Codzienność

Hey ho, let’s go!

Już, już miałam kupić tę torebkę. Wydała się idealna – niewielka, wręcz kopertowa, z miękkiej skóry w kolorze pudrowego różu. Niby mała, ale z trzema pojemnymi przegródkami. Taki typ, że komponuje się świetnie zarówno z elegancką kiecką, jak i ze spranymi jeansami i etniczną chustą  co zauważyłam skwapliwie oglądając się ze wszystkich stron w sklepowym lustrze. Tak, lato idzie! – pomyślałam – taka torebka. No niezbędna przecież! UNIWERSALNA. Przyda mi się na spacer, na randkę, sprawdzi się w klubie i na letnich festiwalach..

Wróć! – Gdzie się sprawdzi? Już ja wiem gdzie: uwieszona na spacerówce w asyście pocieszającego kubka z szarlotkową latte, z widokiem na nasze jezioro. Letnie festiwale? O czym ja do cholery myślę? Wczoraj w nocy przepadłam na YouTube słuchając muzyki w koncertowym wydaniu. Mocne gitary, spoceni muzycy skaczący po scenie, głębokie basy i te emocje, których nie czuć w studyjnych kawałkach. Siedziałam jak zaczarowana wśród niesamowitej, czystej, dźwiękowej energii, a tego się przecież nie da opisać, czy do końca przekazać nagraniem. Muzyka na żywo to jakaś magia, potęgowana przez atmosferę, chwilę wspólnoty z olbrzymią rzeszą obcych ludzi. Tak, trochę za tym tęsknię. Za jakimś browarem wypitym gdzieś na krawężniku już po koncercie, gdy przebrzmiały ostatnie dźwięki, gdy muzyczny rytuał dobiegł końca. Szamani już zeszli z piedestału, odpoczywają na backstage’u, a tłum który jeszcze nie może się pozbierać po mocnym doświadczeniu mentalnym rozchodzi się niespiesznie. Tęsknię za sobą w wersji boho, w krótkiej kiecce z ramoneską zarzuconą niedbale na grzbiet i z tą nową torebką ma się rozumieć. Albo i bez niej, a niech tam, naprawdę pal licho tę torebkę, którą i tak zostawiłam w sklepie! Tęsknię za kombinowaniem o pierwszej w nocy gdzie by tu jeszcze pójść, co by tu jeszcze zrobić, bo przecież jest tak niemożliwie ciepło, a w nas głód doznań, mamy dwadzieścia lat i właśnie inwestujemy we wspomnienia. Hell yeah! Dzieje się!

Tymczasem dociera do mnie, że nie jestem już tą samą osobą. Na koncercie prawdopodobnie doznałabym ataku paniki widząc tak dużo ludzi naraz. Wszak jestem przyzwyczajona do widywania co najwyżej 2 – 3 osób jednocześnie, no chyba że uwzględnię wizyty w markecie. Przypuszczam, że poczułabym się jak stara dupa patrząc na dwudziestolatków i konstatując, że oni wcale nie są gówniarzami, tylko, że to ja się boleśnie posunęłam w latach. Pewnie zdziwiłabym się, że większość młodych chłopców poświęciło zdecydowanie więcej czasu na ułożenie włosów niż ja. I że współczesne dziewczęta nawet na koncert mają odpowiednie wystudiowane „stylizacje”, a nie po prostu tak się noszą. Sytuacji prawdopodobnie nie poprawiłoby odkrycie, że zapalniczki zostały dawno wyparte przez i-phone’y. Przeklęłabym pod nosem na tę komercję, prychnęłabym pogardliwie rzucając oceniające spojrzenia i cedząc przez usta ze staromodnym kresowym „ł”, że „ta dzisiejsza mlodzież” jest gorsza, zdecydowanie gorsza, niż my kiedyś. Ale wszystko to stałoby się nieważne w momencie, gdy kapela zaczęłaby grać..

Tymczasem wracam na ziemię, na moją błękitną planetę Ziemię, na której Kropka właśnie dorosła do znoszonej, punkowej koszulki po bracie. I taka stylowa dziewczyna się z niej zrobiła, zupełnie w moim klimacie, że po prostu musiałam zadedykować jej odrobinę punk rocka w najbardziej prymitywnym i klasycznym z możliwych wydań. Zatem „Hey ho – let’s go!” (muzyka i zdjęcia tworzą całość, ale jeśli u Was jest noc gdy czytacie te słowa, błagam – lepiej załóżcie słuchawki, bo inaczej będziecie mieć stereo złożone z okrzyków Waszych domowników).

IMGP8547IMGP8666 IMGP8652 IMGP8632 IMGP8623 IMGP8622 IMGP8619 IMGP8615 IMGP8608 IMGP8601 IMGP8600 IMGP8588 IMGP8572

 

logo

 

 

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

16 komentarzy

  • Reply Zuzi 16/03/2015 at 23:53

    Lowam to, looooowam TO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <3 PS. A z tymi koncertami to prawda, szczera! Mimo tego że mam połowę dobytku w dzieciach… to zupełnie podzielam odczucia. Zupełnie!

    • Reply Ruby Soho 17/03/2015 at 01:45

      Kiedyś zostawimy ten nasz narybek z tatusiami i pójdziemy zaszaleć. Może nie na ‚letnie festiwale’, ale przynajmniej na jakieś juwenalia czy inne ‚urodziny miasta’ :)

      • Reply Ruby Soho 17/03/2015 at 01:45

        JUWENALIA! Czaisz? Tam to dopiero poczujemy się jak stare próchna ;P

  • Reply Matko Zabawko 17/03/2015 at 09:43

    Ale cudasne tee Twoje dzieci! :)
    Nie uwierzysz ale ja nie wiem nic o koncertach – nie byłam na żadnym :D

    • Reply Ruby Soho 17/03/2015 at 11:18

      NO CO TY!!! Czas nadrobić :)

  • Reply KLUSCKA 17/03/2015 at 11:09

    Ja też zatęskniłam za imprezami kiedy zobaczyłam teledysk Faithless Why Go – pocieszny filmik. Chociaż nie palę to uwielbiałam zapach zadymionych pubów. W ogóle gdzie się dziś chodzi na imprezy nie wiem:( Czy moje kluby jeszcze w ogóle istnieją – też nie wiem. Moja Córa teraz uwielbia słuchać opowieści „jak mama była malutka”, albo „jak mama była mloda’ /mam 30 lat to młodość też z dyszke lat temu/ – pokazałam jej zdjęcia z imprez z czasów prehistorycznych czyli tzw studenckiej „młodości” i mówi: ojej jaka wyszczuplona mama i jaki wyszczuplony tata! A na zdjęciu obok był mój Brat i pytam, a Wujek też wyszczuplony?: Nie Mamo Wujek nie jest wyszczuplony, jest taki sam:D Ważyłam wtedy 48kg, teraz z 54kg, ale opinia Córy dała do myślenia. Zaraz znalazłam filmik z ćwiczeniami Mama i bobas, odkopałam skakankę /prezent po ciąży od Męża z liczydłem kalorii, którym prawie w Niego rzuciłam, bo jak miałam skakać z szalejącym od laktacji biustem i wylewającym się pociążowym brzuchem?/, zarządziłam wieczorne 20 minut ćwiczeń – w weekend przerwa. Ja ćwicze z małą Córeczką, Tata robi pompki z dużą Córą na plecach. Niezły wycisk, ale też świetna zabawa i taki power w środku, że sie robi coś dla siebie, a dzieci nie płaczą za wymykającą się na siłkę mamą – dam znać jak długo wytrwamy w tym postanowieniu. Oczywiście fajniej byłoby wyskakać kalorie na koncercie – może kiedyś… Ps. Torebkę bym na Twoim miejscu kupiła – kiedyś w końcu nam te dzieci urosną to na pewno się przyda:) Do tego bym dokupiła Córce kapelusik w odcieniu pudrowego różu i na wózku też póki co sprawdzi się świetnie;)

    • Reply Ruby Soho 17/03/2015 at 15:46

      Szacun z tymi ćwiczeniami! Ja się muszę zmobilizować. Wprawdzie jestem chudsza niż przed ciążami, ale trzeba to wszystko usportowić! Wiem o czym piszesz, ten power z ćwiczeń jest super – kiedyś uwielbiałam siłkę, czas chyba karimatę wyciągnąć, przeprosić się z Mel B.

  • Reply Mama Pana Adama 17/03/2015 at 15:04

    Oj koncerty to rzecz za którą chyba tęsknie najbardziej, no może tuż za wysokimi górami:) A umówmy się, że z dziewięciomiesiączniakiem to i koncert i dwutysięcznik nie bardzo halo.. Brawo dla Kropki! Będzie mieć niezły gust dziewczynka:)

    • Reply Ruby Soho 17/03/2015 at 15:44

      A w wieku czterech lat koleżanki z przedszkola przejmą jej gust i zacznie ociekać różem, brokatem i cekinami :)

    • Reply Pola - Odpoczywalnia 17/03/2015 at 16:12

      góry z maluchem jak najbardziej halo:D Przetestowane z dwójką maluchów, da się;)

      • Reply Mama Pana Adama 17/03/2015 at 21:05

        No tak, my już też:) Trzymiesięczniak był już z nami w Tatrach, a jakże! Tyle że był to wrzesień i tyle że nie Rysy:) A ja tęsknie właśnie za tymi wysokimi górami…

      • Reply Ruby Soho 19/03/2015 at 21:36

        Oj tak. U Poli na blogu wiele niesamowitych wypraw z dzieciakami – w takim samym wieku jak Młody i Kropka.
        W kompleksy tylko wpędza, bo my jeszcze nie ogarnęliśmy takiej wyższej szkoły jazdy.

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 17/03/2015 at 16:11

    Aj… Ruby, obudziłaś wspomnienia! Koncerty, festiwale, browary na krawężniku, zdarte glany i gardła…
    Koncert mi się marzy, zwłaszcza, że tutaj mnóstwo perełek się pojawia… Ale no nie ma jak chwilowo…

    Kropka wygląda czadersko w tej koszulce! I ta kratka na spodniach! Bosko:D
    A muza faktycznie pasuje:)

  • Reply Ciągle jeszcze Instytut 17/03/2015 at 22:25

    Kurka, kumam wszystko. W robocie zaproponowali mi standa na Openerze i oddelegowałam koleżankę. Wszystko kumam…

  • Reply KapsLove 21/03/2015 at 23:50

    No i tęsknotę we mnie obudziłaś jednym słowem „koncert”. Ahh to było nocne życie, które zamieniło się we wstawanie na wezwanie dziecka zza ściany:P Ostatnio umówiłam się z koleżanką na koncert taki mocny, rockowy, do późnych godzin. Zaplanowałyśmy, że się upijemy tanim piwem, wyskaczemy pod sceną i wrócimy rozmazane nad ranem. Tydzień przed koncertem koleżanka oznajmiła, że jest w ciąży no i zostałam z tym uczuciem tęsknoty. Najbardziej chyba tęsknie za tym towarzystwem co zwołane o każdej porze było gotowe na podbój świata, a dziś wszyscy zapracowani, zmęczeni i z dziećmi:P

    • Reply Ruby Soho 22/03/2015 at 08:41

      No, już nawet za bardzo nie ma z kim!
      chociaż ja mam jeszcze kilka niezawodnych osób – singli, lub takich, co już dzieci odchowali.
      Tylko że ja nie jestem już niezawodna!

    Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.