Gdyby..

Gdyby ktoś zajrzał ostatnio do naszego domku wieczorową porą ujrzałby osobliwy obrazek: w salonie na kanapie leży mały chłopczyk. Leży na brzuszku, zmęczony płakaniem, przykryty troskliwie kocykiem i powoli zasypia, a matczyna dłoń gładzi go po małej rączce. Niedaleko stoi kołyska, która aż tryska energią, buja się i trzeszczy cała, wprowadzana w ruch przez radosne niemowlę.

Kropka macha rączkami i nóżkami, próbuje strącić wiszące zabawki i cieszy się niezmiernie, gdy wydają z siebie brzęczenie. Sama co jakiś czas obdarza otoczenie radosnym piskiem lub okrzykiem, a przy tym pięknie się uśmiecha i wpatruje w oczy każdej napotkanej osobie, próbując ściągnąć na siebie uwagę. Matczyna dłoń głaszcze Kropkę po włosach, gładzi po pulchnej buzi i brzuszku. Co jakiś czas przykrywa kocykiem, który natychmiast jest skopywany.

Matka siedzi (nie, nie z tyłu:) na podłodze, pomiędzy kanapą, a kołyską, z rękoma rozłożonymi na obie strony niczym Kate Winslet w „Titanicu”, a każda z rąk głaszcze jednego dzieciaka. Siedzi tak od dłuższej chwili, próbując ukoić ból istnienia małego, niespełna dwuletniego chłopca i jednocześnie obdarzyć odrobiną pieszczot łaknące bliskości niemowlę. Obdziela miłością dzieciaki, a każde z nich jest święcie przekonane, że jest jedynym odbiorcą matczynego uczucia, nieświadome tak bliskiej konkurencji. I tak sobie matka myśli w międzyczasie, siedząc jakby nie było w dość niewygodnej pozycji, że to trudna sztuka kochać dwoje dzieci tak, by każde z nich czuło, że to ono jest najważniejsze na świecie. By miało tę ufność, poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości, by wiedziało, że mama kocha najbardziej jak się tylko da. Niestety nie zawsze się da przytulić ich na zawołanie właśnie wtedy, kiedy tego potrzebują, w końcu czasem trzeba zająć się rodzeństwem. Trudna to sztuka, ale.. warto próbować.

IMGP3940-4- IMGP4055

15 comments

  1. Jesteś herosem! Kiedy dziecko płacze mama za każdym razem trochę rozrywa się od środka. A gdy płacze dwoje, albo gdy nie można jednego przytulić na czas – nie wyobrażam sobie tego. Ale zauważyłam też, że siedzenie w niewygodnej pozycji to skill, którego nabywa się od razu. I jest regularnie testowana ta finezyjna umiejętność – długo i zawsze w środku nocy testowana :)

    • Ruby Soho says:

      Oj tam, herosem. Moja babcia wychowała pięcioro synów. To dopiero musiał być hardkor. My coś chyba zmiękłyśmy w tych czasach, że sobie nie dajemy rady..
      A siedzenie w niewygodnej pozycji jest idealne by uspokoić dziecko. Albo chodzenie.. Chrzestny Młodego zwykł mawiać że dzieciaki mają wysokościomierz w d.. Bo gdy siadasz od razu ryczą, mimo, że bujasz dalej w ten sam sposób :)))

  2. tynka says:

    w momentach jednoczesnej potrzeby bycia „number one” przez moje dzieci niekiedy oboje lądują na moich rękach…więc obraz z Titanica i Ciebie ślęcząca na podłodze pomiędzy Młodym i Kropką szybko sobie wyobraziłam…znam to i wiem jak cholernie trudna jest to zajawka…być jednocześnie dla dwojga! i to tak SAMO :) w takim samym stopniu…w tej samej chwili…
    pozdrawiam

  3. Zobacz jakie to piękne, że gdy pojawia się drugie dziecko miłość nie dzieli się na pół, tylko podwaja… Coraz częściej myślę o rodzeństwie dla Hubisia, chociaż wiem, jak ogromny jest to wyczyn :-). Buziaki dla Was kochani!

  4. Zojka Mama says:

    Ja jestem absolutną fanką! Nie wiem w ogóle jak to się stało, że przegapiłam twój konkurs. A, już wiem, zaczął się jak wyjechałam na święta, z których ledwo wróciłam:). No trudno. Ale gdzieś u rodziców mam stare wydanie „Pana Maluśkiewicza” z tymi samymi ilustracjami. Może odnajdę.

    • Ruby Soho says:

      Dzięęęki! chociaż uczciwie powiem, że nie zawsze są takie piękne, puszą się strasznie, trzeba je przyklepywać specyfikami anti-frizz. Ale trzeba im przyznać, że są zdrowe, za każdym razem to słyszę u fryzjera, więc farby jak najbardziej polecam :)

  5. Zuzi Clowes says:

    Porównanie do Tianica rozłożyło mnie na łopatki. Maga podziw dla matek dwu- i więcej dzietnych, dla Ciebie, zwłaszcza powyginanej – mega. I mimo tego że widzę i czytam jaki dwoje dzieci to hardcore…. To kiedy patrzę na to jaka M. jest cudowna… I tak chcę więcej!

  6. radoSHE says:

    A ja mam takie refleksje. Dumam o drugim dziecku i myślę sobie: no jak? No jak kiedy cała caluteńka miłość i uwaga już ulokowana? Jak to podzielić, jak coś z siebie jeszcze wykrzesać. No ale to przychodzi chyba naturalnie, bo serce matki pojemne jest, aczkolwiek na dzień dzisiejszy trudno mi sobie to wyobrazić:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.