intruz w domu

Pojawił się nagle i niespodziewanie, rozsiewając wokół czar rodem z horroru klasy B. Ogromne, szeroko otwarte oczy obserwują ciekawie otoczenie, a włochate odnóża suną powoli po podłodze.. Czy zaczynacie odczuwać lekki niepokój?

Ależ nie ma powodu do strachu – intruz, który pojawił się w naszym domu nie jest szczególnie groźny, a wręcz sprawia bardzo sympatyczne wrażenie: ma pluszowy miękki pyszczek, urocze czułki i wielkie czarne kropki. No, to tylko moje zdanie – Młody traktuje wielką biedronkę z dużą dozą nieufności.

Powiedziałam ‚nieufności’? To trochę delikatne stwierdzenie: posadzony na grzbiecie wielkiego stwora po prostu się rozpłakał! Biedny maluch stara się nie wchodzić biedronce w paradę i po prostu udaje, że jej nie widzi. A naprawdę ciężko jest udawać, że się jej nie widzi.

IMGP6889 IMGP6891Młody i jego Kumpel postanowili zignorować zaistniały problem – to takie męskie :).

Czasem tak jest z nowymi zabawkami, że nie od razu robią oszałamiające wrażenie na dziecku. Niekiedy potrzeba trochę czasu na oswojenie, a potem nagle po dwóch tygodniach nasz syn zaczyna się jarać nową książką, albo klockami. Trudno więc, zabraliśmy biedronę do naszego salonu, gdzie chwilowo robi za pufę. Kolorystycznie nam pasuje, więc na razie może zostać.. może się jeszcze kiedyś dziecku spodoba:).

IMGP6927 IMGP6931 IMGP6932Powiew horroru w naszym salonie: insekt spogląda wyczekująco w stronę drzwi wejściowych. Miejmy nadzieję, że nie spowoduje zawału ani ataku paniki u zaskoczonych gości.

Biedronka Sagosten przywędrowała do nas z Ikei. Składa się z dwóch elementów: pokrowca – biedronki oraz elementu dmuchanego, koszt całości to 100 zł. Na końcu tekstu znajdziecie linki do strony internetowej sklepu Ikea, gdzie można dokładniej obejrzeć zabawkę. Produkt jest zalecany dla dzieci od lat trzech, przypuszczam, że chodzi o to, by dziecko nie straciło równowagi siedząc na biedronce i by z niej nie spadło. W związku z tym nasz insekt – prezent od dziadków – leżał nie rozpakowany już około pół roku.

Niedawno wybraliśmy się do Ikei i mieliśmy okazję obserwować dzieciaki maltretujące podobną biedronę. Były to dzieci w różnym wieku i świetnie sobie dawały radę z ujarzmianiem wielkiego stwora, zauważyliśmy też, że balon, który jest umieszczony w kropkowanym pokrowcu nie był nadmuchany do końca – był na tyle miękki, że zdecydowanie zmniejszał ryzyko upadków. Zrobiliśmy więc podobnie – nadmuchaliśmy naszą biedronę niezbyt mocno i dzięki temu stała się bezpieczniejsza dla zabaw młodszych dzieci. Oczywiście pod nadzorem rodziców.

U nas chwilowo nie ma tego problemu, bo jak już pisałam biedrona jest elementem aranżacji wnętrz i jedynie rodzice przejawiają chęci, by się nią bawić. Młody unika jej jak ognia. Może wprowadzimy takie kary dla malucha: „jak będziesz niegrzeczny, to pójdziesz na biedronkę!!”, haha :))

12 comments

  1. tynka says:

    biedna biedronka ;)
    u nas by były na nią „ochy i achy” i wieczne pełne zachwytu „WOW” Zosi i oczywiście biedronka w jej ustach co brzmi „(p)tam-tama!”…i wiesz co? najlepsze, że nie wiem skąd się wziął początek jej zamiłowania do tego STRRRRASZNEGO jak z horroru stwora ;) haha…
    a Młody jak prawdziwy facet od „problemu” się odwraca, hehe rasowy facet!! :)
    w końcu jest tyle innych ciekawych rzeczy do robienia!!
    :)
    Pa :*

  2. Ja zacznę od tego, że masz fajowe dom ;) Bardzo ładnie i gustownie urządzony ;)

    W pokoiku dziecięcym widzę przeważa Ikea, którą kocham, jednak na większość Ikeowskich produktów nie mam miejsca w pokoju Antka- muszę dokładnie przemyśleć co i jak i może miejsce się znajdzie jakieś na te ich Cuda ;))

    A biedronka- wygląda przyjaźnie ;D Chociaż mam wrażenie jest większa od Małego, to mam nadzieję, że z czasem się do niej przekona i polubi tę formę zabawy z nią ;)

    • Ruby Soho says:

      Oj tak, biedrona jest większa od dziecka :) to jest najsłodsze w tym wszystkim. Dużo tej Ikei w naszym domu, to prawda, bo ja lubię proste wzornictwo bez zbędnych ozdób, a trudno takiego szukać w innych sklepach w tej kategorii cenowej. Na Bo Concepty i inne designerskie sklepiki to nas po prostu nie stać, więc zostaje stara poczciwa Ikea, a w niej naprawdę można urządzić wnętrza na tysiące oryginalnych sposobów.

  3. anluna says:

    A dla mnie biedronka wygląda na tyle przyjaźnie, że chętnie bym taką przygarnęła. Tylko u nas w pokoju dzieci już miejsca brak niestety :/
    Co do salonu, zgadzam się z poprzedniczkami, bardzo ciekawie urządzony i przytulny.
    A Młody może jeszcze dorośnie do tej zabawki i dopiero za jakiś czas, jak się z nią oswoi, odkryje jej walory :)

  4. Ruby Soho says:

    Dzięki dziewczyny, mieszkanie jest faktycznie przestronne, a urządzone tak jak bym chciała to wciąż nie jest :) Kanapa pożyczona od moich rodziców 4 lata temu i tak już została – a w planach jest piękny narożnik. Stoliki kawowe z Ikea po 19 zł za jeden to też nie mój docelowy plan. I krzesła do stołu planuję bardziej futurystyczne, te też są pożyczone – ale jak wiadomo – tymczasowe rozwiązania są najtrwalsze, więc póki co z wydatkami na krzesła i kanapy czekamy aż dzieci podrosną :)

  5. Mamotata says:

    Oj oj ja bym się bała takiego wielkiego owada:)
    U nas tez niekiedy bywało tak,że kupowałam zabawkę i byłam pewna,że to będzie TO a Nikosia nie podzielała mojego entuzjazmu:) Czym są zabawki przy garczkach,reklamówkach,kablach (!)? NICZEM:):)
    a ja tez lubie taką kolorystykę jaką masz w salonie..

  6. soczyste kolory…podobają mi się bardzo… jednak nie mam odwagi na tęczowe zmiany…jak już coś pomaluję, to za chwilę mi się zmienia koncepcja:) i najdłużej pozostaję przy bieli…tak się czuję bezpieczniej, a kolor lubię w dodatkach… moszczę teraz kącik w naszej sypialni dla naszego maleństwa, które ma się narodzić, ale ze względów ekonomicznych muszę zadowolić się tym co mam i tym jak jest…może małe zmiany;)nasza sypialnia przez jakiś czas była pokojem nastolatki, więc na jednej ścianie – chcę, czy nie – mam tapetę w fioletowo-białe kwiaty:)))dobrze, że urodzi się dziewczynka, mam nadzieję, że jej się spodoba;))) a rewolucję kolorystyczną zrobię w przyszłym roku, może dojrzeję?:)Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.