Codzienność

Jesień. Wrzuć chill.

Już nie jest tak ciepło, na kocu na pustej plaży już trochę ciągnie od ziemi. Przenikliwe wiatry zrywają się nad głowami, a stopy w balerinach zaczynają odczuwać chłód. Nad naszą wsią pojawiają się pierwsze siwe dymy – zwiastuny smutnej szarugi „ciemnej” pory roku. Coraz częściej zdarza mi się napatoczyć na jakieś babie lato, które smyra niteczkami po policzkach. No tak, to już nie przelewki: jesień.

Wrzesień mija pod znakiem przedszkolnego przyzwyczajania, ale mija dość dobrze, przynajmniej psychicznie. Za to Młody znosi trochę wirusów do domu, co dodatkowo uziemia całą naszą podstawową komórkę społeczną. Kicha on, kicha Kropka, kichamy i my. Moje auto widzi mnie tak rzadko, że z trudem odpalam akumulator, gdy już zdarza się ta przyjemność, by gdzieś pojechać. Przy czym „gdzieś” oznacza zwykle zawiezienie syna do przedszkola, w związku z tym raczej ciężko mówić o „Queen of the highway”, dodaniu gazu, wietrze we włosach i choćby pozornej wolności. Czasem nawet nie jestem zbytnio zaspana, gdy pakujemy się o poranku do mego obłego bolida, wówczas ambitnie odpalam radio, które gra nam na przykład tak:

Problem w tym, że nigdy nie udaje mi się przesłuchać jednego utworu do końca, przedszkole jest zdecydowanie za blisko. Może powinnam opracować jakąś okrężną trasę? Wygląda na to, że znów dopada mnie ten stan, ta chęć wyrwania się z domu, tymczasem póki co zamiast odreagowania się wśród ludzi i miejsc pakuję się z książkami pod kołdrę. Na horyzoncie majaczy jakiś wyjazd na weekend, być może jakiś koncert listopadowy. Majaczy też praca, która póki co bardziej stresuje niż cieszy.

A nawet nie sama praca, bo przecież to nie może być trudne, kiedy siedzisz w cichym biurze, odwalasz robotę i nikt Cię nie łapie za nogawkę, nie wspina się po kolanie, nie ciągnie za włosy.

Koncentracja max, kiedy po prostu możesz wykonywać obowiązki, a ludzie dookoła nie rozlewają napojów, nie brudzą siebie i ciebie swoimi lunchami, a gdy zwracają się do kogoś z pytaniem lub prośbą potrafią to zrobić bez wrzasków i płaczu. Nie sądzę, bym miała z tym jakikolwiek problem, za to parkowanie w centrum miasta o godzinie dziewiątej rano to coś, co już teraz mnie przeraża. Nie – to nie kurtuazja, to nie żart. PRZERAŻA MNIE autentycznie. Już myślę, gdzie by tu zaparkować wcześniej i dojechać do centrum komunikacją miejską. Taka jestem nieogarnięta, wyobrażacie to sobie?

Póki co próbuję wrzucić na luz. Ta jesień jak co roku powoduje, że nic nie muszę. Gdy pogoda jest brzydka, a dzieci chore, zawsze jest pretekst by po prostu spędzać czas w domu.

I jak całe lato szukaliśmy tylko możliwości przebywania poza domem i wymyślaliśmy rozrywki, teraz z czystym sumieniem możemy siedzieć, kroić warzywa, gotować te wszystkie rozgrzewające zupy o słonecznych barwach. Piec muffiny, zasiadać na kanapie z wielkimi kubkami herbaty. Czym więcej o tym myślę, tym bardziej lubię jesień, właśnie za to, że rozgrzesza takie leniwe chwile pod kocem i nie wymaga od nas logistycznych akrobacji i jeżdżenia nie wiadomo gdzie. Jesień jest pod tym względem łaskawa. Rozkoszuję się więc, zastanawiając się jakie zmiany przyniosą kolejne miesiące. A powiadam Wam. Idą zmiany. Wielkie. Ogromne. Życie już nigdy nie będzie takie samo. Dlatego póki można siedzę pod kocem. I wrzucam chill out mode.

IMGP1301 IMGP1316 IMGP1319 IMGP1328 IMGP1335 IMGP1337 IMGP1338 IMGP1343 IMGP1351 IMGP1352 IMGP1362 IMGP1371 IMGP1386 IMGP1399 IMGP1407

1

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

6 komentarzy

  • Reply No.2 28/09/2015 at 06:52

    Moze to dobrze? Ja jestem Tobą sprzed dwóch lat. Moja perspektywa to kolejne 1,5 roku w domu maleństwem i generowanie własnego „stada”. Niby fajnie, bo „w domu”, ale w towarzystwie spadającej temperatury i liści szalejących za oknem jakoś tak smętnie i nieprzyjemnie mi tej jesieni.

    • Reply Agata / Ruby Times 28/09/2015 at 16:21

      Perspektywa kolejnych miesięcy nie nastraja optymistycznie, bez względu na to czy jest się uziemionym i ogląda szarugę za oknem, czy też właśnie jedzie się do roboty przez zamiecie i ulewy. Jedynie święta jakos rozjaśniają tę kilkumiesięczną szarą porę roku!

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 28/09/2015 at 22:41

    O! To faktycznie zmiany się szykują! Co za praca, uchyl rąbka tajemnicy:)
    Ja też (gdzieś spod gruzu, pyłu, blogów wnętrzarskich i katalogów Ikei) zaczynam się za pracą rozglądać. Normalnie Agata, czuję się czasem jak wirtualny bliźniak:D

    I bardzo marzę o zalegnięciu na własnej kanapie ze swoim kubkiem herbaty, po zjedzeniu kolorowej zupy przygotowanej u siebie:) Już niedługo:)

    • Reply Agata / Ruby Times 29/09/2015 at 07:57

      A ja czekam aż Wy uchylicie rąbka tajemnicy i może swoich wnętrz mieszkalnych! Czuję że dobrze bym się w nich odnalazła. Zresztą.. coś jest z tym wirtualnym bliźniakiem, mąż ma urlop, zaraz zaczniemy malowanie sypialni, więc pył i gruz też będzie :) O pracy nie piszę więcej, bo póki co wracam do mojej starej korpo. Nic ekscytującego :)

      • Reply Pola - Odpoczywalnia 30/09/2015 at 22:56

        Coś się pewnie pojawi, jak tylko będzie coś więcej niż szpachla, kurz i kable;)
        Powodzenia w powrocie wobec tego:)

        • Reply Agata / Ruby Times 01/10/2015 at 08:53

          Dzięki! :*

    Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.