Codzienność

Ja wiedziałam że tak będzie..

To był nadzwyczajnie kiepski dzień. Jedno określenie mi przychodzi na myśl, gdy o nim myślę. Zaskakujące, że wręcz wizualizuje się w głowie! W niewielkim mieście, w którym studiowałam była taka trasa, która wiodła z akademików do sklepu z alkoholem. Szło się przez tory kolejowe i przez łąkę, a potem pojawiała się asfaltowa droga, a na niej wymalowany białą farbą duży napis drukowanymi literami, który głosił przypadkowym przechodniom błyskotliwą myśl. „TAK Z DUPY”. Właśnie. Wypisz wymaluj dzisiejszy dzień.

Poszukiwanie bucików dla Kropki można porównać do dramatu w wielu aktach, przy czym akt dzisiejszy obejmował oglądanie asortymentu największej galerii handlowej w województwie. By dodać trochę emocji do tej nudnej sztuki główni aktorzy jeszcze w aucie sprzeczali się o pieniądze, a raczej ich brak. A pierwszoplanowa aktorka nie czuła się komfortowo w zacnej błyszczącej galerii z przetłuszczonymi włosami, których zwyczajnie nie miała kiedy umyć. Poza tym co to za przyjemność mijać te wszystkie wystawy, gdy portfel świeci pustkami, a gdy tylko podchodzi owa aktorka do wieszaka z jakąś szmatką to już czuje na plecach wwiercone spojrzenie niczym dwie kulki w tych plecach, jego oczy zniecierpliwione. Butów dla dziecka nie znaleziono, aktorzy wracali z planu w ponurych nastrojach.
Wydarzenia poprzedniego wieczoru też nie nastrajały jej optymistycznie. Planowała jakieś zmiany na blogu, wiele nocy przesiedziała wertując szablony, porównując setki nudnych, nijakich białych wzorów. Zaniedbując książki, bloga, męża, filmy. Po długich i żmudnych poszukiwaniach wybrała jeden, piękny szablon, wrzuciła sobie do zakładek by zapłacić te 50 dolarów już w marcu, gdy między pierwszym, a piątym dniem miesiąca będzie przeżywała złudne poczucie dobrobytu. Tego akurat dnia zerknęła do swojej zakładki, zobaczyć, czy szablon dalej taki idealny. Jakież było jej zdziwienie, gdy przeczytała, że „this template was limited” i że teraz to on jest „sold out”. Że jest wyprzedany, że go już nie ma! Wróciła do punktu wyjścia, można zacząć poszukiwania na nowo. A wiecie jak to jest za drugim razem. A jeśli nie, to pozwólcie, że posłużę się przykładem z „Kubusia Puchatka”.
Gdy Tygrys osobliwie przywitał się ze swoim przyjacielem Prosiaczkiem wbrykując na niego, koszyczek wypadł z łapki tego Bardzo Małego Zwierzątka. Wszystkie pieczołowicie zbierane żołędzie potoczyły się z powrotem do swoich kryjówek. Prosiaczek był zdruzgotany – to chyba jasne, że zbieranie ich po raz drugi już nie jest taką frajdą jak za pierwszym razem.
Żeby choć trochę odbudować zburzony spokój wewnętrzny pojechali nad jezioro. Siedziała na ławce w milczeniu wpatrując się w Widok. Nieruchomy, statyczny, kojący. Piła kiepską kawę z drewnianej pseudogóralskiej knajpy, która – nawiasem mówiąc – pasuje nad tym jeziorem jak.. jak.. można powiedzieć że „tak z dupy” pasuje.  Pan Samochodzik, który serwuje najlepszą kawę w okolicy akurat tego dnia nie przyjechał. Ja wiedziałam że tak będzie! Kawa bez szału, ale za to w ciszy. Obok małoletnia aktorka o imieniu „Kropka” dziwnie spokojna po wypiciu swej butelki. Matka kontemplująca ciszę i nieruchomość krajobrazu, córka zgłębiająca wnętrze swojego nosa.
Fajna jest ta cisza i statyka. Można wsłuchać się w wyrwane z kontekstu rozmowy, których strzępki docierają na tę właśnie ławkę z tym właśnie widokiem. „Byłam u wróżki” – mówi energiczna wysoka kobieta maszerująca dziarsko u boku tęgawej koleżanki – „potwierdziło się to co myślałam! On się pojawi, już niedługo się pojawi w moim życiu!”.  Na ławce niedaleko siedzi mama z synem, może 10 letnim. Oboje są dość niechlujnie ubrani. Chłopiec niemal przytula do siebie wielką dwulitrową butlę ze słodkim napojem typu podróbka coli. Cały czas mówi, krótkimi urywanymi zdaniami, wypowiadanymi zbyt szybko i zbyt głośno. „Sokowirówką.. te soki się wyciska sokowirówką, mamo. Mamo, wiesz one się tak wyciska z owoców, mamo! Wiesz?” – mówi entuzjastycznie, a matka rozgląda się wyraźnie zażenowana i nic nie odpowiada. „Wyciska się je wiesz? Z tych owoców! I powstaje sok! – wykrzykuje i spogląda na wielką plastikową butelkę z zaciekawieniem – A napoje? Mamo, a jak się robi takie napoje?” – pyta ściskając butlę niemal pieszczotliwie – „Mamo, słyszysz? Jak się robi napoje? MAMO!?”. Matka postanawia zignorować niewygodne pytanie, chwyta go za rękę i mamrocze coś o karmieniu łabędzi. Oboje pospiesznie znikają ze sceny.
Kropka kończy butlę, a matka dopija kawę. Tęsknym okiem spogląda na jezioro, po czym zarządza odwrót do samochodu. Wieczorem pewien Młody aktor serwuje rodzinie histerię kąpielową, zagraną naprawdę brawurowo i Oscara godną. Po intensywnym przekonywaniu dzieciaków do wieczornych czynności pielęgnacyjno kąpielowych rodzice wyprani z chęci zrobienia czegokolwiek padają na fotele. A już zdecydowanie bez chęci zbierania tych pieprzonych żołędzi do koszyczka. Ja naprawdę, ale to naprawdę wiedziałam, że tak będzie.
poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

5 komentarzy

  • Reply Pola 24/02/2015 at 15:23

    No zdecydowanie współczuję tych straconych godzin… szczególnie, ze były to godziny bezdzieciowe.
    Macie jakiś przedział cenowy dla bucików? My zaczynaliśmy od guciów – i byliśmy zachwyceni, są odpowiednio miękkie, stabilne, i w fajnej estetyce (chociaż ostatnio się trochę obraziłam na nich, przy wysyłce za granicę, za buty TRZEBA płacić w euro, i wychodzi wtedy mocno drożej). W każdym razie, nie wiem, czy pierwsze buty naszej Młodej nie będą właśnie guciami po bracie… (wiem, że używane, że nie powinno się… ale to po bracie, poza tym czynnik ekonomiczny robi swoje, tym bardziej, że zaraz trzeba będzie myśleć o sandałkach, a mam wielką ochotę na bobuxy)

    • Reply Ruby Soho 24/02/2015 at 17:35

      Długo wydawało mi się, że rozsądna kwota za dziecięce buty to max. 100 zł. Ale niestety kupienie butków które są odpowiednio wyprofilowane, z antybakteryjnymi wkładkami, usztywnioną piętą, skórzane i z zaufanego sklepu i na dodatek nie szpetne to w tej cenie można tylko w TK Maxx. Kupiliśmy tam świetne skórzane tenisówki dla Młodego, i buty wiosenne dla Kropki, ale takie na ciepłą wiosnę . Ceny ok. 60 – 80 zł. Musimy jednak dokupić dla Kropki jakieś trzewiki (W TK Maxx nie było nic fajnego w jej rozmiarze) i wygląda na to, że będą to Emele. Drogie jak cholera, nie bójmy się tego powiedzieć, ale nie widzę tańszych i jakościowo zadowalających alternatyw niestety..

  • Reply Kaps Love 24/02/2015 at 22:13

    Bo te ceny butów dziecięcych są „tak z dupy”. Ostatnio napaliłam się na Nosweet współpracujące z Murgałą buty wymarzone z frędzlami, skórzane, jedyne takie noż kurde ponad 200zł. I ja wiem, że boskie i na pewno warte swej ceny bo rozeszły się w ciągu jednego dnia, z czego powinnam się cieszyć bo przestały mnie kusić diabelskie pomioty. A zakupowe wiercenie w plecach znam doskonale. Z mężem nie można chodzić na zakupy to powinno być ustalone w przysiędze małżeńskiej. Bo ja do cholery wiem, że nas nie stać i tak naprawdę niczego nie potrzebuję ale dotykanie, patrzenie i wzdychanie jest darmowe jeszcze. I tak jestem taka płytka, że łażenie po sklepach sprawia mi przyjemność!
    Fazę szukania idealnych „żołędzi” na bloga również przeszłam i jak widać pochowały się skubańce bo wciąż egzystuję z białym tłem i powalającą wizją w głowie. Dlatego ściskam mocno, klepię po plecach ze współczuciem i idę zrobić sobie zajebistą kawę o!

    • Reply Ruby Soho 25/02/2015 at 13:18

      Też mam ten problem z butami. Obiecałam sobie kupować dobre jakościowo, do tej pory głównym moim kryterium była estetyka, lecz nie tędy droga. Jednak estetyczne+ dobrej jakości = cholernie drogie no. Wkurza mnie to, ale co poradzić, nie chcę kupować butów w biedrze.

  • Reply radoSHE 25/02/2015 at 13:55

    Czytam, czytam. No tekst świetny, ale zapytam o te buty. I co, ktoś mnie ubiegł! Emele 179 zł!!! szlag no! Przejechaliśmy się po lokalnych sklepach, niestety wszystko nijakie i odbiegające od ideału, robimy powtórkę w weekend, ale jeśli na nic nie trafimy, to trzeba będzie kupić., skoro to takie jedyne i najwłaściwsze.

  • Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.