Kubkowa rewolucja

Rewolucja w piciu odbyła się u nas bezkrwawo. Młody od dawna świetnie sobie radził z piciem z normalnego kubka, mimo że rodzice kłody pod nogi dziecku rzucali i już gdy miał roczek beztrosko wręczali mu szeroki plastikowy kubek z Ikei, nie posiadający żadnych uchwytów i niezbyt dostosowany do małych rączek.

Dopiero jakiś miesiąc temu kupiłam mu jego własny dziecięcy kubek Canpol, który ma dwa uszka i pogrubioną krawędź ułatwiającą picie. Maluch jest zachwycony i przy każdym użyciu mówi głośno „mama” pokazując na kubek, podkreślając, że to ode mnie :) Wkupiłam się w łaski! A co istotne, kubek na Allegro można kupić za zawrotne 4 zł. Nie zastanawiając się wiele kupiłam też drugi dla Kropki (w kolorze fuksja). A niech tam, kto bogatemu zabroni!

IMGP4525 IMGP4532 IMGP4528

Tradycyjne „na zdrowie” towarzyszy nam przy każdym posiłku. Dziadek tak go kiedyś nauczył i już zostało..

Tak, Młody od dawna potrafi pić z normalnego kubka, ale wciąż używamy tak zwanych niekapków. Dlaczego? Bo uważam, że dziecko powinno mieć zawsze pod ręką wodę do picia, a gdy nie siedzi w swoim krzesełku do karmienia, to wolę by maluch nie zalał całej podłogi i siebie przy okazji. Bo synek lubi się napić wody przed snem, już w łóżku na leżąco i tam również nie będę ryzykować z wnoszeniem zwykłego kubka. Bo na spacerach niekapek jest wygodny, chociaż z braku laku z normalnej butli z wodą mineralną Młody też się napije.. ale czasem są straty w odzieży. Reasumując: „normalne” kubki towarzyszą Młodemu przy posiłkach, gdy jest unieruchomiony, natomiast, gdy jest w ruchu wygodniej jest wręczyć mu niekapek.

IMGP4535 IMGP4538 IMGP4536 IMGP4544

Podobno dzieciaki starsze niż 18 miesięcy nie powinny już używać żadnych butelek ze smoczkiem. A my, muszę się przyznać, jeszcze około 2 miesiące temu używaliśmy butelki do porannego picia mleka. Na szczęście pozbyliśmy się już wszelkich butelek ze smoczkiem, rezygnując przy okazji z tradycyjnych niekapków z ustnikami. Zamiast nich wprowadziliśmy dwa kubki Lovi 360 stopni. Właśnie do latania z nimi po domu, na spacery, do picia w łóżeczku.

Podoba mi się ich prosta, łatwa do mycia konstrukcja, to, że można dokupić uszczelki, i to, że nie mają ustnika i już małe dziecko może się przyzwyczajać do „dorosłego” picia z kubka. Pierwsze kubki Lovi można stosować już u rocznych dzieci, dla Kropki nie mam nawet zamiaru kupować czegoś innego, bo bardzo podoba mi się ten pomysł.

Chociaż moim zdaniem i tak wszystkie niekapki, bez względu na markę i rodzaj powinny się nazywać „nie-rozlewaki” albo „nie-lejki” czy coś w ten deseń. Bo może uniemożliwiają wylanie całej zawartości, ale nikt mi nie wmówi, że z nich nie kapie. Kapie i to jak, zwłaszcza, gdy użytkownik potrząsa z dużym zaangażowaniem:). A użytkownik potrafi się naprawdę mocno zaangażować w potrząsanie, albo w uderzanie kubkiem o różne ciekawe powierzchnie i obserwowanie, czy będzie kapało. Taki nam się model użytkownika trafił, przynajmniej wymusza częstsze mycie podłogi na leniwych rodzicach :).

P.S. Tekst nie jest sponsorowany przez producentów kubków. Wszystkie zostały kupione na Allegro.
P.S. 2 Tekst nie jest sponsorowany przez Allegro :))

3 comments

  1. Taki przegląd kubków jak dla mnie – bardzo przydatny.
    Szczególnie ten z Lovi 360. Dostałam taki i jeszcze go nie próbowałam. Lila nie piła z butelki, wiec szybko była łyżeczka (powolne picie ale z efektami) a potem od razu kubeczek. Sama próbuje pić teraz z niekapka z Ikea. A;e z normalnego kubka też nie pogardzi ;)

  2. U nas jest tak samo, kiedy Artur je posiłek i siedzi, dostaje picie w zwykłym, małym kubeczku. Kiedy idzie do żłobka czy na spacer czy bawi sie po prostu w domu ma wodę w bidonie. U nas Lovi 360 też świetnie się sprawdził. Teraz kupuję już zwykłe bidony :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.