla dzieci – ja jedynie „kanalizuję” te środki w pożądanym kierunku, by zapobiec radosnym, spontanicznym zakupom wszystkich cioć i dziadków, zakupom niespodzianek, których tak bardzo nie lubię :) A szkoda, bo podróże to coś, co jest najfajniejsze na świecie :)

    • Pola says:

      Co do ładu i harmonii… hmhm:D
      Ja daję nasz „dorosłe” rzeczy do obejrzenia, czy zabawy (oczywiście z ograniczeniami typu noże, czy ciężkie moździerze;) ), tak mi jest wygodnie po prostu i wydaje mi się, że nie tworzy się owoc zakazany, ale też specjalnie nad pedagogicznością takiego zachowania się nie zastanawiam;)

      Prezenty składkowe to rzeczywiście świetne wyjście, zamiast tony pierdół jeden wypasiony prezent:) My tak nabyliśmy czaderski rowerek dla Młodego. (no i tak częściowo była sfinansowana przyczepka, choć niektórzy się łapali za głowę;) )

    • Ruby Soho says:

      No widzisz – Tobie jest wygodniej dawać dzieciakom sprzęty domowe do zabawy, mi jest wygodnie nie dawać.. I bądź tu mądry, każda mama ma swoje sposoby, jak to się mówi – „whatever works” :)
      P.S. Wasza przyczepka to najwspanialszy i najbardziej uniwersalny sprzęt na świecie! I nieważne, że ktoś się łapał za głowę, myślę, że cały czas udowadniacie, że to był idealny zakup, a przede wszystkim świetnie dopasowany do Waszego stylu życia!

  6. Kaps Love says:

    Cudowna to od razu przychodzi na myśl oglądając zdjęcia. Mój maluch też uwielbia wspólne gotowanie i pomaganie/przeszkadzanie w kuchni:) Ja bym się zgodziła od razu z twierdzeniem, że to udana inwestycja ale cóż mężczyźni mają jakiś skrzywiony światopogląd;) Jeszcze raz napiszę, że cudowna i idę wzdychać na polecaną stronę i planować kolejne wydatki i to już na nowy rok:) A jeśli chodzi o Nowy Rok wszystkiego magicznego życzę zwłaszcza portfela bez dna:) Ściskam mocno:)

  7. Kropka to jakiś photoshop?! Ja nie wierzę…. ;) A rury najprościej zrobicie z ochraniaczy na kable z Ikei znanych też pod nazwą maskownica RABALDER (http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/20281419/). To znaczy ja bym tak zrobiła ;) Kuchenka cudowna i nie uważam, żeby miało to jakoś wpłynąć na wyobraźnię dzieci. Co nawyżej utwierdzi młodego w przekonaniu, że siła jego wyobraźni jest tak potężna, że aż materializuje rzeczy, więc no worries i do zabawy. Ja tylko martwiłabym się jak długo taki zachwyt potrwa i czy fascynacja dziecka tematem jest warta aż takich inwestycji (u was jest warta, bo trwa to już bardzo długo, więc nie o Młodego mi chodzi). Patrzę tylko na używane przez naszą Hanię (siostrzenica, lat 7) zabawki: kuchnia, kasa, stragan z Ikei i inne wielkogabarytowe i wielko-kosztowe zabawki rzucone w kąt po tygodniu zabawy i przysięgam sobie, że Polce nie będę kupować takich gadgetów, kiedy tylko ich zapragnie (bo wykazuje podobną fragmentaryczność zainteresowania) – wyrośnie z tego, czy to u nas rodzinne? Eh, rozpisałam się. Słowem: U was w salonie wygląda to pięknie, dzieci dają czadu, jesteście super ;)

    • Ruby Soho says:

      A wiesz, myślę, że jak się z dziećmi bawisz, to nie rzucą tego tak szybko w kąt.
      Zostawione same sobie i owszem.
      P.S. Stragan z Ikei nabyłam ostatnio, ale czeka na razie schowany przed dzieciakami, muszę poczekać aż Kropka przestanie żuć wszystko, co nadaje się do żucia. Cena straganu przyjemna – jakieś 40 zł, a jak Kropka podrośnie to będzie idealne dla stworów do zabaw w sklep :) Na kasę też ostrzę zęby:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.