Dzień Matki teraz, Dzień Matki rok temu. Znajdź jedną różnicę :)

Ciepło mi się robi na sercu, gdy o tym myślę, o tym co się działo w mojej głowie rok temu. Bałam się drugiej ciąży, obawiałam się, czy to w ogóle jest do ogarnięcia, biłam z myślami, czy warto. Dokładnie rok temu popełniłam taki tekst. Typowe rozterki młodej mamy, która już trochę odchowała dziecko, już trochę zapomniała o trudach ciąży i porodu, a nawet zaczęła łapać rytm w tym wspólnym z maluchem życiu. I nagle masz się poświęcić po raz drugi, styl życia, wygląd, czas.. wszystko! – chcesz i nie chcesz jednocześnie. Planujesz i zarazem boisz się, że uda się zbyt szybko.

Gdy pisałam ten tekst, rok temu.. już byłam w ciąży, chociaż test jeszcze tego nie wykazał, bo ciąża to była zaledwie kilkudniowa. Rok temu moja mała Kropeczka już usadowiła się pod sercem, już była ze mną, chociaż życie toczyło się jak gdyby nigdy nic. Nawet gdy poinformowałam o tym oficjalnie najbliższych (podczas urodzin Młodego), to mimo wielkiej radości nikt jakoś nie potrafił traktować tej drugiej ciąży z takim samym zaangażowaniem jak pierwszej. Bo wiadomo, Młody skutecznie odciągał uwagę.. i Kropeczka rosła sobie tak trochę mimochodem. I dalej tak sobie rośnie, niejako przy okazji.

Jeśli się wahacie, bo druga ciąża to cała góra wyrzeczeń, to nie pomogę Wam, nie dam gotowej recepty, nie będę namawiać. Powiem tylko, że moje życie zmieniło się jeszcze bardziej – jest jeszcze bardziej intensywne i jeszcze bardziej wymagające niż uprzednio. A czasem to wręcz zastanawiam się z jakiej paki narzekałam na brak czasu przy jednym maluchu. Przecież jeden maluch i jeden rodzic – sytuacja całkowicie pod kontrolą! A jak dzieciaków jest dwoje i na dodatek załączą stereo, a drugi rodzic akurat nie może przyjść z odsieczą to bywa hardkorowo, o czym sąsiedzi chętnie poświadczą. Ale wiecie co.. wspaniale jest mieć drugiego malucha! Tak świadomiej, dojrzalej, z większą wiedzą wkroczyłam w to podwójne macierzyństwo.

Nauczona poprzednim doświadczeniem, by czerpać z każdej chwili, bo maleństwo tak szybko przestaje być maleństwem, ani się obejrzę, a będzie raczkować, chodzić.. teraz sobie słodko leży, a już niedługo moja mała córeczka będzie się chciała sama ubierać i myć sobie rączki. Ta sama refleksja przychodzi przy synku – to już niemal dwa lata razem, a on cały czas się zmienia i zaskakuje. I rośnie, nieubłaganie rośnie, a czasu nie da się zatrzymać, można najwyżej zatrzymać się samemu na chwilę, rzucić akcesoria pani domu (miotłę i takie tam:), by pooglądać ich dokładnie, pogłaskać jasną czuprynę Młodego, pozachwycać się tymi niesamowitymi rzęsami, i głębokim, mądrym spojrzeniem szarych oczu. By wzruszyć się nad małą, pulchną Kropką, nad jej cudownie idealnymi rączkami, nóżkami, nad małym zatroskanym spojrzeniem, nad pięknym bezzębnym uśmiechem. Warto pamiętać, że podwójne macierzyństwo poza podwójnym nieogarnięciem, podwójnym brakiem czasu i podwójnymi wydatkami daje nam przede wszystkim podwójną miłość. Która jest jeszcze intensywniejsza, wypełniająca po brzegi, niemożliwa wprost do zmierzenia, czy opisania. Czy warto? Czy warto? Głupie pytanie, naprawdę głupie :).

Wszystkiego najlepszego drogie Mamy :)

8 comments

  1. Retromoderna says:

    Warto, czasami jest różnie, ale ogólnie, jak by tak człowiek myślał i się zastanawiał kiedy czas na drugie, to by się w końcu nie zdecydował, bo ciągle by było coś na nie. A jednak rodzeństwo warto mieć.
    pozdrawiam Cię serdecznie :)))

  2. kejt says:

    Wzruszyłam się. Myśl o drugim dziecku nieubłaganie pojawia się już przy pierwszym. I generalnie podchodzę do tego jak do wszystkiego związanego z macierzyństwem- nie zastanawiam się jak to będzie, bo niby skąd mam to wiedzieć. Skaczę na główkę z zamkniętymi oczami:)

  3. Ahhhh wystraczy spojrzeć na te nasze kruszyny.. krew z naszej krwi i komórki z naszych komórek i automatycznie człowiek rozpada się na kawałki a serce rośnie ( a najsłodziej i najkochaniej wyglądają kiedy śpią ;) ) Ja już się nie mogę doczekać aż będziemy mogli zdecydować się na drugie dziecko mimo iż wiem że będzie przy tym kupa roboty !
    Ściskam Ruby ! :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.