Happiness is easy

Łatwo nie jest… powiem więcej: momentami jest cholernie ciężko, gdy płacze jedno, a drugie postanawia dorabiać chórki. Albo gdy jedno śpi, a drugie akurat trzeba nosić, by nie obudziło tego pierwszego. A potem następuje zmiana warty.

Wieczorny rytuał kąpania też znacznie się wydłużył, a dwójka stworów w wieku 21 miesięcy i 1 miesiąc do obsłużenia powoduje, że sama nie daję rady i potrzebuję kogoś do pomocy gdy mąż pracuje na noc. Frustruje mnie ta zależność od innych. Frustruje brak czasu dla siebie. Niby przy jednym dziecku czasu mało, ale przy dwóch to już zupełnie inny level. Poziom chaosu i artystycznego nieładu w domu też zyskał zupełnie nowe znaczenie. A gdy słońce wpadło ostatnio przez okna i ukazało cały obraz nędzy i rozpaczy.. pochlapane niekapkiem ściany, ślady małych paluszków na meblach, drzwiach i bardzo, bardzo brudne drzwi na balkon. Wówczas z zimną krwią zasunęłam balkonową żaluzję – teraz niedoskonałości już nie widać.

Dalej fotografuję jego rzęsy..

Do litanii narzekań mogę dodać jeszcze to, że ostatnio zupełnie utraciłam swoje wieczory – wszystkie mamy pewnie wiedzą jaki to skarb mieć wolny wieczór, taki w fotelu, z herbatą, względnie innym napojem, przy kompie/filmie/książce/mężu. W cichym domu po zaśnięciu małoletnich. Otóż odkąd małoletnich jest dwoje moje wieczory kończą się w okolicach godziny 21-ej, kiedy to udaje mi się nakarmić i utulić do snu Kropkę po kąpieli, a zaraz potem poprzytulać się z Młodym zanim zaśnie. Kończy się tak, że zasypiamy wszyscy, a ja nie jestem już w stanie się podnieść, mimo że marzę o sesyjce przed kompem, o chwili świętego spokoju z książką lub zwykłej rozmowie z mężem, nie przerywanej bojowymi okrzykami i syrenami dzieci. Ale może to i dobrze, że wcześnie zasypiam.. dzięki temu lepiej znoszę takie dziecięce ekstrawagancje jak oglądanie „Krecika”.. o szóstej rano.

Słońce, które ostatnio tak nas rozpieszczało spowodowało, że rutyna dnia codziennego trochę nam się pozmieniała – pojawiły się codzienne posiadówki w ogrodzie. Kropka śpiąca rozkosznie w swoim wózeczku (na szczęście dalej lubi dziewczyna dużo spać), wystawianie twarzy do słońca oraz leniwe picie kawy, zezując czy Młody znalazł sobie jakąś ofiarę do asystowania w zabawach w piasku. A akurat jest w kim wybierać, bo poza dziadkami pojawiła się na cały tydzień dawno nie widziana ukochana Ciocia, pełna entuzjazmu i chęci do zabawy.. których nam ostatnio trochę brak :).

Mając odrobinę wytchnienia od obsługi Młodego popełniłam pierwszą w życiu karpatkę, z przepisu od Justynki z „Przez krótką chwilę”.  Cudowne chwile relaksu, gdy wreszcie udało mi się przeczytać rozdział książki siedząc w spokoju przy słodkościach i herbatce (niech Was nazwa na kubku termicznym nie zmyli:). I tak sobie myślę, że kiedyś czas uciekał mi przez palce i zupełnie nie doceniałam jego wartości. A teraz naprawdę doceniam.. chwilo trwaj!

29 myśli w temacie “Happiness is easy”

  1. Chwilo trwaj nieco dłużej. .. :-) u nas tez ciagle czasu brak. A poza tym ucieka jak szalony. Życzę chwili wytchnienia by naladowac akumulatory do dalszej zabawy z dzieciakami :-)

  2. OMOMOM, ta karpatka!!!!! Ach!!!!!

    A z czasem wiem o czym mówisz, mimo braku dwójki dzieci – myślałam, że kiedy pod koniec ciąży przestanę pracować to będę mieć tyyyyyyleeee czasu na przeczytanie wszystkich zaległych książek, nadrobienie zaległości towarzysko-filmowo-serialowych i ogólne leżenie do góry brzuchem i zbieranie siły na nadchodzące miesiące.

    Książki jak leżały tak leżą, reszta kulturalnych zaległości też czeka,, bo jak się okazuje jednak jest mnóstwo przedporodowej roboty, psia kość i cholera jasna.

    O, i spać jeszcze planowałam, spać na zapas a najlepiej na najbliższe trzy lata.

    Też nie wyszło.

    Cóż, każdego szkoda, ale właśnie dzięki temu zabieganiu doceniamy te chwile kiedy jest czas na karpatki, książki i kawy, nie? :)

    Ściskam wszystkich, włącznie z Ciocią! :)

  3. widzę, że podobnie cieszymy się tym czasem tylko dla siebie :) no i to jest super umiejętność- cieszyć się takimi małymi chwilami! :)

  4. Och tak. Ale się zmienia podejście do upływającego czasu. Codziennie zastanawiam się, co ja robiłam z wolnym czasem w epoce przed dzieckiem??? Teraz każda wolna godzina nabiera zupełnie nowego znaczenia. A ile rzeczy można zrobić przez te 60 min, ulala;)

  5. Podziwiam za dwójkę w tak krótkim czasie. U nas podobnie, choć z pewnością łatwiej. Nie mogę doczekać się wentylowania Poli w ogrodzie. Karpatka i kawa wydają się odległe jak trip do Indii na Couch Surfingu. Paranoidalnie jem sam chleb z masłem, coby mała przestała mieć te niemiłosierne wzdęcia. Ale chyba nawet chleb odstawię niedługo. O karpatce nie ma mowy przez następny rok chyba.

  6. z czasem bedzie lepiej mówię to ja matka dwóch łobuzów czas dla mnie zaczyna sie ostatnio tak 20,30 a noc kończy sie zawsze o 6 rano a czasem i 5 :) wiec i u was sie unormuje początki zawsze trudne to nocne karmienie to koszmar :P

  7. Kochana, wiem, że jest teraz ciężko baaardzo, ale przecież to już niedługo minie…. zobaczysz :-). Młody coraz starszy, Kropka też niedługo okrzepnie i swój rytm załapie. A Ty będziesz znowu miała swoje wieczory, czego Ci gorąco życzę!!!!

  8. Genialny sposób na brudną szybę balkonową muszę wypróbować bo małe palce są wszędzie:) My właśnie przymierzamy się do drugiego szkraba ale jak pomyślę o synchronizacji płaczu, głodu i zabawy to ciągle przesuwam nasze plany w czasie. Ehhh chwilo trwaj:) Dużo takich spokojnych chwil życzę i więcej chętnych cioć do pomocy:)

  9. Uff, powiem Ci, ze ta karpatka jakoś daje nadzieję(bo coraz częściej jestem ciężko przerażona tym co będzie się działo w najbliższych miesiącach):)
    I to, że coraz cieplej. Młody będzie się bawił na dworze (macie swój kawałek zieleni, z tego co kojarzę?), Kropka gdzieś na kocyku, a dla Ciebie coraz więcej chwil takiego błogostanu. Czego życzę z całego serca, trzymaj się!

    1. też myślę z nadzieją o wiośnie, o siedzeniu w ogródku, o brykającym maluchu i relaksującej się Kropce. I o mamie z herbatką i książką, wystawiającą białe nogi do słońca :)

  10. zacznę sobie wyobrażać co robi me drugie wyimaginowane dziecko, gdy mnie Zuza będzie doprowadzała do lekkiego załamania. może taka wizja pomoże docenic luksus jaki mam :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.