Na temat

Karmię

Świat wydaje się piękniejszy, gdy masz wieczorne wychodne! Słońce świeci wyjątkowo mocno, a drzewa jakby zieleńsze. Zachód słońca bardziej różowy niż zwykle, a ja właśnie idę na spacer z mężem. Udało nam się wyrwać z domu tylko z najmłodszym dzieckiem. Pogoda idealna, niemowlę odpoczywa w gondolce, starszaki w domu pod troskliwą opieką Dziadków.

IMGP7406 IMGP7410

W połowie drogi niemowlę robi się niespokojne, zaczyna zjadać całą piąstkę, wpatrując się we mnie wielkimi, okrągłymi oczami. W tych oczach uporczywe pytanie, zawieszone gdzieś pomiędzy gondolką, a mną. Nie da rady, trzeba znaleźć miejsce na posiłek! Akurat mijamy mały parking, ogrodzenie, rząd domów, ogólnie rzecz biorąc nie jest tu zbyt przyjaźnie, nie ma gdzie usiąść. Niemowlę zjada swój kocyk, bierze się za pochłanianie pluszowej żyrafy i wierci się coraz bardziej, a my dostajemy turbonapędu i prujemy do przodu. Jakieś 500 metrów dalej zjeżdżamy wreszcie z chodnika w stronę jeziora, siadamy sobie wygodnie na kocu. Mamy dziś cudowny widok przy jedzeniu.

IMGP7411 IMGP7415 IMGP7426

Bo wiecie, takie karmienie piersią zajmuje czasem trochę czasu. Małe dzieci lubią się przykleić do mamy na dłuższą chwilę, więc by posiłek był komfortowy dla nas obojga, staram się znaleźć do tego celu wygodne miejsce, zejść z głównego szlaku przemieszczania się ludzi.

Nie lubię karmić publicznie.

Gdy muszę nakarmić moje dziecko na łonie społeczeństwa, w miejscu wyeksponowanym i niekameralnym, czuję się po prostu źle. Siedzę jak na skazaniu pod pręgierzem spojrzeń. Nie jestem przyzwyczajona do pokazywania piersi na ulicy, a macierzyństwo nic nie zmieniło w moim postrzeganiu swojego ciała. Zakrywam się wprawdzie zwiewnym otulaczem, nawet mam specjalny patent: zawiązuję róg otulacza wokół ramiączka od stanika, by maluch nie obnażył mnie przy pierwszym machnięciu rączką. Czteromiesięczny niemowlak godzi się na to status quo, ale starsze dzieci zrzucają przecież takie zasłony, każda mama to wie. Póki co podczas posiłków widać niemowlęcy czubek głowy, wystający spod otulacza, widać wiercące się nóżki, no i mnie, nieco zgarbioną, trzymającą go w ramionach.

IMGP6544 IMGP6570

Czasem tak zasłonięta karmię na ławce w parku. Dookoła chodzą ludzie. Ktoś akurat wypił soczek i rzucił kartonikiem o tak, na środek dróżki. „Ale mamo, przecież nie wolno śmiecić!” – zauważa wówczas bezradnie mój czterolatek, próbując ogarnąć dlaczego ludzie są tacy. Grupa młodych mężczyzn opowiada sobie o wczorajszej imprezie. Kto się „napierdolił”, a kto tylko zwyczajnie „najebał”, i w ogóle było „kurwa, zajebiście”. Czasem przechodzę obok podobnych ekip z moimi dziećmi, ze wzrokiem utkwionym w ziemię, z myślą, czy oni nie mogą się powstrzymać od tych komentarzy przynajmniej przy najmłodszych? Ktoś odwrócił się plecami do „społeczeństwa” i oddaje mocz tuż obok chodnika, malowniczo strząsając ostatnie kropelki przed zasunięciem rozporka..

Czasem zasłonięta karmię w kawiarni. W knajpce z rodzinnym menu wielki telewizor na ścianie, akurat lecą clipy z muzyką taneczną. Na ekranie dorodne niewiasty machają wszystkim, co mają. Śniade, błyszczące pupy z symbolicznym sznurkiem pomiędzy półdupkami. No przecież o co chodzi pruderyjnym ludziom, przecież są ubrane! Podczas tańca kusząco ściskają biusty, rzucając powłóczyste spojrzenia w stronę odbiorcy.

Ostatnio miałam nieprzyjemność karmić moje dziecię w zatłoczonej knajpie. Zasłonięta pieluszką, ale przecież i tak wiadomo, że TO robię! Lubieżna, wstrętna, nietaktowna ja!

Zażenowana faktem, że akurat w takim miejscu mi przyszło karmić, problem w tym, że nie wszystko da się w życiu zaplanować. Zbulwersowana starsza pani przy sąsiednim stoliku, rzuca mi takie spojrzenia.. gdyby można było zabijać oczami to już padłabym trupem.

IMGP6581 IMGP6595

Karmienie piersią to klasyczny evergreen, temat zastępczy, wałkowany od lat. Ale dyskusja, która ostatnio ponownie rozgorzała w mediach jest przepełniona taką nietolerancją i brakiem empatii, że wkrótce różne babcie z sąsiednich stolików poczują się usprawiedliwione. Od spojrzeń przejdą do wyzwisk, a może do rękoczynów.

Zresztą „dyskusja” to trochę za duże słowo. Bo okazało się, że według postronnych, karmiące matki to święte krowy” i „roszczeniowe babsztyle”, które „wywalają cyce” (jak ja tego słowa nie lubię!), że niemowlęta bekają, obrzydzają ludziom krewetki. No bo jesz sobie spokojnie krewetki w lokalu, a tu nagle zza winkla wyłania się bekające niemowlę z mlekiem cieknącym po brodzie. No fuj! Jak tu jeść? Skoro to takie naturalne to może by tak, cytuję zacząć: „pierdzieć, srać, rzygać, pieprzyć się” koniec cytatu, publicznie.

Czytam to wszystko i wzbiera we mnie prawdziwy gniew. Na środki masowego przekazu sztucznie nakręcające problem, na ludzi, którzy zaczynają dziwnie reagować na matki z niemowlętami przy piersi. Karmię już trzecie dziecko, nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi, nie wyprosił, nie powiedział złego słowa, tylko te spojrzenia-gromy czasem wyprowadzają mnie z równowagi. W ostatnich tygodniach coś się jednak zmieniło. Mam wrażenie, że to karmienie wzbudza większe zainteresowanie, wręcz niezdrowe!

Coraz częściej myślę, że nasza cywilizacja jest bliska upadku, skoro społeczeństwo ma problem z naturalnymi zachowaniami, a kompletnie nie dostrzega nic niestosownego tam, gdzie faktycznie jest niestosownie. Często zapominając, że bez rodziny nie ma społeczeństwa. Jak mówi afrykańskie przysłowie, potrzeba całej wioski, by wychować jedno dziecko. Nasza „wioska” jest w tym kontekście zupełnie dysfunkcyjna, a dzieci wychowują się pod gromami karcących spojrzeń jej mieszkańców.

A, jeszcze jedno. Gdy karmię bez żadnej osłony widać mniej więcej tyle..

Bulwersujące, prawda?

IMGP7431

1

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

17 komentarzy

  • Reply Helen 16/08/2016 at 18:42

    Karmiłam dwoje dzieci. Pierwsze z nich na początku jadło w dzień co godzinę (!), w nocy – co dwie. Kiedy więc doszliśmy do etapu jedzenia w dzień co dwie godziny, oznaczało to dla mnie nareszcie możliwość jakiegokolwiek wyjścia z domu (i to też z dzieckiem, bo co dwie godziny trzeba było i tak dać jeść). Ponieważ karmienie w toaletach publicznych nie wchodziło w grę (no kto chciałby tam jeść? No kto????), karmiłam głównie w samochodzie. Byłam jednak zawsze przygotowana ubraniowo na sytuację kryzysową. Nie było u mnie w użyciu sukieneczek lub innych ładnych bluzeczek, chociaż przy karmieniu figurę miałam jak trzeba :P. Zawsze na wyjście była koszulka oversize. Moim dzieciom nie przeszkadzało, że częściowo ich główki schowane były razem z maminym „cycem” pod ową koszulką. Jadły jak należy, a mama (czyli ja :D) nie świeciła golizną. I to zawsze polecam młodym mamom, które chcą karmić – znaleźć swój sposób na dyskrecję w tym temacie. Nie zawsze są warunki do dyskrecji, stwórzmy je sobie same. Czasem trzeba było nakarmić w przychodni etc. Takie życie. Kochani nietolerujący karmienia piersią w miejscach publicznych – bądźcie ludźmi! Kochane karmiące – okryjcie się! Pozdrawiam :)

    • Reply Agata / Ruby Times 16/08/2016 at 18:48

      Jestem takiego samego zdania, chociaż mnie osobiście nie przeszkadzają mamy karmiące z piersią na wierzchu. Po prostu odwracam wzrok i nie wlepiam się w ową pierś. No ale rozumiem, że komuś może to przeszkadzać, generalnie to mam sporo empatii w stosunku do ludzi. Pozdrawiam również!

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 16/08/2016 at 19:26

    Karmiłam oboje moich długo, zdarzało się publicznie, ale nigdy nie spotkałam się z żadnym nieprzyjemnym komentarzem na ten temat. Spojrzeń z gromami tez nie zauważyłam, nie wiem, może się ich nie spodziewałam, bo w sumie całkiem do niedawna żyłam sobie z naiwnym przeświadczeniu, że chodzi o jedzenie przecież i to jest najnaturalniejsze na świecie i nie przyszło mi do głowy, że komuś to może nie pasować.
    Robiłam to dyskretnie, jak każda znana mi matka – z chustą/ pieluchą, na uboczu. Dla komfortu własnego i dziecka. Nigdy tez nie widziałam żadnej matki „wywalającej cyce”…

    A teraz temat napuchł do jakiejś karykaturalnej afery, bo serio robić problem z tego, że niemowlę je?
    I tak jak piszesz, ludzie zaczynają czuć, że muszą mieć Swoje Zdanie na ten temat i oczywiście Święte Prawo Osób Postronnych do Oceniania Matek.
    Serio nie sądziłam że najnormalniejsza rzecz pod słońcem może urosnąć do takiego absurdu

    • Reply Agata / Ruby Times 16/08/2016 at 20:21

      No właśnie, taka normalna rzecz, znana od zawsze właściwie zrobiła się nagle wielkim tematem i niepotrzebnie kieruje spojrzenia postronnych na zwyczajne matki, które po prostu gdzieś tam chyłkiem w aucie, na ławce w parku, gdziekolwiek, próbują dać jeść swoim dzieciom. I wcale nie chcą się z tym afiszować ani tym epatować.

  • Reply Zuzi 16/08/2016 at 19:50

    Ja też karmię, też tego nie lubię robić publicznie i też staram się okrywać ALE 1) mimo że młodsze od Twojego moje niemowlę nie zawsze godzi się na bycie okrytym i płacze jedząc co sprawia że całe wydarzenie jest jeszcze bardziej stresujące 2) i tak najgorszy jest transfer na linii pierś-głodne niemowlę, a później najedzone niemowlę – pierś na miejsce. Poza tym jak piszesz, nie bardzo cokolwiek widać tak czy inaczej.

    A jeśli chodzi o moje odczucia względem publicznego karmienia – cóż, przeczytałam kiedyś w jakiejś dyskusji – nie podobają mi się tatuaże, ale czy to znaczy że Ci którym się podobają mają ich nie mieć?

    Dlatego mimo że nie uświadczasz na moim instagramowym profilu (ani żadnym innym) tak popularnego #brelfie, to zapewne nieraz zobaczysz moje karmiące piersi gdzieś w terenie.

    Buzia!

    • Reply Agata / Ruby Times 16/08/2016 at 20:22

      Spoko, znam Twoją pierś :)
      Jak wiesz absolutnie mi to nie przeszkadza. Ale świat teraz taki, że pierś urasta do rangi afery :)

  • Reply Magda Z. 16/08/2016 at 21:20

    I znów „muszę” się z Tobą zgodzić, Agatko. Publiczne karmienie piersią-temat wałkowany w mediach to, moim zdaniem, klasyczny TZDW, czyli temat z „wiadomoskąd”;) wyjęty. A wokół jest tyle sytuacji, jak choćby te opisane przez Ciebie, które faktycznie powinny wymagać zdecydowanej, karcącej, piętnującej wręcz reakcji społeczeństwa. Ale przecież łatwiej jest zjechać młodą mamę niż wulgarnego koleżkę co to rządzi na dzielni, by w ten prosty sposób poczuć się jak obrońca morale.
    Mnie też zdarzało się karmić Dzieci piersią w miejscach innych niż dom i zawsze dbałam o to, by zapewnić nam intymność i by cały proces odbywał się jak najbardziej dyskretnie. Nie spotkałam się z choćby jedną negatywną reakcją czy nieprzychylnym komentarzem. Czemu? Podejrzewam, że świat nawet tego nie zauważał. PS. A wiedziałyście, że alma mater, czyli łacińska fraza oznaczająca uczelnię oznacza matkę karmicielkę?:D

  • Reply K. K. 17/08/2016 at 00:28

    Karmiłam moich synów piersią, także w miejscach w miejscach publicznych, choć starałam się tego unikać. Ale przedstawie wam teraz sytuację, która, moim zdaniem, może być argumentem dla przeciwników publicznego karmienia piersią. Mój mąż pracował w punkcie sprzedaży usług sieci komórkowej. Pewna kobieta karmiła swoje dziecko, siedząc przy jego biurku. Małżonek w domu miał wtedy karmiącą żonę i w ogóle przyzwyczajony był do takich widoków, jednak czuł się w tej sytuacji trochę niezręcznie. Bo nie mógł tak po prostu nie patrzeć. To była jego klientka, rozmawiał z nią. A dziecko na oko miało więcej niż rok, więc mogło zjeść coś innego.

    • Reply Agata / Ruby Times 17/08/2016 at 08:49

      No jasne, trzeba mieć też trochę taktu i ogólnego wyczucia. Ja zasadniczo staram się nie karmić dzieci w miejscach, gdzie sama również nie wyciągnęłabym kanapki bądź kabanosa. Czyli np w punkcie sprzedaży komórek :))

  • Reply Staszek 17/08/2016 at 07:12

    Dlatego ja bym się tymi spojrzeniami nie przejmował. Moim zdaniem, dla każdego, kto ma zdrowe poczucie estetyki, obraz matki karmiącej, kobiety w ciąży lub z dzieckiem na ręku jest piękny. Jest to w końcu kwintesencja tej opiewanej przez poetów kobiecości? Czy jest coś bardziej kobiecego? Cycki przecież można sobie przyszyć, ale dziecka nimi nie nakarmisz, nie?

    Piękne rzeczy jak najbardziej mają swoje miejsce w przestrzeni publicznej, więc i Ty z dzieckiem przy piersi też. A jeśli się to komuś nie podoba… niech idzie do Zachęty.

    A jeśli chodzi o komentarze dotyczące tego, kto się „nap…ł” a kto „naj…ł”…

    • Reply Agata / Ruby Times 17/08/2016 at 11:15

      Staram się nie przejmować, ale jest to dość smutne, że społeczeństwo, skoro już nie chce być tą „wioską” wspierającą w wychowaniu nowych ludzi nie zachowa przynajmniej neutralności..

  • Reply Kinga M. 17/08/2016 at 08:16

    Ponad pół roku już nie karmię, a swoje pierwsze „publiczne” karmienie pamiętam doskonale. W parku, na pierwszym spacerze. Usiedliśmy na ławce, dziecko moje w ryk, ja w panikę, mąż ostoja spokoju. Wyjmuje dzidziusia, podaje mi go i mówi „pewnie zgłodniał, nakarm go”. A ja „jak to? tu? teraz? przecież tu są… ludzie!” Teraz chce mi się z tego śmiać. Ale wtedy miałam wyobrażenie, że wszyscy na mnie patrzą i chociaż siedziałam na ustronnie położonej ławce, wydawało mi się, że z drugiego końca parku mnie widzą. Mój mąż dodał mi odwagi i siły. I chociaż nie lubiłam karmić publicznie, nie miałam z tym problemu. Przykro mi było kilka razy, bo z ust dosyć bliskich osób usłyszałam „okropną historyjkę” jak to matka wyciągnęła cyca (nienawidzę tego słowa!) przy stole i karmiła swoje dziecko… Było mi przykro, bo ja też tak robiłam. I tak myślę, że przecież nie rozbierałam się i goniłam po ogrodzie za synem, tylko dyskretnie zaspokajałam jego głód.
    Co do zdjęć: mam kilka z tego okresu w rodzinnym albumie. Na większości z nich trzeba by się naprawdę wpatrzyć, żeby wiedzieć, że karmię, a nie tylko trzymam niemowlę w objęciach… Mam piękne wspomnienia.
    I jeszcze jedna uwaga na temat „publicznego karmienia” – przecież takie odbywa się w szpitalu najczęściej… Czy tego chcemy czy nie…

  • Reply e-milka 17/08/2016 at 10:50

    Jak skomentowalam na innym blogu, gdzie pojawil sie wpis o podobnej tematyce – kiedy nie mialam dzieci i caly ten swiat byl mi naprawde obcy, nie za bardzo kojarzylam, ze mama na laweczce to mama karmiaca. Poniewaz mnie, dziecku schylku PRLu, karmienie kojarzylo sie z butelka. I mysle, ze rowniez dla wielu, bez rozdmuchiwania tego w mediach, mama na laweczce wcale nie bylaby tak widoczna, jakby jej sie, zawstydzonej ta sytuacja, moglo wydawac. Karmilam dwoje, a z pierwsza wrecz mieszkalam w parkach i na placach zabaw (byla dzieckiem nadwrazliwym i poza domem jakos latwiej mi bylo), wiec karmic sila rzeczy musialam poza domem. I jak piszecie – z pewnoscia nie karmilabym zalatwiajac jakas sprawe przy biurku, choc pewnie poszukalabym jakies zacisznej poczekalni czy ustronnego kacika np. w urzedzie tak szybko jak byloby to mozliwe, rowniez autobus czy metro byly dla mnie tematem tabu (wtedy analizowalam kolejne przystanki – gdzie wysiasc, zeby mozna bylo sie „zaszyc” na chwilke). I wlasnie – jakie tam „wywalenie cyca” – wiekszosc i tak glowka dziecka zaslania, rzeczywiscie przy mlodszym mozna sie oslonic, przy starszym tez, tylko ze to bedzie swietna zabawa w „akuku” (swietna dla niego, nie dla nas). Ale byc moze, Agato, cos jest z ta „niestosownoscia”, ze niektorzy nie wiedza jak to ugryzc – kobieta jako przedmiot pozadania – o tak, kobieta jako swieta matka – o tak, ale juz madonna z obnazonym biustem – to panie dziejku nie przystoi zupelnie. ;)

    • Reply Agata / Ruby Times 17/08/2016 at 11:13

      Niby tak, a co z „Madonną z Wielkim Cycem” Van Clompa? (Allo, Allo)
      Nie wiem jak radzą sobie ci religijni przeciwnicy, gdy w sztuce sakralnej od wieków występowały piersi Madonny.
      Wystarczy wpisać w Google „Madonna Karmiąca” i takie zbereźności wyskakują, pierś w całej okazałości, a nawet – olaboga! – SUTKI! :D

      • Reply e-milka 17/08/2016 at 12:25

        Tozesz samo skojarzenie mialam, jak jak pisalam o madonnie ;) Rzeczywiscie, masz racje, a ciekawe ile z takich Madonn jest w Polsce, ile kosciolow zamowilo kiedys taki wlasnie wizerunek. Ale jako argument mozna uzyc: „Ale Matka Boska mogla”, no chyba ze uslyszysz: „Quod licet Iovi, non licet bovi”.
        Ale ja tu smichy, chichy, ale jak piszesz, kiedy niektorzy pomyla wolnosc slowa z samosadem, to juz gorzej bedzie. Nie wiem, jak inne mamy, ale ja nigdy nie karmilam publicznie, zeby pokazac, ze jestem taka wyzwolona, ze co, wolno mi, tylko zawsze wlasnie dlatego, ze nie mialam innego wyjscia. A jak corka byla starsza, juz raczkujaca, to zarzucilam karmienie publiczne, choc o maly wlos zapalenia nie dostalam i tak sobie potem pomyslalam, ze chore to jest z mojej strony, ryzykowac zdrowie, zeby innych nie urazic. Przy synku wiec juz staralam sie juz wyluzowac, nie forsowac pytaniem”A moze cycusia bys sie napil?”, ale jak wiedzialam np., ze jest krotko przed zasnieciem i to najlepszy sposob by go poslac w kraine snu, to trudno, spokoj dziecka i moj byl dla mnie wazniejszy niz spojrzenia osob, ktorych nigdy wiecej nie spotkam. Ale zawsze staralam sie zrobic to jak najbardziej taktownie, nie wiem, czy mi sie to udalo.

  • Reply Ola 17/08/2016 at 22:39

    Zgadzam się i podpisuję pod całym tekstem obiema piersiami :) Karmiąc córkę w miejscu innym niż własy dom czułam się bardzo skrępowana. Gdy byłam „w gościach” zawsze wychodziłam do innego pomieszczenia. W miejscach publicznych szukałam najdyskretniejszych miejsc a i tak czułam dyskomfort. Nikt poza kobietą która karmi/-ła nie jest w stanie sobie wyobrazić jak to jest zrezygnować z własnego komfortu żeby zaspokoić głód własnego dziecka. Proponuję wszystkich „cyckowych przeciwników” zostawić sam na sam z głodnym niemowlakiem. Perspektywa widzenia szybko się zmieni.

  • Reply Karolina 26/08/2016 at 13:31

    Strasznie latwo jest innym oceniac i niestety na ogol sa to kobiety. Mezczyzni przewaznie uwazaja karmienie za naturalne prawo matki i dziecka. Kobiety natomiast potrafia spojrzec z taka zawiscia jakby wrecz zazdroscily tej kwintesencji kobiecosci jaka daje ta bliskosc z dzieckiem. Karmilam dwie corki w roznych miejscach i choc moje dzieci nie lubily nakrywania pieluszka zawsze dbalam by ta najintymniejsza czesc czyli sutek nie byl widoczny. Siadajac gdzies z dzieckiem zawsze wybieralam mozliwie spokojne miejsce czy stolik na uboczu, nie dla komfortu biednego spoleczenstwa tylko dla mojego wlasnego. Nigdy tez nie widzialam matki wywalajacej cyca – obrzydliwe sformuowanie. Teraz czekam na 3 malenstwo i tez bede je karmic i nie radze aby mi wtedy glupio to komentowac :-)

  • Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.