Kulinaria Ruby, Wytrawnie

Jeszcze o niskobudżetowym gotowaniu. Wnioski końcowe i inspiracje.

Nasze mamy gotowały w czasach Polski Ludowej, kartek i stanu wojennego, babki w czasach okupacji, a wcześniej też lekko nie było. Wbrew temu co sugerują knajpy serwujące niby „chłopskie jedzenie” dawniej wcale nie odżywiano się trzema rodzajami mięsa podawanymi w drewnianych korytkach.

Nie my pierwsi zajmujemy się kreatywnymi czarami w kuchni! Od dawien dawna niedostatek był głównym motorem najlepszych kuchennych pomysłów i sprawiał, że ludzie potrafili ugotować coś z niczego.

Właśnie o tym będzie dzisiejszy tekst. Nie będę się rozpisywać przesadnie i publikować przepisów, bo zrobiłam to w dwóch poprzednich postach (tutaj oraz tutaj), chcę tylko na zakończenie tematu rzucić garść inspiracji z różnych szerokości geograficznych i kulturowych, parę refleksji, które pokazują jak bardzo dzisiejsza kuchnia, nawet ta „wyższa” wywodzi się z ubóstwa, z prób utrzymania budżetu w ryzach. Także ten.. nie jesteśmy sami – siła tradycji stoi za nami murem.

Siła tradycji.

Spójrzmy najpierw na nasze własne podwórko. Dawna Polska odżywiała się głównie kaszą. „Breje” lub „bryje” przygotowywano z ziaren prosa, owsa, jęczmienia i żyta, rozgotowaną kaszę jedzono nieraz trzy razy dziennie, czasem nawet ze skwarkami. Oczywiście wcale nie polecam takiego podejścia do domowego menu :). Współczesne potrawy z kaszy mogą być naprawdę pyszne! Przede wszystkim wybór jest olbrzymi: pęczak, gryczana, kuskus, jaglana, jęczmienna.

Poza klasycznymi wersjami – jako dodatek do sztuki mięsa z sosem i ogórkiem kiszonym lub krupniku, kasza świetnie sprawdza się w różnych daniach typu stir fry z górą warzyw, jako kaszotto, które można przygotować podobnie jak risotto i zajadać zarówno na ciepło i na zimno. W sałatce sprawdzi się na piknikach i jako lunch do pracy. Bliskowschodnia sałatka tabouleh na bazie bulguru (opcjonalnie można użyć kuskus) z dużą ilością pomidorów, ogórków i zielonej pietruszki to wspaniały, odświeżający dodatek do letniego grilla. Poza tym kaszą możemy nadziewać cukinie, papryki, pomidory, bakłażany, z jaglanki są nawet ciasta. Na „Kwestii Smaku” i podobnych stronach znajdziecie pełno świetnych pomysłów na przygotowanie dań z kaszy.

No naprawdę – kasza jest pożywna, zdrowa i niedroga. I, w odróżnieniu od ziemniaków, nie trzeba jej obierać ;).

Potrawy mączne. Tu nie jestem wielkim specem, ten fragment gotowania ogarnia mój mąż, ale wszelkie leniwe, pyzy nadziewane słodkie i mięsne, kluski śląskie, pierogi, kartacze i inne knedle są z pewnością przepysznym i niedrogim żarciem.. jeśli ma się dużo czasu. Ja nie wiem, mam nieco barierę w przygotowaniu tego wszystkiego, bo kojarzy mi się z wielkim syfem w kuchni i niekończącą się pracą, ale może się mylę, może wypadałoby spróbować gotować te smakołyki trochę częściej?

A ile można zrobić z kapusty! Obcokrajowcy, którzy trafiają do Polski nie mogą się wprost nadziwić! Że można to zrozumieć w restauracjach z kuchnią polską, no ale żeby w meksykańskich, gruzińskich? W niemal każdej jako dodatek do głównego dania dostaniecie co najmniej trzy kolory surówek z kapusty.

Śniady pan sprzedający kebab imprezowiczom niedaleko Mariackiej w Katowicach narzekał kiedyś, że w Polsce to nic tylko kapusta! Pakował ją właśnie do kebabów, sugerując, że przecież w oryginale wcale jej tam nie ma. „No ale Polak musi mieć kapustę!” – biadolił.

To wszystko prawda. Główka kapusty jest bajecznie tania. Świetnie się przechowuje. Można z niej zrobić wiele rodzajów surówek, nie mówiąc o bigosach, kapuśniakach i przepysznych gołąbkach.To niesamowite ile można zrobić kreatywnego żarcia z jednej poczciwej kapuścianej głowy! Bardzo bym chciała robić więcej surówek kapuścianych, takich klasyków pasujących do ziemniaczków z mięsem, moja Teściowa jest w nich mistrzynią, a ja cały czas sobie obiecuję, że też się podszkolę.

W kwestii przygotowania posiłków u naszych mam i babć były pewne oczywistości, nie zawsze tak oczywiste dla nas. Bo takie gotowanie, przy którym naharujesz się jak wół, szama zniknie w piętnaście minut, a następnego dnia musisz zaczynać cały proces od początku to w sumie żadna sztuka.

Ważne by było praktycznie i szybko, zwłaszcza, gdy przygotowujesz posiłek dla dużej rodziny. W poprzednim wpisie wspominałam o gotowaniu zupy na dwa dni. Bulion z warzyw można zrobić w dużej ilości i przechować kilka dni w lodówce. Kiedyś było oczywiste, że w niedzielę jest rosół, a w poniedziałek z rosołu robi się pomidorówkę. W Czechach w poniedziałki była zupa czosnkowa, też z niedzielnego rosołu. Wystarczyło kilka ząbków czosnku, trochę kminku i jakiś fajnie topiący się ser i – czary, mary! – jest nowa zupa. Dla starszych kucharek to są truizmy, ale dla początkujących pań (i panów) domu to prawdziwe odkrycia.

Klasyka kuchni świata.

Geneza najpopularniejszych potraw świata jest zazwyczaj jedna. Chyba Was nie zaskoczę – to skrajna bieda, próba wykorzystania resztek i najprostszych składników, by uzyskać pożywny posiłek. Stąd chociażby najpopularniejsze jedzenie świata, czyli pizza.

Samo słowo piza pojawia się już w średniowiecznych źródłach. Początkowo słynne włoskie placki jedzono z bazylią i serem lub rybą i były popularnym zapychaczem wśród najbiedniejszych. Gdy Kolumb przywiózł z Ameryki pierwsze pomidory wkrótce zaczęto wykorzystywać je do przyprawiania pizzy.

Najwspanialsze w pizzy jest to, że można ją przygotować niemal ze wszystkim. Podstawowa wersja z serem i pomidorami jest bardzo tania, a gdy rzucimy na nią kilka rodzajów sera, szparagi lub kapary uzyskujemy całkiem elegancki posiłek. Jeśli bliska jest nam filozofia zero waste to dzięki pizzy możemy zużyć pozostałości wędlin i serów, które na surowo nie wyglądają już zbyt apetycznie, a wciąż są zdatne do spożycia.

Weźmy omlety. Są znane od czasów starożytnego Rzymu! Hiszpański z dodatkiem ziemniaków, czyli frittata de patatas jest bardzo pożywny. Różne wersje zawierają rozmaite warzywa i sery. Dla nas omlety to super opcja na śniadania.

Paella pochodzi z Walencji i początkowo była daniem robotników, którzy gotowany ryż z dodatkami jadali w przerwie w pracy. Fondue wymyślili szwajcarscy górale, by w czasie zimy wykorzystać stwardniałe resztki serów i pieczywa. Włoska polenta z kaszy kukurydzianej, i jej słowiański odpowiednik – mamałyga to ugotowana na gęsto kasza, którą można kroić, podsmażać i jeść z różnymi dodatkami na słodko i słono.

Francuskie rattatouile, włoska pepperonata, hiszpańskie pisto, grecki briam, węgierskie leczo, wprawdzie różnią się od siebie znacznie, ale wszystkie są wariacjami na temat letniego gulaszu na bazie dostępnych świeżych warzyw. Zupa cebulowa z Francji, czyli słynna supe à l’oignon w trochę okrojonej wersji od czasów rzymskich była jedzeniem dla biedoty, bo przecież co może być bardziej pospolitego od cebuli! To tylko pierwsze z brzegu przykłady.

Większość popularnych i serwowanych w ekskluzywnych restauracjach dań wywodzi się z kuchni chłopskiej, a gdy spróbujemy przygotować je  w domu od podstaw często okazują się bardzo ekonomiczne.

Wegańskie jest tanie.

W poprzednich wpisach wielokrotnie wspomniałam nazwę „Jadłonomia”. Zapewne większość z Was wie, że to bardzo znany wegański blog kulinarny Marty Dymek, która jest również autorką dwóch świetnych książek kucharskich poświęconych diecie roślinnej. Korzystam z wielu jej przepisów na co dzień i muszę przyznać, że wegańskie gotowanie jest smaczne i przyjazne dla portfela. Nawet, jeśli jesteście mięsożercami fajnie czasem spróbować czegoś innego. Mnie osobiście pasztety ze strączków smakują dużo bardziej niż jakiekolwiek mięsne, moim dzieciom również.

Sezonowe, smaczne i zdrowe.

Jak powszechnie wiadomo najlepiej jest kupować jedzenie, na które właśnie jest sezon. Wtedy mamy gwarancję, że jest świeże, najsmaczniejsze, prawdopodobnie najmniej „pędzone” tajemnymi składnikami, o których wolelibyśmy nie wiedzieć. No i również najtańsze.

W lipcu odżywiamy się bobem (szczegóły dań bobowych znajdziecie w tym wpisie).

W lecie dominują u nas nieskomplikowane dania z młodych ziemniaków, kalafiorów, z dodatkiem jajka sadzonego lub kefiru. Fasolkę szparagową podajemy ze świeżymi ziołami, fetą w kostkach, prażonymi pestkami dyni, dobrą oliwą, świeżo zmielonym pieprzem i solą. Banalnie proste i pyszne jedzenie. Korzystamy też z tego, co się zrodzi w ogródku. Pomidorki w przedziwnych kształtach i kolorach, wiśnie, maliny, poziomki, porzeczki..

Pod koniec lata na potęgę pieczemy podłużne pomidory, by potem pochłaniać je z zapiekanym serem. Smakują niesamowicie, jak skondensowany sos pomidorowy. Nie ma takiej osoby w domu, która nie poddałaby się ich urokowi (więcej o jesiennych daniach tutaj)

Końcówka lata i początek jesieni to również czas, gdy produkujemy dużo wspomnianych wyżej warzywnych leczo i ratatouille w rozmaitych wersjach (z cukinią, papryką, świeżymi pomidorami.. i co akurat jest pod ręką). Nadziewamy też papryki farszem mięsnym lub z mieszanki kasz i zjadamy  z sosem pomidorowym. Po prostu korzystamy z sezonu i staramy się wyciągnąć to, co najlepsze z każdej pory roku.

To już wszystko, co chciałam Wam przekazać w związku z niskobudżetowym gotowaniem, chociaż z pewnością wciąż nie wyczerpałam tematu, mimo trzech wpisów, ponad 1000 słów każdy :). Teraz Wasza kolej: dajcie znać w komentarzach co sądzicie o tych pomysłach, i co dodalibyście od siebie.

poprzedni wpis

Przeczytaj koniecznie

10 komentarzy

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 17/04/2018 at 19:15

    Super tekst! Cała seria zresztą świetna!

    • Reply Agata / Ruby Times 18/04/2018 at 03:14

      Dziękuję!

  • Reply zanett1108 18/04/2018 at 10:25

    Świetny tekst niby same oczywistości, ale jakże często o tym, co zwyczajne zapominamy. Też uwazam, ze kuchnia wegańska jest tania, szczególnie jeśli są to produkty sezonowe. Czesto u nas królują dania jednogarnkowe robię duze porcje mam na następny dzień i jeszcze cos zamroże na zapas. Poproszę wiecej takich tekstów o oszczedzaniu, gotowaniu i organizacji. Zresztą dzięki szukaniu fajnych patentów na zorganizowane przestrzeni trafiłam na Twój blog i przepadłam. U mnie zycie nie jest pełne instagramowych ujęć czysciutkich domów, pieknie umalowanej od rana i wyspanej mamy i dzieci wystrojonych i nierozrabiajacych. Raz jest lepiej a raz gorzej – takie życie😀 I właśnie takich treści na blogach szukam po prostu prawdziwych od początku do końca i taki jest Twój blog zwyczajny, ale przez duże „Z”. ☺

    • Reply Agata / Ruby Times 19/04/2018 at 00:19

      Dziękuję pięknie :) Czasem dobrze sobie przypomnieć takie oczywistości,bo się gubią w codziennej gonitwie.

  • Reply algo 18/04/2018 at 10:41

    Jak zobaczyłam bób na zdjęciu to się obśliniłam ;-) Już coraz bliżej do bobowego sezonu! ale nie wiem jak można z tego zrobić jakieś danie. Wszystko zjadam przy obieraniu. Ja z przymusu jestem mistrzem szybkiego gotowania, więc u nas królują kasze z warzywami z mrożonki.

    • Reply Agata / Ruby Times 19/04/2018 at 00:20

      No tak, zjadanie bobu przy obieraniu to faktycznie zmora :) :) Ciężko się powstrzymać!

  • Reply Pi1992 18/04/2018 at 12:24

    Świetna seria, biorę sobie do serca wszystkie rady <3

    • Reply Agata / Ruby Times 19/04/2018 at 00:20

      Cieszę się bardzo!

  • Reply Marzena 18/04/2018 at 15:50

    Hej. Czytam od dawna, pierwszy raz komentuje. Świetna seria wpisów. Inspirujesz:-)

    • Reply Agata / Ruby Times 19/04/2018 at 00:20

      Dziękuję serdecznie! Pisz częściej!

    Napisz, co o tym sądzisz