Codzienność

Kropka do Mensy!

Teorię, że Kropka jest genialnym dzieckiem i nadaje się do Mensy, wysnuła już dawno temu Zuzia z Milly Me! Teoria ryzykowna, ale nie będę protestować, wszak o moim własnym dziecku mowa, lecz obiektywnie (ha!) muszę przyznać, że Kropka – dopingowana przez prywatnego, całodobowego coach’a motywującego – mknie przez etapy rozwojowe z prędkością nowego Pendolino. 
11 – miesięczna Kropka bawi się wieloma zabawkami brata i zaskakująco dobrze sobie z nimi radzi – potrafi położyć jeden drewniany klocek na drugim, i taką mini – wieżę z przynajmniej trzech klocków buduje. Mozolnie próbuje utrafić drewnianym puzzlem w jego miejsce na planszy i frustruje się, że wciąż nie daje rady połączyć dwóch klocków Lego Duplo.. patrzy na brata z obłędem w oczach, mówiącym: „Jak on to robi?”. Poza tym uwielbia sorter, a gdy coś uda się jej wrzucić do środka sama sobie bije brawo, krzycząc triumfalnie: „baaach!” :). Pokazuje na wszystkie lampy w domu, mówiąc „baba”, oznajmia że młynek do kawy robi „buuu”, macha rączką mówiąc: „pa-pa”, przesyła rozczulające zdalne buziaki, a pytanie „to to?” połączone z wyciągniętym paluszkiem pojawia się tysiące razy dziennie. I możecie mi tłumaczyć, że to nic nadzwyczajnego, że każde dziecko ma ten etap.. ale ponieważ mówimy o moim dziecku, to jestem tymi postępami i kontaktem z córką totalnie rozentuzjazmowana!
Mimo młodego wieku dziewczynka coraz skuteczniej walczy z bratem: ostatnio próbował odebrać jej klocka.. i myślę, że tego gorzko pożałował, gdy najpierw tym klockiem dostał po głowie, a potem po rękach, aż w końcu wycofać się musiał biedaczek z rykiem. Kropka w akcji to prawdziwa furia, walkiria, czy inna erynia i lepiej nie spotkać się z jej energicznie machającymi rączkami. Nasza waleczna córka właśnie przestawia się na butlę – mama z różnych względów kończy karmienie piersią, chociaż nie powiem, trochę z żalem, że to se ne vrati. Jednocześnie czuję ulgę, że znowu stanę się odrębną fizycznie istotą – te dwa skrajne uczucia – smutek i ulga – to chyba norma w mojej obecnej sytuacji. Kropka sprawia wrażenie jakby było jej wszystko jedno – pierś czy butelka, co jednak trochę mnie zdziwiło – wiecie, taka urażona matczyna duma z cyklu „myślałam, że więcej dla ciebie znaczę!”. Na szczęście okazuje uczucia na inne sposoby – wczoraj nie mogła spać, przyciskała się mocno, gdy ją nosiłam po pokoju. Tak bardzo potrzebowała bliskości, więc wzięłam ją do naszego łóżka, a ona objęła mnie rączkami za szyję i leżała z otwartymi oczami, wpatrując się we mnie dość długo zanim zasnęła. Policzek przy policzku, wtulona jak tylko się da, z małą rączką kurczowo przylepioną do mamy. Nie mogłam spać ze wzruszenia.
IMGP6375
A teraz największy hit – news dnia normalnie! Kropka od dawna zgłębiała zagadnienia związane z samodzielnym staniem i przemieszczaniem się na dwóch kończynach.. aż dzisiaj wreszcie.. ruszyła z kopyta!! Z rękami uniesionymi w górę dla łapania równowagi, jak zawiani panowie o świcie, Kropka maszeruje od mamy do taty, mozolnie siłuje się z grawitacją, by uszczęśliwiona wpaść w rodzicielskie ramiona.. Te piski szczęścia.. niezapomniane :). Tak, proszę Państwa – KROPKA CHODZI! Zdjęć chodzenia brak, bo to świeża, dzisiejsza sprawa – ręce miałam zajęte wyciąganiem ich do przodu, by dziecię me czuło się bezpiecznie robiąc te 4 – 5 kroków i piszcząc zawrócić w stronę tatusia. Oczywiście jesteśmy totalnie wzruszeni i dumni z naszego Pendolino:).
Czyż to nie wspaniałe, że dziecko potrafi rozmiękczyć człowieka, uszczęśliwić i dodać mu skrzydeł nawet w niezbyt dobrym dniu! A dziś akurat był kiepski dzień – bo czy może być dobry, gdy wylejesz na siebie wrzątek z ziemniaków? No, nie może! A potem, jakby dla równowagi, dziecko zaczyna chodzić, przymila się, wtula w Ciebie, nieporadnie całuje po buzi i czujesz się najważniejsza na świecie. A chwilę później do akcji wkracza zatroskany starszy brat dzisiejszej bohaterki, głaszcze matkę po buzi i mówi: „Mamusiu kocham, mamusiu, pocałuję, zeby Cie nie bolało!” Chlip, chlip, wzrusz, wzrusz! Czasem po prostu brakuje mi odpowiednich słów, by opisać, to rozczulenie i ciepło, które generują te niewielkie istotki!
IMGP6392 IMGP6457 IMGP6465 IMGP6463 IMGP6469 IMGP6496 IMGP6519

 

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

16 komentarzy

  • Reply Pola 14/01/2015 at 08:42

    Ruby, no wzruszyłam się tymi Twoimi dzieciakami, więc wyobrażam sobie Twoje uczucia:)

    Brawa brawa! Dla genialnej Kropki i dla empatycznego Starszaka!

  • Reply Kaps Love 14/01/2015 at 09:35

    Wielkie brawa dla Kropki, aż się wzruszyłam bo wróciły uczucia kiedy mój synek też rozpoczął przygodę na dwóch nóżkach ehhh te małe istoty wykańczają nas emocjonalnie. A pożegnanie z cyckiem u Nas również przebiegło spokojnie i moja matczyna duma została mocno nadszarpnięta bo jak to tak bez histerii i tupania nogami- zostałam zraniona na wskroś:) Chociaż białe wino uśmierzyło mój ból;) Zdjęcia z tatą zawsze mnie rozczulają więc proszę o więcej tej trójki:)

    PS. Napisałam dziękczynnego maila w poniedziałek czyżby nie dotarł?

    • Reply Ruby Soho 14/01/2015 at 12:01

      Do e-maila dopiero dziś się dokopałam. A wiesz, że spróbuję uśmierzyć ten ból Twoim sposobem :)

  • Reply tynka 14/01/2015 at 10:58

    gratulacje dla Kropki :)
    starszak też mknie do przodu :)
    hehe a zabawy podłogowo-akrobatyczne z Tatą jak widzę też rządzą ;) a dzieciaki całe happy przy tym :)
    Pozdrawiam

  • Reply Ania Kotynia 14/01/2015 at 11:11

    Brawa dla Kropki, mała zdolniacha :-) My dopiero na czworakach i wspinanie ćwiczymy :-) no ale Niunia młodsza i wcześniak więc nie naciskamy :-)

    • Reply Ruby Soho 14/01/2015 at 12:06

      Eee, no nie ma co naciskać :) Młody zaczął chodzić gdy miał 14 miesięcy, denerwowały mnie te dziwne oczekiwania otoczenia czy przetupta, czy nie przetupta roczku. Dopiero po 16-18 miesiącu życia należy zacząć się martwić, jeśli dziecko nie chodzi, bo norma jest dość rozległa – mieszczą się w niej zarówno takie torpedy, co na krzywych nóżkach w wieku 8 miesięcy już chodzą, oraz ostrożniejsze dzieciaki takie jak Młody (przynajmniej mniej jest guzów i stresów, czyli patrząc pragmatycznie lepiej później!). Jednak rodzina i sąsiedzi zwykle nie ułatwiają „nie martwienia” i życzliwie gnębią rodzinę dopytując się czy JUŻ CHODZI?

    • Reply Ania Kotynia 14/01/2015 at 13:18

      Mój Misiek przetuptał roczek. 3 dni przed postawiłam go i powiedział am „Jesteś duży chłopak idź do taty”.. i poszedł..a nam szczęki opadły ;-) Masz rajcę że znajomi i rodzina są trochę w tym czasie „denerwujący”. U mnie zwłaszcza teściowa ciągle porównuje moje dzieci do innych i nie rozumie że wcześniaki mają prawo osiągać pewne umiejętności później.. ona by chyba chciała móc się chwalić że jej 9,5 miesięczna wnuczka chodzi a nie tylko raczkuje.. Teraz będziesz biegała za dwójką :-D

    • Reply Ruby Soho 14/01/2015 at 14:12

      No właśnie – niektórzy chcieliby się zwyczajnie pochwalić, bo wnuczek sąsiadki potrafi to czy tamto.. a potem kupują jakieś koszmarne chodziki, i w rezultacie dzieciaki wymagają pomocy rehabilitanta. Oooo nie.. najważniejsze, by wszystko szło bez pośpiechu swoim własnym tempem. Natutalnie, na luzie..bo dzieci same wiedzą kiedy są gotowe.
      Ojjj tak, będę miała trochę więcej biegania :)

    • Reply radoSHE 14/01/2015 at 14:54

      z tegoż to właśnie powodu cieszę się, że mieszkamy 300 km od naszych rodzin ;)

    • Reply Ania Kotynia 14/01/2015 at 14:59

      Ja od mojej teściowej mieszkam 500 km.. ale i tak to stanowczo za blisko :p

    • Reply Ruby Soho 14/01/2015 at 17:51

      Ja mam fajną teściową, która nie miesza sie w nasze metody wychowania. Mieszka jakieś 100 km stąd i cieszę się że nie jest to 500 km :)

  • Reply radoSHE 14/01/2015 at 14:52

    Och, Kropka! Ty to jednak torpeda jesteś, chociaż niczego innego się nie spodziewałam! Cudnie, gratulujemy i byśmy wyściskały, gdybyśmy mogły :) wiem, że mamy jeszcze czas, ale normalnie nie mogę się doczekać już tego etapu u nas :) A co do odchodzenia od kp i Twoich z tym tematem odczuć, rzeknę tylko tyle- ach jakże ja Cię teraz rozumiem…
    Pozdrawiamy!

  • Reply Instytut Doświadczeń 14/01/2015 at 21:41

    Hm… czy będzie nietaktem, jak też się pochwalę? Bo Pola widząc zapęd mój i Twój do spotkań postanowiła uniezależnić się komunikacyjnie i… wyjść Kropce na przeciw :) Co prawda na razie podeszła do Kota (który znaczy dla niej więcej niż rodzice). Do nas udało jej się zrobić ze dwa, trzy samodzielne kroczki, ale zaskoczona wróciła do bezpiecznego parteru prawie od razu. Ćwiczy dzielnie, więc obstawiam, że jak dogoni Kropkę wiekowo to i zrówna się z nią w biegu.

    No, ale „bach” jest najpiękniejsze. U nas jest… mama, zrób to za mnie, co sygnalizuje wyciągnięta w moją stronę ręka z klockiem i paluch skierowany na sorter z Ikei. Nie ma też szans na wieżę z klocków, bo klocki mamy muzyczne (o czym napiszę niebawem), więc malutka nimi potrząsa bądź rzuca – wiadomo. Więc tym bardziej zaskakuje mnie Twoja córa. Gratulacje dla niej i dumnej rodzinki :)

    • Reply Ruby Soho 15/01/2015 at 22:53

      Oj tam nietaktem – brawo Pola :) To, co opisujesz wygląda dokładnie jak kropkowe podejścia do chodzenia z ostatnich 2 – 3 tygodni, więc.. Pola chyba też chce być Pendolino :)

  • Reply Hubisiowa mama 14/01/2015 at 23:04

    To najsłodsze pendolino, jakie kiedykolwiek widziałam :-)! Gratulacje Kropka!!!

  • Reply Aleksandra B 17/01/2015 at 20:28

    Oj wspaniałe :). Kropeczka jest cudna w takim tempie szykujcie kasę na studia :P

  • Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.