Codzienność, Styl życia

Dzień z życia wzięty

Dziś znowu uraczę Was postem z cyklu „mało słów – dużo obrazów” – bo taka formuła sprawdza się najlepiej gdy nasze życie akurat na chwilkę robi się ciekawe i intensywne. O, weźmy taki sobie pierwszy- lepszy z brzegu dzień. No dobra, może nie taki pierwszy z brzegu, nie taki pierwszy lepszy. Tak naprawdę to bardzo fajny dzień był.

Zaczęło się od tego, że w związku z niezmiennie łaskawym pogodowo wrześniem widziano nas wygrzewających się  na leżakach w hipsterskim przybytku zwanym Kontener Cooltury w Parku Chorzowskim. Źródła podają sprzeczne informacje odnośnie przebiegu imprezy, jednak ustalono, że raczyliśmy się tam burgerami i frytami z Mad Micka (tak, Młody też – tak, zamiast obiadu) i popijaliśmy różne tam hipsterskie johny lemony w towarzystwie znanej blogowej rodziny z bloga Milly Me! Obie rodziny zostały perfidnie obfotografowane, a zdjęcia właśnie wyciekają do sieci..

IMGP1556 IMGP1557 IMGP1558 IMGP1562
Namiastka Bałtyku: lowam kosze plażowe, nawet kiedyś chciałam taki do ogrodu, ale ceny lekko zaporowe, więc fotografuję namiętnie te cudze :).
IMGP1568 IMGP1572 IMGP1573 IMGP1526
U góry: ja i Kropka leżakujemy. Na dole: Zuzia i Mill jedzą burgery.
IMGP1539 IMGP1541 IMGP1546 IMGP1574
Po takim fajnym chill oucie na wyspie niechętnie spakowaliśmy dzieciaki do samochodu i pognaliśmy do domku.. Najwidoczniej Kropka też nie była zadowolona z rychłego opuszczenia parku, bo wyła przez całą drogę powrotną. Ale mieliśmy powód, by uciekać tak szybko, wszak wieczorem mieliśmy się pokazać na pra-premierze filmowej. Tak. Zapraszają nas (mnie, mnie!) na pra-premiery! Serdecznie dziękuję kinu IMAX za zaproszenie (i za darmowy popcorn i colę, że już będę skrupulatna:), równie serdecznie dziękuję Dziadkom, za to, że odważyli się spędzić pierwszy w historii wieczór z dwójką naszych maluchów (z kąpaniem, usypianiem w pakiecie). Dzięki temu mogliśmy iść do kina.. a my naprawdę rzadko chodzimy do kina, jak tak sobie pomyślę, to średnio raz do roku, jesienią, gdy pojawia się nowy Allen:).
Ale do rzeczy: tym razem wybraliśmy się na „Galapagos. Cud Natury” w 3D. Jest to film przyrodniczy opowiadający o wulkanicznych wyspach Galapagos, o niesamowitej florze i faunie tych terenów. Temat nie jest nam obcy, bo na naszych studiach, na których uczyliśmy się o wszystkim i o niczym (co skutkuje obecnie permanentnym brakiem stabilizacji zawodowej;) zahaczyliśmy również o tematykę latynoamerykańską i zajęcia o Galapagos też były. Ale co innego słuchać wykładu, a co innego niemal tam BYĆ. I oglądać te olbrzymie żółwie wychodzące z ekranu, nurkujące legwany, ławice ryb, stada pelikanów.. noo, chylę czoła, bo ujęcia przyrody są naprawdę niesamowite, a technologia 3D jeszcze dodaje im głębi. Tylko pająki w 3D to nie moja bajka :).
IMGP1584 IMGP1616
Ruby Soho Upgraded Night Out Version.
Od jutra możecie oglądać film w kinach w całej Polsce, ja widziałam już we wtorek ( i to nie dlatego, że gram tego pingwina z dwudziestej minuty:). Film jest dość krótki – trwa niecałą godzinę, więc spokojnie można zabrać dzieciaki – takie w wieku szkolnym i przedszkolnym. Mój dwulatek i moja 7-miesięczna Kropka za małe na jakiekolwiek kino, a szkoda, bo już widzę jak Młody zachwycałby się tymi żółwiami. Ale nie ma tego złego! Gdy wyszliśmy z kina po godzinie, a telefon nie pokazywał żadnych alarmujących sygnałów od Dziadków, uznaliśmy, że.. jak randkować to randkować.. i uderzyliśmy do knajpki na małą kolację. A dobra żona w przypływie dobroci zaoferowała, że będzie kierować, więc mąż mógł wypić sobie piwo w lokalu. Ach, jak dobrze mieć wychodne!
IMGP1622-2B-2- IMGP1622-2B-6-
poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

14 komentarzy

  • Reply radoSHE 19/09/2014 at 07:45

    Tak sobie czytam, i obliczyłam, że u nas wyjścia do kina też raz w roku, jesienią. Ostatnio byliśmy we wrześniu ub.r. no i na sobotę też mam zaplanowane wyjście. Ale bez m., bo ktoś musi małą oporządzić. Więc się chyba nie liczy. No statystyka marna, jakby nie patrzeć. Fajny dzień, fajna miejscówka w Parku. Mam nadzieję, że załapię się w następnym sezonie, bo do października pewnie zbiorą te kosze. A meliski masz wystrzelone w kosmos. Piękne są!

    • Reply Ruby Soho 19/09/2014 at 16:47

      Mam nadzieję, że jak będziesz w okolicy, to się kiedyś umówimy :)

  • Reply kejt 19/09/2014 at 10:07

    Fajny, dzień, fajna Ruby w meliskach i sukience i nawet torebkę ma nie taką na pielchy. I dobre potato skins- pewnie byliście w Hard Rocku. U nas w centralnej Polsce nie ma takich luksusów:( jak myślę, kiedy zostawię dziecko z dziadkami i gdzies pójdę to majaczą mi jakieś 15 urodziny i zbuntowana Hanka w dredach
    P.S. Nie czułaś się głupio robiąc zdjęcie jedzeniu w knajpie? Ja czasem chcę to zrobić, ale jakiś żen mnie ogarnia, heh

    • Reply Ruby Soho 19/09/2014 at 10:45

      Jak widzisz nie mam poczucia obciachu, nie wiem czy zauważyłaś ale zrobiłam też fotę w kinie ;))

    • Reply Ruby Soho 19/09/2014 at 10:50

      Poza tym zbuntowana Hanka w dredach, Młody z irokezem i Kropka metalówa to wersja optymistyczna. W czasach gdy chlopcy używają prostownicy strach się bać co będzie za 15 lat!!

  • Reply Aleksandra B 19/09/2014 at 10:22

    Super miejscówka. Szkoda, że u mnie takich nie ma :(

  • Reply Pola 19/09/2014 at 14:10

    Ale zazdroszczę takiej randki!! Cudny czas mieliście. I wieczór, i dzień:)
    A z Ciebie jaka lasencja! Ładnie wyglądają te meliski, faktycznie takie fajne? Jakoś mnie nie przekonywały nigdy gumowe buty… wydały się mało przyjazne dla stopy…

    Co do kina, miałam to szczęście chodzić (samotnie)często do kina (przynajmniej raz w tygodniu – na drugą stronę ulicy:D) przed urodzeniem Córy. Uwielbiałam to. Ale skończyło się, teraz kino jest dalej, no i niepewna sprawa z tym mlekopijcą…

    • Reply Ruby Soho 19/09/2014 at 17:00

      Dziękuję za ‚lasencję” :). Meliski są wykonane ze specyficznego tworzywa na bazie kauczuku. Więc to zupełnie co innego niż popularne ‚plastiki’ z naszego dzieciństwa, które odparzały stopę i faktycznie były nieprzyjazne. Te butki są super wygodne i mają miły zapach.. podobny do gumy balonowej :)

  • Reply Meg 19/09/2014 at 18:53

    Uwielbiam te Twoje obrazy! I Meliski też uwielbiam, obecnie na takie poluję. Trochę już po sezonie, ale w styczniu do biura będą idealne :)

    • Reply Zuzi Clowes 20/09/2014 at 12:45

      Meg, obczaj promocje na schaffashoes.pl, mnóstwo mellisek w przecenie! (ja właśnie zamówiłam jeszcze jedne, uwielbiam je!:)

  • Reply Domi Z 19/09/2014 at 21:22

    Fiu fiu, mamuśka, hot jesteś !
    Wasze spotkania z Zuz uwielbiam ! <3
    Love dziewczyny i dzieciaki <3

  • Reply Zuzi Clowes 20/09/2014 at 12:44

    Awwww… Dzień idealny! Melliski, Kropka, Młody, burgry, wszystko aaaaach (warte tego biegu do lekarza po :) ) No i zdjęcia z premiery i randki też zacne! ooooooch i aaaach!

  • Reply tynka 23/09/2014 at 23:45

    szalejesz :) częściej takiego „wychodnego” życzę!
    i fajnie Cię zobaczyć… :)
    wyobrażenie zostało wreszcie zestawione z realną TY :)

  • Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.